expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 9 grudnia 2008

Ciasto bananowe



Ostatnio moje wpisy na blogu sa bardzo slodkie. Tak tez bedzie i tym razem, a wszystko za sprawa "Bananowego tygodnia".
Przepisu na ta okazje szukalam w sieci, bo przyznam szczerze do tej pory banany albo jadalo sie u nas w naturalnej postaci albo byl to ewentualnie jakis koktajl mleczny z bananami. Tak wiec przeszukujac internet natknelam sie na taki oto przepis.
Poniewaz wygladal na dosc interesujacy postanowilam ten cudny chlebek zrobic samodzielnie. Chlebek okazal sie pysznym ciastem bananowym o bardzo swiezym i aromatycznym smaku. Cynamon i rodzynki bardzo fajnie wspolgraja w bananami. Ja uzylam bananow malo dojrzalych i w kazdym doslownie kesie wyczuwalam ich swiezy smak.
Z czystym sumieniem moge ten wypiek polecic do popoludniowej kawki lub herbatki.



skladniki:
  • 1/2 kg bananow
  • 125 ml miodu
  • 100g rodzynek
  • 2 jajka
  • 250g maki
  • 125g cukru
  • 125g masla
  • 1/2 lyzeczki cukru
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia

wykonanie:
Obrane banany zmiksowac wraz z miodem i jajkami na jednolita mase.
W osobnej misce utrzec do bialosci miekkie maslo z cukrem.
Wymieszac make, cynamon i proszek do pieczenia. Rodzynki wraz z maka dodawac na przemian z masa bananowa po 1 lyzce do utartego masla. Mieszac az sie wszystkie skladniki polacza.
Ciasto przelozyc do wysmarowanej tluszczem formy. Ja uzylam keksowki.
Pieczemy okolo 60 minut w temperaturze 180°C. Skorka powinna byc rumiana i chrupiaca.
Smacznego!

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Malzenstwo doskonale...



... Wlasnie tak moge z czystym sumieniem powiedziec o tym polaczeniu smakow. Pomarancza z czekolada to w ostatnim czasie jedno z moich ulubionych zestawien wiec nie moglam sie powstrzymac by wlasnie taki byl tort z okazji naszej rocznicy slubu.
W sumie to ten tort wymyslilam sobie na zupelnie inna okazje. Pomysl rodzil sie niemalze w bolach i ostatecznie z tamtego tortu nic mi nie wyszlo, bo mialam bliskie spotkanie ze skalpelem.
Ale co sie odwlecze to nie uciecze i tak po prawie 3 miesiacach tort ten powraca do mnie jak bumerang. Jednak i tym razem nie poszlo zupelnie gladko, bo w trakcie ubijania piany na biszkopt zepsul mi sie mikser. Piana niestety nie byla taka jak powinna w wyniku czego biszkopt pozostawial wiele do zyczenia. I tak ku memu zaskoczeniu nie bylo czuc, ze cos z nim nie tak.
To chyba zasluga tego genialnego kremu z czekolady, mascaropne i kremowki. Nie bez znaczenia pozostal tez olejek pomaranczowy i swieza pomarancza, bo wydaje mi sie, ze to wlasnie one dodawaly temu ciastu calego aromatu i charakteru.
Mimo paru niedoskonalosci moge powiedziec, ze to najlepszy tort jaki zrobilam w ostatnim czasie. Moi goscie byly zachwyceni i nastepnego dnia dopytywali czy zostaly jeszcze jakies resztki.



Skladniki na biszkopt:
  • 6 jaj
  • 1,25 szklanki cukru
  • 0,5 szklanki maki ziemniaczanej
  • 0,5 szklanki maki pszennej
  • 3 lyzki kakao
  • 1 lyzeczka proszku do pieczenia

Mikserem ubijamy bialka z cukrem na sztywna piane. Dodajemy do nich roztrzepane zoltka, mieszamy lyzka dosc energicznie.
Maki, kakao i proszek do pieczenia nalezy dokladnie razem wymieszac i na koncu dodac do masy jajecznej. Mieszamy bardzo dokladnie i energicznie.
Gotowe ciasto przekladamy do nasmarowanej tluszczem tortownicy, ale smarujemy tylko dno, brzegow nie nalezy smarowac.
Pieczemy przez okolo 45 minut w temperaturze 180°C. Przed wyciagnieciem biszkoptu z piekarnika najlepiej sprawdzic patyczkiem czy sie upiekl.
Po upieczeniu i przestygniecu biszkopt nalezy przekroic na 3 rowne krazki. Najlepiej odwrocic go do gory nogami by gora tortu miala rowna powierzchnie.

Skladniki na mase:
  • 500g serka mascarpone
  • 2 kremowki po 250 ml kazda
  • cukier puder (ilosc wedle uznania, ja dalam 2 lyzki, bo nie lubie zbyt slodkich ciast)
  • 200g gorzkiej czekolady
  • olejek pomaranczowy
  • 1 usztywniacz do smietany w proszku
  • pamarancza

do dekoracji
  • 100g gorzkiej czekolady
  • pamarancza

Czekolade rozpuszczamy w kapieli wodnej. Trzeba uwazac zeby jej nie przegrzac, bo zrobi sie czekoladowa skamielina.
Mikserem ubijamy kremowki z cukrem pudrem. Jesli lubimy slodkie kremy dajemy wiecej cukru pudru, najlepiej jest sprobowac jaka ilosc nam odpowiada. W trakcie ubiajania dodajemy tez usztywniacz do smietany i serek mascaropne.
Na koncu dodajemy przestygnieta czekolade i olejek pomaranczowy. Ja dalam jedna mala lyzeczke.



Gotowym kremem przekladamy tort. Najlepiej zrobic to z pomoca obramowania od tortownicy.
Pierwszy krazek ukladamy na talerzu i spinamy go obramowaniem od tortownicy, wtedy krem nie bedzie nam uciekal na boki. Krem najlepiej podzielic sobie na 3 czesci, ja tego nie zrobilam i przyznam, ze zabralko mi troche na jedna warstwe.

Wykladamy go lyzka i wygldzamy, ukladamy na nim obrana i pokrojona pomarancze. Przykrywamy jeszcze odrobina kremu i wygladzamy. Najlepiej do tego celu uzyc plastikowej lyzki lub szpatulki do nalesnikow. Na krem kladziemy kolejny krazek ciasta i smakujemy go kremem. Po wygladzeniu kladziemy ostani krazek ciasta i znow wykladamy krem.
W tym miejscu mozemy zdjac obramowanie tortownicy i kremem ozdobic tez boki tortu.

Dekoracje mozemy zrobic w zaleznosci od wyobrazni i umiejetnosci.
Ja stopilam w kapieli wodnej 100g czekolady i rozlalam ja na kawalku foli spozywczej. Gdy calkiem wystygla polamalam ja na paseczki i wylozylam na tort. Calosci dopielnila pokrojona pomarancza.
Co prawda dekoracja nie zachwycila mnie tak jak sie spodziewalam i uwazam ja za lekko niedopracowana.

Totr schladzamy w lodowce. Dobrze jest wyciagnac go z lodowki na pol godziny przed podaniem.
Smacznego!

czwartek, 4 grudnia 2008

Pierniczki


W tym roku z czystym sumieniem moge wziasc udzial w Festiwalu pierniczkow, poniewaz przygotowania do niego zaczelam odpowiednio wczesnie.
Rok temu zrobilam pierniki, ktorych ciasto nie wymaga wczesniejszego lezakowania w lodowce. Tym razem chcialam wykorzystac taki przepis, w ktorym ciasto musi dojrzewac odpowiednio dlugo, by potem pierniczki byly naprawde wysmienite. Troche czasu mi zajelo zanim znalazlam przepis dla mnie odpowiedni. A trafilam na niego zupelnie przypadkiem, za sprawa jednej z kolezanek.
Przepis pochodzi z forum Gazeta.pl (eDziecko), a osoba ktora go tam zamiescila twierdzi, ze to prawdziwa legenda wsrod przepisow.
O smaku piernikow niestety wypowiedziec sie nie moge, poniewaz choroba sprawila, ze nic nie czuje. Jednak obserwujac mojego Meza i Coreczke moge sie domyslac, ze sa naprawde smaczne.
Ja moge tylko powiedziec, ze jeszcze przed upieczeniem pierniczki sa niesamowicie dobre. Przez caly ten czas kiedy ciasto dojrzewalo w mojej lodowce prawie codziennie podjadalam z niego odbrobine. Moj Maz martwil sie nawet, ze za chwile nie bedzie z czego tych piernikow piec. Jego troska okazala sie daremna, gdyz z tego czego razem z dzieckiem nie wyjadlysmy udalo sie nam zrobic jeszcze 350 slicznych pierniczkow.
Teraz az do Swiat beda lezaly zapakowane w puszki, a tuz przed Bozym Narodzeniem zabierzemy sie za ich dekorowanie.



skladniki:
  • 1 kg maki
  • 1/2 litra miodu
  • 2 szklanki cukru
  • 1 kostka smalcu
  • 1/2 szklanki mleka
  • 3 jajka
  • 3 plaskie lyzeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1 torebka gotowej przyprawy do piernikow
  • dodatkowo: cynamon, imbir, galka muszkatalowa, mielone gozdziki, kardamon
wykonanie:
W rondlu rozpuszczamy miod, smalec i cukier. Mieszamy do chwili uzyskania jednolitej masy, odstawiamy do przestygniecia.
Do przestygnietej masy dodajemy jajka, make, sode rozpuszczona w chlodnym mleku, szczypte soli oraz wszystkie przyprawy. Gotowa przyprawe do piernikow mieszamy z reszta przypraw tak by wyszlo pol szklanki. Caly czas mieszamy ciasto na jednolita mase.
Na koniec pozostaje nam oblizac lyzke, przykryc ciasto reczniczkiem, zapakowac w worek foliowy i odstawic na 4 do 5 tygodni w chlodne miejsce. Ciasto nie moze byc zbyt szczelnie przykryte.
Moje lezakowalo sobie w lodowce.

Po czasie lezakowania pozostaje juz tylko podzielic je ma male porcje, rozwalkowac i wycinac za pomoca foremek rozne wzory. Pierniki nie moga byc zbyt cienkie, bo stana sie bardzo twarde.
Pieczemy je od 10 do 15 minut w temperaturze 180°C.
Gdy przestygna nadaja sie do ozdabiania, ale i bez wszelkich ozdobnikow tez smakuja wybornie.

niedziela, 30 listopada 2008

Herbata cynamonowo-jablkowa



To juz chyba jakies maniactwo, bo z okazji "Korzennego weekendu" u mnie znow jablka i cynamon. Tym razem w innej postaci, a mianowicie jako herbata. Mieszanka cynamonu i jablka jak juz pisalam nalezy do moich ulubionych, tak wiec nie trudno sie domyslic, ze to moja ulubiona herbata. Zawsze gdy nadchodzi jesien i dni sa chlodniejsze, moja rodzina raczy sie ta herbatka.
Pierwszy raz taka wypilam bedac u znajomych w Niemczech. Nakupilam sobie potem zapasow na cala zime. Niestety w nastepnym roku daremnie szukalam takiej herbaty we francuskich marketach. Natrafilam na polaczenie pomaranczy i cynamonu i chociaz sama herbata nie byla taka zla, to jednak nie zastapila mi tej jednej jedynej.
Teraz zamiast biegac po sklepach moja ulubiona jesienno-zimowa herbate robie sobie sama.



skladniki:
czarna herbata
jablko
kora cynamonu
cukier

wykonanie:
Zaczynamy od przygotowania jablka. Dokladnie je myjemy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy na plasterki. Tak przygotowane jablko nalezy wysuszyc. Dzieki temu herbata nabierze prawdziwie jablkowego aromatu. Swieze jablko nie jest tak aromatyczne. Jablka najlepiej wysuszyc w maszynce do suszenia owocow lub w piekarniku. Trzeba uwazac by ich nie przypalic.
Nastepnie suszone jablka i kore cynamonu umieszczamy wraz z saszetka herbaty w dzbanku i zalewamy goraca woda.
Jesli lubimy slodkie herbaty dosladzamy cukrem.
Potem juz tylko nalewamy do filizanek i delektujemy sie wspanialym smakiem i aromatem.


Szaszlyki w pomaranczowej marynacie


Cytrusy sa bardzo mile widziane w mojej kuchni. Lubie ich swiezy i bardzo aromatyczny smak i zapach. Przewaznie zjadamy je bez zadnych ozdobnikow, w takiej naturalnej postaci. Czasami jednak lubie wykorzystywac je na potrzeby deserow, salatek i mies.
Dzis z okazji Cytrusowej chwili wykorzystalam je w szaszlykach z kurczaka i cebuli. Poczatkowo pomarancza, ktorej tu uzylam miala byc jednym ze skladnikow tychze szaszlykow, ale w koncu skonczylo sie tylko na marynacie. Po kilku godzinach spedzonych w pomaranczowej marynacie moje kurze miesko nabralo bardzo delikatnego posmaku pomaranczy. Trzeba bardzo uwazac z dodawaniem curry by nie zdominowalo innych smakow. Jesli dodamy naprawde odrobine tej przyprawy mamy szanse, ze miesko bedzie mialo ciekawy smak.




skladniki:
4 piersi z kurczaka
male cebulki (okolo 32 sztuki lub kilka wiekszych)
1 lyzka kurkumy

skladniki na marynate:
2 lyzki plynnego miodu
2 lyzki sosu sojowego
2 lyzki soku z pomaranczy
miazsz z 1 pomaranczy
2 lyzki oleju
odrobina curry

wykonanie:
Cebule obrac i podgotowac w osolonej wodzie z dodatkiem kurkumy przez okolo 10 minut. Jesli cebulki sa duze to przed nadzianiem ich na patyczki mozna pokroic je w cwiartki.
Filety z kurczaka umyc i pokroic w duza kostke.
Wszystkie skladniki marynaty zmieszac ze soba. Zalac nia kurczaka i odstawic na kilka godzin.
Nastepnie nadziewamy na patyczki do szaszlykow przemiennie mieso i cebulke. Szaszlyki delikatnie solimy.
Smazymy na patelni grillowej.
Szaszlyki podajemy z bagietka i salata.
Smacznego!

sobota, 29 listopada 2008

Jablka w korzennych przyprawach



"Korzenny weekend" trwa, a ja znow robie cos slodkiego. Na sama mysl o moim prostym, ale bardzo smakowitym deserze cieknie mi slinka. To chyba dlatego, ze polaczenie jablek z cynamonem jest moim ulubionym. Gdy do tego dorzucimy jeszcze kilka innych przypraw korzennych to juz w ogole robi sie bardzo smakowicie. I ten boski zapach, ktory rozchodzi sie po calym domu. Kolejny raz jestem ustatysfakcjonowana. Ot jak niewiele mi potrzeba do szczescia ;)



skladniki dla 2 osob:
2 duze jablka
15 dkg brazowego cukru
sok z limonki
gozdziki
cynamon
galka muszkatalowa
kardamon
sok z limonki
2 lyzki masla

wykonanie:
Jablka obieramy i wycinamy gniazda nasienne, kroimy w osemki.
Przyprawy mieszamy razem (ilosc poszczegolnych przypraw wedlug uznania), a nastepnie opruszamy nimi jablka. Owoce ukladamy w natluszczonym naczyniu zaroodpornym. Skrapiamy sokiem z limonki i posypujemy brazowym cukrem.
Zapiekamy w piekarniku w temperaturze 180°C az do chwili gdy stana sie miekkie.
Podajemy z lodami, najlepiej waniliowymi.
Smacznego!

piątek, 28 listopada 2008

Muffiny z jablkiem i cynamonem


Dzis na blogach zaczyna sie Korzenny weekend, a zaraz za nim piernikowe szalenstwo. To oznacza tylko jedno, nadchodza Swiata! Co prawda jeszcze troche czasu do nich zostalo, ale to oczekiwanie beda mi umilac wspaniale zapachy dobiegajace z kuchni. Te korzenne aromaty, ktore teraz beda wypelniac moj dom, sprawiaja ze szaruga za oknem nie jest juz tak przygnebiajaca i robi sie jakos cieplej na duszy. Wtedy zamiast wychodzic na dwor lubie zasiasc na kanapie z filizanka cieplej herbaty w rece i delektowac sie ta cudowna wonia. A gdy do tego moge uraczyc sie cieplutka muffinka cynamonowa to juz nic wecej do szczescia mi nie potrzeba.

Zapraszam wiec dzis na moje cudowne, bardzo aromatyzne muffinki z jablkiem i cynamonem.

skladniki suche:

1 szklanka maki + 2 lyzki

0,5 szklanki cukru

2 lyzeczki proszku do pieczenia

2 lyzeczki cynamonu

szczypta soli

skladniki mokre:

1 jajko

0,5 szklanki mleka

5 lyzek stopionego masla

1 duze jablko


wykonanie:

Nagrzewamy piekarnik do 200°C. Foremke do muffinek nacieramy tluszczem.

W jednej miscie mieszamy wszystkie suche skladniki, w drugiej skladniki mokre. Nastepnie mokre przelewamy do suchych, mieszamy. Na koniec dodajemy jablko pokrojone w kostke.

Po wymieszaniu ciastem napelniamy przygotowane foremki.

Pieczemy przez okolo 30 minut.

Gotowe muffinki mozemy posypac cukrem pudrem.




poniedziałek, 24 listopada 2008

Tarta z gruszkami



Juz kilka razy zrobilam ten deser, ale za kazdym razem znikal tak szybko, ze nie zdazylam zrobic fotki. Tym razem mi sie udalo :)
Musze przyznac, ze polaczenie czekolady i gruszek nalezy do jednych z moich ulubionych. Bardzo lubie ta slodycz gruszek przeplatajaca sie ze slodycza czekolady. To chyba dlatego tarta znika z talerzyka zanim jeszcze dobrze przestygnie. To chyba jedyna wada tego deseru.
Za to podstawowa zaleta jest to, ze nie trzeba na niego zbyt dlugo czekac, nie ma tez balaganu w kuchni. Tak wiec deser jest szybki w przygotowaniu i jeszcze szybszy w znikaniu.


skladniki dla 4 osob:
4 kwadraty ciasta francuskiego
gruszki w syropie (mala puszka)
nutella
orzechy laskowe

wykonanie:
Ciasto francuskie kroimy na cztery kwadraty, kazdy o boku mw 15cm. Na srodku kazdego kwadratu robimy naklucia widelcem pozostawiajac z kazdej strony okolo 2 cm marginesu. Nastepnie smarujemy srodek nutella (okolo 2 lyzki na porcje) i na to ukladamy pokrojone w plastry gruszki z syropu.
Gotowe tarty pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200°C przez okolo 20 minut.
Po upieczeniu tarty posypujemy pokruszonymi orzechami laskowymi.
Smacznego!

wtorek, 18 listopada 2008

Tarta cebulowa


"Potrzeba matka wynalazkow" - to powiedzenie juz nie raz sprawdzilo sie w mojej kuchni. Tak bylo i tym razem. Potrzebowalam zrobic cos na szybko z tego co akurat bylo pod reka. I oto powstala bardzo dobra i bardzo prosta tarta z cebula.

skladniki:
ciasto francuskie pokrojone w kwadraty 15x15cm
cebula
sol, pieprz
oregano
ser gouda

wykonanie:
Cebule kroimy w piorka i podsmazamy na patelni na zloty kolor. Ilosc cebuli uzalezniona jest oczywiscie od ilisci osob. Dodajemy sol, pieprz i oregano, mieszamy.
Ciasto francuskie ukladamy na bache do pieczenia. Na srodku kazdego kwadratu robimy naklucia widelcem pozostawiajac z kazdej strony okolo 2cm margines. Na srodek wykladamy przyprawiona cebule. Posypujemy tartym serem.
Pieczemy w nagrzanym piekarniku do 200°C przez okolo 15 minut.

Tarta bardzo dobrze smakuje z dodatkiem salaty z sosem vinegret.
Smacznego!


czwartek, 13 listopada 2008

Ciastka francuskie z orzechami


Ostatnio moj organizm domaga sie ciagle czegos slodkiego. Postanowilam sobie, ze juz nic nie kupie z lakoci zeby potem sie nie okazalo, ze w spodnie sie nie mieszcze. No ale gdy czegos bardzo sie chce to nawet brak maki w domu nie stoi na przeszkodzie zeby cos slodkiego sobie upiec ;)
Z tego co akurat bylo pod reka powstaly bardzo ciekawe ciasteczka.
Z zewnatrz chrupiace, w srodku wilgotne od jablek. Aromat cynamonu przeplatal sie z orzechami. Do tego ciekawe polaczenie slonawego ciasta francuskiego i slodkiej polewy czekoladowej. Przyznam, ze zrobione pod wplywem chwili ciasteczka nie okazaly sie niewypalem, wrecz przeciwnie, smakowaly nie tylko mi.
Poza tym doskonale wpasowaly sie w trwajacy wlasnie "Orzechowy tydzien".





skladniki:
1 ciasto francuskie okolo 250g
1 jablko
1 lyzka orzechow pini
2 lyzki zmielonych orzechow laskowych
1 lyzka cukru
cynamon
polewa czekoladowa

wykonanie:
Orzeszki pini prazymy na suchej patelni.
Jablko kroimy w mala kosteczke. Dodajemy uprazone orzechy pini, cukier, zmielone orzechy laskowe, cynamon. Dokladnie mieszamy.

Ciasto francuskie skladamy na pol, wykladamy na nie mase z orzechow i jablka i ciasno zwijamy w rolade. Tak zwiniete ciasto kroimy na plastry. Ukladamy je na blache wylozona papierem do pieczenia.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200°C przez okolo 20 minut.
Gotowe ciastka dekorujemy polewa czekoladowa.
Smacznego!