expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia blogowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia blogowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kawa. Czekolada. Sernik.


Czekolada i kawa. Te dwa produkty mają niezliczone rzesze zwolenników. Ja sama bardziej gustuję w czekoladzie, ale dobrą kawą też nie pogardzę. To też z wielką przyjemnością prezentuję dziś sernik, który jest połączeniem tych dwóch, niezwykłych składników. Czekolada w wypiekach i deserach jest niezastąpiona. Ale któż wyobraża sobie dobry deser bez aromatycznej kawy? W moim serniku ten aromat kawy jest delikatny, nie przeszkadza w delektowaniu się ciastem. Polecam



Sernik kawowy na czekoladowym spodzie

składniki na spód:

  • 250 g czekoladowych ciastek owsianych
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 70 g masła


składniki na masę serową:

  • 600 g twarogu śmietankowego
  • 5 jajek
  • 150 g brązowego cukru
  • 6 łyżek mocnej czarnej kawy


składniki na polewę:

  • 150 ml śmietany 18%
  • 100 g gorzkiej czekolady


wykonanie:
Czekoladę i masła topimy w kąpieli wodnej. Ciasteczka mielimy lub drobno kruszymy. zalewamy je roztopioną czekoladą i masłem. Dokładnie mieszamy. Ciastka wykładamy na dno tortownicy i dokładnie wygładzamy.
Jajka ubijamy mikserem aż podwoją swoją objętość. Dodajemy do nich ser i ponownie miksujemy. Na końcu dodajemy kawę i jeszcze raz miksujemy przez chwilę. Gotową masę serową wykładamy na spód z ciastek.
Pieczemy sernik przez 1 godzinę w temperaturze 150°C. Po upieczeniu pozostawiamy sernik w wyłączonym piekarniku jeszcze przez około 10-15 minut.
By przygotować polewę podgrzewamy w kąpieli wodnej śmietanę i czekoladę. Kiedy masa stanie się gładka i aksamitna odstawiamy ją na 5 minut do przestygnięcia. Po tym czasie ostrożnie polewamy sernik. Pozostawiamy do całkowitego zastygnięcia polewy.
Sernik chłodzimy w lodówce, najlepiej 12 godzin.

Przepis prezentuję w ramach zabawy "Czekoladowy tydzień", nad którą czuwa Atina z bloga Tak sobie pichcę.

niedziela, 24 lutego 2013

Czekoladowy tort z wiśniami

 

 Tegoroczny "Czekoladowy weekend" zbiegł się w czasie z imieninami mojej Mamy. Z tej właśnie okazji tort, który przygotowałam dla Mamy był mocno czekoladowy. Mimo postanowienia, że ograniczę słodycze jakoś nie mogłam mu się oprzeć. Może to po prostu wina czekolady, którą kocham, a może najzwyczajniej w świecie ja nie potrafię żyć bez słodyczy ;-)
Z czystym sercem polecam więc ten tort wszystkim łasuchom.



Czekoladowy tort z wiśniami

biszkopt tradycyjnie z tego przepisu

składniki na masę
  • mały słoik wiśni
  • 500 g mascarpone
  • 2 śmietany kremówki po 250 ml każda
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • cukier puder
  • 30 g masła

do dekoracji
  • wiśnie (16 sztuk)
  • wiórki czekoladowe

wykonanie:
Biszkopt pieczemy według przepisu, a następnie przecinamy na 3 krążki.
Górny krążek kładziemy na talerzu i teraz on stanowi podstawę tortu. Spinamy go obręczą tortownicy.
W kąpieli wodnej roztapiamy 100 g czekolady.
Kremówkę ubijamy mikserem z cukrem pudrem, ilość zależny od upodobań. Ja nie dodaje za dużo cukru, gdyż nie lubię mocno słodkich kremów. Odkładamy 5 łyżek kremówki do masy czekoladowej. Następnie dodajemy do śmietany mascarpone, ubijamy parę sekund i dodajemy do przestudzonej czekolady.
100 g pozostałej czekolady roztapiamy z masłem w kąpieli wodnej, dodajemy do niej odłożoną wcześniej kremówkę (5 łyżek) Mieszamy. Masę czekoladową łączymy z wiśniami i wylewamy na dolny biszkopt. Przykrywamy środkowym krążkiem biszkoptu, na który wykładamy cześć masy czekoladowa z serka mascarpone. Przykrywamy górnym biszkoptem. Pozostałą masą dekorujemy górę i boki tortu..
Wykańczamy dekoracje posypując boki wiórkami czekolady, a na górze robimy dekoracje za pomocą szprycy wyciskając wzory z kremu, układamy wiśnie, a środek posypujemy wiórkami czekolady.
Tort przechowujemy w lodówce.






piątek, 8 lutego 2013

Norweskie ciasto z łososiem

 

Jakiś czas temu do moich drzwi zadzwonił kurier. Hmm... nic tym razem nie zamawiałam. 
Pan przyniósł mi niewielkie pudełko. Po rozpakowaniu znalazłam w środku kolejne, zielone pudełko a w nim 4 śliczne buteleczki z Olejem Kujawskim.
Dla osób gotujących i lubiących kulinarne prezenty to wspaniała niespodzianka.
W tym samym czasie Majanka na swoim blogu ogłosiła konkurs "Odkryj Kujawski ze smakiem" pod patronatem serwisu zPierwszegoTłoczenia.pl którego sponsorem są ZT Kruszwica, producent linii Kujawski ze Smakiem.
 Będąc w posiadaniu aż 4 smakowitych olejów nie mogłam nie przystąpić do tego konkursu, choć początkowo trudno było mi się zdecydować na konkursowy przepis. W między czasie wykorzystałam otrzymane oleje jako marynatę do mięs czy też do smażenia poszczególnych składników ulubionych sosów.
Ostatecznie pod nóż poszedł łosoś. To niesamowita ryba dająca się przyrządzić na wiele sposobów. Wszystko zależy od naszej niczym nieograniczonej wyobraźni. Tym sposobem i łosoś i olej stały się podstawą do wspaniałego, wytrawnego wypieku, o cytrynowo-czosnkowym aromacie.


Norweskie ciasto z łososiem

składniki:
  • 300 g łososia bez skóry i ości
  • 150 g mąki
  • 1 opakowanie drożdży instant
  • 3 jajka
  • 100 ml oleju Kujawskiego z czosnkiem
  • 150 ml mleka
  • starta skórka i sok z połowy cytryny
  • 100 g startego sera Emmentaler
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka posiekanego koperku
  • pieprz

Wykonanie:
Przesianą mąkę łączymy z drożdżami i solą.
Jajka ubijamy mikserem. Dodajemy do nich letnie mleko i olej czosnkowy. Mieszamy
Do masy jajecznej dodajemy mąkę z drożdżami i dokładnie mieszamy na jednolitą masę. Dodajemy sok i skórkę z cytryny, koperek oraz pokrojonego w kostkę łososia. Doprawiamy pieprzem.
Foremkę keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i napełniamy ciastem. Wkładamy do nagrzanego wcześniej piekarnika i pieczemy 45 minut w temperaturze 180°C.
Ciasto smakuje na ciepło i na zimno.



niedziela, 18 listopada 2012

Tarta migdalowa z gruszkami


Ostatnie dni były prawdziwie listopadowe. Od samego rana za oknem gęsta mgła ograniczała widoczność. Mimo wcale nie tak niskich temperatur miałam wrażenie, że przez ta mgle jest wyjątkowo zimno.
W takie dni najlepsze na poprawę samopoczucia są słodycze. Nie mogłam się oprzeć pokusie i wręcz musiałam przygotować coś na przekór pogodzie. Właśnie wtedy odkryłam, że za każdym razem gdy w pochmurny czy mglisty dzień zabieram się za wypieki nagle za oknem pojawia się słońce. Najbardziej z mego odkrycia cieszyła się Viki, która słodycze jadłaby od rana do wieczora. Doszła więc do wniosku, że częściej powinnam przygotowywać łakocie, bo to sprawdzona recepta na słonecznie dni. Coś w tym jest ;-)


Tarta migdałowa z gruszkami

składniki:
przepis na ciasto

  • 5 gruszek
  • 2 jajka
  • 50 g cukru
  • 75 g mielonych migdałów
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1 pomarańcza
  • 1 cytryna
  • 250 ml wody

karmel
  • 150 g cukru
  • 3 łyżki wody
  • 50 g masła

do dekoracji:
  • garść płatków migdałowych

wykonanie:
Ciasto przygotowujemy według przepisu.
Gruszki obieramy, kroimy na pol i wycinamy gniazda nasienne.
Wodę wlewamy do garnka, wyciskamy do niej sok z pomarańczy i z cytryny, dodajemy 100 g cukru i gotujemy. Do gotującego się syropu wkładamy gruszki i gotujemy przez 5 minut. Po tym czasie gruszki wyciągamy i odstawiamy na bok.
Jajka ubijamy z 50 g cukru, dodajemy mielone migdały i mąkę ziemniaczaną.
Przygotowanym wcześniej ciastem wykładamy foremkę do tart. Na ciasto wlewamy trochę masy migdałowej, tyle by przykryła dno. Następnie układamy gruszki i zalewamy je resztą masy migdałowej.
Tartę pieczemy 35 minut w temperaturze 180°C.
Upieczoną tartę lekko odstawiamy do wystudzenia. W między czasie robimy karmel.
Pozostały cukier (50 g) wraz z 3 łyżkami wody podgrzewaùmy do chwili aż zacznie się robić złotawy. Ściągamy z ognia i dodajemy natychmiast 50 g masła. Energicznie mieszamy. Gdyby karmel zbyt szybko zastygał można go lekko podgrzać. Gotowym karmelem polewamy tartę i posypujemy płatkami migdałowymi.



 Przepis zamieszczam w ramach akcji "Orzechowy tydzień" zorganizowanej przez Atinke z bloga "Tak sobie pichcę"



środa, 24 października 2012

Na Festiwal Dyni kopytka.

 

Kolejny już raz w tym sezonie zabieram się za dynie. Tym razem jest to malutka dynia z naszej działki. W tym roku jest dość mizerna, nie zachwyca swoimi gabarytami, ale najważniejsze że jest nasza, wyhodowana samodzielnie.
Od początku sezonu dyniowego przyrządziłam już parę zup i nasze ulubione risotto. Dziś z okazji trwającego Festiwalu Dyni, było coś nowego, a mianowicie kopytka. Tradycyjne, ziemniaczane, cieszą się u nas dużą popularnością. Dyniowe były po raz pierwszy i już wiem, że nie ostatni.
Cieszę się niezmiernie z trwającego Festiwalu i z tego, że Bea w ogóle go wymyśliła. Dzięki temu polubiliśmy dynie i co roku staram się przygotować z niej coś innego. Nasze dyniowe menu rozrasta się więc z każdym rokiem.


Kopytka dyniowo-ziemniaczane

składniki:
  • 400g miąższu z dyni
  • 2 duże ziemniaki
  • 1 jajko
  • 20g tartego parmezanu
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • mąka pszenna - ilość taka by wyrobić ciasto, ja potrzebowałam 1,5 szklanki
  • sól
dodatkowo
  • 1 łyżka masła
  • 2 plastry boczku wędzonego
  • parmezan w płatkach
wykonanie:

Dynie kroimy na kawałki, pozbawiamy ją pestek i łupiny. Wkładamy do piekarnika i pieczemy do miękkości. Upieczona dynie miksujemy na puree blenderem.
W tym czasie gotujemy ziemniaki, odsączamy z wody, przepuszczamy przez praskę.
Łączymy dynie z ziemniakami, dodajemy jajko, mąkę ziemniaczaną i około 0,5 szklanki mąki pszennej oraz sól. Wyrabiamy ciasto, gdy jest zbyt lepkie dodajemy mąkę pszenną.
Z ciasta formujemy wałeczki i kroimy pod lekkim kątem ostrym nożem na 1,5 cm kawałki.
Gotujemy w osolonym wrzątku. Ugotowane kopytka odcedzamy.

 

Podajemy ze sosem lub jak ja z podsmażonym boczkiem i tartym na listki parmezanem.
Boczek wysmażyłam na patelni, odłożyłam na bok i po wystudzeniu pokruszyłam na skwarki. Na patelnie dodałam łyżkę masła i wrzuciłam na chwile kopytka by je podsmażyć. Wyłożyłam na talerz, dodałam pokruszony boczek i parmezan.
Smacznego!


sobota, 18 lutego 2012

Weekend pod znakiem czekolady



Pomyslicie pewnie, ze ostatnio jestem monotematyczna, poniewaz to juz kolejny przepis na czekoladowe ciasto w stylu brownies. Tak sie sklada, ze dzis to nie przypadek tylko zamierzony zabieg, a wszystko przez Czekoladowy Weekend, ktorego patronka jest Bea.
Mozliwosci wykorzystania czekolady jak wszyscy doskonale wiedza jest mnostwo, ale ja akurat teraz mam goracy okres w zyciu i nie dysponuje czasem by przygotowac cos bardziej wykwintnego czy pracochlonnego.
Za to moge z czystym sumieniem napisac, ze jest to najlepsze brownies jakie kiedykolwiek jadlam. W tym miejscu pragne bardzo podziekowac pewnej Dobrej Duszy, ze podzielila sie ze mna przepisem :-)
Na moim blogu znajdziecie juz kilka sprawdzonych przepisow na takie ciasta, jednak wlasnie to jest moim zdecydowanym faworytem. Przepis prosty, szybki i absolutnie genialny efekt koncowy.




Brownies

skladniki:
  • 200g czekolady gorzkiej
  • 200g masla
  • 4-5 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1/3 szklanki maki

jako dodatki polecam orzechy wloskie lub nasaczone w amaretto rodzynki
kakao gorzkie do posypania ciasta

wykonanie:
W kapieli wodnej roztapiamy polamana na kawalki czekolade i maslo. Odstawiamy do przestygniecia.
W misce ubijamy mikserem jajka z cukrem. Dodajemy do nich stopiona czekolade z maslem, dokladnie laczymy obie masy. Na koncu dodajemy make i starannie mieszamy. W tym momencie mozemy dodac orzechy lub rodzynki.
Foremke o wymiarach 20cmx20cm wykladamy papierem do pieczenia i napelniamy ciastem.
Pieczemy 20 minut w dobrze nagrzanym piekarniku do 200°C.
Po wystudzeniu dekorujemy gorzkim kakao.
Brownies doskonale smakuje tez z lodami lub sosem z owocow lesnych.
Smacznego!


środa, 16 listopada 2011

Zapraszam na fasolke



Nadal trwa akcja "Gotujemy po polsku" pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl. W ramach tej akcji proponuje dzis typowo polska fasolke z obca nazwa. Zastanawialam sie skad wlasciwie pochodzi to danie i jedyna infotrmacja, na ktora natknelam sie przegladajac internet podawala, ze jest to typowe danie dla kuchni polskiej i angielskiej. No coz nazwa wskazywalaby na pochodzenie francuskie, gdzie danie to ukrywa sie jednak pod nazwa cassoulet. Moze jest tak, ze to co dobre, tak samo jak sukces, ma wielu ojcow.
Ja pamietam je jeszcze z dziecinstwa i teraz chetnie do niego wracam.



Fasolka po bretonsku

skladniki:
  • okolo 0,5 kg fasoli Jas
  • 2 cebule
  • 200g wedzonego boczku
  • 3 kielbasy slaskiej
  • 1 przecier pomidorowy
  • sol, pieprz
  • papryka w proszku
  • majeranek

wykonanie:
Fasolke namaczamy w cieplej wodzie na noc, a jesli fasolka jest mloda wystarczy namoczyc ja na 2 godziny. Nastepnie odsaczamy ja i ponownie zalewamy swieza woda, pozostawiamy tak na 1 gdzinke i nastawiamy garnek z fasolka by sie gotowala. Dzieki takiemu podwojnemu namaczaniu unikniemy wzdec ;-)
W tym samym czasie podsmazamy boczek wedzony pokrojony w kostke, gdy sie juz troche wytopi dorzucamy do niego pokrojona w polplastry kielbase i smazymy. Pod koniec smazenia dodajemy posiekana cebulke i smazymy jeszcze chwilke az sie ladnie zeszkli.
Gdy fasolka bedzie robic sie juz miekka dodajemy do niej boczek z kielbasa i cebulka. Rozcieramy w dloniach majeranek i rowniez dodajemy go do fasolki. Dokladamy przecier pomidorowy i gotujemy do chwili az fasolka bedzie calkiem miekka. Doprawiamy sola, pieprzem i papryka w proszku.
Na poczatku danie moze wydawac sie zbyt wodniste, ale zapewniam, ze fasolka sama zagesci potrawe przy ponownym podgrzaniu.
Smacznego.


wtorek, 15 listopada 2011

Ciasto na pierniki



Polowa listopada wiec czas juz pomyslec o swiatecznych pierniczkach. Wlasciwie to juz ostatni dzwonek jesli mamy zamiar upiec je z ciasta dojrzewajacego. Tradycyjnie takie ciasto lezakuje okolo 6 tygodni, ale ja znalazlam przepis gdzie czas lezakowania skrocony jest o polowe. W sam raz by ciasto dojrzalo, a upieczone pierniczki zdaza nabrac kruchosci do swiat przechowane w metalowych puszkach.



Pierniczki - ciasto dejrzewajace II

skladniki:
  • 1 kg maki
  • 1/2 kg miodu
  • 2 szklanki cukru
  • 3 lyzeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 plaska lyzka kakao
  • 250g masla
  • 3 jajka
  • szczypta soli
  • 1 opakowanie przyprawy do piernikow

wykonanie:
W garnuszku rozpuszczamy miod, cukier i maslo. Po przestudzeniu dodajemy do tego przesiana make + kakao, jajka, sol oraz sode rozpuszczona w zimnym mleku. Na koncu dodajemy przyprawy. Wszystko dokladnie mieszamy.
Gotowe ciasto odstawiamy w chlodne miejsce na 3 tygodnie.
Po tym czasie dzielimy ciasto na porcje, walkujemy i za pomoca foremek wycinany wzorki. Ciasto nie moze byc zbyt cienko rozwalkowane, bo pierniczki beda twarde.
Pieczemy je od 10 do 15 minut w temperaturze 180°C. Po przestygnieciu ozdabiamy.
Przechowujemy w metalowych puszkach.

Przepis zamieszczam rowniez w ramach zabawy Gotujemy po polsku pod patronetem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl


poniedziałek, 14 listopada 2011

Czas na sernik



Nie powinnam jesc tyle slodyczy, ale coz poczac. To jest jak nalog, szczegolnie gdy chodzi o czekolade, do tego mala slodycz skutecznie poprawia mi humor, zwlaszcza w takie dni jak ten. Za oknem mglisto i zimno, ja uziemiona z chorym dzieckiem w domu juz drugi tydzien.
Do popoludniowej herbatki bedzie wiec sernik.
To tradycyjny przepis na sernik pieczony, ktory dostalam od Mamy ladnych pare lat temu. Prosty i jak do tej pory zawsze sie udaje, nawet w moim zepsutym piekarniku ;-)



Sernik pieczony

skladniki na spod:
  • 0,5 kostki margaryny
  • 0,5 szklanki cukru
  • 2 zoltka + 1 cale jajko
  • 0,5 opakowania malego proszku do pieczenia
  • 1,5 szklanki maki

Wszystkie skladniki ciasta ucieramy razem. Gdy bedzie zbyt geste dolewamy odrobine mleka. Gotowym ciastem wykladamy nasmarowana tluszczem blache do pieczenia.

skladniki na mase serowa:
  • 5 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1kg twarogu poltlustego
  • 1 budyn smietankowy
  • 1 kostka roztopionej margaryny (250g)

Zoltka ucieramy z cukrem, dodajemy ser, budyn oraz przestudzona, roztopiona margaryne. Na koncu dodajemy bialka ubite na sztywna piane. Delikatnie laczymy z masa serowa i wykladamy na ciasto.
Sernik pieczemy przez 1 godzine, ja zawsze pieke dluzej, w temperaturze 180°C.
Smacznego.

Przepis ren zamieszczam w ramach zabawy "Gotujemy po polsku" pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl.


sobota, 12 listopada 2011

Krokiety w orzechowej panierce



Zawsze w listopadzie duzo sie dzieje na moim blogu, choc mysle, ze nie tylko na moim. Ten miesiac obfituje w cykliczne akcje kulinarne, ktorych zawsze wypatruje z utesknieniem. Nawet mimo braku czasu staram sie brac w nich udzial. Moze robie to wszystko po to by uprzyjemnic sobie oczekiwanie na swieta? Sama nie wiem, ale wspolne gotowanie w tym czasie sprawia mi wiele radosci.
Dzis dobrze sie sklada, ze ciagle trwa Orzechowy tydzien, ale tez rozpoczela sie kolejna zabawa Andrzeja i Ireny czyli Gotujemy po polsku. Az trudno w to uwierzyc, ale bedziemy razem gotowac polskie specjaly pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl juz czwarty raz.
Tym razem na warsztat ida nalesniki, ktore swoja droga sa bardzo lubiane w moim domu. Viki uwielbia je na slodko, za to dorosla czesc rodziny woli wersje wytrawna i to wlasnie z mysla o nas samych powstaly dziesiejsze krokiety.



Krokiety z pieczarkami w orzechowej panierce

skladniki
przepis na ciasto

farsz:
  • 1 cebula
  • 200g pieczarek
  • sol, pieprz
  • ostra papryka w proszku
  • suszony rozmaryn
  • 1 lyzka masla
  • tarty ser Gouda - opcjonalnie

panierka:
  • 1 jajko
  • posiekane orzechy wloskie

wykonanie:
Zaczynamy od usmazenia nalesnikow.
Pieczarki oczyszczamy i osuszamy, kroimy w plastry. Wrzucamy je na patelnie z 1 lyzka masla i smazymy az plyn z pieczarek odparuje, a one lekko sie przyrumnienia. dokladamy wtedy drobno posiekana cebule i smazymy jeszcze przez okolo 5 minut az cebulka sie zeszkli. Doprawiamy do smaku sola i pieprzem, dodajemy troche ostrosci za pomoca papryki w proszku. Na koniec dodajemy odrobine rozmarynu.
Gotowym farszem napelniamy nalesniki i zwijamy. Jesli ktos lubi, tak jak moj Maz, mozna do kazdego krokieta dodac troche tartej goudy, ktora nakladamy na pieczarki.
Zwiniete nalesniki maczamy w rozmaconym jajku, a nastepnie w posiekanych orzechach wloskich.
Krokiety ukladamy w natluszczonym naczyniu zaroodpornym i zapiekamy w piekarniku przez 15 minut w temperaturze 180°C.
Smacznego.




wtorek, 8 listopada 2011

Orzechy wytrawnie



Tegoroczna jesien nas rozpieszcza. Juz nie pamietam kiedy ostatnio o tej porze roku bylo tyle slonca. Delektuje sie nim w kazdej wolnej chwili, tym bardziej, ze nadszedl ten okropny listopad, miesiac ktorego nie cierpie, w ktorym normalnie panuja ciemnosci, ktore na dodatek nie nastrajaja mnie optymizmem.
Korzystam tez z innych darow jesieni. W kuchni kroluje dynia, a ostatnio tez i orzechy, co cieszy tym bardziej, ze trwa wlasnie Orzechowy tydzien.



Dzisiejszy sos orzechowy to zupelna nowosc i totalna improwizacja z mojej strony.
Gdy mieszkalismy we Francji od czasu do czasu jadalismy sos z kasztanami i orzechami na proszonych obiadach u Cioci, i za tym wlasnie sosem nagle zatesknil szanowny Maz. Wiadomo, ze nie potrafilam go odtworzyc, ba ja nawet nie bardzo wiedzialam jak za taki sos sie zabrac. Stanelo wiec na tym, ze moze zrobie kurczaka z zupelnie amatorskim sosem z orzechow wloskich. O dziwo przyznam, ze danie mimo ze malo fotogieniczne smakowalo bardzo dobrze.
Poczatkowwo nie zamierzalam publikowac tu tego przepisu, a juz tym bardziej gdy patrzylam na fotki, ale po namysle doszlam do wniosku, ze moze ktos z Was poczuje nagle potrzebe zrobienia takiego sosu nie majac tak jak ja pojecia jak sie za to zabrac i co z tego wyjdzie. Moze moje poszukiwania i doswiadczenia komus beda przydatne. Smacznego.



Kurczak w sosie orzechowym

skladniki:
  • 4 udka kurczaka
  • 0,5 szklanki orzechow wloskich
  • 2 cebule
  • 1 zabek czosnku
  • sol, pieprz
  • ostra papryka w proszku
  • oliwa z oliwek

wykonanie:
Z 2 lyzek oliwy, 0,5 lyzeczki papryki i posiekanego czosnku robimy marynate, ktora nacieramy oczyszczonego wczesniej kurczaka.
Na patelni rozgrzewamy oliwe i ukladamy na niej mieso skorka do dolu. Kurczaka nalezy przyrumienic, ale trzeba uwazac by sie nie spalil. Gdy juz skorka ladnie sie przypiecze odwracamy kurczaka na druga strone, dodajemy posiekana cebulke. Po chwili podlewamy mieso woda i dusimy do miekkosci, uzupelniajac w razie potrzeby plyn.
Gotowego kurczaka wycigamy z patelni i odkladamy w cieple miejsce.
Orzechy miksujemy, dolewamy do nich odrobine sosu z pieczenia miesa i znow miksujemy by uzyskac gladka emulsje. Orzechy dokladamy do reszty sosu, ktory pozostal na patelni i gotujemy okolo 5 minut. Doprawiamy do smaku sola i pieprzem.
Kurczaka mozemy ponownie przelozyc do sosu.
Sos bardzo dobrze smakuje z ryzem.
Smacznego.


poniedziałek, 7 listopada 2011

Orzechy, czekolada i banany



Juz od paru lat poczatek listopada to dla mnie gotowanie pod znakiem orzechow. Przyznam szczerze, ze juz tracilam nadzieje na taka akcje w tym roku. Chyba instynktownie zaplanowalam sobie orzechowe menu na miniony weekend, nie wiem czy kierowalo mna przyzwyczajenie czy tesknota. Jak sie okazalo rowno z moimi planami na blogu Atinki pojawilo sie wyczekiwane przeze mnie zaproszenie :-)



Gdy bylam mala dziewczynka pod koniec lata dostawalismy od Dziadkow siatke orzechow w zielonych lupinach. Potem przez kilka tygodni suszyly sie na balkonie w slonecznym i przewiewnym miejscu. Lupiny orzechow strasznie brudzily nasze rece i ciezko bylo je domyc.
Dzis orzechy kupuje na zaprzyjaznionym straganie, ale czesto tez ide po najmniejszej lini oporu i kupuje je luskane w porecznych paczuszkach. Mam wtedy pewnosc, ze zakupilam tyle ile potrzebuje i orzechy mi nie zjalczeja, bo chyba nie ma nic gorszego niz orzechy pozbawione swojego cudownego smaku.



Orzechowe ciasto z bananami i czekolada

skladniki na ciasto:
  • 250g maki
  • 3 lyzeczki proszku do pieczenia
  • 200g cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • 5 jajek
  • 250g masla
  • 150g mielonych orzechow wloskich
  • 50g posiekanej czekolady gorzkiej
  • 5 bananow

skladniki na polewe:
  • 100g gorzkiej czekolady
  • 40g masla
  • orzechy do dekoracji

wykonanie:
Maslo ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym, dodajemy jajka i nadal ucieramy na pulchna mase. Dodajemy make z proszkiem do pieczenia i nadal ucieramy. Na koncu dodajemy mielone orzechy, czekolade i banany pokrojone w plastry. Mieszamy i wykladamy do tortownicy wysmarowanej maslem.
Pieczemy przez 50 minut w temperaturze 180°C. Po upieczeniu ciasto wystudzic.

Polewe przygotowujemy w kapieli wodnej, rozpuszczamy maslo z czekolada i polewamy tym ciasto. Dekorujemy posiekanymi orzechami.
Smacznego!



niedziela, 30 października 2011

Lasagne z dynia


Coroczny Festiwal dyni juz na finiszu. Do tej pory nie mialam niestety czasu na dyniowe eksperymenty, przerobilam za to wszystkie moje dyniowe receptury z poprzednich lat.
Wczoraj za to pod noz poszla dynia, ktora wyrosla u mamy w ogrodzie. Na balkonie wciaz czekaja jeszcze 3 sztuki, a moglo byc ich wiecej gdyby nie fakt, ze nawet dynie z ogrodu mozna ukrasc. Zla jestem jak o tym pomysle, ale niestety ktos wszedl sobie na teran naszej dzielki i poscinal kilka dorodnych dyni. Na szczescie pare sie uchowalo, bo rosly w mniej widocznym miejscu.
Tym razem postawilam na nowosc w mojej kuchni, a mianowicie na lasagne z dynia. Tradycyjna lasagne jest u nas bardzo lubiana, wiec z checia zamienilam mieso mielone na farsz z dyni i wierzylam, ze wszyscy beda sie tym daniem tak samo zajadac. Nie pomylilam sie :-)
Do tego cudowny aromat pieczonej dyni, a potem przypiekanego parmezanu rozchodzil sie po domu i sprawial, ze Viki juz nie mogla doczekac sie obiadu.



Lasagne z dynia

skladniki:
  • 12 platkow lasagne (na 3 warstwy)
  • 0,5 kg miaszu z dyni
  • 1 serek typu Almette
  • 3 lyzki smietany
  • 50g tartego parmezanu
  • papryka w proszku (ja mam mieszanke slodkiej i ostrej papryki w stosunku 1:1)
  • sol, pieprz
  • galka muszkatalowa
  • oliwa z oliwek
  • 150g wedzonego boczku


sos beszamelowy:
  • 75g masla
  • 50g maki
  • 0,5 litra mleka
  • 70g tartego parmezanu
  • sol, pieprz

wykonanie:
Dynie obieramy i pozbawiamy pestek, kroimy na dosc spore kawalki, ktore obtaczamy w 1 lyzce oliwy z oliwek i wykladamy na blache do pieczenia. Wkladamy do piekarnika nagrzanego do 200°C i pieczemy przez 25-30 minut, az dynia bedzie miekka. Upieczona dynie rozgniatamy widelcem. Dodajemy do niej serek, starty parmezan i smietane. Doprawiamy do smaku sola, pieprzem, galka i papryka.
Na suchej patelni wysmazamy plastry boczku wedzonego. Odstawiamy na bok.
W osolonym wrzatku blanszujemy przez pol minuty platy makaronu i lyzka cedzakowa wyciagamy na tacke.

Robimy sos beszamelowy. W garnuszku z grubym dnem roztapiamy maslo, dodajemy do niego make i robimy zasmazke. Po 2 minutach sciagamy z ognia i wlewamy do garnka cieple mleko. Garnek ponownie stawiamy na ogniu i cierpliwie mieszamy az sos stanie sie aksamitny. Dodajemy parmezan oraz doprawiamy do samku sola i pieprzem.

Blaszke do zapiekania smarujemy maslem. Na dno wylewamy odrobine sosu beszamelowego, a nastepnie ukladamy warstwe makaronu. Na makaron nakladamy warstwe farszu dyniowego, na to kruszymy polowe wysmazonego boczku, na ktory wykladamy sos beszamelowy. Nastepnie ukladamy kolejna warstwe makaronu, farszu z dyni, boczku i sosu. Na gore kladziemy ostatnia warstwe makaronu, pokrywamy reszta sosu beszamelowego i posypujemy startym parmezanem.
Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 200°C przez 25 minut.
Smacznego!