expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do pracy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 marca 2018

Muffiny jajeczne z łososiem i szpinakiem



Zapewne większość z Was już dawno rozpoczęła planowanie świątecznego menu. Ja o mały włos a bym przespała te przygotowania. Nie to, że śpię cały czas i nic innego nie robię. Zwyczajnie moja głowa zajęta jest innymi sprawami, a czas tak prędko leci. Jeszcze chwilę temu wchodziliśmy w Nowy Rok, a tu proszę już Wielkanoc.
Być może jest ktoś, kto tak jak ja dopiero teraz zaczyna obmyślać wielkanocne menu i z chęcią wykorzysta jakieś moje propozycje. 
Dziś szybki przepis na sufleciki/muffiny jajeczne, które można z powodzeniem podać na świąteczne śniadanie. To takie fajne i nieoczywiste danie na ciepło. A jeśli nie na święta to myślę, że przepis doskonale sprawdzi się na weekendowe śniadanie gdy w kuchni można spędzić nieco więcej czasu niż w tygodniu. To może też być propozycja na lunch, bo taka muffinka świetnie komponuje się z różnego rodzaju sałatami. Przyznaję, że ja właśnie w takiej postaci lubię je najbardziej.




Muffiny jajeczne z łososiem i szpinakiem
składniki na 6 sztuk:
  • 4 jajka
  • 2 garście świeżego szpinaku baby (bez ogonków)
  • 125 g łososia wędzonego na gorąco
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka masła klarowanego do smażenia
  • 4 łyżki śmietany 18%
  • 3-4 łyżki tartego żółtego sera
  • 1/2 pęczka świeżego koperku
  • sól, pieprz do smaku
  • szczypta chili

wykonanie:
Szpinak myjemy i dokładnie osuszamy. Na roztopionym maśle podsmażamy przez chwile posiekaną w kostkę cebulę. Następnie dodajemy do niej czosnek i szpinak. Smażymy około 2-3 minuty. Ściągamy z ognia i pozostawiamy do przestygnięcia.
W miseczce mieszamy jajka ze śmietaną, startym serem oraz posiekanym koprem. Dodajemy łososia rozdrobnionego na niewielkie kawałki oraz szpinak i dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą, pieprzem i chili. Z solą trzeba uważać gdyż sam łosoś już jest dość słony.
Gotową masę przekładamy do foremek na muffiny. Pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 st.
Podajemy gorące lub na zimno.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Pasztet z pieczonych marchewek


Tydzień zaczynam od czegoś wytrawnego. Myślę, że przyda się mały odpoczynek od słodyczy, choć znam takich, którzy nie mają nic przeciwko nowym pomysłom na słodkości.
Dzisiejszy przepis to kolejna odsłona pasztetu wegańskiego/wegetariańskiego. Bardzo lubię takie dania, bo sprawdzają się nie tylko w domu, ale też i w pracy. Dobre są na przekąskę, obiad czy kolację. Wszystko zależy co do nich dodamy, w jakim towarzystwie je zaserwujemy. Ja uwielbiam takie pasztety z dodatkiem sałat o czym już kiedyś wspominałam. 
Tym razem pasztet jest z dodatkiem marchewek. Smak warzyw zależy od ich przygotowania, a ja postawiłam tym razem na marchewki pieczone. Taka forma obróbki bardzo fajnie podkreśla ich słodycz. W ogóle pieczone marchewki pyszne są same w sobie, szczególnie gdy się je odpowiednio doprawi. Kto jeszcze nie próbował nich koniecznie takie przygotuje.
A wracając do bohatera tego wpisu to myślę, że Was nie rozczaruje. Przyprawy i dodatek sezamu nadają potrawie przyjemnego smaku, a sam sezam ponieważ nie jest do końca zmielony daje efekt chrupkości. Smacznego.



Pasztet z pieczonych marchewek
składniki:
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
  • 6 marchewek
  • 0,5 szklanki sezamu
  • 5 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka tymianku
  • chilli do smaku
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa do pieczenia marchewki
  • olej kokosowy lub masło klarowane do smażenia cebuli

wykonanie:
Ciecierzycę gotujemy według zaleceń na opakowaniu. Można użyć cieciorki z puszki.
Marchewki obieramy i kroimy na kawałki. Obtaczamy w oliwie i pieczemy do chwili aż będą miękkie. 
Na maśle lub oleju kokosowym podsmażamy posiekaną cebulę oraz czosnek.
Ugotowaną cieciorkę, upieczoną marchewkę blendujemy z cebulą i czosnkiem, sezamem oraz suszonymi pomidorami. Aby wszystko się lepiej blendowało dodajemy oliwę z oliwek. Ważne aby marchewki i cieciorka były całkiem zmiksowane. Jeśli w masie pozostaną pojedyncze ziarna sezamu to nic nie szkodzi, będą fajnie chrupać po upieczeniu. Gotową masę doprawiamy przyprawami i po wymieszaniu przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40 minut.


sobota, 23 grudnia 2017

Mini paszteciki wigilijne


Ostatni przepis jaki mam dla Was przed świętami to  mini paszteciki z kaszy gryczanej i kapusty z grzybami. Miałam nadzieje, że uda mi się jeszcze zamieścić przepis na coś słodkiego, ale to raczej już po świętach.
Co do pasztecików, to powstały spontanicznie gdyż w mojej kuchni nic się nie marnuje. Tak się akurat stało, że został mi się farsz z pierogów i jakoś musiałam go wykorzystać. Mogliśmy go zwyczajnie zjeść jednak to było by zbyt proste. Przepis jest na 6 pasztecików pieczonych w foremkach od muffinek, ale bez problemu można przerobić go na 12 sztuk podwajając składniki. Można też upiec taki pasztet w jednej foremce, ale myślę, że takie maluchy fajnie się prezentują.




Mini paszteciki wigilijne
przepis na 6 szyuk
składniki:
  • 1 szklanka kapusty z  grzybami z tego przepisu
  • 100 g kaszy gryczanej
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka majeranku
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia
  • sól, pieprz

wykonanie:
Kaszę gryczaną gotujemy według przepisu na opakowaniu, odcedzamy. Łączymy ją z kapustą z grzybami i miksujemy. Cebulę i czosnek siekamy i podsmażamy na maśle lub oleju kokosowym. Dodajemy do zmiksowanej masy. Doprawiamy majerankiem, solą i pieprzem.
Masą napełniamy foremki do muffinek po sam brzeg.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 30 minut. Po upieczeniu pozostawiamy do wystudzenia.

środa, 22 listopada 2017

Czerwona pasta do chleba



 
Nadrabiam zaległości, dlatego dziś kolejny z przepisów, który już "pokrył się" kurzem. Ostatnio trochę brakowało mi czasu i pewne fotki, które przygotowałam na bloga zostały już przeze mnie zapomniane. Dobrze jest więc czasem zrobić porządek w zdjęciach, bo można odnaleźć to i owo.
Od dłuższego czasu nie kupujemy wędlin na kanapki. Trzeba je więc w jakiś sposób zastąpić. Świetnie sprawdzają się pasy różnego rodzaju. Mamy kilka swoich ulubionych, które są wręcz tymi dyżurnymi. Mimo to ciągle testujemy coś nowego.
Jakiś czas temu wypróbowaliśmy pastę na bazie ciecierzycy i buraka. Pomysł na nią powstał gdy pierwszy raz robiłam falafel. Pisałam Wam o tym, że wtedy użyłam ciecierzycy z puszki co było totalną klapą. Falafel się rozpadał w trakcie smażenia i dokończenie tego dania było prawdziwym wyzwaniem. Za to wtedy pomyślałam, że koniecznie muszę przygotować taką pastę do chleba. Zmodyfikowałam oczywiście pierwotny przepis i powstało czerwone, aromatyczne smarowidło. Koniecznie wypróbujcie.



Pasta do chleba z ciecierzycy i buraka
składniki:
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 1 burak średniej wielkości
  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • sól do smaku 
  • 0,5 łyżki masła klarowanego
wykonanie: 
Buraka najlepiej upiec w piekarniku, ale może też być gotowany. 
Na patelni roztapiamy masło i podsmażamy na nim posiekaną cebulkę i czosnek.
Ciecierzyce odcedzamy i przekładamy do malaksera lub rozdrabniacza. Dodajemy obranego i pokrojonego na mniejsze kawałki buraka oraz przesmażoną wcześniej cebule z czosnkiem. Wszystko miksujemy na gładką pastę. Dodajemy wszystkie przyprawy oraz sól do smaku. Dokładnie mieszamy.
Pastę przechowujemy w lodówce maksymalnie 4-5 dni

piątek, 27 października 2017

Pasztet z dyni



Jesień w kuchni jest fajna.  Zmieniają się co prawda smaki, bo na dworze robi się chłodniej i w naturalny sposób trzeba ogrzać organizm, ale za to otwierają się nowe kulinarne możliwości.
Wśród jesiennych i zimowych potraw dość często pojawia się u nas pasztet. Jego warianty są różne w zależności od tego co mam pod ręką i na co akurat jest ochota. Taki pasztet można później zabrać do pracy na drugie śniadanie i zjeść go w towarzystwie zielonej sałatki. Ja właśnie tak lubię najbardziej jeść wszelkie pasztety. Ale to też alternatywa dla chleba. Polecam wypróbujcie. 
A dziś pasztet z dynią. To cudowne warzywo dominuje na straganach z racji zbliżającego się Halloween. Ja zamiast robić dyniowe potwory szaleje w kuchni przygotowują różne dyniowe pyszności. Pasztet to tylko jedna z nich.


Pasztet z dyni
składniki:
  • 1,5 szklanki pure z dyni
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 0,5 szklanki zmielonych pestek dyni
  • 1 por
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 0,5 łyżeczki szałwii
  • 0,5 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 1 łyżeczka curry - w proszku
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 łyżeczka masła klarowanego do smażenia

wykonanie:
Aby przygotować pure z dyni należny ją obrać ze skóry, pozbawić miąższu i upiec w piekarniku. Najlepsza do tego jest dynia piżmowa lub dynia hokkaido. Tej ostatniej nie trzeba obierać ze skóry. Dynie pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut. Po wystudzeniu miksujemy na gładką masę.
Tak przygotowana dynię można wykorzystać do pasztetów, past, sosów i deserów. Po upieczeniu można ją przechowywać 3 dni w lodówce. po tym czasie dynia fermentuje. Najlepiej taką masę zamrozić.
Cebulę i por siekamy i podsmażamy na maśle. Pod koniec smażenia dodajemy posiekany czosnek.
Ciecierzycę oraz por z cebula i czosnkiem blendujemy. dodajemy pure z dyni i zmielone pestki dyni. Dodajemy przyprawy i dokładnie mieszamy. 
Masę przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 50 minut w temperaturze 180 stopni.

poniedziałek, 23 października 2017

Pankejki owsiane na śniadanie


W tygodniu nasze śniadania raczej przygotowywane są w biegu. Każdy niestety je coś innego więc i przygotowań jest jakby więcej. Ja uparcie przyrządzam sobie owsianki, każdego dnia inną, ale tak samo pyszną. Nie mogłabym jeść wiecznie jednej wersji owsianki, pewnie już dawno bym ją znienawidziłam. Wiele osób dziwi się jak ja w ogóle daje radę jeść to okropieństwo. Hmmm... dla mnie to jedno z lepszych śniadań, pożywne, kolorowe, zdrowe i każdego dnia inne. Uwielbiam. Zmienne dodatki nadają mojej owsiance inny smak każdego dnia. Czasami jednak pokuszę się o zupełnie inne śniadanie. Gdy jest więcej czasu i nie trzeba z zegarkiem w ręku siadać od stołu wtedy na talerzach lądują choćby takie pankejki.


Pankejki owsiane
składniki:
  • 125 g mąki owsianej
  • 1 jajko
  • 15 ml oliwy
  • 325 ml mleka
  • 1 łyżeczka ksylitolu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Wykonanie:
Wszystkie składniki na ciasto miksujemy ze sobą.
Pankejki piekłam na patelni z wyżłobionym miejscem na placuszki. Po nałożeniu porcji ciasta na patelnie czekałam aż na powierzchni placka pojawią się pęcherzyki i wtedy przewracałam na drugą stronę na dosłownie pół minuty.

Uwagi: Takie pankejki najlepsze smakują gdy są ciepłe, ale te dobre są też na zimno.

wtorek, 17 października 2017

Pasztet z fasoli i suszonych pomidorów


W kuchni duże zmiany,a to za sprawą jesieni. Lekkie sałatki powoli zastępuję czymś bardziej pożywnym i aromatycznym. Tym razem padło na pasztet. I pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno warzywne pasztety były nam całkiem obce.
Mój mąż zajadał się pasztetami mięsnymi gdy jeszcze mieszkaliśmy ze Francji, ale od dłuższego już czasu w naszej diecie dokonują się ciągłe zmiany. To co kiedyś wydawało się niemożliwe, dziś staje się naszą rzeczywistością. Odżywiamy się racjonalnie więc w naszej diecie znajduje się także mięso, które jemy 2 razy w tygodniu. Podstawą są jednak warzywa i coraz częściej doceniamy dietę roślinną. Takie wege pasztety są genialne. Nadają się na obiad czy kolację, można je też zabrać ze sobą do pracy. Kto jeszcze nie upiekł takiego pasztetu to czas to zmienić.


Pasztet z fasoli i suszonych pomidorów
składniki:
  • 500 g białej fasoli
  • 1/2 słoiczka puszonych pomidorów w zalewie
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oleju z pomidorów
  • 0,5 łyżeczki tymianku
  • 0,5 łyżeczki oregano
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielski
  • sól, pieprz
  • szczypta chilli

wykonanie:
Fasole należy namoczyć w zimnej wodzie na całą noc. Rano odlewamy całą wodę, przepłukujemy fasole pod bieżącą wodą, nalewamy nowej wody, w której gotujemy fasole do miękkości. Fasole gotujemy wraz z listkiem laurowym i zielem angielski. Po ugotowaniu fasolę odcedzamy, wyjmujemy liście laurowe i ziele angielskie.
Na patelni podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulkę. Gdy się zeszkli dodajemy do niej posiekany czosnek i kurkumę. Smażymy razem najwyżej pół minuty i ściągamy z ognia.
Fasolę, pomidory, cebulkę z czosnkiem oraz oliwę z pomidorów miksujemy na gładka masę. Dodajemy przyprawy oraz solimy i pieprzymy do smaku. 
Gotową masę przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Masę należny dobrze docisnąć aby się pasztet po upieczeniu nie rozpadał w trakcie krojenia.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni C przez około 50 minut.

piątek, 13 października 2017

Owsiane ciasteczka z dynią



Ciasteczka w sam raz do szkoły, pod warunkiem że nie zostaną wcześniej zjedzone. 
Chciałam zrobić niespodziankę starszej córce i upiekłam dla Niej zdrowe ciasteczka owsiane z dynią. Nie robię ciastek zbyt często więc dlatego mój wyczyn potraktowałam jako niespodziankę. Wszystko przez moje dyniowe sny. Przepis na te ciastka prawie wyśniłam więc sami rozumiecie. Nie mogłam pozostać obojętna. 
Raz w tygodniu w szkole Viki można przynosić na drugie śniadanie słodycze. Uwielbiam tą inicjatywę. Słodki dzień przypada we wtorek gdy dzieci mają zajęcia na basenie. Spory wysiłek to i zapotrzebowanie na kalorie inne. Zawsze po tych zajęciach dzieciaki wręcz rzucają się na jedzenie. Oczywiście nasze słodycze podlegają wielu restrykcją i przyznam szczerze, że w sklepie ciężko jest kupić coś słodkiego i w miarę zdrowego. Mamy kilka stałych pozycji na liście "słodkości", które zabiera Viki. Właściwie ostatnio to tych słodyczy prawie wcale nie bierze i dlatego tym bardziej czułam, że muszę upiec te ciastka. 
po powrocie ze szkoły zostały poddane testowi smaku. Młodsze dzieci stwierdziło, że mało słodkie. Ja i mąż uznaliśmy, że to strzał w 10. No, a Viki nic nie mówiąc dosiadła się do ciastek i pałaszowała. Po chwili stwierdziła, że właściwie to nie chce wiedzieć co jest w środku, ale mogę robić je częściej.
Liczę na to, że Wy chcecie wiedzieć co do nich włożyłam, wtedy sami zrozumiecie dlaczego takie dobre.

 

Owsiane ciasteczka z dynią
składniki:
  • 300 g dyni 
  • 300 g mąki owsianej
  • 3 jajka
  • 150 g mielonych migdałów
  • 50 g mielonych orzechów laskowych
  • 50 g posiekanych orzechów nerkowca
  • 4 łyżki miodu
  • 100 ml oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 0,5 płaskiej łyżeczki soli himalajskiej 


wykonanie:
Jajka i miód ubijamy mikserem do chwili aż podwoją swoją objętość. Następnie dodajemy dynię startą na dużych oczkach i resztę składników. dokładnie mieszamy.
Za pomocą małej łyżeczki nakładamy porcje ciasta na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Staramy się przy tym formować okrągłe ciasteczka.
Pieczemy około 15-20 minut w temperaturze 180 stopni C. Ciasteczka będą lekko rumiane od góry. Pozostawiamy do wystudzenia.

Uwagi: Jeśli jest taka potrzeba można dodać więcej miodu. W naszym przypadku taka słodkość jest odpowiednia.
Ciasteczka można też dodatkowo polukrować lub polać czekoladą. Dla nas taki zabieg był zbędny.


poniedziałek, 9 października 2017

Naleśniki ryżowe



Po dłuższej przerwie wracam na blog z nowymi przepisami. Nie było mnie tu przez chwilę, ale natłok różnych problemów do rozwiązania skutecznie odciągnął mnie od blogowania. Jednak pisanie, fotografowanie zabiera sporo czasu. 
Na początek przepis szybki i prosty, nic wyszukanego. Naleśniki. Moje dzieci je uwielbiają, w sumie ja też tyle, że one wola na słodko, ja wybieram wersję wytrawną. Od dość dawna nie przyrządzam tradycyjnych naleśników z mąki pszennej. Dużo eksperymentuję, kombinuje z rodzajem maki czy mleka. Czasami naleśniki zwyczajnie nie wychodzą i rozwalają się na patelni. Innym razem nie dość, że ładnie się smażą to jeszcze zdobywają uznanie rodziny. Tak było z naleśnikami gryczanymi oraz z naszymi ulubionymi naleśnikami owsianymi, na które ciągle nie podałam tu przepisu. Tym razem serca dzieci podbiły naleśniki z mąki ryżowej. Są inne niż te, które do tej pory robiłam, co nie znaczy że gorsze. Doskonale smakują w wersji słodkiej jak i wytrawnej. Sprawdźcie sami.


Naleśniki z mąki ryżowej
składniki:
  • 500 ml mleka
  • 2 szklanki mąki ryżowej
  • 2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego
  • 2 jajka
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • sól do smaku

wykonanie:
Siemię lniane należy zmielić na świeżo przed zrobieniem ciasta. Zmielone wcześniej traci dość szybko swoje właściwości prozdrowotne.
Wszystkie składniki ciasta miksujemy ze sobą i smażymy na dobrze rozgrzanej patelni. Wylewamy nabierką porcję ciasta na patelnię, równomiernie rozprowadzamy. Naleśnik przekładamy na drugą stronę w chwili gdy będzie odklejał się od patelni.

wtorek, 11 lipca 2017

Taboule nie tylko do pracy



Gdy mieszkałam we Francji dokonałam wielu odkryć kulinarnych, które na stałe weszły do mojej codziennej kuchni. Zaraz obok tart, czy to słodkich czy wytrawnych oraz sosów na winie taką potrawą stało się taboule. Niby takie niepozorne danie, a jednak za każdym razem może smakować inaczej. Wszystko to kwesta dodatków. Dziś u mnie wersja cytrusowa, bardzo fajna i orzeźwiająca. Co prawda nie ma upału, ale myślę, że w niczym to nie przeszkadza, gdyż taboule smakuje nawet w taka pogodę jak dziś.


Grejpfrutowe taboule
składniki:
100 g kaszy kuskus razowej
1 grejpfrut 
2 pomidory
1 dymka - biała i zielona część
8 listków miety
3 gałązki tymianku
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
5 łyżek oliwy z oliwek
sól, pieprz

wykonanie:
Z pomidorów ściągamy skórkę i kroimy w kostkę. Siekamy zioła i dymkę.  Kaszę kuskus wsypujemy do miseczki i zalewamy ją sokiem wyciśniętym z 1 grejpfruta oraz oliwą. Mieszamy i odstawiamy na około 30 minut do lodówki. Po tym czasie do kaszy dodajemy posiekaną dymkę, zioła oraz przygotowane wcześniej pomidory. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem i odstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny. Podajemy na zimno.

wtorek, 27 czerwca 2017

Bób. Kurczak. Sałatka.



 Lato. Cudowna pora roku. Natura obdarza nas obficie w owoce i warzywa. Jak można się im oprzeć? Ja nie potrafię. Każda wizyta na targu kończy się koszykiem wypchanym po brzegi tymi cudownościami. Właśnie teraz aż do późnej jesieni możemy jeść najbardziej urozmaicone posiłki, pełne witamin i składników mineralnych. Korzystajmy więc z nich w pełni. Kolorowe, lekkie sałatki, pełne warzyw dania jednogarnkowe. Samo zdrowie.
U nas codziennie inna sałatka, dziś z bobem i grillowanym kurczakiem. Doskonała na obiad w pracy czy kolacje. 


Sałatka z bobem i grillowanym kurczakiem.
składniki:
  • 500 g bobu
  • ulubiona sałata - 2-3 garście
  • 4 polędwiczki kurczaka
  • 1/2 pęczka rzodkiewek

sos:
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • sok z cytryny
  • sól, pieprz 
  • koperek
  • natka pietruszki
 

Wykonanie:
Kurczaka marynujemy w łyżce oliwy z dodatkiem ulubionych ziół. Grillujemy.
Bób gotujemy w posolonym wrzątku przez około 5-8 minut. Wszystko zależy od tego jak młody jest bób. Chodzi o to by go nie rozgotować. Bób odcedzamy i przekładamy do zimnej wody by zatrzymać proces gotowania. Po wystudzeniu bób obieramy z łupinek. 
Obrany bób przekładamy do salaterki, dodajemy sałatę, rzodkiewki pokrojone w plastry oraz pokrojonego kurczaka. 
Wszystkie składniki sosu mieszamy ze sobą i dodajemy do sałatki. Ilość soku z cytryny oraz innych przypraw zależy od upodobań. 

czwartek, 25 maja 2017

Deser czy drugie śniadanie?


W tym roku sezon truskawkowy rozpoczynamy dość późno. No cóż, początek maja nas nie rozpieszczał gdy chodzi o pogodę, więc nie ma się co dziwić. Ale w końcu są, nasze polskie, upragnione. Pomysłów na ich wykorzystanie jak zwykle pełna głowa, choć wcale nie gardzę takimi naturalnymi, bez żadnych dodatków czy przeróbek.
Bardzo też lubię truskawkowy sos, któremu można nadać ciekawy smak za pomocą odpowiednich przypraw. Dziś u mnie z dodatkiem cynamonu, który fajnie podkreśla słodycz truskawek i w ten sposób nie potrzeba dodawać ani grama cukru czy innego słodzika.
Moja propozycja to dla niektórych deser, dla innych drugie śniadanie. Nie ważne jak się zowie to cudo, ważne że smakuje. Rodzina pochłonęła i coś słyszałam, że było za mało ;-) Smacznego zatem!




Owsianka kokosowa 
składniki na 3 porcje
  • 1 jogurt grecki
  • 1 jogurt naturalny
  • 6 łyżek płatków owsianych górskich
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • 2 łyżeczki miodu

sos truskawkowy
  • truskawki
  • cynamon

wykonanie
Przygotowanie granoli: płatki mieszamy z wiórkami, dodajemy stopiony miód i olej kokosowy. Wszystko łączymy ze sobą i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni aż płatki się przyrumienią. Warto sprawdzać jak płatki się pieką gdyż mogą się przypalić. Upieczone płatki odstawiamy do przestygnięcia.

Sos truskawkowy: Ilość truskawek zależy od tego ile chcemy zrobić sosu, u mnie 250 g. Truskawki miksujemy i doprawiamy odrobiną cynamonu.

Jogurt grecki łączymy z jogurtem naturalnym. dokładnie mieszamy. 

Do szklanek nakładamy jogurt, następnie sos truskawkowy i na końcu nakładamy płatki.

wtorek, 16 maja 2017

Owsiane muffiny z malinami i kremem z ricotty


Parę lat temu muffiny były chyba najpopularniejszym wypiekiem w internecie. Dziś ustępują miejsca innym ciekawym wynalazkom. Jednak ja od czasu do czasu lubię je przyrządzić, tym bardziej, że są doskonałą propozycją na śniadanie, ale też i na piknik. Takie biesiadowanie w plenerze to jedno z moich ulubionych zajęć na wiosnę i lato. Miło jest czasem zapakować się i wyjechać za miasto choć na parę chwil. Wiosna do nas wróciła więc nie ma na co czekać... Ruszajmy w drogę, a do plecaka koniecznie zapakujmy taką owsianą muffinkę.


Owsiane muffiny z malinami
składniki:
  • 150 g mąki owsianej
  • 30 g mąki migdałowej
  • 60 g ksylitolu
  • 2 jajka
  • serek ricotta - 60 g
  • 200 ml mleka
  • 3 łyżki ziaren słonecznika
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • maliny - u mnie mrożone po 3 na 1 muffinkę 

Krem do muffinek
składniki:
  • pozostała ricotta 
  • sok i skórka z cytryny
  • miód - opcjonalnie

wykonanie:
Piekarnik nastawiamy na 200 stopni C.
Mieszamy 60 g ricotty z jajkami i mlekiem. Dodajemy obie maki, proszek do pieczenia, ksylitol oraz słonecznik. Całość mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Napełniamy ciastem foremki do muffinek. Ja użyłam sylikonowych, nie trzeba ich smarować tłuszczem. Jeśli masz inne foremki koniecznie nasmaruj je masłem. Do każdej foremki włóż po 3 maliny.
Muffiny pieczemy około 30 minut.

Z pozostałej ricotty robimy krem do muffinek. Dodajemy do serka łyżeczkę miodu oraz sok i startą skórkę z cytryny.  Właściwie ilość miodu oraz cytryny zależy od indywidualnych upodobań.


wtorek, 21 lutego 2017

Małe słodkości



Muffiny, które przygotowałam tydzień temu na urodziny młodszej córki już dawno poszły w zapomnienie. Myślę jednak, że warto odtworzyć ten przepis gdyż był zdrowy, ciekawy i co ważniejsze dość szybki.
Zdjęć co prawda nie ma zbyt wiele, zaledwie jedno, ale nie o zdjęcie tu chodzi. Liczy się receptura, którą można wykorzystać gdy mamy ochotę na zdrowe słodycze lub gdy przychodzą niezapowiedziani goście. 
Tak więc do dzieła!

Muffiny owsiane z jabłkiem
składniki:
  • 1 szklanka mąki owsianej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • mleczko kokosowe 165 ml - mała puszka
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 szklanki daktyli
  • 1 jabłko

wykonanie: 
Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 10 minut by zmiękły. Następnie odcedzamy je i miksujemy z mleczkiem kokosowym. Do tej mikstury dodajemy pozostałe mokre składniki i mieszamy. 
W drugiej misce łączymy ze sobą suche składniki i dodajemy do nich mokre. Na końcu dokładamy jabłko pokrojone w kosteczkę. Mieszamy i napełniamy ciastem foremki do muffinek.
Pieczemy przez około 20-25 minut w temperaturze 200 stopni C.


wtorek, 8 listopada 2016

Sałatka do pracy



Poprzedni wpis dotyczył słodyczy więc dziś dla odmiany będzie wytrawnie.

W swojej pracy często słyszę pytania typu "co zabrać ze sobą do pracy na drugie śniadanie?" Wiele osób zabiera ze sobą kanapki, jednak ja do zwolenników kanapek nie należę. Kiedyś sama przynosiłam je do pracy i wiem, że zwyczajnie mogą się znudzić. Poza tym do rozstrzygnięcia pozostaje kwesta chleba wykorzystanego do tych kanapek, ale to już zupełnie inna historia. Skupmy się na tym co jest tu i teraz. Mianowicie moja, inna niż kanapkowa, propozycja na śniadanie do pracy. Jednak danie to może stać się równie dobrze obiadem czy kolacją. Wszystko to kwesta upodobań i proporcji. 

Jedzenie powinno być zdrowe, dostarczać potrzebnych wartości odżywczych i w moim przekonaniu powinno być też sezonowe. Zawsze namawiam by wybierać produkty sezonowe i lokalne, gdyż dzięki temu możemy pozytywnie wpływać na nasze zdrowie. Tak więc wykorzystałam już ostatnie w tym sezonie pomidory gruntowe. To moje ulubione pomidory, bardzo mięsiste. Kupuje je zawsze u jednej pani na targu, bo nikt inny nie ma takich pomidorów. Ten gatunek, o zgrozo nie pamiętam ich nazwy, nadaje się idealnie na sałatki. Wy możecie użyć swoich ulubionych, bo wierzę, że każdy takie ma. Pamiętajcie jednak, że późna jesień, zima i wczesna wiosna to nie czas na pomidory. Właśnie dlatego to ostatnie sztuki jakie uchowały się w domu i ostatnie danie z nimi.



Sałatka z tuńczyka i ryżu z pomidorami
składniki:
  • 1 opakowanie tuńczyka w sosie własnym
  • 2 pomidory
  • 200 g ryżu - najlepszy będzie brązowy, ja użyłam Basmati
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 1 mała szalotka
  • 1 łyżeczka papryki w proszku
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz

wykonanie:
Ryż gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem kurkumy. Po ugotowaniu odcedzamy i zostawiamy do wystygnięcia. Do ryżu dodajemy pokrojone pomidory i tuńczyka rozdrobnionego widelcem. Szalotkę drobno siekamy i dodajemy do sałatki. Doprawiamy papryką, solą i pieprzem. Posypujemy natka pietruszki.

środa, 2 września 2015

Sałatka z grillowanego bakłażana


Gdy spoglądam na publikowane przeze mnie przepisy to odnoszę wrażenie, że ostatnio żyję tylko na sałatkach różnej maści. Może sprzyja temu pora roku, choć gdy się zastanowię to sałatki nie są jednak głównym źródłem mojego pożywienia. Ale dobra sałatka nie jest zła, a ja bardzo lubię je wymyślać, a potem testować na sobie i bliskich. 
Prawdę mówiąc moje dzieci są anty-sałatkowe, pozostaje więc mąż, który dzielnie znosi moje wszystkie eksperymenty. Właściwie zanim przepis trafi do publikacji, zostaje poddany wnikliwej ocenie mojej i wszystkich próbujących daną potrawę. Czasami tych próbujących jest trochę ;-)
Dzisiejsza sałatka przeszła wszelkie testy i tym samym uzyskała zielone światło do publikacji. Teraz to Wy ocenicie moje kulinarne eksperymenty i może dodacie coś od siebie, a może coś zmienicie. Najważniejsze aby smakowało. Smacznego zatem.




Sałatka z grillowanym bakłażanem i twarogiem
składniki:
  • 1 bakłażan
  • 250 g twarogu solankowego
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1 garść orzechów laskowych
  • 2 łyżki sezamu
  • 1 opakowanie jogurtu greckiego (180ml)
  • sok z cytryny
  • sól, pieprz
  • 1 ząbek czosnku
  • oliwa z oliwek

wykonanie
Bakłażana myjemy i kroimy w plastry grubości około 2cm. Lekko solimy i odstawiamy na 30 minut by puściły gorzkawy sok. Za pomocą papierowego ręcznika osuszamy bakłażana i skrapiamy lekko oliwą. Przekładamy na grilla (patelnie grillową) i grillujemy z obu stron. Przekładamy na talerz do wystygnięcia, a następnie kroimy na dużą kostkę. Przekładamy do miseczki, do której dokładamy pokrojony na dużą kostkę twaróg, natkę pietruszki, sezam oraz uprażone i posiekane orzechy. 
Przygotowujemy sos z jogurtu greckiego. Doprawiamy go wyciśniętym przez praskę czosnkiem, sokiem z cytryny oraz solą i pieprzem.
Podajemy na zimno.

Przepis zamieszczam w ramach akcji "warzywa psiankowate 2015" , zorganizowanej przez Anię z bloga Mops w kuchni


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Taboule z komosy ryżowej


Czas powrócić do blogowania, tym bardziej że mój chorwacki urlop skończył się już jakiś czas temu. Do tej pory natłok różnych spraw skutecznie odciągnął mnie od publikowanie nowych przepisów. Nie mogę jednak w nieskończoność zaniedbywać tych, co tu zaglądają w nadziei, że znajdą jakiś nowy wpis.
Na dobry początek będzie coś co można wykorzystać na wiele sposobów, danie szybkie i łatwe, które może być obiadem lub kolacją. Może być podstawą lub tylko dodatkiem. Nadaje się do grilla lub innych mięs albo np. do jajka w koszulce czy sadzonego.


Podstawą dania jest komosa ryżowa. Ja już kilkakrotnie prezentowałam tu przepisy z udziałem komosy. Osobiście bardzo ją sobie cenię i w mojej kuchni gości bardzo często. Nic dziwnego gdyż quinoa jest bogatym źródłem białka i doskonałą alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego. Co więcej zawiera w sobie wszystkie aminokwasy egzogenne czyli te, których organizm ludzki nie może wyprodukować sam i trzeba je dostarczać z pożywieniem. Do tego komosa ryżowa to doskonały antyoksydant. 
Sami widzicie, że roślina ta ma wiele zalet, dlatego warto używać jej w kuchni. Ja proponuje przygotować z niej taboule z dodatkiem zielonych warzyw.


Taboule z quinoa
składniki
  • 150 g komosy ryżowej (u mnie kolorowa)
  • 150 g zielonej fasolki szparagowej
  • 150 g zielonego groszku
  • 1/2 długiego ogórka zielonego
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sól

dresing
  • 4 łyżki oliwy z oliwek extra vergine
  • 1 łyżka białego octu winnego
  • 2 łyżeczki musztardy
  • posiekany mały ząbek czosnku
  • sól, pieprz do smaku

wykonanie
Komosę ryżową należy przepłukać pod bieżącą, ciepłą wodą. Następnie gotujemy ją według przepisu w osolonej wodzie. Odcedzamy.
W garnku doprowadzamy do wrzenia osoloną wodę. Zieloną fasolkę kroimy na kawałki około 2 cm. Wrzucamy do gotującej wody. Po 2 minutach dorzucamy do fasoli zielony groszek. Razem gotujemy warzywa przez około 10 minut. Po ugotowaniu zalewamy zimną wodą by przestały się gotować i zachowały ładny, zielony kolor. Odcedzamy. Łączymy z komosą ryżową. Dodajemy pokrojonego z średniej wielkości kostkę ogórka i natkę pietruszki.
Przygotowujemy dresing łącząc ze sobą wszystkie składniki. dodajemy go taboule. Odstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny, gdyż to danie najlepiej smakuje zimne.

Uwaga: można użyć warzyw z mrożonki.

piątek, 11 lipca 2014

Quinoa i cukinia. Sałatka.


Walizki już prawie spakowane, zostało jeszcze kilka drobiazgów i w drogę. Jutro przywita nas piękny, mam nadzieję, dzień i prowansalskie słońce. I choć sama podróż nie napawa mnie radością, wręcz męczy na sama myśl, to już sam fakt zobaczenia lawendowych pól na żywo sprawia, że nie mogę się doczekać. Czuję się trochę jak dziecko, które za chwilę rozpakuje upragniony prezent. Byle do jutra.
 

A tymczasem przedwyjazdowa gorączka ogarnia nas wszystkich. Nie ma więc czasu na gotowanie, jest za to szybki i bardzo prosty obiad. Komosa ryżowa, cukinia i suszone pomidory. Same pyszności i jak się okazuje idealny na taki ciepły dzień.


Sałatka z quinoa i cukinii

składniki:
  • 120 g białej komosy ryżowej
  • 1 cukinia
  • 5 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 1 szalotka
  • 3 plastry twarogu wędzonego
  • 1 gałązka tymianku
  • sól, pieprz 
  • oliwa smakowa do smażenia
wykonanie:
Komosę ryżową wkładamy na gęste sito i płuczemy pod bieżącą wodą. Następnie gotujemy ją w osolonej wodzie około 10 minut. Wody ma być dwa razy więcej niż komosy. Ugotowaną quinoa  pozostawiamy jeszcze przez chwilę we wodzie by napęczniała, a następnie odcedzamy.
Szalotkę i pokrojoną w pół plastry cukinię  podsmażamy przez chwilę na oliwie. Łączymy cukinię z komosą i pokrojonym w kostkę twarogiem, pomidorami pokrojonymi w paski. Doprawiamy solą, pieprzem i tymiankiem.
Sałatkę można jeść na ciepła lub na zimno.