expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchew. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 marca 2018

Prosto z piekarnika placuszki z marchewki


Często poszukuję pomysłu na obiad. Nic w tym dziwnego gdyż lubimy gdy nasze codzienne menu jest urozmaicone. Swego czasu moje córki zakochały się w pewnej zupie i wręcz zmuszały mnie do częstego jej gotowania. w efekcie dziś jest to jedna z najbardziej nielubianych zup. Już więcej nie popełnię tego błędu i choćby mnie błagały to nawet na najbardziej ukochane potrawy będą musiały poczekać. Lubię gdy nasze obiady są taka przeplatanką dań starych, sprawdzonych i lubianych z czymś nowym. Kto wie, które z tych nowości na stałe wejdą do naszego repertuaru.



Dziś nowinka w naszej kuchni. Placuszki z marchewki. Moja starsza córka uwielbia wszelkie placki i to właściwie ukłon w Jej stronę. Placuszki jadamy szczególnie w okresie wiosenno-jesiennym, zimą raczej ich nie robię. Myślę jednak, że te marchewkowe będą się pojawiały u nas przez cały rok.

 


Placuszki z marchewki z piekarnika
składniki na około 18 sztuk
  • 400 g marchewki
  • 2 jajka
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki mąki owsianej
  • 1 ząbek czosnku
  • 60 g startego parmezanu
  • 0,5 łyżeczki słodkiej papryki
  • 0,5 łyżeczki startego imbiru
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka musztardy chrzanowej
  • 1 łyżka masła klarowanego do smażenia
  • sól i pieprz do smaku

wykonanie:
Marchew obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. 
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na rozgrzanym maśle. Po chwili dodajemy posiekany czosnek. Cebula ma się zeszklić, trzeba też uważać by nie przypalić czosnku gdyż stanie się gorzki.
Przesmażoną cebule z czosnkiem dodajemy do marchewek. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy aby wszystko się ładnie połączyło.
Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia układamy małe placuszki. Na jeden placek wystarczy jedna łyżka ciasta. Spłaszczamy je lekko i wkładamy do piekarnika na 20 minut w temperaturze 10 stopni. Po 10 minutach można przełożyć placuszki na druga stronę, ale nie jest to konieczne.
Placuszki najlepiej podawać ciepłe. U mnie z sosem czosnkowym na jogurcie greckim.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Pasztet z pieczonych marchewek


Tydzień zaczynam od czegoś wytrawnego. Myślę, że przyda się mały odpoczynek od słodyczy, choć znam takich, którzy nie mają nic przeciwko nowym pomysłom na słodkości.
Dzisiejszy przepis to kolejna odsłona pasztetu wegańskiego/wegetariańskiego. Bardzo lubię takie dania, bo sprawdzają się nie tylko w domu, ale też i w pracy. Dobre są na przekąskę, obiad czy kolację. Wszystko zależy co do nich dodamy, w jakim towarzystwie je zaserwujemy. Ja uwielbiam takie pasztety z dodatkiem sałat o czym już kiedyś wspominałam. 
Tym razem pasztet jest z dodatkiem marchewek. Smak warzyw zależy od ich przygotowania, a ja postawiłam tym razem na marchewki pieczone. Taka forma obróbki bardzo fajnie podkreśla ich słodycz. W ogóle pieczone marchewki pyszne są same w sobie, szczególnie gdy się je odpowiednio doprawi. Kto jeszcze nie próbował nich koniecznie takie przygotuje.
A wracając do bohatera tego wpisu to myślę, że Was nie rozczaruje. Przyprawy i dodatek sezamu nadają potrawie przyjemnego smaku, a sam sezam ponieważ nie jest do końca zmielony daje efekt chrupkości. Smacznego.



Pasztet z pieczonych marchewek
składniki:
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
  • 6 marchewek
  • 0,5 szklanki sezamu
  • 5 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka tymianku
  • chilli do smaku
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa do pieczenia marchewki
  • olej kokosowy lub masło klarowane do smażenia cebuli

wykonanie:
Ciecierzycę gotujemy według zaleceń na opakowaniu. Można użyć cieciorki z puszki.
Marchewki obieramy i kroimy na kawałki. Obtaczamy w oliwie i pieczemy do chwili aż będą miękkie. 
Na maśle lub oleju kokosowym podsmażamy posiekaną cebulę oraz czosnek.
Ugotowaną cieciorkę, upieczoną marchewkę blendujemy z cebulą i czosnkiem, sezamem oraz suszonymi pomidorami. Aby wszystko się lepiej blendowało dodajemy oliwę z oliwek. Ważne aby marchewki i cieciorka były całkiem zmiksowane. Jeśli w masie pozostaną pojedyncze ziarna sezamu to nic nie szkodzi, będą fajnie chrupać po upieczeniu. Gotową masę doprawiamy przyprawami i po wymieszaniu przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40 minut.


środa, 24 stycznia 2018

Ciasto marchewkowe


Ciasto marchewkowe zna chyba każdy, ale ile kucharzy tyle przepisów. Kto tu zagląda już wie, że tradycyjne przepisy staram się zamieniać na zdrowsze wersje. Teraz nie może być inaczej. Ciasto, które dziś Wam polecam tradycyjnie już zostało pozbawione dodatku białej mąki i tradycyjnego cukru. Zamiast nich jest mąka owsiana (moja ulubiona) oraz miód. Przyznam, że z wyborem miodu miałam problem gdyż w wysokiej temperaturze traci swoje prozdrowotne właściwości, pozostaje sama słodycz. Próbowałam wcześniej to ciasto z ksylitolem, ale jakoś czułam, że to nie jest to. Jednak miód nadał innego posmaku, który z orzechami i marchewka doskonale się skomponował. Wy możecie jednak użyć innego słodzidła, pamiętajcie jednak aby dostosować jego ilość do rodzaju. Nie wszystkie słodkie dodatki są tak samo słodkie i ciasto może okazać się przesłodzone lub jałowe.
W czasie przygotowania ciasta postanowiłam też dodać ubita na sztywno piane z białek dzięki czemu ciasto było bardziej puszyste. Do tej pory wszystkie ciasta marchewkowe jakie próbowałam miały zmiksowane jajka w całości. Mały zabieg, a jednak czuć różnicę.
Nie będę się więcej rozpisywać. Zajrzyjcie do przepisu i do dzieła.



Ciasto marchewkowe
składniki:
  • 250 g startej marchewki
  • 4 jajka
  • 150 g masła (miękkiego)
  • 100 g mielonych orzechów laskowych
  • 100 g mąki owsianej
  • 100 g miodu
  • 1 pomarańcza (sok + skórka)
  • 2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej 
  • 2 szczypty imbiru
  • szczypta soli 

do dekoracji:
  • 250 g mascarpone
  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 1 łyżka ksylitolu
  • sok z limonki

wykonanie:
Oddzielamy białka od żółtek. 
Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę.
Miękkie masło wraz z żółtkami ubijamy mikserem aż powstanie puszysta i gładka masa. Dodajemy do niej płynny miód i sok z pomarańczy. Ubijamy kolejne 2-3 minuty. dodajemy pozostałe sypkie składniki wraz z przyprawami. Na końcu dodajemy pianę z białek i delikatnie wszystko łączymy. Ciasto przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40 minut. Warto przed wyjęciem ciasta z piekarnika sprawdzić za pomocą patyczka czy jest już upieczone i w razie konieczności wydłużyć czas pieczenia.
Gdy ciasto będzie już dokładnie wystudzone przygotowujemy do niego polewę. 
Mikserem ubijamy mascaropne ze śmietana i ksylitolem. doprawiamy do smaku sokiem z limonki. Gotową masę nakładamy na ciasto. Posypujemy startą skórką z pomarańczy.

środa, 13 września 2017

Zupa z soczewicy i pieczonej papryki


Pogoda pozostawia wiele do życzenia. W tym roku czuję, że złapie mnie jesienna depresja. Generalnie zupełnie obcy mi stan, jednak tego lata było za mało ciepła, za mało słońca i coś czuję przez skórę, że to się na mnie odbije. Oczywiście nie poddam się bez walki i już teraz przeciwdziałam. 
Kiedy tylko mogę korzystam z tych nielicznych już promieni słońca. W sobotę nawet się "poopalałam". Gotuje też kolorowe dania. Warzywa i owoce to podstawa w mojej kuchni. Nie ma bez nich dnia. A lato i jesień to pod względem darów natury najcudowniejszy czas. Bardzo lubimy jeść kolorowo, bo kolory oznaczają bogactwo witamin i składników mineralnych. Najlepsze oczywiście to owoce i warzywa z targu, od rolników. Czasem ubolewam, że nie mam własnego ogrodu zaraz za oknem. Ale nie ma co narzekać, nie lubię narzekać. Cieszę się z tego co mam.
A wracając do kolorowego jedzenia to dziś soczyste czerwienie i pomarańcze. Aksamitna czerwona papryka i pomarańczowa soczewica. Z nich doskonały duet w postaci zupy. Do tego odrobina przypraw, parę dodatków i gotowe. Przyjemna w smaku, w kolorze zachodzącego słońca - czego można chcieć więcej w taki dzień?


Zupa z soczewicy i pieczonej papryki
składniki:
  • 3 papryki
  • 100 g czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 marchew
  • 1 pietruszka
  • 1/4 łyżeczki cynamonu, chili
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • 750 - 1000 ml bulionu warzywnego
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • 2-3 łyżki śmietany

wykonanie:
Paprykę myjemy, osuszamy i wkładamy do piekarnika. Pieczemy w temperaturze 180°C do chwili aż jej skórka stanie się pomarszczona. W czasie pieczenia warto obracać paprykę by się równo przypiekła. Następnie jeszcze gorącą przekładamy do miski, na którą naciągamy folię spożywczą. Pozostawiamy tak na 10 minut. Dzięki temu skórka z papryki lepiej odejdzie. Gdy z papryki ściągniemy skórkę i usuniemy gniazda nasienne przekładamy do blendera lub rozdrabniacza i miksujemy.
Na oleju kokosowym podsmażamy posiekaną cebulkę i czosnek z dodatkiem kurkumy, cynamonu i chili.
Marchewkę i pietruszkę ścieramy na tarce o dużych oczkach. Starte warzywa wraz z soczewicą i cebulką z czosnkiem zalewamy bulionem i gotujemy aż soczewica będzie miękka. Dodajemy zmiksowaną paprykę oraz śmietanę.
Zupę należy zagotować doprawić do smaku solą i pieprzem oraz natką pietruszki.

wtorek, 18 lipca 2017

Ulubiony obiad moich dzieci


Moje dzieci zdecydowanie lubią mięso. Młodsza latorośl mogłaby chyba jeść je codziennie. Za to moja starsza córka stoi na rozdrożu. Bycie nastolatką nie jest proste. Pomijam fakt, że do głowy przychodzą wtedy różne najdziwniejsze pomysły, nie zawsze racjonalne, nie zawsze bezpieczne, a już na pewno nie zawsze do zaakceptowania przez rodziców. Pojawiają się też różne refleksje, a między nimi też i taka by zostać wegetarianką. Na szczęście dla mnie nie ma na razie mowy o weganizmie. Nie wiem czy dźwignęłabym taką kuchnię, bo jednak na chwilę obecną nie potrafiłabym zrezygnować z wielu produktów pochodzenia zwierzęcego. Ale wracając do wegetarianizmu. Samego mięsa jemy niewiele, ale jednak jemy. Moja córka coraz częściej wspomina o tym, że ciągnie Ją w stronę kuchni wege. Ja jako matka, do tego posiadająca wiedzę z zakresu żywienia mam pewne obawy, gdyż moje dziecię chyba na tej diecie umarłoby z głodu. Owszem lubi sporo warzyw i na co dzień jemy ich dużo, to jednak Ona na wiele warzywnych propozycji kręci nosem, a o samym ryżu żyć jest ciężko. Co więcej widzę, że są takie dania, które Ona uwielbia i niestety dla Niej samej są to dania mięsne. Jednym z takich przysmaków moich córek są pulpeciki z indyka w sosie pomidorowym z warzywami. Jak więc podjąć odpowiedzialną decyzję na temat żywienia skoro w domu czają się takie pokusy?






Pulpeciki z indyka w sosie pomidorowym z warzywami
składniki:
  • 500 g mielonego mięsa z indyka
  • 1 cebula
  • 1/2 szklanki suchego ryżu
  • 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
  • sól do smaku
  • 1 łyżeczka koperku
  • olej kokosowy do smażenia

sos z warzywami:
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 marchewki
  • 1 cukinia
  • mała puszka kukurydzy
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka bazylii
  • szczypta kurkumy
  • sól, pieprz

wykonanie:
Przygotowujemy pulpeciki. Na początek obieramy i siekamy cebulkę, którą krótko podsmażamy na rozgrzanym oleju kokosowym. Cebulka ma się zeszklić. Dodajemy ją do mielonego mięsa. Dokładamy też surowy ryż oraz wszystkie przyprawy. Wyrabiamy mięso, formujemy z niego małe kulki, wielkości orzecha włoskiego lub nieco większe. Obsmażamy je z obu stron na rozgrzanym oleju kokosowym i odstawiamy.
Na 1 łyżce oleju kokosowego podsmażamy posiekaną cebulkę i czosnek. Po chwili dodajemy marchewkę pokrojoną w paseczki i kurkumę. Smażymy około 5 minut. Podlewamy odrobiną wody i prużymy tak przez kolejne 5 minut. Dodajemy pomidory z kartonika. Ja uprzednio je zmiksowałam, ale nie trzeba tego robić. Dokładamy do sosu pulpeciki. Jeśli sos jest zbyt gęsty możemy dolać wody. Przykrywam garnek pokrywka i gotuje na małym ogniu 20 minut. Po tym czasie dodaje pokrojona w kostkę cukinie oraz kukurydzę z puszki. doprawiam też wszystko do smaku. Gotuje jeszcze chwilę by cukinia nieco zmiękła, ale nadal pozostała lekko chrupiąca.
Sos podaję z ryżem lub kaszą jaglaną.
.

wtorek, 9 maja 2017

Pasztet pieczarkowo-porowy


I cóż ja mogę napisać? Znów pasztet! Ostatnio bardzo je polubiłam i tak sobie eksperymentuję. Wcześniej nigdy nie robiłam tego typu potraw, ale ciągle wprowadzam zmiany  żywieniowe z swoim domu i oto efekty. A ponieważ pogodna nie sprzyja chłodnikom i innym takim cudom to z chęcią włączam piekarnik. Jak na maj jest strasznie zimno. Pamiętam, że dokładnie taki sam był 11 lat temu gdy na świat przyszła moja starsza córka. Po powrocie ze szpitala przez dłuższy czas grzaliśmy w mieszkaniu, bo było tak zimno. Gdy prawie 4 lata później przeprowadzaliśmy się do Polski znów maj nie był dla nas łaskawy. Cały miesiąc padało. I tak oto upragniona wiosna nas nie rozpieszcza, trzeba więc dopieścić się samemu.


Pasztet pieczarkowo-porowy
składniki:
  • 400 g ciecierzycy - 1 puszka
  • 4 łyżki ziaren słonecznika
  • 2 pory
  • 1 marchew
  • 300 g pieczarek
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki oregano
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki chilli
  • sól, pieprz 
  • olej lub masło klarowane do smażenia

wykonanie:
Marchew obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Por myjemy i kroimy w talarki. Pieczarki obieramy i również kroimy na plasterki. Cebulę i czosnek siekamy w kostkę. Na rozgrzanym maśle lub oleju podsmażamy por i cebule z czosnkiem. Po chwili możemy dołożyć marchewkę. Ściągamy z patelni i odkładamy na bok. Na tej samej patelni możemy podsmażyć pieczarki. Wkładamy je na patelnie i odparowujemy z płynu. Gdy woda odparuje dokładamy odrobinę tłuszczu i podsmażamy je przez chwilę. 
Wszystkie warzywa oraz ciecierzycę i słonecznik miksujemy na w miarę jednolitą masę. Dodajemy wszystkie przyprawy. Próbujemy i w razie potrzeby doprawiamy solą i pieprzem. 
Masę przekładamy do foremki - keksówki, wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 60-70 minut w temperaturze 180 stopni C.

piątek, 21 kwietnia 2017

Na życzenie dzieci- zupa pełna słońca


Święta, święta i po świętach. Niby wiosna, a za oknem jakby zimowo. Dziś przeprosiłam się z rękawiczkami, a przecież już prawie lato mieliśmy. No cóż pogoda miesza to i w sumie nie wiadomo czy odchudzić już codzienne menu czy jeszcze nie. Choć zielono za oknem to na talerzach jeszcze nie do końca. Na takie zachmurzone niebo pomarańczowa, słoneczna zupa jest jak znalazł. Akurat za zupa powstała na wyraźne wręcz życzenie moich dzieci, które uwielbiają marchewki. Aby jednak nie pozostała to taka zwyczajna papka dla dzieci nico ją podkręciłam dodając imbir i mini klopsiki w stylu marokańskim. Spróbujcie i oceńcie jak smakuje.


Krem z marchewki z klopsikami w stylu marokańskim
składniki:
  • 800 g marchwi
  • 2 ziemniaki
  • 1 duża cebula lub 2 małe
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 szczypty mielonego imbiru 
  • 200 ml mleczka kokosowego
  • limonka
  • 250 g mięsa mielonego z indyka
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego 
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • pęczek kolendry
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • sól, pieprz 
  • olej do smażenia - u mnie kokosowy

wykonanie:
Cebule kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju. Połowę cebuli odkładamy do mięsa. Do pozostałej dodajemy posiekany czosnek i jeszcze chwilę podsmażamy. W garnku należy zagotować 800ml wody. Do wrzątku wkładamy pokrojoną w plastry marchew oraz ziemniaki, dodajemy też cebulę z czosnkiem i imbir. Gotujemy do chwili aż warzywa zmiękną. Odstawiamy do przestygnięcia, a gdy zupa nie będzie już tak gorąca miksujemy ją na krem, dodajemy mleczko kokosowe oraz doprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z limonki.
Do mięsa mielonego dodajemy pozostałą cebulę, koncentrat pomidorowy, jajko, połowę posiekanej kolendry oraz przyprawy - kmin rzymski, pieprz ziołowy, sól i pieprz. Dokładnie wyrabiamy mięso i za pomocą łyżeczki do herbaty oddzielamy porcje mięsa, które w dłoniach formujemy w małe kulki. Smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron. 
Zupę podajemy z klopsikami i kolendrą.

 

piątek, 25 listopada 2016

Pełne słońca kotlety z soczewicy



Na ponure dni najlepsze są kolorowe posiłki. Takie pełne słońca, które rozweselą panującą wszędzie szarugę. Nie wiem jak u Was, ale u mnie zero słońca. To jeden z takich dni listopadowych, których szczerze nie cierpię. Jak wszystkim dobrze wiadomo jedzenie często używane jest dla poprawy nastroju. Każdy pewnie pomyśli w tym miejscu o czymś słodkim. Jednak sięganie po słodycze to najgorsze co można zrobić. Moja strategia jest zupełnie inna. Owszem przygotuje do jedzenia coś radosnego i w wyglądzie i w smaku. Coś co rozjaśni mi mroki listopada. I nie będzie to żadna przekąska między posiłkami, a podstawa mojego obiadu. 


 

Kotlety z soczewicy, bo o nich tu mowa to idealne danie na taki dzień. Kolorowe bo z dodatkiem żółtej jak słońce kurkumy. Często dodaje ją do różnych dań ze względu na jej cudowne, prozdrowotne właściwości. Do tego smaczne, bo dzięki przyprawom zyskują wyrazisty smak. Sama radość. A do tego pożywne. Cóż więcej chcieć? Jedynie tego by ktoś posprzątał za mnie kuchnię.




Kotlety z soczewicy
składniki:
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 1 por
  • 2 marchewki
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 łyżki mąki owsianej
  • natka pietruszki
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • chilli - według uznania, u mnie 2 szczypty
  • 0,5 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka masła klarowanego
  • olej do smażenia

wykonanie:
Soczewicę gotujemy w lekko osolonej wodzie. Warto ją nieco rozgotować. Następnie jeśli nie wchłonęła całej wody w czasie gotowania to ją odlewamy.
Na maśle klarowanym podsmażam posiekaną cebulę, czosnek i por. Por trzeba drobno pokroić aby się nie ciągnął. Po chwili dokładamy do tego marchewkę startą na dużych oczkach i chwilę podsmażamy. Dodaje też wszystkie przyprawy. 
Warzywa łączymy z ugotowaną soczewicą, dodajemy mąkę i natkę pietruszki. Dokładnie mieszamy. Dodajemy ewentualnie sól i pieprz do smaku. Formujemy małe klopsiki i smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron na rumiano.

Uwagi: Z tej porcji wyszło mi 10 klopsików. Nie mogą być zbyt duże, gdyż w czasie smażenia mogą się rozsypać. Na patelni nie można układać ich zbyt ciasno, bo to utrudni przewracanie ich na drugą stronę.

środa, 27 stycznia 2016

Kurczak w mleku kokosowym z nutą pomarańczy


Taki szybki obiad poczyniłam. Za oknem ponuro więc danie musiało być pełne słońca i aromatu. Dla niektórych członków mojej rodziny było to prawdziwe wyzwanie. 
Przyznam szczerze, że nie zawsze moje kulinarne poczynania przyjmowane są z entuzjazmem przez moją młodszą córkę. Ona woli klasyczną kuchnię polską, bez żadnych nowinek, absolutnie bez najmniejszych nawet zmian czy to w wyglądzie dania, czy w smaku. To właśnie Jej sposób żywienia sprawia, że coraz mniej przepisów pojawia się na blogu. Ona ma swój niezmienny zestaw, któremu niestety jest wierna, a wszelkie nowinki wywołują u Niej lęk. Postępowanie z takim przypadkiem jest niestety czasochłonne, ale mam nadzieje, że idzie ku lepszemu i już niedługo Jej menu się mocno rozbuduje. Póki co przy okazji tego dania była miła niespodzianka, bo dziecię odważyło się spróbować i po dłuższym namyśle orzekło, że taki obiad zje. Można powiedzieć, że odniosłam sukces.


Kurczak w mleku kokosowym z nutą pomarańczy
składniki:
  • 2 piersi kurczaka
  • 1 pomarańcza
  • 4 marchewki
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 małe puszki mleka kokosowego 2x165 ml
  • 2 goździki
  • 1 łyżeczka kurkumy w proszku
  • 2 cm imbiru
  • świeża kolendra
  • olej kokosowy
  • sól, pieprz

Wykonanie:
Kurczaka oczyszczamy z błonek i kroimy w dużą kostkę. Doprawić solą, pieprzem i kurkumą oraz wymieszać z łyżką oleju. Na patelni podsmażyć na 1 łyżce oleju posiekany czosnek, cebula oraz starty imbir. podlać wodą. Dodać kurczaka i smażyć około 5 minut. Dodać pokrojoną w talarki marchew i smażyć kolejne 5 minut. Wlać mleko kokosowe oraz sok z pomarańczy. Dodać goździki. Gotować do chwili gdy marchewka będzie miękka, ale nie rozgotowana. Przed podaniem wyłowić goździki oraz dodać posiekaną kolendrę. W razie konieczności doprawić solą, pieprzem.
Podawać z ryżem.

wtorek, 17 listopada 2015

Komosa ryżowa. Brokuł. Marchewka.

  

 Idealne rozwiązanie do pracy, a nawet do szkoły. Ja zabieram ją na uczelnię zamiast obiadu. Wy możecie zjeść to danie na kolację lub jako przekąskę. Ta szybka w wykonaniu sałatka ratowała mnie już nie raz. Pracy przy niej niewiele, za to efekt całkiem udany. Poza tym te kilka podstawowych składników ma dobry wpływ na nasze zdrowie, a to ono jest najważniejsze. 
Sami spróbujcie i oceńcie. Mam nadzieję, że nie będziecie zawiedzeni. 
Smacznego :-)

 

Sałatka z komosy ryżowej z brokułem i marchwią
składniki:
  • 200 g komosy ryżowej
  • 2 średnie marchewki
  • 1 mały brokuł
  • 1 dymka
  • 3 łyżki natki pietruszki
  • garść pistacji
  • starta skórka z połowy cytryny

dresing:
  • sok z połowy cytryny
  • 7 łyżek soku jabłkowego (świeżo wyciśniętego)
  • 1 łyżeczka miodu
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz

wykonanie:
Komosę gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ja użyłam kolorowej komosy, ale to nie ma znaczenia. Po ugotowaniu należy odstawić ją do wystygnięcia.
Marchew kroimy w cienkie paseczki, około 0,5 cm. Brokuł dzielimy na różyczki. W osolonym wrzątku blanszujemy brokuł przez 4 minuty. Po 2 minutach dorzucamy do niego marchewkę. Następnie warzywa odcedzamy i pozostawiamy do wystygnięcia.
W salaterce łączymy komosę z warzywami. Dodajemy startą skórkę z cytryny, natkę pietruszki, posiekaną dymkę oraz posiekane pistacje.
Przygotowujemy dresing mieszając ze sobą wszystkie składniki. Zalewamy nim sałatkę.
 Podajemy na zimno.

środa, 4 listopada 2015

Łosoś, soczewica i sos śmietanowo-musztardowy.


Nie pytajcie gdzie byłam kiedy mnie nie było. Zarobiona jestem okropnie. Szczerze mówiąc to na blogowanie zwyczajnie nie mam czasami chęci. Już nawet zdjęć nie robię, bo mi czasu brakuje. O dziwo dziś się postarałam, nabrałam nagłej ochoty aby złapać za aparat i pstryknąć kilka fotek zanim rodzina spałaszuje cały obiad. Efekt jaki jest każdy widzi, ale nie to jest najważniejsze. Chodzi o to, że w końcu zabrałam się za nadrabianie zaległości. Choć w sumie to chyba taki jednorazowy incydent. nie wiem kiedy znów wpadnę tu z kolejnym przepisem. Mam nadzieje, że mi to wybaczycie i nadal chętnie będziecie tu zaglądać.



Łosoś z soczewicą i sosem musztardowo-śmietanowym.
składniki:
  • 4 filety z łososia bez skóry
  • 200 g zielonej soczewicy
  • 2 marchewki
  • 2 garście zielonej fasolki szparagowej z mrożonki
  • 1 cebula
  • posiekana natka pietruszki około 2 łyżki
  • sól, pieprz
  • tymianek

na sos:
  • 1 szalotka
  • 2 łyżki masła
  • 200 ml śmietany 18%
  • 1 czubata łyżeczka musztardy francuskiej
  • sól, pieprz
wykonanie:
Marchewkę po obraniu kroimy na talarki. Soczewice wsypujemy do garnka i zalewamy zimną wodą, solimy. Wody powinno być 5 razy więcej niż soczewicy. Dokładamy marchewkę, całą, obraną cebulę i gotujemy przez 35 minut. W połowie gotowania dokładamy do garnka fasolkę.
Filety z łososia doprawiamy solą i pieprzem oraz świeżym tymiankiem. Każdy filet zawijamy w folię aluminiową, robiąc paczuszkę. Rybę umieszczamy w piekarniku i pieczemy przez 15 minut w temperaturze 160°C
W między czasie robimy sos. Posiekana szalotkę podsmażamy na maśle. Gdy ładnie się zeszkli dolewamy na patelnię śmietanę i musztardę. Mieszamy.
Ugotowana soczewicę z warzywami odcedzamy. Wyciągamy cebulę. Soczewicę łączymy ze sosem, dokładnie mieszając. Posypujemy natka pietruszki. 
Podajemy razem z upieczonym łososiem.

środa, 14 października 2015

Wieprzowina w sosie musztardowym



 Jesienne dni tak szybko mijają. Człowiek goni od rana do wieczora i nawet nie wie kiedy i jak kolejny dzień odchodzi do przeszłości. Za oknem coraz szybciej robi się ciemno, a to zdecydowanie odbiera mi energię. Dobrze, że dary jesieni pozwalają cieszyć się kolorami na talerzu. Dynia i marchewka doskonale poprawiają nastrój. Czasami nie trzeba ich aż tak wiele by poczuć chęć do działania.
Dziś mój talerz zdobią pomarańczowe wstążki z marchewki. Niby nic wielkiego, a jednak oko się cieszy.



Wieprzowina  w sosie musztardowym
składniki:
  • 800 g mięsa wieprzowego na gulasz
  • 2 łyżki musztardy francuskiej
  • 1 łyżka musztardy Dijon
  • 4 marchewki
  • 4 szalotki
  • 150 ml śmietany 18%
  • 300 ml białego wina wytrawnego
  • 1 łyżka miodu
  • natka pietruszki
  • olej do smażenia 
  • sól i pieprz
  • bouquet garni (bukiet ziół - pietruszka, liść laurowy, tymianek)

wykonanie:
Mieszamy wino z musztardą Dijon oraz z miodem. Robimy z tego marynatę, do której wkładamy mięso pokrojone na kawałki. Pozostawiamy tak na godzinę. Po tym czasie odcedzamy dokładnie mięso, osuszamy. Marynatę zachowujemy.
 Rozgrzewamy 1 łyżkę oleju i podsmażamy mięso na dużym ogniu przez około 5-6 minut. Dorzucamy posiekaną drobno szalotkę. Podsmażamy kilka minut. Następnie dolewamy do mięsa wcześniej zachowaną marynatę oraz 250 ml gorącej wody. Doprawiamy solą i pieprzem, dokładamy bouquet garni. Gotujemy pod przykryciem przez około 1 godzinę i 45 minut.
W międzyczasie przygotowujemy wstążki z marchewki. Za pomocą obieraczki do warzyw robimy wstążki ze surowej marchwi i  pod koniec gotowania mięsa przyrządzamy je na parze.
Musztardę francuską mieszamy ze śmietaną i dolewamy do mięsa. Gotujemy na małym ogniu jeszcze około 1-2 minut.
Podajemy z ryżem, wstążkami z marchewki, ozdabiamy natką pietruszki.

wtorek, 15 września 2015

Nieco inna pomidorowa


Kuchnia to doskonałe miejsce do eksperymentów. Łączenie ze sobą składników, dobieranie proporcji to pole do popisu dla tych, którzy nie lubią nudy na talerzu. Zupa zaś fantastycznie nadaje się do tego by przemycić te składniki, których wydawałoby się nie lubi reszta rodziny lub pojedynczy osobnik. Tak też jest z moją dzisiejszą propozycją. Ja przemycam paprykę, za którą szczerze mówiąc nie bardzo przepada starsza córka, zaś młodsza w ogóle nie toleruje jej widoku. Ale dzisiejsza zupa to nie tylko przemycanie, ale też odmienianie klasycznej pomidorowej. Nota bene ulubionej zupy moich dzieci, zupy z którą często eksperymentuje i na jej bazie powstają przeróżne wariacje.

Czasami nie trzeba wiele by dobrze znana zupa nabrała nowego wymiaru. Wystarczy dorzucić nowy składnik albo inaczej przyprawić i już jest zupełnie nowe danie.
 U mnie podstawą są pomidory z puszki lub kartonika, jak kto woli, oraz pieczona, zmiksowana papryka. Do tego kilka pływających warzyw i dla wypełnienia komosa ryżowa. Doskonała, pożywna zupa.



Zupa pomidorowo-paprykowa z komosą ryżową
składniki:
  • 4 czerwone papryki
  • 2 kartoniki pomidorów krojonych 
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 4-6 łyżek komosy ryżowej (przed ugotowaniem)
  • bulion warzywny/woda około 1,5/2 litry
  • 2 łyżki śmietany kremówki
  • chilli w proszku
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki

wykonanie:
Paprykę myjemy i dokładnie osuszamy. Przekładamy na blaszkę do pieczenia razem z czosnkiem. Pieczemy w temperaturze 180°C do chwili aż jej skórka stanie się pomarszczona. W czasie pieczenia warto obracać paprykę by się szybciej przypiekła. Następnie jeszcze gorącą przekładamy do miski, na którą naciągamy folię spożywczą. Pozostawiamy tak na 10 minut. Dzięki temu skórka z papryki lepiej odejdzie.
W mojej kuchni nie używam kostek rosołowych itp dlatego dla lepszego smaku proponuję bulion warzywny. W nim będzie się gotować pokrojona w kostkę marchewka i pietruszka. Gdyby zalać je samą wodą wywar będzie jak dla mnie zbyt jałowy. Można jednak w trakcie przygotowanie zupy umieścić w garnku warzywa na bulion, a potem wyciągnąć ich nadmiar i pozostawić tylko marchew i pietruszkę. 
Z papryki ściągamy skórę i kroimy ją na kawałki usuwając gniazda nasienne. Przekładamy do blendera razem z upieczonym czosnkiem. Miksujemy.
Gdy warzywa będą jeszcze twarde dodajemy do nich pomidory, zmiksowaną paprykę oraz komosę ryżową. Pamiętajmy, że komosę uprzednio należy przepłukać pod bieżącą wodą. Gotujemy około 20-25 minut, bo tyle czasu potrzebuje komosa ryżowa. Dodajemy śmietanę oraz doprawiamy do smaku chilli, solą i pieprzem. Na talerzu ozdabiamy natką pietruszki.
Gdyby zupa była zbyt gęsta należy dolać wodę.

piątek, 31 lipca 2015

Zupa z mleczkiem kokosowym i curry


 Jedną nogą jestem już na wyczekiwanych wakacjach. Miniony tydzień upłynął mi na organizowaniu, kupowaniu i pakowaniu wszystkiego co może być przydatne w czasie naszego urlopu. Nie powiem, że był to miły tydzień. Czuję się mega zmęczona, więc wypoczynek należy mi się jak najbardziej. 
Na pożegnanie mam dla Was przepis na szybką zupę. Moje dzieci były nią zachwycone. Ja za to cieszyłam się, że nie było przy niej dużo pracy, bo czasu miałam naprawdę niewiele. 


Tymczasem znikam na pewien czas, życząc sobie i Wam udanego wypoczynku.



 Jarzynowa z curry i mlekiem kokosowym
składniki
  • 800 g młodych ziemniaków
  • 300 g marchewek
  • 300 g zielonej fasolki
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 250 ml bulionu warzywnego
  • 2 łyżki curry
  • kawałek imbiru - 1,5 cm
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 dymki
  • sól, pieprz
  •  sok z cytryny
  • oliwa
wykonanie
Na 2 łyżkach oliwy podsmażamy przez chwilę curry, pokrojony w słupki imbir, posiekany czosnek i białą część dymki. Po około 2 minutach dodajemy do garnka pokrojone w kostkę ziemniaki i marchewkę pokrojoną w półksiężyce. Podsmażamy przez chwilę po czym dodajemy bulion i mleczko kokosowe. Doprawiamy wszystko solą i pieprzem. Gotujemy warzywa do miękkości. Na 10 minut przed końcem gotowania dodajemy pokrojoną zieloną fasolkę.
Przed podaniem doprawiamy zupę sokiem z cytryny do smaku oraz dodajemy posiekany szczypior.

piątek, 13 lutego 2015

Burger z łososia.


Zza chmur wyszło słońce więc i we mnie wstąpiła nowa energia. Ostatnio raczej było jej niewiele, a wszystko dookoła postanowiło mnie dobić. Myślę, że w końcu wychodzę na prostą to i na blogu będę częściej gościć z jakimś nowym przepisem.
Tymczasem dziś będzie łosoś. Kupiłam go w innym celu. Też kulinarnym, żeby nie było niedomówień, jednak zamysł wykorzystania go był inny niż ten ostateczny. Ale nie ma tego złego i w końcu łosoś zamienił się w bardzo dobrego burgera. Dla tych co lubią, może być doskonałym wypełnieniem bułki. Ja ich nie jadam to też u mnie był ze sałatą. 



Burgery z łososia

składniki:

  • 600 g świeżego łososia
  • 2 duże ziemniaki
  • 1 duża marchewka
  • 1 żółtko
  • starta skórka z 1 cytryny
  • posiekana kolendra lub natka pietruszki
  • sól, pieprz
  • mąka do obtoczenia
  • olej do smażenia


wykonanie:
Ziemniaki obieramy, kroimy w dużą kostkę i gotujemy do miękkości. Przeciskamy przez praskę.
Łososia kroimy w kostkę, a następnie mielimy blenderem nie zbyt dokładnie. Uzyskana pastę łączymy z ziemniakami, startą na dużych oczkach marchewką oraz żółtkiem, skórką cytryny i kolendrą. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Formujemy 6 burgerów. Odtaczamy je w mące i odkładamy na talerz, który wstawiamy do lodówki na 30 minut.
Na patelnię grillową wlewamy niewielką ilość oliwy, dosłanie kilka kropli. Gdy się dobrze rozgrzeje układamy na nią burgery i smażymy z obu stron przez 3 minuty.
Podajemy na gorąco z sałtą lub surówką.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Quinoa w towarzystwie marchwi, daktyli i wina.


Zdecydowanie nie lubię poniedziałków. A gdy do tego za oknem jest taka pogoda jak dziś, to najchętniej nie wyszłabym spod kołdry. Niestety to nie wakacje i obowiązki wyzywają. Ostatnio mam ich więcej, dosłownie mnożą się jak grzyby po deszczu. Oszaleć można. Do tego dziś zdecydowanie żyję w stresie i nawet nie miałam ochoty na gotowanie. Z tej oto przyczyny obiad był bardzo szybki, ale smaczny. Zapraszam Was po przepis.



Komosa ryżowa z marchewka i daktylami
składniki:

  • 150 g komosy ryżowej
  • 2 marchewki
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 6-8 suszonych daktyli
  • 250 ml białego wina wytrawnego
  • 300 ml bulionu warzywnego
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • olej do smażenia


wykonanie:
Cebulę kroimy w kostkę, marchewkę w pół talarki, siekamy też czosnek. Na rozgrzany olej wrzucamy przygotowane warzywa i podsmażamy przez około 5 minut.
Komosę ryżową spłukujemy zimną wodą i dodajemy do warzyw razem w winem. Wszystko dusimy do chwili aż wino odparuje. Dolewamy po trochu gorący bulion. Podałam w przepisie około 300 ml, ale możliwe że będzie go potrzebne więcej. Wszystko zależy od tego czy marchewka i komosa będą odpowiednio miękkie.
Pod koniec gotowania dodajemy pokrojone daktyle. Dusimy potrawę jeszcze około 5 minut. Doprawiamy solą, pieprzem i natką pietruszki.

Uwagi: Danie możemy podać samo lub jako dodatek do mięsa.

niedziela, 9 listopada 2014

Kurczak w jesiennych warzywach


 Jesień w pełni. Za oknem mglisty krajobraz. Wpasowuję się w dzisiejszą aurę moim daniem z kurczaka i jesiennych warzyw.Zapach obieranych marchewek i selera przyjemnie roznosił się po kuchni.Całości dopełniło wino. Sosy z dodatkiem wina są jak dla mnie niesamowite, mają w sobie wiele smaku i aromatu. W mojej rodzinie są mile widziane ;-)
Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu moja dzisiejsza propozycja, prosta i smaczna. 
Jako dodatek proponuję puree z selera lub marchewki.



Kurczak w jesiennych warzywach
składniki:

  • 6 udek kurczaka
  • 150 g boczku wędzonego
  • 3 cebule
  • 3 marchewki
  • 1/2 selera
  • 100 g zielonych winogron
  • 250 ml białego wina wytrawnego
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz
  • słodka papryka w proszku


wykonanie:
Umytego i osuszonego kurczaka doprawiamy solą, pieprzem i papryką. Obsmażamy na złoto z obu stron na rozgrzanym oleju. Podsmażonego kurczaka odkładamy na bok, a w pozostałym z jego smażenia tłuszczu podsmażamy pokrojony w paseczki lub w kostkę boczek oraz pokrojona w kostkę cebulę. Gdy się ładnie przyrumienią dokładamy pokrojone w kostkę warzywa (marchew i seler) oraz kurczaka. Wszystko podlewamy winem i dusimy na małym ogniu aż mięso będzie miękkie. Jeśli będzie taka potrzeba dolewamy do mięsa odrobinę wody. Na 5 minut przed końcem duszenia dodajemy winogrono przekrojone na pół i pozbawione pestek. Dodajemy natkę pietruszki i ewentualnie doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Sos powinien być gęsty i aromatyczny.


wtorek, 12 listopada 2013

Marchewka w roli głównej


W pochmurne dni lubię gdy jedzenie jest choć trochę kolorowe. Gdy za oknem szaro i pada deszcz, ja podświadomie komponuje kolorowe dania i tak czerwień przeplata się z zielenią, żółcią czy pomarańczą. Dzisiejsze danie jest mocno pomarańczowe za sprawą marchewki. To właśnie z niej stworzyłam małe i cieple danie, które swą optymistyczną barwą bez trudu poprawia humor. Mieszczącą się w malej foremce marchewkowa pianka, była lekka jak puch, a co najważniejsze smaczna.


Flan z marchewki
składniki:
  • 400 g marchewki
  • 2 jajka
  • 100 g serka mascarpone
  • 1 łyżka mielonych migdałów
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • sól, pieprz
  • masło do posmarowania foremek

wykonanie:
Obraną marchewkę kroimy w plasterki równej grubości. Przekładamy do garnka, zalewamy wodą na tyle by przykryć marchewki. Dodajemy kurkumę i sól, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut.
Odcedzamy i miksujemy marchewki. Dodajemy następnie mascarpone, mielone migdały, jajka i wszystko ubijamy mikserem do uzyskania jednolitej masy. Doprawiamy solą i pieprzem.
Foremki smarujemy masłem i wypełniamy je masą marchewkową.
Pieczemy przez 35 minut w temperaturze 180°C w kąpieli wodnej.

Uwagi: Przepis jest na 4 małe kokilki lub 3 większe, takie jak na zdjęciu.