expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzynki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 marca 2015

Babka z ricottą i rodzynkami


Jak zawsze przed świętami robię różne eksperymenty w kuchni. Przy okazji Wielkiej Nocy testom poddawane są babki, jak się łatwo domyślić.  
Sądząc po reakcji rodziny ten wypiek mogę zaliczyć do udanych. Choć babka sprawia wrażenie lekko gumiastej, to smakuje rzeczywiście bardzo dobrze. Następnego dnia jest chyba jeszcze lepsza niż po upieczeniu. Co prawda do tego dnia następnego nie wiele zostało. Młodsza Latorośl co chwila wyrażała swój zachwyt, co nie powiem, było bardzo miłe. Szczerze mówiąc musiałam dawkować to słodkie szczęście, bo pewnie zniknęłoby w jeden dzień. 



Babka z ricottą i rodzynkami
składniki


  • 250 g ricotty
  • 100 g mąki + do obtoczenia rodzynek
  • 50 g rodzynek
  • 1 pomarańcza
  • 3 jajka
  • 100 g brązowego cukru
  • 3 łyżki śmietany
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli i cynamonu
  • masło do formy
  • cukier puder do posypania


wykonanie:
Rodzynki namaczamy w soku z pomarańczy.
Jajka ubijamy z cukrem. Dodajemy do nich mąkę, wanilie, proszek do pieczenia oraz 2 szczypty cynamonu i szczyptę soli. Ubijamy. Dodajemy ricottę, 2 łyżki soku pomarańczowego i śmietanę. Ponownie ubijamy. 
Rodzynki odsączamy i obtaczamy w mące.
Foremkę smarujemy masłem. Wylewamy połowę ciasta, a następnie wrzucamy połowę rodzynek. Na rodzynki dajemy pozostałe ciasto, na które znów wykładamy rodzynki.
Babkę pieczemy przez 40 minut w temperaturze 180°C
Po upieczeniu wystudzamy i przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

sobota, 8 listopada 2014

Popołudniowa herbatka i jabłka...


Obiecałam ostatnio coś słodkiego na pochmurne, listopadowe dni. Tym czasem listopad okazuje się dla nas całkiem łaskawy, co mnie osobiście cieszy. Szkoda tylko, że utknęłam w domu z chorymi dziećmi. A wiadomo chore dzieci oznaczają mniej czasu na cokolwiek innego niż one same. 
Tak więc słodycz musiała być prosta i szybka w przygotowaniu. Okazuje się, że tak szybko jak się zrobiła tak szybko zniknęła. Dobrze, że choć zdjęcia zostały ;-)


Strudel z jabłkami
składniki:

  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 5 jabłek
  • 40 g rodzynek
  • 60 g migdałów w płatkach
  • 100 g brązowego cukru
  • sok z 1 cytryny
  • 2 łyżki rumu
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 10 g masła
  • cukier puder do posypania


wykonanie:
Rodzynki namaczamy we wodzie z dodatkiem rumu. Po 30 minutach odsączamy.
Jabłka obieramy, wykrawamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Skrapiamy sokiem z cytryny. Do jabłek dodajemy cukier, cynamon, migdały i rodzynki Wszystko mieszamy, a następnie wszystko rozkładamy na rozwinięte ciasto francuskie. Zostawiamy z jednej strony (na końcu) margines 2 cm. Ciasto zwijamy w roladę. Układamy na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia. Roladę smarujemy roztopionym masłem.
Pieczemy przez 25 minut w temperaturze 210°C
Po upieczeniu, wystudzone ciasto posypujemy cukrem pudrem i ewentualnie migdałami w płatkach.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

W oczekiwaniu na snieg



Od kilku dni spogladam w niebo z nadzieja, ze w koncu sie doczekam, ze w koncu spadnie upragniony przeze mnie snieg. Ludze sie jak male dziecko, choc doskonale wiem, ze panujaca za oknem aura nie sprzyja bialym opadom. Jest cieplo jakby wiosna miala zaraz przyjsc, ale ponuro jak na jesien przystalo. Zamiast sniegu pada deszcz. Jest tak szaro, ze nawet zdjec nie potrafie ladnych zrobic, a do tego trzeba sie wspomagac sztucznym swiatlem, za ktorym nie przepadam.
Coz poczac? Jakos trzeba oslodzic sobie ten ponury dzien, a w takich chwilach najlepsze jest cos slodkiego. Do tego cos czekoladowego, bo czekolada jest dobra na wszystko.
Ostatnio wlasnie takie wypieki goruja w mojej kuchni. Kazde ciasto, ktore wypiekam ma w sobie albo gorzka, najlepszej jakosci czekolade albo kakao. Uzupelniam w ten sposob braki magnezu i poprawiam sobie humor.



Ciasto czekoladowe z kremem z mascarpone

skladniki:
  • 350g gorzkiej czekolady
  • 110g cukru + 75 g do bialek
  • 150g masla
  • 1/4 filizanki espresso
  • 4 jajka
  • 35g kakao
  • 50g maki
  • 75g rodzynek

Krem z mascarpone:
  • 350g serka mascarpone
  • 1 czubata lyzka cukru pudru
  • 50ml Amaretto

wykonanie:
Rodzynki zalewamy 2 lyzkami Amaretto i pozostawiamy na godzine.
W kapieli wodnej rozpuszczamy czekolade, maslo, cukier i kawe. Pozostawiamy chwile do przestygniecia po czym dodajemy do masy przesiana make i kakao. Dokladnie mieszamy. Dodajemy zoltka, a na koncu rodzynki z Amaretto.
Bialka ubijamy na sztywna piane z dodatkiem cukru. Gotowe bialko powinno byc lsniace. Dodajemy je do masy czekoladowej na 3 razy i za kazdym razem delikatnie mieszamy.
Ciasto przekladamy do tortownicy (24 cm) wylozonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w temperaturze 180°C przez okolo 1 godzine lub do czasu gdy boki ciasta beda juz dobrze upieczone. Srodek ma pozostac lekko wilgotny.
Po wystudzeniu ciasta posypujemy je kakao.

Mascarpone ubijamy mikserem z cukrem pudrem i Amaretto.
Ciasto podajemy w towarzystwie kremu.
Smacznego!


wtorek, 6 września 2011

Cynamon. Baklazan. Ryz.


Od kilku dni moje male dzieciatko dzielnie chodzi do szkoly. Co prawda jest to narazie zerowka, ale jednak to szkola. Wielki budynek z wieloma salami i jeszcze wieksza liczba dzieci. Przerazajace. A wszystko to przez reforme, ktorej nie popieram. Zla jestem gdy pomysle jak odbiera sie naszym dzieciom dziecinstwo. Ale ja nie o tym mialam pisac, a o jedzeniu.

Gdy Viki byla w przedszkolu sprawe obiadow mialam zalatwiona. Jakie to byly beztroskie dni ;-)
Teraz kazdego dnia musze wymyslic cos na widok czego Viki nie bedzie sie krzywic, a nie zawsze jest to takie latwe. Ona by pewnie chciala by codziennie na obiad byl do wyboru rosol, pomidorowa, barszcz, ogorkowa, spagetti bolonskie, nalesniki, najlepiej z nutella, racuszki z malinami albo risotto. Przyznam, ze zestaw i tak jest imponujacy, sa mamy ktore maja gorzej niz ja gdy trafi im sie wyjatkowy niejadek. Wlasciwie do obiadowego menu Viki mozna dorzucic jeszcze kilka pozycji, ale tym razem skupmy sie na ryzu.

Wszelkie dania z ryzem z dodatkami to dla mojej Panny risotto, ktore wrecz uwielbia. Szczegolnie gdy dodam do niego parmezan. Dzieki temu udaje mi sie przemycic warzywa, ktorych normalnie Viki by nie zjadla i tak ostatnim razem byl to baklazan. Mysle nawet, ze dzieki temu to wspaniale warzywo zostalo nieco oswojone i nastepnym razem nie bedzie juz buntu przy stole.
Tak wiec dzis zapraszam na pilaf z cynamonem i baklazanem, danie ktore dla Viki pozostanie risottem.



Cynamonowy pilaf z baklazanem

skladniki
  • 1 szklanka ryzu
  • 1 baklazan
  • 2 pomidory
  • 2 cebule - posiekane
  • 1 lyzeczka cynamonu
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 3 lyzki posiekanych pistacji
  • sol
  • woda
  • oliwa z oliwek

wykonanie:
Baklazana pokroic na plastry i posypac delikatnie sola, odstawic na okolo 30 minut by puscil gorzkawy sok. Nastepnie odcisnac, pokroic w kostke wielkosci 1 cm. Podsmazyc na 2 lyzkach oliwy. Odstawic.
Na kolejnych 2 lyzkach oliwy zeszklic cebule, nastepnie dodac ryz i smazyc okolo 2 minuty. Ryz posypac cynamonem, dodac wode i rodzynki. Gotowac az ryz zrobi sie miekki.
Dodac do ryzu odstawionego wczesniej baklazana oraz pomidory obrane ze skory i pokrojone w kostke. Doprawic sola do smaku i dodac posiekane pistacje. Wymieszac.
Smacznego!

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Do popoludniowej herbatki



Chcialam na wiosne zadbac o swoja linie. Obiecalam wiec sobie, ze powstrzymam sie od jedzienia slodyczy, a tym bardziej nie bede ich piekla. No i prosze jak to dotrzymalam slowa. Nie dosc, ze upieklam ciasto to jeszcze bralam czynny udzial w jego konsumpcji hihihi.

Receptura na to ciasto pochodzi z Normandii i jest bardzo prosta. Dzieki startej skorce z cytryny wyczuwalny jest jej delikatny aromat. Mozna zastapic ja pomarancza jesli ktos woli.
Wypiek jest niepozorny, ale bardzo smaczny i przyjemnie slodki, idealny do popoludniowej herbatki :-)



Babkowe ciasto z Normandii

skladniki:

  • 300g maki + do obtoczenia rodzynek
  • 200g cukru
  • 250g serka ricotta
  • 3 jajka
  • 110g masla
  • 2 jablka
  • 50g rodzynek
  • 2 torebki cukru waniliowego
  • male opakowanie proszku do pieczenia (wychodza 3 lyzeczki)
  • szczypta soli
  • starta skorka z polowy cytryny lub pomaranczy

wykonanie:
Rodzynki zalewamy wrzatkiem i moczymy przez 30 minut. Nastepnie odsaczamy i osuszamy.
Maslo ucieramy z 190g cukru i cukrem waniliowym na gladka mase. Dodajemy po jednym jajku i ciagle ucieramy. Dokladamy ricotte, a nastepnie make wymieszane z proszkiem do pieczenia i szczypta soli. Na koncu dodajemy obtoczone w mace rodzynki i skorke z cytryny.
Tortownice (24cm) wykladamy papierem do pieczenia i napelniamy ciastem.
Jablka obieramy, kroimy na cwiartki i wykrawamy gniazda nasienne. Nastepnie kroimy je na plasterki o grubosci 1cm. Ukladamy na ciescie i posypujemy pozostalym cukrem.
Pieczemy je w temperaturze 180°C przez 50 minut. Ja swoje pieklam godzine.
Po upieczeniu i wystudzeniu ciasta mozna je delikatnie posypac cukrem pudrem i udekorowac skorka z cytryny lub pomaranczy.
Smacznego!

wtorek, 16 listopada 2010

Co zjesc w pracy?




To pytanie nurtuje mnie bardzo czesto i za kazdym razem zachodze w glowe co moglabym uszykowac do pracy np. mojemu Ukochanemu.
Takiego problemu nie bylo we Francji, tam zwyczajnie byla przerwa obiadowa i czasami udalo sie zjesc nawet dwudaniowy obiad. Co prawda nie lubilam tej przerwy i czesto bylam zla, ze przez to wydluza sie czas spedzony poza domem.
W Polsce takiej przerwy nie mamy. Sa za to inne mozliwosci: jest np. kuchnia, w ktorej mozna cos odgrzac; lodowka, w ktorej da sie cos przechowac.
Kanapki? O nie, kanapki to ostatecznosc!
Gdy mam duzo czasu i wene tworcza wymyslam cos na cieplo. Jednak o natchnienie w listopadowe popoludnia bardzo trudno. Ciemnosc za oknem nie sprzyja tworczemu mysleniu, wrecz dobija. Nie mozna wiec liczyc na wyszukane obiadki. Wtedy sprawdzaja sie rozgrzewajace zupki-kremy lub salatki.
Dzis wiec zapraszam na szybka salatke ryzowa z curry. Jest dobra nie tylko do pracy ;)



Salatka ryzowa z curry

skladniki:
  • 1 woreczek ryzu (takiego co sie nie klei)
  • 1 czerwona papryka
  • peczek szczypiorku
  • garsc rodzynek
  • 1 mala puszka kukurydzy
  • kawalek wedzonego kurczaka lub zamiennie zolty ser wedzony (ja daje na oko, ale mysle, ze 150g wystarczy)
  • majonez
  • curry
  • sol, pieprz

wykonanie:
Ryz najlepiej ugotowac na sypko. Po wystudzeniu dodajemy do niego pokrojona w kostke czerwona papryke, kukurydze z puszki, posiekany szczypiorek, garsc rodzynek oraz pokrojnego w kostke kurczaka wedzonego lub wedzony ser zolty.
Ja tym razem uzylam wedzonej mocarelli, ktora sprawdza sie idealnie, ale mozna uzyc innego sera wedzonego.
Calosc doprawiamy sola, pieprzem i curry. Skladniki laczymy za pomoca majonezu.
Ilosci wedlug upodoban wlasnych lub od ilosci skladnikow. Ryzu i dodatkow mozna dac wiecej gdy sie chce zrobic salatke dla gosci.
Salatke najlepiej odstawic na godzinke by smaki sie "przegryzly"
Smacznego!


niedziela, 13 czerwca 2010

Truskawki ach truskawi


Gdybym miala zrobic liste owocowych szlagierow to zdecydowanie na pierwszym miejscu znalazlyby sie truskawi. Wsrod owocow to wlasnie one nie maja sobie rownych. Nic wiec dziwnego, ze nie potrafie przejsc obojetanie obok straganow z tym czerwonym przysmakiem.
Wczoraj zakupiliśmy ich cala masę i pomyślałam sobie, ze chętnie upiekę tartę taka, która jadalismy gdy jeszcze mieszkalismy we Francji. W moim ulubionym francuskojezycznym pismie "Maxi Cuisine" znalazlam przepis z cudownym zdjeciem, ktore kusi za kazdym razem gdy nie nie spojrze.
Niestety nasz głód truskawek okazal sie tak wielki, ze na tarte nie zostal ani jeden owoc. Przepis wiec poczeka na kolejna dostawe niezbednego skladnika.
Tymczasem udalo mi sie wczesniej przygotowac pyszne racuszki z truskawkowym sosem. O tych racuszkach pomyslalam kilka dni temu gdy bedac na blogu Poleczki czytalam o twarogowych knedlach. Podobne knadle prezentowalam u siebie juz rok temu i zawsze chetnie je przyrzadzam. Ale to co mnie najbardziej zaciekawilo we wpisie Polki to sos, ktory podala do knedli. Pomyslalam, ze taki sos fajnie by pasowal do moich twarogowych racuszkow. I tak oto powstalo cudowne danie, pelne smaku i aromatu.



Twarogowe racuchy z truskawkami

skladniki:
500g ziemniakow
250g twarogu
30g masla
100g cukru
2 jajka
pol lyzeczki soli
otarta skorka z polowy cytryny
50g maki
50g sultanek
60g margaryny lub oliwa
cukier puder do posypania

wykonanie:
Ziemniaki gotujemy w mundurkach, odcedzamy, obieramy i przeciskamy przez praske.
Z masla, cukru i jajek ubijamy puszysta mase. Dodajemy skorke z cytryny i twarog. Na koncu dodajemy ziemniaki, make i sultanki.
Racuszki nakladamy na patelnie lyzka i smazymy je na margarynie lub oliwie z obu stron na zloty kolor.
Racuszki posypujemy cukrem pudrem i polewamy sosem truskawkowym.

Uwagi:
Zamiast zwyklego cukru dalam brazowy.
Poniewaz wedlug mnie ciasto bylo zbyt luzne dalam dodatkowo 2 czubate lyzki maki.

Zrodlo - ksiazka "Ziemniaki" wydawnictwa Swiat Ksiazki



Sos truskawkowy

skladniki:
1,5 szklanki truskawek
1 lyzka brazowego cukru
0,5 lyzeczki cynamonu
okolo 2 lyzki jogurtu naturalnego
kilka truskawek do dekoracji
listki miety do dekoracji

wykonanie:
Truskawki miksujemy na jednolity sos. dodajemy do nich cukier i cynamon. Sos bedzie bardzo gesty wiec dodajemy do niego jogurt naturalny by go troche rozrzedzic.

Smacznego!

Przepis zamieszczam w ramach zabawy "Truskawkowy sezon 2010" zorganizowanej przez Olge Smile

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Przystawka z przegrzebkow i kalafiora



Od kilku juz dni mamy nowy rok. Wraz z nim zazwyczaj pojawiaja sie jakies postanowienia, ktore czesto nie dozywaja wiosny. Ale postanowienia i tak miec warto, wiec i ja powzielam kilka na ten rok. Czy sie sprawdza czas pokaze. W glebi serca wierze, ze tak, i mam nadzieje, ze starczy mi checi i sily by nad nimi popracowac.
Poki co wracam do kuchni, bo tam ostatnio wiele sie dzialo. Niestety efektow prozno szukac na blogu. Moja wspolpraca z aparatem nie ukladala sie zbyt pomyslnie. Jedyne co udalo mi sie uwiecznic na zdjeciu to przepyszne przegrzebki, ktore w okresie okoloswiatecznym dosc czesto pojawiaja sie na francuskich stolach, podobnie jak inne morskie stwory i znana na calym swiecie foie gras.
Ta ostatnia jakos nie podbila mego serca, ani podniebienia, a to przez jak dla mnie niehumanitarne traktowanie kaczek i gesi w celu uzyskania najlepszej jakosci watrobek. Za kazdym razem gdy mam sprobowac tego specjalu mam w gardle wielka kluche.
Ale zyjatka morskie i owszem lubie, nie wszystkie, nie zawsze i nie wszedzie, ale jednak lubie.
Obok ryb, ktorymi nie gardze, najbardziej do gustu przypadly mi slodkie przegrzebki.
Pamietam gdy jadlam je pierwszy raz u naszych przyjaciol poznanych tu we Francji. Nie wiedzialam czego sie spodziewac i przyznam, ze na podane mi Coquille Saint Jacques patrzylam dosc nieufnie. Zaraz potem okazalo sie, ze jest to jedno z moich ulubionych dan.
Jak juz wspomnialam okres Swiat i Nowego Roku to czas wszelkich morskich stworzen, w sklepach az roi sie od roznych promocji. Wlasnie dzieki takim promocjom moglam nabyc za nieduze pieniazki dorodne i dosc spore przegrzebki, ktore tym razem przygotowalam wedlug przepisu Gordona Ramsaya.



Smazone przegrzebki z puree z kalafiora

skladniki:
okolo 15 duzych przegrzebkow
1 lyzeczka curry
sol morska, swiezomielony czarny pieprz
maly kalafior lub pol wiekszego
30 g masla
2 lyzki mleka
100ml smietanki
ocet winny
oliwa z oliwek
100g rodzynek sultanskich
100g kaparow

wykonanie:
Kalafiora dzielimy na rozyczki. Maslo rozpuszczamy w rondelku, dodajemy kalafior i podsmazamy go okolo 4 minuty. Dodajemy mleko i gotujemy pod przykryciem 2 minuty, po czym dodajemy smietanke i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy kalafior az do chwili gdy bedzie miekki. Miksujemy na puree. Doprawiamy do samku.
Przegrzebki posypujemy curry, sola i pieprzem. Oliwe z oliwek rozgrzewamy na teflonowej patelni. Ukladamy przegrzebki zgodnie ze wskazowkami zegara. Smazymy je 2 minuty z kazdej strony. Przewracamy je na druga strone w takiej samej kolejnosci jak ukladalismy na patelni. Przegrzebki powinny byc sprezyste.
1 lyzke octu winnego mieszamy z 2 lyzkami oliwy z oliwek az do uzyskania jednolitego plynu. Doprawiamy sola i pieprzem do smaku.
Kapary i rodzynki zagotowac w 100 ml wody. Zmiksowac na krem.
Ja zapomnialam kupic kaparay i zamiast nich uzylam zielonych oliwek, ktorych juz nie laczylam z rodzynkami. Zmiksowalam je ze sosem vinaigrette.
Na talerz wykladamy puree z kalafiora, na nim ukladamy przegrzebki, ktore mozemy jeszcze doprawic sola i pieprzem. Calosc polewamy sosem vinaigrette i emulsja z kaparow.
Smacznego!

sobota, 26 września 2009

Szybki kurczak z jablkami



Co za dzien! Od rana jestem w biegu, mam jeszcze tyle spraw do zalatwienia, a to przeciez sobota. Powinnam sie relaksowac jak zwykle w sobote, bo przeciez wiekszosc waznych spraw zalatwiam w tygodniu, ale nie dzis.


Do kuchni tez praktycznie wpadlam jak po ogien.
Przechodzac przez salon, po drodze, z wielkiej misy na owoce zabieram jablka. Wygladaja uroczo, czerwono-zolte, okragle. Kroje je na pol, a potem znow na pol. Sa dosc soczyste. Na ich widok Viki zaczyna wolac kawaleczek. Ona jest prawdziwa wielbicielka jablek. Musialam Ja powstrzymywac zeby nie zjadla mi wszystkiego, wszak dzis jablka sa czescia naszego obiadu. Wszystko to w ramach Dnia Jablka organizowanego jak co roku przez Tatter.
W pare chwil wyczarowalam pyszny obiad. Nie mialam zbyt wiele czasu na stanie przy kuchni, wiec ten przepis niemal spadl mi z nieba.
Teraz krotki wpis na blogu i znow zmykam do mych obowiazkow. Zatrzymam sie pewnie dopiero wieczorem.




Kurczak z jablkami

skladniki:
3 winne jablka
2 cebule
1 zabek czosnku
4 piersi kurczaka
2 lyzki rodzynek
sol, pieprz, curry
100ml bulionu drobiowego
100ml bialego wina
sok z cytryny
3 lyzki masla
maka do zageszczenia sosu

wykonanie:
Jablka umyc, pokroic na cwiarkti, usunac gniazda nasienne i nastepnie pokroic na mniejsze kawalki. Skropic sokiem z cytryny.
Kurczaka po umyciu i osuszeniu doprawiamy sola i pieprzem i smazymy na 2 lyzkach masla z obu stron. Zdejmujemy z patelni i odstawiamy w cieple miejsce.
Do tluszczu pozostalego ze smazenia kurczaka dodajemy jeszcze 1 lyzke masla i podsmazamy posiekana w kostke cebule i czosnek. Dodajemy jablka, rodzynki i curry i dusimy pare minut, dolewamy bulion i wino. Calosc dusimy okolo 10 minut.
Do sosu dodajemy podsmazonego wczesniej kurczaka. Doprawiamy sola i pieprzem. Dusimy jeszcze 5 minut.
Pdajemy np z ryzem.
Smacznego.

sobota, 5 września 2009

Slimaki lubia deszcz



Upieklam wczoraj buleczki. Takie pulchne i slodkie slimaki. Pomyslalam, ze beda idealne do popoludniowej kawy albo raczej herbaty, bo ja kawy nie pijam po poludniu.
Ciesze sie bardzo z tych buleczek, bo upieklam je w ramach Weekendowej piekarni :) To juz 41 edycja, a ja wzielam w niej udzial zaledwie drugi raz. Marzyl mi sie chleb, ale ja chyba jeszcze nie dojrzalam do tego by zmierzyc sie z zakwasem. Wszystko jeszcze przede mna.

Po buleczkach dzis juz sladu nie ma. Nie dziwi mnie to wcale, bo byly bardzo smaczne.
W taki pochmurny dzien jak miniony piatek smakowaly wybornie. Od rana deszcz lal sie z nieba strumieniami. Viki zadowolona, bo do przedszkola poszla w kaloszach. Ja juz mniej, bo mialam nadzieje, na piekny, sloneczny dzien, a slonce jakos nie mialo sily przebic sie przez ta gruba warstwe chmur.
W takie deszczowe dni slimaki ochoczo wypelzaja z kryjowek i zawsze gdy idziemy z Viki na spacer to wypatrujemy ich na chodniku. Nigdy nie dajemy im sera na pierogi, bo u nas twarog to rarytas. Ale one i tak chetnie pokazuja nam swoje rogi.
Gdy zabieralam sie za pieczenie moich slimakow zastanawialam sie czy beda sliczne z rogami czy moze jakies zakalce zamknete w skorupkach. Wyszly takie:



Buleczki Chelsea
cytuje za Ania z "Mojej malej kuchnii"

skladniki:
nadzienie:
50 gr miękkiego brązowego cukru
50 gr zwykłego cukru
50 gr masła miękkiego
skórka otarta z 1/4 cytryny
1/4 łyżeczki świeżo utartej gałki muszkatołowej lub cynamonu
100 gr małych, ciemnych rodzynek

ciasto:
150 gr mąki pszennej zwykłej
300 gr mąki pszennej chlebowej
1 łyżeczka drobnej soli morskiej
75 gr mleka (temperatura pokojowa)
75 gr wody (temperatura pokojowa)
2 średnie jajka
50 gr "golden syrup" lub po prostu jasnego miodu
2 łyżeczki świeżych drożdży, rozdrobnionych

+ masło do foremki oraz drobny cukier do posypania

syrop:
150 gr cukru
100 gr wody
Syrop zagotować, gotować 2 minuty i zostawić do wystygnięcia.



wykonanie:
Mieszamy składniki nadzienia (bez odzynek) aż do uzyskania miękkiej masy. Zostawiamy ją w temperaturze pokojowej na czas wyrabiania ciasta.

W dużej misce mieszamy mąki i sól. W drugim naczyniu mieszamy mleko, wodę, jajka, golden syrup (miód) i świeże drożdże. Wlewamy płyn do naczynia z mąką i wyrabiamy do uzyskania miękkiego, lepkiego ciasta. Przykrywamy i odstawiamy na 10 minut.
Smarujemy oliwą stolnicę czy inną powierzchnię na której będziemy wyrabiać ciasto, wykładamy nasze ciasto i wyrabiamy 10 sekund. Kształtujemy gładką kulę. Myjemy i wycieramy naszą miskę z ciasta, smarujemy ją oliwą i przekładamy ciasto do miski na kolejne 10 minut. Jeszcze raz wyrabiamy ciasto na natłuszczonej powierzchni i ukształtowawszy kulkę wkładamy do miski, przykrywamy i odstawiamy na 1 godzinę w ciepłe miejsce (21 - 25 C)

Dan Lepard teraz radzi wyłożyć spód kwadratowej foremki o bokach 30 cm papierem do pieczenia i wysmarować i papier i boki foremki roztopionym masłem. Nasze bułeczki będą miały wtedy charakterystyczny lekko kwadratowy kształt.

Naszą stolnicę lekko posypujemy tym razem mąką i rozwałkowujemy ciasto by uzyskać kwadrat o boku około 35 cm. Naszą masę na nadzienie kruszymy na całej powierzchni ciasta i posypujemy currants (rodzynkami). Następnie zwijamy ciasno od jednego końca jak roladę. Kroimy naszą "roladę" na 9 równych części i układamy te plasterki w foremce (3 rzędy po 3), lub po prostu obok siebie na blasze. Otrzymamy w ten sposób nadziewane ślimaczki. Przykrywamy je ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę.

Nagrzewamy piekarnik do 180 C. Odkrywamy nasze bułeczki, posypujemy po wierzchu drobnym cukrem. Pieczemy na środkowej półce 25 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 170 C i pieczemy dalsze 15-20 minut aż bułeczki nabiorą pięknego jasno brązowego koloru. W między czasie przygotowujemy syrop. Bułeczki po wyjęciu z piekarnika zostawiamy na kratce na 10 minut. Smarujemy je po wierzchu syropem i podajemy jeszcze ciepłe!

Uwagi: Ja zmniejszylam proporcje skladnikow na syrop 100g cukru i 50g wody. Uwazam, ze buleczki same w sobie maja juz duzo cukru wiec mnej syropu wcale im nie zaszkodzi.
Poza tym gdybym robila je drugi raz pokroilabym rolade na wiecej czesci by w ten sposob buleczki byly mniejsze.

Smacznego!

środa, 27 maja 2009

Moje taboule


Kiedys taboule kupowalam gotowe w markecie.
Tutaj jest bardzo duzy wybor wiec mozna wybierac i przebierac w smakach i dodatkach.
Moje ulubione taboule to to bardziej klasyczne z papryka, pomidorem i koniecznie z mieta. Bardzo lubie tez ten rzezki smak i delikatna slodycz rodzynek. Wlasnie taki smak chcialam odtworzyc gdy przygotowywalam to taboule jakis czas temu na rodzinne spotkanie.
Gdy tylkko zrobilo sie cieplej postanowilam zamienic tradycyjny kuskus na cieplo na ta wspaniala, zimna salatke, ktora doskonale smakuje w upalne dni.



Taboule z papryka i pomidorem

skladniki:
  • 1 czerwona papryka
  • 1 zielona papryka
  • 1 cebula
  • 2 pomidory
  • garsc rodzynek
  • okolo 6 listkow swiezej miety
  • 1 woreczek kaszy kuskus
  • sok z polowy cytryny
  • okolo 4 lyzki oliwy z oliwek

wykonanie:
Kuskus wkladamy do miseczki bez gotowania i zalewamy go oliwa z oliwek.
Papryke i cebule kroimy w drobna kostke. Pomidory zaparzamy i obieramy ze skory, a nastepnie wydrazamy pestki i kroimy w drobna kostke podobnie jak papryke. Wszystko dokladamy do kuskusu.
Dorzucamy garsc rodzynek oraz posiekana drobno miete. Wszystko skrapiamy sokiem z cytryny.
Tak przygotowany kuskus zalewamy okolo 250 ml zimnej wody. Doprawiamy sola, mieszamy i odstawiamy do lodowki na pol godziny.
Smacznego!

Taboule jest moja propozycja na trwajaca wlasnie zabawe "Bar salatkowy"


wtorek, 9 grudnia 2008

Ciasto bananowe



Ostatnio moje wpisy na blogu sa bardzo slodkie. Tak tez bedzie i tym razem, a wszystko za sprawa "Bananowego tygodnia".
Przepisu na ta okazje szukalam w sieci, bo przyznam szczerze do tej pory banany albo jadalo sie u nas w naturalnej postaci albo byl to ewentualnie jakis koktajl mleczny z bananami. Tak wiec przeszukujac internet natknelam sie na taki oto przepis.
Poniewaz wygladal na dosc interesujacy postanowilam ten cudny chlebek zrobic samodzielnie. Chlebek okazal sie pysznym ciastem bananowym o bardzo swiezym i aromatycznym smaku. Cynamon i rodzynki bardzo fajnie wspolgraja w bananami. Ja uzylam bananow malo dojrzalych i w kazdym doslownie kesie wyczuwalam ich swiezy smak.
Z czystym sumieniem moge ten wypiek polecic do popoludniowej kawki lub herbatki.



skladniki:
  • 1/2 kg bananow
  • 125 ml miodu
  • 100g rodzynek
  • 2 jajka
  • 250g maki
  • 125g cukru
  • 125g masla
  • 1/2 lyzeczki cukru
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia

wykonanie:
Obrane banany zmiksowac wraz z miodem i jajkami na jednolita mase.
W osobnej misce utrzec do bialosci miekkie maslo z cukrem.
Wymieszac make, cynamon i proszek do pieczenia. Rodzynki wraz z maka dodawac na przemian z masa bananowa po 1 lyzce do utartego masla. Mieszac az sie wszystkie skladniki polacza.
Ciasto przelozyc do wysmarowanej tluszczem formy. Ja uzylam keksowki.
Pieczemy okolo 60 minut w temperaturze 180°C. Skorka powinna byc rumiana i chrupiaca.
Smacznego!

niedziela, 28 września 2008

Crumble jablkowe





Wsrod wszystkich znanych mi owocow zdecydowany prym wioda jakbla. Uwielbiam rzecz jasna rozne owoce sezonowe, ale jedynie jablko dostepne jest przez caly rok. Mysle, ze to zdecydowany krol owocowej rodziny, do tego mozna je wykorzystac na wiele roznych sposobow. Chyba wlasnie dlatego Tatter postanowila juz kolejny raz zorganizowac miedzyblogowy Dzien Jablka.

Ja z chceia przylaczylam sie do wspolnego ucztowania, a na moim stole zagoscil z tej okazji smaczny, acz prosty deser. Kwaskowate jablka zapieczone pod slodkawa koluderka to wspaniala propozywja na jesienne popoludnie.
Zapraszam wiec na moje crumble...



Skladniki:
4 kwaskowe jablka
40g rodzynek
80g masla
80g cukru trzcinowego
40g maki
30g platkow owsianych
20g mielonych migdalow
10g mielonych orzechow laskowych

wykonanie:
Zimne maslo kroimy na kawaleczki i zagniatamy na kruszanke razem z cukrem, maka, platkami, mielonymi orzechami i migdalami.

Jablka kroimy na male kawalki i ukladamy w jednym naczyniu do zapiekania lub w malych, jedoosobowych foremeczkach. Posypujemy rodzynkami, a nastepnie przygotowana kruszanka.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180°C i zapiekamy okolo 30-40 minut. Nasza kruszanka ma sie zrobic rumiana, a owoce puscic sok.

Crumble podajemy na cieplo z lodami waniliowymi, bita smietana lub same.
Smacznego!

poniedziałek, 1 września 2008

Szarlotka z beza



We wtorek moje Kochane Dziecie zaczyna przygode z przedszkolem i to, ze postanowilam uraczyc rodzine ciastem to chyba znak, ze ja zaczynam czuc stres. W moim przypadku na stresy najlepsze jest gotowanie i zajadanie sie slodyczami. To drugie nie zawsze wychodzi mi na dobre ;)

Ciasto z jablkami w moim domu to znak, ze jesien nadchodzi. Ich cena w sklepach zacheca do zakupu calych kilogramow pysznych, pachnacych owocow. Poza tym ja uwilbiam ciasta z jablkami wiec nie moglam sie oprzec pokusie.
Przepis znalazlam jakis czas temu na stronie Macieja Kuronia i postanowilam sobie, ze kiedys je zrobie.
Polaczenie kruchego cista z owocami i pyszna beza to wspaniala propozycja na koniec lata. Najlepsze do tej szarlotki sa jablka kwaskowe ze wzgledu na dosc duza zawartosc cukru pudru w przepisie. Jesli nie mamy takich jablek to najlepiej zmniejszyc ilosc bialego proszku, chyba ze lubimy ciasta slodkie. Ja osobiscie wole gdy zawartosc cukru jest mniejsza, takie mi bardziej smakuja.



skladniki na ciasto:
  • 400g maki
  • 200g masla
  • 100g cukru pudru
  • 3 zoltka
  • 2 lyzki kwasnej smietany
  • pol lyzeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli

skladniki na nadzienie i beze:
  • 1,5 kg jablek
  • 100g rodzynek
  • 3 bialka
  • 150g cukru pudru
  • 2 lyzeczki maki ziemniaczanej



wykonanie:

Przesiana make laczymy z proszkiem do pieczenia i sola, nastepnie dodajemy zoltka, posiekane maslo, cukier puder i smietane. Wyrabiamy ciasto i odkladamy je na godzine do lodowki.
Po tym czasie 2/3 ciasta walkujemy i wkladamy na wysmarowana tortownice na dno i brzegi.
Pieczemy w temperaturze 180°C przez okolo 20 minut na zloty kolor.

Obrane i pokrojone na kawalki jablka przekladamy do garnka i dusimy pod przykryciem przez chwile. Dodajemy do nich 2 lyzki wody. W oryginale sa jeszcze 2 lyzki cukru, ale dla mnie jest zbyt wiele cukru w przepisie wiec nie dodalam.
Rodzynki moczymy w wodzie, odsaczamy i laczymy z jablkami. Gotowe nadzienie wykladamy na upieczone ciasto.

Bialka ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru pudru, cukru waniliowego i maki. Przekladamy na jablka.

Pozostala czesc ciasta wyjmujemy z lodowki i trzemy na tarce z duzymi oczkami bezposrednio na bialka.
Szarlotke pieczemy przez okolo 40-45 minut w temp. 180°C

Smacznego!

środa, 24 października 2007

SALATKA Z TUNCZYKA

Ta salatka zaczynam moja przygode z kulinarnym blogiem.

Mam nadzieje, ze dzieki moim przepisom polubicie gotowanie tak samo jak ja. Moze w czasach zycia w ciaglym biegu zaczniecie gotowac nie tylko gdy nadchodza swieta i gdy przyjmujecie gosci.
Gotowanie przeciez moze byc proste i przyjemne. A czas spedzony w kuchni zawsze zostanie nagrodzony wspanialym smakiem i aromatem Waszych potraw.
Zapraszam wiec do wspolnego gotowania.

Na poczatek cos naprawde prostego.














SKLADNIKI
1 puszka tunczyka w sosie wlasnym
1 puszka kukurydzy
1 puszka groszku
rodzynki
sol, pieprz, majonez

Wszystkie skladniki mieszamy razem. Rodzynek dodajemy wedlug uznania, ja wole jak jest ich sporo. Calosc laczymy odrobina majonezu. Do smaku przyprawiamy sola i pieprzem.

Smacznego :)