Przed podroza

piątek, 11 grudnia 2009



Na chwile zapominam o Swietach.
Teraz inne rzeczy zaprzataja moja glowe.
Wyciagam walizki, przegladam zawartosc mojej szafy. Grube swetry, spodnie, szal i rekawiczki laduja juz w walizce. Czas ruszyc w droge.
Przez najblizszy tydzien bede zyc w zupelnie innym swiecie, w innej rzeczywistosci, z tysiacem spraw na glowie. Moze znajde chwile na odpoczynek, a wtedy zrobie to co lubie, przejde sie przez miasto i bede podziwiac ulice, ktore rozblysna o zmroku tysiacem swiatel. Moze poczuje tez zapach choinki ustawianej gdzies na Rynku. Moze...
Ale teraz ogarniam caly moj balagan, dopinam torby.
Zanim rusze w droge jeszcze zjem cos szybkiego.



Penne z kurczakiem i suszonymi pomidorami

skladniki:
350 g makaronu penne
2 piersi kurczaka
4 szalotki pokrojone w plasterki
0,5 szklanki suszonych pomidorow - odsaczonych i pokrojonych w paseczki
1,25 szklanki smietanki
2 lyzeczki przyprawy wloskiej

wykonanie:
Makaron gotujemy w osolonej wodzie al dente. Odcedzamy.
W tym czasie na rozgrzanej oliwie podsmazamy kurczaka pokrojonego w paseczki. Zmniejszamy ogien i dodajemy szalotki. Smazymy okolo 2 minut az stana sie miekkie. Nastepnie dodajemy suszone pomidory, smietanke i przyprawe.
Doprowadzamy sos do wrzenia i gotujemy jeszcze 2 minuty.
Do sosu dodajemy makaron i gotujemy az stanie sie cieply.

zrodlo: Ksiazka Inspiracje kulinarne.

Read more...

A ja znow o pierogach

środa, 9 grudnia 2009



Ostatnio pochlonely mnie pierogi. Kilka dni temu wspominalam tu o tym jak walkuje i wycinam krazki ciasta za pomoca szklanki, a potem z wielka dbaloscia napelniam farszem i sklejam. Dobrze, ze Swieta sa raz w roku, bo jest to zajecie czasochlonne, ale nie powiem, na swoj sposob odprezajace.
W ostatnich dniach gdy tylko mam do zrobienia cos z kuchni czy oddaje sie porzadkom domowym, umilam sobie czas swiateczna muzyka. Uwielbiam ten magiczny okres Swiat i nawet ta przedswiateczna bieganina ma dla mnie swoj urok.
Lubie przechadzac sie po miescie o zmroku i podziwiac kolorowe iluminacje.
Gdyby jeszcze spadl snieg! Niestety o tym moge tylko pomarzyc, bo w moim regionie snieg to prawdziwy rarytas. Ostatnio jest tak cieplo, ze widok choinek wydaje mi sie dosc dziwny. Chcac poczuc odpowiadnia atmosfere zasluchuje sie wiec w swiatecznych piosenkach. Mam nadzieje, ze w tym roku nie bede cierpiala na ich nieodosyt, jak to zwykle bywa.
W kuchni tez przywoluje juz Swieta. Moj dom powoli wypenia sie ich aromatem. Dzis byl to zapach suszonych grzybow.



Pierozki z ciasta francuskiego z kapusta i grzybami

skladniki:
opakowane ciasta francuskiego
zoltko do posmarowania

farsz z kapusty z grzybami

wykonanie:
Z ciasta francuskiego wycinamy za pomoca szklanki kola, napelniamy farszem i sklejamy. Zeby sie pierozki nie rozkleily najlepiej brzegi docisnac za pomoca widelca, powstaja wtedy takie wzorki.
Pierozki smarujemy rozmaconym zoltkiem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez okolo 20 minut.
Smacznego!



Przepis publikuje w ramach zabawy Kuchnia Swiateczna i Noworoczna zorganizowanej przez Olge Smile.


Read more...

Jak pierogi staly sie tradycja

piątek, 4 grudnia 2009



Czas plynie sobie jak rzeka, spokojnie, miarowo. Swieta tuz, tuz. Odliczam dni, skreslam w kalendarzu te co juz minely.
Ciagle cos planuje, zapisuje na kartkach, potem skreslam, poprawiam. Od nowa obmyslam wigilijne menu. Mimo tej niepewnosci i braku zdecydowania na mojej liscie jest kilka dan, bez ktorych nie ma Swiat i wigilijnej kolacji.
Niektore z nich znam od dziecka, bo tradycyjnie pojawialay sie na naszym stole co roku. Pamietam ich wyglad i smak. Nie wyobrazam sobie, ze dzis mogloby ich zabraknac.
Ale sa tez takie dania, ktore do mojego menu wpisaly sie zaraz po slubie.
To te, ktore sa wspomnieniem rodzinnego domu mojego Meza. Dla Niego nie ma Swiat bez pierogow.
I tak co roku spedzam dlugie chwile w kuchni na waklowaniu, wykrawaniu i lepieniu tego przysmaku. Za kazdym razem mysle sobie, ze wiecej przy nich roboty niz jedzenia. Ale jak tradycja, to tradycja i nie ma taryfy ulgowej.



Pierogi z kapusta i grzybami

skladniki na ciasto
0,5 szklanki maki + do wyrobienia ciasta
1 szklanka wody
sol
2 zoltka

Pol szklanki maki mieszamy z zimna woda i odrobina soli. Wszystko razem nalezy zagotowac az powstanie kleista masa. Po przestygnieciu dodajemy do niej zoltka i make. Maki ma byc tyle by ciasto bylo sprezyste, ale nie klejace.
Z ciasta odrywamy male kawalki, walkujemy i za pomoca np szklanki wykrawamy kola. Napelniamy je farszem i sklejamy brzegi.
Ciasta nie mozna walkowac zbyt cienko, bo nie bedzie sie dobrze zlepiac na brzegach.
Gotowe pierogi gotujemy w osolonym wrzatku.

skladniki na farsz
trudno mi podac ilosci, bo ja daje wszystkiego na oko
suszone grzyby
kapusta kiszona - daje o polowe mniej niz grzybow
sol, pieprz
majeranek

Grzyby namaczay we wodzie dzien wczesniej. Nastepnego dnia gotujemy je w tej samej wodzie az do miekkosci.
Kapuste kiszona gotujemy podobnie jak grzyby. Ja pod koniec gotowania dodaje grzyby do kapusty, by przeszla ich aromatem. Wszystko odcedzamy i szatkujemy.
Doprawiamy do smaku sola, pieprzem i majerankiem.
Gotowym farszem napelniamy pierogi.



Przepis na pierogi zamieszczam w ramach zabawy Kuchnia Swiateczna i Noworoczna przygotowanej przez Olge Smile.


Read more...

Przepisy na Boze Narodzenie



Oto moje przepisy na Boze Narodzenie.
Mam nadzieje, ze taka sciaga bedzie Wam przydatna :)

Read more...

Tarta cytrynowa

piątek, 27 listopada 2009



Lubie czasami kupic sobie gazetke kulinarna i z tak mila lektura zasiasc w fotelu i zapomniec o calym swiecie. Przerzucam kolejne kartki, zatrzymuje sie na chwile na kazdej stronie. Podziwiam zdjecia dan, wyobrazam sobie ich smak. Studiuje przepisy i w myslach dokonuje zmian w pierwotnej recepturze.
Czasami jak cos szczegolnie wpadnie mi w oko pokazuje to M., a On czesto mowi " ale to fajne, to kiedy zrobisz takie cudo?"
Tak tez bylo z ta tarta. Wypatrzylam ja juz dawno w jedym z numerow francuskiej gazety Maxi cuisine (10/11 2009).
Zdjecie widniejace obok przepisu wygladalo szalenie apetycznie. Nie moglam wiec sie powstrzymac i w niedlugim czasie podobna tarta zagoscila na naszym stole. Zaczynajacy sie wlasnie dzis "Cytrusowy weekend 2009" byl doskonala okazja do wyprobowania tego przepisu. Tradycyjnie dokonalam kilku zmian, przede wszystkim zmniejszajac ilosc cukru.
Nie wiem czy moje zdjecia okaza sie na tyle apetyczne by zachecic kogos do upieczenia takiej tarty, ale mysle , ze mimo to warto ja zrobic. Jest bardzo rzeska, najwiecej slodyczy jest w bezie, z ktorej mozna zrezygnowac. To doskonale ciasto do popoludniowej kawy czy herbaty.



Tarta cytrynowa

skladniki - ciasto:
200g maki
90g masla
1 lyzka cukru
3 lyzki wody
szczypta soli

masa cytrynowa:
3 jajka
150g cukru
3 cytryny
20g maki ziemniaczanej
okolo 3 lyzki wody
30g masla

wykonanie:
Make mieszamy z cukrem i sola. Dodajemy miekkie maslo pokrojone na kawaleczki i opuszkami palcow laczymy skladniki. Dodajemy wode i szybko zagniatamy ciasto. Gdy jest taka koniecznosc dodajemy wiecej wody lub maki.
Ciasto owijamy w folie spozywcza i odkladamy do lodowki na 1 godzine.

Make ziemniaczana rozrabiamy w 3 lyzkach wody.
Jajka ubijamy z cukrem na puszysta mase. Dodajemy stopione i przestudzone maslo, otarta skorke z 3 cytryn oraz wycisniety z nich sok. Na koncu dodajemy rozrobiona make ziemniaczane. Wszystko mieszamy.

Na foremke do tart wysmarowana maslem wykladamy ciasto (dno i brzegi).
Na ciasto wylewamy mase cytrynowa.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 30 minut.

Tarte mozna podac z lodami lub zapiec na wierzchu beze.
Beze ubijamy z 3 bialek i okolo 80g cukru. Wylewamy na przestudzona tarte i wkladamy do piekarnika pod grill na okolo 3 minuty.
Mozna tez upiec beze bardziej tradycyjnie czyli w piekarniku bez grilla. Wtedy wylewamy bialka na gorace ciasto i pieczemy dalej przez okolo 10 minut.

Smacznego!


Read more...

Grunt to nie wpadac w panike ;)

czwartek, 26 listopada 2009



Przypadkowo zupelnie przegladalam wczoraj kalendarz i z przerazeniem odkrylam, ze do Swiat pozostal zaledwie miesiac. Dni uplywaja jeden za drugim, a ja chyba zupelnie stracilam poczucie czasu. Nie ma sie co dziwic skoro za oknem aura wcale nie przypomina listopada.
Ale fakt jest taki, ze chyba wpadlam w panike. Rok temu o tej porze mialam juz sprecyzowane plany co do menu wigilijnego, w myslach zaplanowalam cale Swieta. Co prawda na ostatnia chwile wszystkie te plany ulegly zmianie, ale to byly przyjemne zmiany i nie przeszkadzalo mi, ze wszystko odbylo sie tak na wariackich papierach.
W tym roku nie zamierzam niczego zmieniac na ostatnia chwile, nie chce wiec tez odkladac planowania Swiat.
By lepiej mi sie myslalo pierwsze co zrobilam to zniknelam za drzwiami mojej kuchni. Na szybko przygotowalam ciasto, ktore w ciagu paru minut wyladowalo w piekarnkiu. Gdy tylko poczulam w powietrzu won cynamonu i kakao Swieta staly sie bardziej namacalne.
Gdy tylko ciasto bylo gotowe, a trwalo to zaledwie 15 minut, z jeszcze cieplym kawaleczkiem w reku zasiadlam na kanapie, wzielam kartke i olowek i zaczelam planowanie.
Przyznam sie jednak, ze nic nie wymyslilam. Utknelam gdzies pomiedzy barszczem, a tortem makowym. Zbyt wiele pomyslow sprawilo, ze do tematu menu wigilijnego bede musiala powrocic jeszcze nie raz.



Krajanka kakaowa z orzechami

skladniki:
1 i 1/4 szklanki cukru pudru
150g masla
3 jajka
1/3 szklanki kakao
1 lyzeczka cynamonu
1 lyzeczka proszku do pieczenia
1 szklanka maki pszennej
1 szklanka prazonych orzechow wloskich (dalam laskowe)

wykonanie:
W misce utrzec maslo z cukrem, dodac jajka.
Nastepnie dodac pozostale skladniki poza orzechami. Mieszac az do polaczenia sie wszystkich skladnikow w jednolita mase. Na koncu dodac pokruszone i uprazone orzechy. Wymieszac.
Foremke o wymiarach 23x15 cm wylozyc papierem do pieczenia. Nalozyc ciasto.
Piec w piekarniku nagrzanym wczesniej do 180°C przez okolo 25 minut.
Wystudzic.

zrodlo: ksiazka "Inspiracje kulinarne"

Uwagi:
Moja blaszka byla nieco wieksza wiec ciasto bylo nizsze, dlatego pieklam je 15 minut.
Radze nie piec ciasta zbyt dlugo, bo moze byc za suche. Najlepiej skrocic czas pieczenia o pare minut.


Read more...

Pancakas z cynamonem

poniedziałek, 23 listopada 2009



Po dosc ciezkim weekendzie przyszla chwila wytchnienia. Chyba pierwszy raz od dawna przyszla w poniedzialek, ktorego normalnie nie lubie. Zawsze odpoczywam w weekend, tym razem czulam sie bardziej zmeczona niz po calym tygodniu.
Przy niedzielnym sniadaniu marzylam o tym by znow wrocic do sypialni i obudzic sie nastepnego dnia.
Ten dzien wlasnie nastal. Obudzil mnie padajacy deszcz i strugi wody lejace sie z rynny. Gdybym nie musiala wychodzic z domu bylabym szczesliwa, ale obowiazki wzywaly. W drodze do przedszkola wiatr wyginal nam parasol, ale i tak bylo fajnie. Viki skakala po kaluzach.
Wrocilam do domu i zatopilam sie w ciszy. Tego mi wlasnie brakowalo. Wlaczylam radio w salonie i poszlam do kuchni. Z oddali dobiegaly dzwieki bardzo przyjemnej muzyki. Przez chwile zaklocilam je odglosem miksera. Jajka, cukier, mleko, maka, chyba niczego nie zapomnialam. Aha i jeszcze cynamon. Zapachnialo swietami.
W pare chwil pozniej na moim talerzu znalazly sie malutkie placuszki i jeszcze slodkie jablka. O matko ile ja tego napiekam! Chyba zapomnialam, ze jestem w domu sama :)


Pancakes z cynamonem i jablkami
na okolo 12 sztuk

skladniki:
2 lyzki masla
8 dkg cukru
200 ml mleka
1 jogurt naturalny
1 lyzezka proszku do pieczenia
2 jajka
0,5 lyzeczki cynamonu
szczypta soli

dodatkowo
3 jablka
2 lyzki cukru pudru
2-3 lyzki masla

wykonanie:
Maslo roztopic, przestudzic.
Jajka miksujemy z cukrem na puszysta mase. Dodajemy stopione maslo, mleko i jogurt. Caly czas mieszamy. Stopniowo dodajemy make wymieszana z proszkiem do pieczenia, cynamonem i sola.
Na patelni rozgrzewamy odrobine tluszczu, nakladamy lyzka male placuszki, ktore smazymy z obu stron. Ja na jeden placuszek dawalam 2 lyzki ciasta.

Placuszki podajemy z jablkami, ktore kroimy w cwiartki, wykrawamy gniazda nasienne, a nastepnie kroimy na mniejsze kawalki. Jablka podsmazamy na rozgrzanym masle. Na koniec dodajemy cukier puder i smazymy do chwili gdy calkiem sie rozpusci. Placuszki polewamy gotowym syropem i jablkami.
Smacznego!

Read more...

Orzechowo-czekoladowe kalorie

sobota, 14 listopada 2009



Orzechowy tydzien wlasnie dobiega konca, a ja przez caly ten czas nie mialam okazji nic przygotowac. Planow mialam dosc sporo, pomysly klebily sie w glowie, ale jak przyszlo co do czego, to okazalo sie, ze ja nie bardzo mam kiedy zabrac sie za ich realizacje.
Na szczescie na sam koniec udalo mi sie przygotowac orzechowo-czekoladowa bombe kaloryczna. Mimo tego, ze cukru jest tu niewiele to i tak tarta sama w sobie kryje wiele kalorii. Ale mysle sobie, ze w taka pogode jak ta za moim oknem takie kalorie to nic zlego.
Wystarczy tylko usiasc w fotelu z talerzykiem w reku, a na nim kawaleczek tarty. Kruchy, orzechowy spod i do tego mocno czekoladowa masa. Mozna zapomniec o calym tygodniu, o pracy, problemach i brzydkiej pogodzie. Teraz najlepiej rozkoszowac sie smakiem i aromatem tego cudownego ciasta.
Prosze czestujcie sie :)



Tarta orzechwo-czekoladowa

skadniki:
ciasto
100g mielonych orzechow laskowych
200g maki
szczypta cynamonu i soli
50g cukru
125g masla
1 jajko

masa
200g gorzkiej czekolady
70g mleka
270g smietany
2 jajka

bita smietana do dekoracji

Wykonanie:
Mielone orzechy wymieszac z maka, sola, cynamonem i cukrem. Wbic jajko, dodac maslo pokrojone w wiorki. Wyrobic ciasto. Uformowac kule, zawinac w folie spozywcza i odstawic do lodowki na 2 godziny.
Foremke do tart wysmarowac maslem. Dno i boki wylozyc ciastem. Nakluc je widelcem w kilku miejscach, nakryc papierem do pieczenia i obciazyc np grochem. Piec przez 20 minut w temperaturze 180°C. Wystudzic.
Mleko i smietane wlac do rondelka, dodac polamana czekolade. Podgrzac az do rozpuszczenia sie czekolady. Caly czas mieszac. Dodac do masy rozmacone jajka i mieszac az do uzyskania gladkiej i lsniaccej masy. Wylac ja na przygotowane ciasto.
Zapiec w piekarniku przez 20 minut w temperaturze 150°C. Ja pieklam nieco dluzej.
Tarte schlodzic. Ozdobic bita smietana.
Smacznego!


Dzisiejsza tarta bierze rowniez udzial w zabawie Ciasto na niedziele pod patronatem Miksera kulinarnego.


Read more...

Buleczki w 51 Weekendowej piekarni

piątek, 13 listopada 2009



To moj kolejny juz wpis w ramach Weekendowej Piekarni, tym razem jest to 51 edycja pod przewodnictwem Malgosi z blogu Pieprz czy wanilia.
Nie moglam sie oprzec tym wspanialym propozycjom i wlasnie dlatego pokusilam sie az na dwa rodzaje buleczek. Gdybym wiedziala jakie beda mialy powodzenie pewnie upieklabym je z podwojnych porcji :)
Musze przyznac, ze to prawdziwa radosc patrzec jak przyrzadzone wlasnorecznie pieczywo wywoluje tyle zachwytu u domownikow. Odkrylam tez, ze wyrabianie ciasta sprawia mi wielka radosc. Gdy tak jak dzis, za oknem szaleje wiatr i pada deszcz, ja wyciszam sie na chwile, cierpliwie ugniatam ciato, nie mysle wtedy o niczym waznym. Relaksuje sie. Ciasto jest takie mile w dotyku.
Potem znow wracam do rzeczywistosci, odkladam ciasto do miski i cierpliwie czekam. Zagladam od czasu do czasu jak rosnie i gdy ono podwaja swa objetosc ja ciesze sie jeszcze bardziej.
Usmiecham sie do siebie gdy gotowe buleczki wyciagam z pieca i juz nie moge sie doczekac by ich sprobowac. Za kazdym razem smakuja wspaniale. Nic dziwnego, przeciez sa moje :)



Mleczne buleczki z zurawina


skladniki:
250g maki pszennej
ok 75g letniego mleka
1 lyzeczka drozdzy instant
1 lyzka cukru
1 jajko
50g rozpuszczonego masla
30g suszonej zurawiny

Malgosia pisze, ze oryginalne ciasto nie zawiera soli. Ja dodalem od siebie mala lyzeczke za rada Malgosi.

glazura:
1 zoltko
szczypta soli

wykonanie:
Wszytskie skladniki poza zurawina laczymy ze soba. Wyrabiamy ciasto. Ma odchodzic od dloni lub od miski. Ciasto powinno byc miekkie, ale nie lepkie.
Dadajemy zurawine i ponownie wyrabiamy.
Miske z ciastem przykrywamy folia spozywcza i odstawiamy w cieple miejsce na 2,5 godziny by podwoilo swoja objetosc.
Z ciasta formujemy 7 owalnych buleczek. Ukladamy je na blasze wylozonej papierem do pieczenia laczeniem ku gorze. Przykrywamy czysta sciereczka i odstawiamy na 1,5 godziny. Po tym czasie nacinamy buleczki, smarujemy rozmieszanym zoltkiem z sola. Pieczemy w temperaturze 210°C przez 15 minut.



Bulki z ziarnami na miodzie

skladniki:
7g drozdzy instant lub 15g swiezych
275 ml letniej wody
225g maki pszennej razowej
225g maki pszennej bialej
3 lyzki oliwy z oliwek
2 lyzki plynnego miodu
1,5 lyzeczki soli morskiej
2 lyzki mleka do smarowania (ja zapomnialam ich posmarowac)
50g mieszaniki ziaren np slonecznika, siemienia, maku, dyni

wykonanie:
W przypadku swiezych drozdzy do 4 lyzek letniej wody wkruszamy drozdze, mieszamy i pozostawiamy na pare minut.
Make z sola przesiac do duzej miski, dodac drozdze lub zaczyn. Wlac oliwe, wode, miod, zamieszac drewniana lyzka, a natepnie wyrabiac dodajac make gdyby ciasto bylo zbyt wilgotne. Dadac mieszanke ziarem i ponownie wyrabiac. Ciasto powinno byc miekkie, ale nie klejace.
Przelozyc ciasto na posypany maka blat i wyrabiac od 5-10 minut az ciasto bedzie gladkie.
Przelozyc do miski wysmarowanej oliwa i przykryc folia spozywcza. Odstawic w cieple miejsce na godzine az ciasto podwoi objetosc.
Wyrosniete ciasto wyjac na blat, odgazowac. Podzielic na 9 czesci, uformowac okragle buleczki i ulozyc na blasze wylozonej papierem do pieczenia. Przykryc sciereczka i pozostawic do podwojenia objetosci.
Posmarwac mlekiem. Piec w temperaturze 200°C przez 20 minut.
Smacznego!


Read more...

Dzis bedzie o golabkach :)

wtorek, 10 listopada 2009



Tydzien gotowania po polsku pod patronetem agregatora blogow kulinarnych zPierwszegoTloczenia.pl sprawil, ze zrobilam moje ulubione golabki. Jakos sie zlozylo, ze nie prezentowalam ich jeszcze na blogu. Do tej pory nie bylo okazji, a przepis cierpliwie czekal sobie w segregatorku.

Pamietam, ze gdy bylam mlodsza, wlasciwie to duzo mlodsza, to golabki wywolywaly u mnie gesia skorke. Wszystkie moje kolezanki i koledzy z przedszkola, a potem ze szkoly uwielbiali golabki. A ja robilam sie blada na sama mysl o nich. Wszystko przez ich nazwe, ktora kazala mi wierzyc, ze w lisciach kapusty kryja sie prawdziwe golebie, takie same jak te, ktore widuje kazdego dnia na skwerku przed blokiem. Nie moglam wiec zrozumiec tego uwielbienia dla golabkow wszystkiech dzieci w moim wieku.
Az ktoregos dnia zmuszona zjesc to nieszczesne danie odkrylam, ze to nie golebie zwiniete sa w liscie kapusty, a zwykly ryz z dodatkiem mielonego miesa. Ulga jaka wtedy odczulam byla ogromna. Od tamtego dnia jest to jedno z moich ulubionych dan, choc przyznaje, ze nie przepadam za wielkimi liscmi kapusty, w ktore zawija sie mieso. Wole wiec golabki w nieco innej wersji i mam nadzieje, ze Wam rowniez zasmakuja.



Golabki

skladniki:
0,5 kg mielonego miesa
0,5 kg kapusty bialej, drobno pokrojonej w kostke
2 cebule drobno posiekane
bulka tarta
3/4 szklanki ryzu
4 jajka
sol, pieprz ziolowy

wykonanie:
W misce mieszamy dokladnie mieso mielone z kapusta, cebula, jajkami i ryzem. Doprawiamy sola i pieprzem ziolowym. Formujemy klopsiki, obtaczamy je w bulce tartej i smazymy na patelni.
Usmazone z obu stron klopsiki przekladamy do rondelka, zalewamy przygotowana zalewa i gotujemy na malym ogniu przez 1 godzine.

Zalewa pomidorowa

skladniki:
7 szklanek wody
3 kostki rosolowe
4 lyzki koncentratu pomidorowego
do smaku sol, pieprz i cukier

Wszystkie skladniki zagotowac, doprawic do smaku sola, pieprzem i ewentualnie cukrem. Zalac golabki. Przed podaniem golabki wyciagamy ze sosu i aby byl mniej wodnisty mozemy zaciagnac go za pomoca maki.

Smacznego!

Read more...
Blog Widget by LinkWithin

About This Blog

Lorem Ipsum

  © Blogger templates Newspaper by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP