expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 13 marca 2017

Pasztet jaglany


Bardzo dawno nie miałam dla Was żadnego nowego przepisu. Nie dlatego, że nic nowego nie pojawiło się w mojej kuchni, a dlatego, że znów zmagam się z czasem. Nie mam bladego pojęcia gdzie mi ten czas ucieka i kiedy. Nim zdążę się obejrzeć, a tydzień mija nie wiadomo kiedy.  
Za chwilę znów zniknę na moment, bo na horyzoncie widać już termin mojej operacji. Mimo, iż w szpitalu to będę tylko chwilowym gościem, to jednak po powrocie do domu moja mobilność będzie mocno ograniczona. Już teraz zastanawiam się jak sobie poradzę z takimi prostymi, codziennymi czynnościami? Czas pokaże jak to będzie.
Tymczasem dość marudzenia, bo nie po to tu dziś przychodzę. Mam dla Was przepis na doskonały pasztet jaglany z pieczarkami. Szybko się robi i tak samo szybko znika, a to najważniejsze. Ostatnio nie lubię dań przy których trzeba się zbytnio napracować. Wymyślam więc takie receptury przy których się nie zmęczę ;-)



Pasztet jaglany z pieczarkami
składniki:
  • 1,5 szklanki kaszy jaglanej - suchej
  • 400-500 g pieczarek
  • 1 duża cebula
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • rozmaryn
  • chilli
  • masło klarowane do smażenia

wykonanie:
Kaszę jaglaną płuczemy pod bieżącą wodą i gotujemy według przepisu na opakowaniu. Pozostawiamy do wystudzenia.
Pieczarki kroimy na plasterki, cebule siekamy w kostkę. Pieczarki podsmażamy na maśle klarowanym, po chwili dodajemy cebule. Smażymy do chwili gdy cebula się zeszkli, a pieczarki będą lekko rumiane. Doprawiamy je solą, pieprzem, chili oraz rozmarynem. Gdy przestygną blendujemy je razem z kaszą. Dodajemy jajko i dokładnie mieszamy. 
Przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 40-45 minut w temperaturze 180 stopni C.

wtorek, 21 lutego 2017

Małe słodkości



Muffiny, które przygotowałam tydzień temu na urodziny młodszej córki już dawno poszły w zapomnienie. Myślę jednak, że warto odtworzyć ten przepis gdyż był zdrowy, ciekawy i co ważniejsze dość szybki.
Zdjęć co prawda nie ma zbyt wiele, zaledwie jedno, ale nie o zdjęcie tu chodzi. Liczy się receptura, którą można wykorzystać gdy mamy ochotę na zdrowe słodycze lub gdy przychodzą niezapowiedziani goście. 
Tak więc do dzieła!

Muffiny owsiane z jabłkiem
składniki:
  • 1 szklanka mąki owsianej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • mleczko kokosowe 165 ml - mała puszka
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 szklanki daktyli
  • 1 jabłko

wykonanie: 
Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 10 minut by zmiękły. Następnie odcedzamy je i miksujemy z mleczkiem kokosowym. Do tej mikstury dodajemy pozostałe mokre składniki i mieszamy. 
W drugiej misce łączymy ze sobą suche składniki i dodajemy do nich mokre. Na końcu dokładamy jabłko pokrojone w kosteczkę. Mieszamy i napełniamy ciastem foremki do muffinek.
Pieczemy przez około 20-25 minut w temperaturze 200 stopni C.


poniedziałek, 13 lutego 2017

Tort czekoladowy bez wyrzutów sumienia


Dobre ciasto wcale nie musi być bombą kaloryczną z dużą zawartością cukru czy tłuszczu. Ostatnio coraz więcej jest przepisów na pyszne i efektowne słodycze bez cukru, czy białej mąki. 
To jest niesamowite uczucie gdy puszcza się wodzę fantazji i tworzy się coś tak nieoczywistego. Z tego powodu zawsze lubiłam kulinarne eksperymenty. Ciągle żałuję, że czasu na takie działania mam zbyt mało. Od czasu do czasu jednak "zamykam się"  w kuchni (moja kuchnia nie ma drzwi, więc jest to trudne do wykonania ;-) ) i coś tam sobie tworzę. Czasami moje dzieła okazują się totalną klapą, a innym znów razem strzałem w dziesiątkę. Najfajniej jednak jest gdy tym co przygotuję zachwycają się dzieci. Niestety zdarza się tak, że zachwyt jest do chwili aż dowiedzą się z czego dany smakołyk powstał. Ciągle jeszcze kasza jaglana bardziej kojarzona jest z dobrą sałatką czy obiadem, a nie z kremem czekoladowym. Trzeba nad tym popracować ;-)
Tymczasem mam dla Was taką słodką - niesłodką propozycje, która może stać się inspiracją na Walentynki. Dla nas jest to obłędnie dobry tort czekoladowy. Mam nadzieje, że i dla Was taki będzie.




Tort czekoladowy z kaszy jaglanej

składniki na biszkopt:
  • 2 jajka
  • 3 łyżeczki stewii
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka mąki owsianej
  • 3 łyżki mąki migdałowej
  • 1 łyżka wody

składniki na krem czekoladowy:
  • 1 szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 0,5 szklanki daktyli
  • 100 g gorzkiej czekolady 70%
  • 2 łyżki ciemnego kakao
  • 2 małe puszki mleczka kokosowego (po 165 ml)
  • esencja waniliowa - opcjonalnie
do dekoracji:
  • 3-4 banany na wierzch
  • granat
  • sok z połowy cytryny

wykonanie:
Biszkopt:
Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy ze stewia na dość sztywną pianę. Żółtka roztrzepujemy z wodą i dodajemy je do ubitych białek. Energicznie mieszamy. Na końcu dodajemy proszek do pieczenia i obie mąki. Łączymy wszystko dokładnie. Gotowe ciasto przekładamy do formy wysmarowanej na dnie masłem. Uwaga - nie smarujemy boków tortownicy.
Biszkopt pieczemy przez około 20 minut w temperaturze 180 stopni C. 
Po upieczeniu wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy do wystudzenia. Zimny biszkopt wyjmujemy z tortownicy. Za pomocą noża ściągamy błonkę z biszkoptu, dzięki temu krem będzie się lepiej trzymał.

Krem czekoladowy:
Gotujemy kasze jaglaną według przepisu. Pozostawiamy do wystudzenia. 
Daktyle namaczamy w gorącej wodzie i pozostawiamy tak ma 30 minut.
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
Daktyle blendujemy z mleczkiem kokosowym. Dodajemy do nich kasze i pozostałe składnik. Bledbujemy wszystko do uzyskania jak najbardziej kremowej konsystencji.
Gotowy krem przekładamy na biszkopt. 
Na wierzchu możemy poukładać różne owoce. Do tego kremu pasują banany, gruszki, pomarańcze lub owoce jagodowe. Ja wybrałam banany, które pokroiłam w plastry i obficie skropiłam sokiem z cytryny aby nieściemniały. Odsączone z soku banany układamy na torcie. Dekoracje uzupełniamy granatem.

Uwagi: Ciasto przechowujemy w lodówce, jednak na godzinę przed podaniem warto wyciągnąć je z lodówki aby krem nabrał temperatury pokojowej. Jest wtedy bardziej kremowy. 



środa, 8 lutego 2017

Lekkie jak puch placuszki jaglane



O właściwościach kaszy jaglanej już kiedyś pisałam. Warto ją uwzględnić w swoim codziennym menu. Dużym atutem jaglanki jest to, że można ją wykorzystać na wiele sposobów, w wielu ciekawych daniach. Wydawałoby się, że kasza to tylko na słono lub tylko na słodko, a tym czasem kasza jaglana sprawdza się w obu wariantach.
Podobnie jest z moimi placuszkami. W dzisiejszej odsłonie prezentuję je w słodkim towarzystwie sosu z kiwi i granatem. Ponieważ do ciasta nie dodaje nic poza szczyptą soli to placuszki można podać też w wersji wytrawnej, np. z salsą pomidorową. Wszystko zależy tylko do Was i waszej wyobraźni.

 
 

Placuszki jaglane
składniki na 10-11 sztuk:
  • 0,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 1 jajko
  • 1 łyżka mąki owsianej
  • szczypta soli
  • olej kokosowy do smażenia - niewielka ilość, nawet nie pół łyżeczki

Wykonanie:
Kasze należy ugotować według przepisu. Po wystudzeniu lekko ją blendujemy. Dodajemy jajko, mąkę owsianą i szczyptę soli. Wszystko dokładnie mieszamy. Za pomocą łyżki nakładamy ciasto na rozgrzaną patelnię. Na jeden placuszek przypadają 2 łyżki ciasta. Smażymy z obu stron na złoto.

Do wykonania sosu z kiwi użyłam 2 owoców, które zmiksowałam.

niedziela, 5 lutego 2017

Domowa Nutella



 Do dzisiejszego wpisu zmobilizował mnie Światowy Dzień Nutelli. Święto to przypada właśnie dziś i ja jako osoba promująca zdrowe odżywianie nie mogłam pozostać wobec tego obojętna. 
O tym, że Nutella do najzdrowszych nie należy mówiło się już od dawna. Jej skład z przewagą cukru oraz oleju palmowego nie zachwyca, a co bardziej dociekliwych wręcz odstrasza. Nic dziwnego skoro ostatnie badania potwierdzają, że ten czekoladowy krem, tak bardzo uwielbiany przez dzieci, jest dla nich potencjalnym zagrożeniem. Z opublikowanego raportu wynika, że nawet umiarkowane spożycie Nutelli może przyczyniać się do powstania nowotworu. 
Najgorsze jest to, że mali konsumenci oglądając jeszcze niedawno reklamy w telewizji słyszeli jak wspaniałe właściwości ma Nutella i że najlepiej to właśnie od niej zaczynać swój dzień. Moje córki, odpowiednio wyedukowane przeze mnie, zawsze w tym miejscu oburzały się, że reklamy kłamią. Pewnie przez jeszcze jakiś czas nie zrozumieją praw jakimi rządzi się rynek spożywczy. Mam jednak nadzieję, że edukacja żywieniowa nie pójdzie w las i za parę lat będą umiały podejmować świadome decyzje żywieniowe.
Tymczasem, ponieważ nie jestem wyrodną matką, która odbiera dzieciom przysmaki i nie daję nic w zamian, mam i dla nich i  Was przepis na równie dobry krem czekoladowo-orzechowy. Domowa Nutella różni się i składem i smakiem od tej kupnej. Jest zdrowsza i jak zapewniają mnie dzieci także smaczna. My używamy jej z rozwagą i nigdy nie na śniadanie. Ten krem to raczej dodatek do owocowych deserów lub naleśników.


Domowa Nutella
składniki:
  • 200 g orzechów laskowych
  • 180 ml mleczka kokosowego
  • 2 łyżki kakao
  • 1 czubata łyżka prawdziwego miodu

wykonanie:
Orzechy prażę na suchej patelni. Następnie wysypuje je na ręcznik kuchenny i zawijam aby pozbyć się brązowej błonki. Ten zabieg tak naprawdę nie jest konieczny. 
Następnie dziele orzechy na dwie partię i najpierw rozdrabiam jedną z nich, potem drugą. Robię tak ze względów sprzętowych. Łącze wszystkie orzechy, dodaje pozostałe składniki i miksuje aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. W czasie miksowania robię częste przerwy by nie przegrzać silniczka rozdrabniacza.
Gotowy krem przekładam do słoiczka i przechowuje w lodówce.

Uwagi: U nas wystarczyła łyżka miodu, ale my jesteśmy już na etapie, że słodkie jest dla nas za słodkie ;-) Jeśli dla Was ta propozycja jednak jest mało słodka dodajcie więcej miodu, jednak uwaga żeby n ie przesadzać. Ostatecznie to ma być zdrowsza wersja Nutelli.

środa, 1 lutego 2017

Naleśniki gryczane


Od dość dawna już w moim domu próżno szukać naleśników z mąki pszennej. Gdy pierwszy raz zrobiłam naleśniki z innej mąki obawiałam się reakcji dzieci. Wiecie, że to właśnie dzieci są najbardziej surowymi sędziami. Na szczęście, ku mojej wielkiej radości, naleśniki zyskały uznanie. Z czasem przepis dopracowałam i od dłuższego już czasu korzystam właśnie z tej wersji. 
Gdy studiowałam często taki naleśnik z wytrawnym nadzieniem zastępował mi kanapki. Moje koleżanki zawsze komentowały te gryczane wynalazki. Któregoś dnia nawet stwierdziły, że to chyba dzięki nim wyglądam na dużo młodszą niż jestem w rzeczywistości ;-)
Naleśniki lubimy w różnych odsłonach. Ja wolę te wytrawne, dlatego nigdy nie dosładzam ciasta. Co w niczym nie przeszkadza aby jeść je również w wersji ze słodkimi dodatkami.




Naleśniki gryczane
przepis na około 10 sztuk
składniki:
  • 1,5 szklanki mąki gryczanej
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 czubata łyżeczka mielonego siemienia lnianego
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 szklanki mleka
  • 0,5 szklanki wody mineralnej
  • 1 jajko
  • duża szczypta soli

wykonanie:
Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Smażymy na mocno rozgrzanej patelni bez użycia tłuszczu. Wylewamy nabierką porcję ciasta na patelnię, równomiernie rozprowadzamy. Naleśnik przekładamy na drugą stronę w chwili gdy będzie odklejał się od patelni.

środa, 25 stycznia 2017

Pizza - nie pizza. W roli głównej kalafior.


Pizza jest ulubionym daniem wielu ludzi. Lubią ją dorośli i dzieci, choć ja znam takie dziecko, które pizzy zdecydowanie mówi "nie". Ale dziś nie o tym dziecku będzie, ale właśnie o pizzy.  Choć tak naprawdę to danie, z którym dziś do Was przychodzę pizzą nie jest, za to doskonale ja naśladuje.
Wiadomo, że dom owa pizza jest o niebo lepsza od tej kupnej, a już na pewno jest zdrowsza. Ja w podążaniu ścieżką zdrowia pokusiłam się o przygotowanie zupełnie innej pizzy. Zamiast tradycyjnej mąki - kalafior. Wymiany wymagały też inne składniki i jak się okazało z tradycyjnej pizzy nic już nie zostało. Nie ma drożdży i oliwy, ale są za to jajka i przyprawy.

Już jakiś czas temu planowałam podzielić się z Wami tym przepisem, ale zawsze coś stanęło na przeszkodzie. Pierwsze podejście nie było zbyt udane, bo spód placka się rozpadał przy wyciąganiu z blaszki. Wtedy też odkryłam, że absolutnie nie wolno piec go na papierze do pieczenia. Papier rozmięka i przykleja się do kalafiora. Każda kolejna próba sprawiała, że uczyłam się czegoś nowego o tym spodzie, aż w końcu upiekłam taki placek, z którego byłam zadowolona. Ten oto przepis zamieszczam dziś na blogu. Z dodatkami do tradycyjnej pizzy ten kalafiorowy placek podbije Wasze serca. Gorąco polecam.


Pizza z kalafiora
składniki:
  • 1 kalafior średniej wielkości
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki koperku
  • 2 łyżeczki oregano
  • 0,5 łyżeczki chili
  • sól, pieprz do smaku

dodatkowo:
sos do pizzy + ulubione dodatki

Wykonanie:
Kalafiora dzielimy na małe różyczki i myjemy pod bieżącą wodą. Dokładnie osuszamy. Za pomocą rozdrabniacza mielimy go partiami aż uzyskamy cos na wzór wiórków kokosowych. Do kalafiora dokładamy reszte składników i dokładnie mieszamy.
Okrągłą blaszkę smarujemy olejem kokosowym lub masłem i wykładamy na nią całą masę. Dokładnie ugniatamy i wyrównujemy. Można to zrobić dłonią. Im lepiej ugnieciemy teraz masę tym bardziej będzie zwarta. Pieczemy przez około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180-200 stopni Celsiusza. Najlepiej sprawdzić stan wypieczenia placka, bo jak wiadomo każdy piekarnik piecze inaczej. Ciasto ma być zrumienione przy brzegach i lekko na wierzchu. 
Na tak przygotowany placek nakładamy sos i ulubione dodatki i pieczemy przez około 10 minut w temperaturze 180 stopni.
Pierwszy kawałek trochę ciężko się wyciąga, ale potem nie ma już problemu.

niedziela, 8 stycznia 2017

Ananas. Imbir. Kokos.


Czas leci jak szalony. Nowy rok mamy już od tygodnia, a ja nawet nie zdążyłam złożyć Wam życzeń. Zatem nadrabiam i życzę wszystkim aby to było dobry rok mimo przeciwności, aby w Waszych głowach i sercach zrodziły się cudowne projekty, które uda Wam się zrealizować. Powodzenia!
A tym czasem przychodzę z nowym przepisem. 
Propozycja dobra zarówno na śniadanie jak i na deser. U mnie to małe danie wjechało na stół w formie deseru. Jak wiecie cukru u nas niewiele , ale czasem, ma się ochotę na coś do popołudniowej herbatki. 


Na długi weekend dopadło nas Wszystkich przeziębienie i zamiast korzystać z uroków zimy siedzimy w domu. To chyba z tego powodu zawędrowałam do kuchni i przygotowałam na szybko małą, jak dla mnie słodką przekąskę. Śnieg oglądam tylko przez okno i czekam kiedy nasze paskudztwo sobie pójdzie. 
Dobrze, że lecznicze mikstury są takie pyszne...


Ananas ale pina colada
składniki dla 2 osób
  • 1/2 świeżego ananasa
  • kawałek świeżego imbiru
  • 250 g jogurtu greckiego
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 łyżka miodu
  • sok z cytryny
  • granola na posypkę

wykonanie:
Ananasa kroimy na małe, dość cienkie kawałki. Nacieram go startym imbirem. Ilość imbiru zależy od Waszych upodobań, ale lubię jak jest go dużo. Ananas ma wtedy fajny, wyrazisty smak. Odstawiam ananasa ma 30 minut by przeszedł ostrością imbiru. Po tym czasie rozgrzewam patelnię z grubym dnem i bez użycia tłuszczu podduszam ananasa. On puści swoje soki więc nie będzie przywierał do dna patelni. Po około 5 minutach ananas jest gotowy, przekładam go do miseczki i odkładam na bok.
Jogurt grecki łączę z łyżką miodu i wiórkami kokosowymi i doprawiam do smaku sokiem z cytryny. Dokładnie mieszam.
Do szklanek przekładam warstwowo ananasa i jogurt, Na wierzch posypuję prażonymi pestkami migdałów, dyni, słonecznika i sezamu. Wy możecie użyć w tym celu swojej ulubionej granoli.
Przed podaniem schłodziłam swój deser.

środa, 28 grudnia 2016

Świąteczny sernik piernikowy z pomarańczą


Jak już zapewne wiecie rzadko piekę ciasta. Przy okazji świat postanowiłam jednak, że sernik być musi. Pomyślałam, że powinien odpowiadać moim standardom, więc składniki, które chciałam użyć znalazły się pod lupą. Suma summarum jednak powstał dość tradycyjny sernik, z tradycyjnym brązowym cukrem. Ostatecznie i tak zjadam zaledwie kawałek ciasta więc większej szkody dla organizmu nie ma. Czasami można sobie pofolgować i dla mnie to był właśnie ten moment. Po świętach znów przez długi czas nic słodzonego nie zagości w naszym domu.
Co do sernika. Jest ich tyle ile rąk je piekących. Ja mam swój ulubiony typ, który powinien być wilgotny i mocno serowy. Taki właśnie jest mój świąteczny sernik, który polecam wszystkim również na Sylwestra.



Sernik piernikowy z galaretka pomarańczową
składniki na spód:
  • 100 g maki owsianej - 5 łyżek
  • 60 g mielonych migdałów - 4 czubate łyżki
  • 1 łyżka gorzkiego kakao
  • 1 czubata łyżeczka przyprawy do piernika
  • 3 łyżki miodu
  • 1 jajko
  • 1 czubata łyżka płatków owsianych
  • 30 g masła klarowanego stopionego

masa serowa:
  • 1 kg sera na sernik
  • 100 g kwaśniej śmietany
  • 130 g brązowego cukru
  • 4 jajka
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej 

galaretka pomarańczowa:
  • sok z 2 pomarańczy 
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka śmietany
  • 1 łyżka żelatyny

wykonanie:
Masło klarowane topimy. Wszystkie składniki na ciasto łączymy ze sobą i wykładamy nimi tortownicę wyłożoną na dnie papierem do pieczenia. Spód podpiekamy w temperaturze 160 stopni C przez 10 minut.

Składniki na masę serową ubijamy krótko mikserem tak by się ze sobą połączyły. Długie ubijanie powoduje nadmierne napowietrzanie masy serowej co w trakcie pieczenia powoduje mocne wyrastanie, a potem upadanie sernika. Gotową masę przelewamy do formy.

Sernik pieczemy w kąpieli wodnej przez 60 minut w temperaturze 160 stopni C.  Szczegółowa instrukcje znajdziecie tu Po upieczeniu sernik powinien być ścięty na całej powierzchni, do tego  nie powinien wyrosnąć. Jego powierzchnia ma być równa.

Po wystudzeniu przygotowujemy galaretkę. Żelatynę rozpuszczamy w 1/4 szklanki wrzącej wody. Wyciskamy sok z 2 pomarańczy, przecedzamy aby nie miał żadnych drobinek miąższu. W garnuszku podgrzewamy sok z miodem i śmietaną. Do ciepłej mikstury dodajemy rozpuszczoną żelatynę i mieszamy. Odstawiamy do wystudzenia. Na sernik przelewamy gdy zacznie się ścinać i będzie taka lekko gumowata. Sernik przechowujemy w lodówce.

wtorek, 27 grudnia 2016

Muffinka dobra na wszystko




Przez najbliższe dni pozostanę zapewne w świątecznym klimacie. Uwielbiam ten magiczny czas i nie chcę by szybko przeminął. Jednak w ten niezwykły klimat wkrada się codzienność, czemu nie należy się dziwić. W kuchni też niby jak zwykle, a jednak inaczej. Zapewne wielu z Was przetrzymuje w lodówce poświąteczne resztki. Kto to zje? Ciekawe czy macie jeszcze siłę wcisnąć coś w siebie? 
Ale może jest tak jak u mnie? Waga niemal stoi w miejscu. Wow! A i resztek nie ma zbyt wiele. Może myślicie już co nowego przygotować?
Moja dzisiejsza propozycja jest prosta i do wykorzystania w wielu okolicznościach. Może być śniadaniem lub przekąska w ciągu dnia. Po dodaniu do niej porządnej garści sałaty staje się fajną i ciekawą propozycja. Można tez wykorzystać ją na drugie śniadanie. Sprawdzi się również w Sylwestra. 
Muffinki te, bo o nich tu mowa, najlepsze są na ciepło przez skrytą w ich wnętrzu kulkę mozzarelli, ale na zimno wcale nie smakują dużo gorzej. Jedynie ser traci swoje właściwości. Poza tym nie są to typowe muffinki przez obnizoną zawartość mąki. To jakby babeczki jajeczne. Zapraszam Was do testowania.


Muffinki owsiane z suszonymi pomidorami
składniki:
  • 6 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 3 gałązki tymianku lub 1 łyżeczka suszonego
  • 50 g mąki owsianej
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 3 jajka
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 ml oliwy z oliwek
  • 100 ml śmietany
  • 60 g parmezanu startego 
  • 1 kulka mozzarelli lub 9 małych
  • sól, pieprz

wykonanie:
Pomidory kroimy na małe kawałki. 
W jednej misce łączymy mokre składniki: oliwę, śmietanę, jajka oraz koncentrat pomidorowy. Dodajemy starty parmezan i pokrojone pomidory.
Mąkę łączymy z proszkiem do pieczenia i tymiankiem. Do mąki przelewamy wszystkie mokre składniki i mieszamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gotową mieszanką napełniamy foremki do muffinek dobrze wysmarowane masłem. Nie polecam używania papilotek. Ja upiekłam swoje w papilotkach i za każdym razem ciężko odchodzą. Do każdej foremki wkładamy kawałek mozzarelli lub 1 małą kulkę. Lekko dopychamy ją do środka.
Pieczemy przez 25-30 minut w temperaturze 180 stopni C.