expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

niedziela, 8 stycznia 2017

Ananas. Imbir. Kokos.


Czas leci jak szalony. Nowy rok mamy już od tygodnia, a ja nawet nie zdążyłam złożyć Wam życzeń. Zatem nadrabiam i życzę wszystkim aby to było dobry rok mimo przeciwności, aby w Waszych głowach i sercach zrodziły się cudowne projekty, które uda Wam się zrealizować. Powodzenia!
A tym czasem przychodzę z nowym przepisem. 
Propozycja dobra zarówno na śniadanie jak i na deser. U mnie to małe danie wjechało na stół w formie deseru. Jak wiecie cukru u nas niewiele , ale czasem, ma się ochotę na coś do popołudniowej herbatki. 


Na długi weekend dopadło nas Wszystkich przeziębienie i zamiast korzystać z uroków zimy siedzimy w domu. To chyba z tego powodu zawędrowałam do kuchni i przygotowałam na szybko małą, jak dla mnie słodką przekąskę. Śnieg oglądam tylko przez okno i czekam kiedy nasze paskudztwo sobie pójdzie. 
Dobrze, że lecznicze mikstury są takie pyszne...


Ananas ale pina colada
składniki dla 2 osób
  • 1/2 świeżego ananasa
  • kawałek świeżego imbiru
  • 250 g jogurtu greckiego
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 łyżka miodu
  • sok z cytryny
  • granola na posypkę

wykonanie:
Ananasa kroimy na małe, dość cienkie kawałki. Nacieram go startym imbirem. Ilość imbiru zależy od Waszych upodobań, ale lubię jak jest go dużo. Ananas ma wtedy fajny, wyrazisty smak. Odstawiam ananasa ma 30 minut by przeszedł ostrością imbiru. Po tym czasie rozgrzewam patelnię z grubym dnem i bez użycia tłuszczu podduszam ananasa. On puści swoje soki więc nie będzie przywierał do dna patelni. Po około 5 minutach ananas jest gotowy, przekładam go do miseczki i odkładam na bok.
Jogurt grecki łączę z łyżką miodu i wiórkami kokosowymi i doprawiam do smaku sokiem z cytryny. Dokładnie mieszam.
Do szklanek przekładam warstwowo ananasa i jogurt, Na wierzch posypuję prażonymi pestkami migdałów, dyni, słonecznika i sezamu. Wy możecie użyć w tym celu swojej ulubionej granoli.
Przed podaniem schłodziłam swój deser.

środa, 28 grudnia 2016

Świąteczny sernik piernikowy z pomarańczą


Jak już zapewne wiecie rzadko piekę ciasta. Przy okazji świat postanowiłam jednak, że sernik być musi. Pomyślałam, że powinien odpowiadać moim standardom, więc składniki, które chciałam użyć znalazły się pod lupą. Suma summarum jednak powstał dość tradycyjny sernik, z tradycyjnym brązowym cukrem. Ostatecznie i tak zjadam zaledwie kawałek ciasta więc większej szkody dla organizmu nie ma. Czasami można sobie pofolgować i dla mnie to był właśnie ten moment. Po świętach znów przez długi czas nic słodzonego nie zagości w naszym domu.
Co do sernika. Jest ich tyle ile rąk je piekących. Ja mam swój ulubiony typ, który powinien być wilgotny i mocno serowy. Taki właśnie jest mój świąteczny sernik, który polecam wszystkim również na Sylwestra.



Sernik piernikowy z galaretka pomarańczową
składniki na spód:
  • 100 g maki owsianej - 5 łyżek
  • 60 g mielonych migdałów - 4 czubate łyżki
  • 1 łyżka gorzkiego kakao
  • 1 czubata łyżeczka przyprawy do piernika
  • 3 łyżki miodu
  • 1 jajko
  • 1 czubata łyżka płatków owsianych
  • 30 g masła klarowanego stopionego

masa serowa:
  • 1 kg sera na sernik
  • 100 g kwaśniej śmietany
  • 130 g brązowego cukru
  • 4 jajka
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej 

galaretka pomarańczowa:
  • sok z 2 pomarańczy 
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka śmietany
  • 1 łyżka żelatyny

wykonanie:
Masło klarowane topimy. Wszystkie składniki na ciasto łączymy ze sobą i wykładamy nimi tortownicę wyłożoną na dnie papierem do pieczenia. Spód podpiekamy w temperaturze 160 stopni C przez 10 minut.

Składniki na masę serową ubijamy krótko mikserem tak by się ze sobą połączyły. Długie ubijanie powoduje nadmierne napowietrzanie masy serowej co w trakcie pieczenia powoduje mocne wyrastanie, a potem upadanie sernika. Gotową masę przelewamy do formy.

Sernik pieczemy w kąpieli wodnej przez 60 minut w temperaturze 160 stopni C.  Szczegółowa instrukcje znajdziecie tu Po upieczeniu sernik powinien być ścięty na całej powierzchni, do tego  nie powinien wyrosnąć. Jego powierzchnia ma być równa.

Po wystudzeniu przygotowujemy galaretkę. Żelatynę rozpuszczamy w 1/4 szklanki wrzącej wody. Wyciskamy sok z 2 pomarańczy, przecedzamy aby nie miał żadnych drobinek miąższu. W garnuszku podgrzewamy sok z miodem i śmietaną. Do ciepłej mikstury dodajemy rozpuszczoną żelatynę i mieszamy. Odstawiamy do wystudzenia. Na sernik przelewamy gdy zacznie się ścinać i będzie taka lekko gumowata. Sernik przechowujemy w lodówce.

wtorek, 27 grudnia 2016

Muffinka dobra na wszystko




Przez najbliższe dni pozostanę zapewne w świątecznym klimacie. Uwielbiam ten magiczny czas i nie chcę by szybko przeminął. Jednak w ten niezwykły klimat wkrada się codzienność, czemu nie należy się dziwić. W kuchni też niby jak zwykle, a jednak inaczej. Zapewne wielu z Was przetrzymuje w lodówce poświąteczne resztki. Kto to zje? Ciekawe czy macie jeszcze siłę wcisnąć coś w siebie? 
Ale może jest tak jak u mnie? Waga niemal stoi w miejscu. Wow! A i resztek nie ma zbyt wiele. Może myślicie już co nowego przygotować?
Moja dzisiejsza propozycja jest prosta i do wykorzystania w wielu okolicznościach. Może być śniadaniem lub przekąska w ciągu dnia. Po dodaniu do niej porządnej garści sałaty staje się fajną i ciekawą propozycja. Można tez wykorzystać ją na drugie śniadanie. Sprawdzi się również w Sylwestra. 
Muffinki te, bo o nich tu mowa, najlepsze są na ciepło przez skrytą w ich wnętrzu kulkę mozzarelli, ale na zimno wcale nie smakują dużo gorzej. Jedynie ser traci swoje właściwości. Poza tym nie są to typowe muffinki przez obnizoną zawartość mąki. To jakby babeczki jajeczne. Zapraszam Was do testowania.


Muffinki owsiane z suszonymi pomidorami
składniki:
  • 6 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 3 gałązki tymianku lub 1 łyżeczka suszonego
  • 50 g mąki owsianej
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 3 jajka
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 ml oliwy z oliwek
  • 100 ml śmietany
  • 60 g parmezanu startego 
  • 1 kulka mozzarelli lub 9 małych
  • sól, pieprz

wykonanie:
Pomidory kroimy na małe kawałki. 
W jednej misce łączymy mokre składniki: oliwę, śmietanę, jajka oraz koncentrat pomidorowy. Dodajemy starty parmezan i pokrojone pomidory.
Mąkę łączymy z proszkiem do pieczenia i tymiankiem. Do mąki przelewamy wszystkie mokre składniki i mieszamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gotową mieszanką napełniamy foremki do muffinek dobrze wysmarowane masłem. Nie polecam używania papilotek. Ja upiekłam swoje w papilotkach i za każdym razem ciężko odchodzą. Do każdej foremki wkładamy kawałek mozzarelli lub 1 małą kulkę. Lekko dopychamy ją do środka.
Pieczemy przez 25-30 minut w temperaturze 180 stopni C.

czwartek, 22 grudnia 2016

Orzechy w czekoladzie


 
Czas ucieka nieubłaganie szybko. Planowałam, że podzielę się przepisem na sernik i pierogi, a tu nici. Niedoczas straszny opanował moje życie. Co chwila coś, a doba nie chce być dłuższa. Do tego są chwile, że wszystko jest przeciwko mnie. Dziś dla przykładu, gdy parę godzin temu zabrałam się za wpis, nagle komputer wyłączył się tak sam z siebie i ani myślał uruchomić się ponownie. Trochę to trwała zanim wrócił do "żywych".
Nadrabiam więc stracony czas. Propozycja szybka i prosta, ale czasem takie też są potrzebne. Szczególnie gdy musimy przygotować coś słodkiego. To akurat mała słodycz w prezencie. Wymyślanie zdrowych zamienników tradycyjnych słodyczy nie zawsze jest łatwe. Czasem kulinarne eksperymenty kończą się totalną klapą. Tak było u mnie w tym roku. Z pyszności, które planowałam nic nie wyszło, a te orzechy to taki plan awaryjny, co nie znaczy, że nie jest dobry. Ja orzechy uwielbiam, lubię je w czekoladzie i bez. To jest wersja dla czekoladoholika.


Orzechy w czekoladzie:
  • 200 g orzechów laskowych
  • 100 g gorzkiej czekolady 70%
  • skórka z 1 pomarańczy
  • 1 łyżka miodu

wykonanie:
Orzechy prażymy na suchej patelni. Gdy zacznie na nich pękać osłonka są już gotowe. Przekładam je na ręcznik kuchenny, zawijam i pocieram tak by cała ta brązowa osłonka zeszła. Jest przy tym sporo śmieci w ręczniku, ale orzechy są idealnie obrane. Orzechy siekamy na kawałki, nie miksujemy bo będą za drobne.
W kąpieli wodnej topię czekoladę z dodatkiem startej skórki z pomarańczy i miodu. Gdy mikstura jest gotowa wkładam do niej orzechy. Mieszamy dokładnie.
Za pomocą małej łyżeczki wykładamy porcje orzechów na papier do pieczenia i pozostawiamy do wyschnięcia. orzechy zlepia się w większe kawałki.

środa, 14 grudnia 2016

Masło w prezencie


Odliczacie już czas do świąt? Szczerze mówiąc ja już od paru dni intensywnie o nich myślę. Przyznam, że pierwszy raz od dawna świąteczne przygotowania wymknęły mi się spod kontroli. Ja zawsze taka zorganizowana, ta która wszystko ma dokładnie przemyślane, pierwszy raz czuję, że o czymś zapomniałam, czegoś nie dopilnowałam.  Nie lubię się tak czuć i chyba dlatego pierwszy raz te świąteczne przygotowania, które tak bardzo lubię, dobijają mnie całkowicie. Zawsze się dziwiłam moim koleżankom, które mówiły że ten czas przedświąteczny jest dla nich koszmarem. Dziś chyba wiem o czym zawsze mówiły.

Dosyć narzekania! Czas zabrać się do roboty. Menu świąteczne nadal nieogarnięte, prezenty w 98%, reszta robi się na bieżąco. A w temacie prezentów to jak co roku szykuje coś we własnej kuchni. Jadalne prezenty są jedynym z moich ulubionych elementów świąt. Część tegorocznych już rozdana, ale niektóre czekają jeszcze na realizacje. 
Jednym z prezentów jest masło orzechowe. Wiem, wiem, można je dostać w każdym sklepie spożywczym. Jednak moje masło to tylko i wyłącznie orzechy i nic więcej. Sklepowe masło często ma dodatek soli lub cukru, a na ich ilość nie mamy wpływu. Oczywiście najlepiej spożywać takie naturalne masło, ale jeśli jest potrzeba by podbić jego smak za pomocą soli to dajmy jej naprawdę kilka ziarenek. To wystarczy.
Mimo, że masło to niemal sam tłuszcz warto włączyć je do codziennej diety. To właśnie we względu na zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych, których nasz organizm potrzebuje. Wystarczy jedna łyżeczka dziennie (około 70 kcal) by na dłuższy czas zaspokoić głód. Dzięki temu nie będziemy podjadać, a więc kalkulując spożyjemy mniej kalorii w ciągu dnia. Ale masło orzechowe to nie tylko tłuszcze. Jest ono źródłem białka roślinnego oraz witamin z grupy B, A i E. To dlatego zalecane jest w diecie sportowców. Pamiętajmy jednak by spożywać je z umiarem, jak już wspomniałam 1 łyżeczka to 70 kcal.

Do czego można użyć takiego masła? 
Można je jeść samo - zakleja wtedy buzie ;-). Można też wykorzystać je do kanapek, bananów lub jako składnik dań słodkich lub słonych. Masło to doskonale sprawdza się jako składnik fit ciasteczek. Możecie eksperymentować. Powodzenia!




Masło orzechowe
składniki:
  • 250g wyłuskanych orzechów arachidowych

wykonanie:
Ja użyłam rozdrabniacza. Orzechy rozdrabniałam stopniowo. Podzieliłam wszystko na 3 porcje i początkowo zmiksowałam je do konsystencji drobnych orzeszków takich jak często używa się jako posypkę np do rogali świętomarcińskich. Następnie wszystkie orzechy połączyłam i dalej rozdrabniałam już razem. W obawie o silnik robiłam częste przerwy w rozdrabnianiu. Orzechy miksowałam tak długo aż uzyskałam w gładką konsystencję. Gotowe masło przechowuje w słoiczku.

czwartek, 1 grudnia 2016

Czerwona soczewica. Przyprawy. Zupa.


Ja jedna z najbardziej ulubionych zup moich dzieci, nasza właściwie też. Gotuje ją w okresie jesienno-zimowym, czasami też na początku wiosny. Zapewne w Internecie znajdziecie wiele podobnych przepisów. Inspiracją dla mnie była zupełnie inna zupa tego typu. Namiętnie gotowałam ją dwa lata temu. Przez lato zapomniałam jednak przepisu, a za wszelką cenę chciałam go odtworzyć. Tak powstała moja wersja ukochanej zupy. Jak się później okazała, gdy przypadkiem odnalazłam przepis, moja wersja ma niewiele wspólnego z pierwotną wersją. To jednak nic nie szkodzi, bo jest tak samo pyszna.
Taka zupa jest świetną okazją by nauczyć dzieci jeść strączki. Jak wiecie maja one mnóstwo witamin z grupy B, są też doskonałym źródłem białka roślinnego. Korzyści z jedzenia dań tego typu oczywiście jest więcej, gdyż soczewica najlepiej smakuje w towarzystwie aromatycznych przypraw, które również maja działanie prozdrowotne.
Zapraszam zatem na pyszna, rozgrzewającą zupę.



Zupa z soczewicy i pomidorów
składniki:
  • 2 szklanki czerwonej soczewicy
  • 1 kartonik krojonych pomidorów
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  •  około 2 cm świeżego imbiru
  • 0,5 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • mniej niż 0,5 łyżeczki cynamonu 
  • natka pietruszki
  • sok z cytryny do smaku
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego lub masła klarowanego

Wykonanie:
Na oleju lub maśle podsmażam przez chwilę posiekane cebule i czosnek. Dodaję do nich przyprawy i smażę jeszcze około 1 minuty.
Do garnka wsypuje soczewicę i zalewam 6 szklankami wody lub bulionu warzywnego, w zależności czym dysponuje. Do garnka przekładam cebule z przyprawami. Przepłukuje patelnię by na niej nic nie zostało i przelewam to do garnka z soczewicą. Gotuję do miękkości soczewicy. Na około 5 minut przed końcem gotowania dodaje do garnka pomidory. Gotową zupę lekko miksuje. To nie ma być zupa krem idealnie gładka, wręcz przeciwnie. Soczewica ma być widoczna, to bardziej pomidory ulegają zmiksowaniu.
Zupę doprawiam do smaku solą pieprzem i sokiem z cytryny. Na wierzch posypuje natka pietruszki. Można posypać kolendrą, ale ja nie specjalnie za nią przepadam.
Gdyby zupa była zbyt gęsta należy dolać wody.

piątek, 25 listopada 2016

Pełne słońca kotlety z soczewicy



Na ponure dni najlepsze są kolorowe posiłki. Takie pełne słońca, które rozweselą panującą wszędzie szarugę. Nie wiem jak u Was, ale u mnie zero słońca. To jeden z takich dni listopadowych, których szczerze nie cierpię. Jak wszystkim dobrze wiadomo jedzenie często używane jest dla poprawy nastroju. Każdy pewnie pomyśli w tym miejscu o czymś słodkim. Jednak sięganie po słodycze to najgorsze co można zrobić. Moja strategia jest zupełnie inna. Owszem przygotuje do jedzenia coś radosnego i w wyglądzie i w smaku. Coś co rozjaśni mi mroki listopada. I nie będzie to żadna przekąska między posiłkami, a podstawa mojego obiadu. 


 

Kotlety z soczewicy, bo o nich tu mowa to idealne danie na taki dzień. Kolorowe bo z dodatkiem żółtej jak słońce kurkumy. Często dodaje ją do różnych dań ze względu na jej cudowne, prozdrowotne właściwości. Do tego smaczne, bo dzięki przyprawom zyskują wyrazisty smak. Sama radość. A do tego pożywne. Cóż więcej chcieć? Jedynie tego by ktoś posprzątał za mnie kuchnię.




Kotlety z soczewicy
składniki:
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 1 por
  • 2 marchewki
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 łyżki mąki owsianej
  • natka pietruszki
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • chilli - według uznania, u mnie 2 szczypty
  • 0,5 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka masła klarowanego
  • olej do smażenia

wykonanie:
Soczewicę gotujemy w lekko osolonej wodzie. Warto ją nieco rozgotować. Następnie jeśli nie wchłonęła całej wody w czasie gotowania to ją odlewamy.
Na maśle klarowanym podsmażam posiekaną cebulę, czosnek i por. Por trzeba drobno pokroić aby się nie ciągnął. Po chwili dokładamy do tego marchewkę startą na dużych oczkach i chwilę podsmażamy. Dodaje też wszystkie przyprawy. 
Warzywa łączymy z ugotowaną soczewicą, dodajemy mąkę i natkę pietruszki. Dokładnie mieszamy. Dodajemy ewentualnie sól i pieprz do smaku. Formujemy małe klopsiki i smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron na rumiano.

Uwagi: Z tej porcji wyszło mi 10 klopsików. Nie mogą być zbyt duże, gdyż w czasie smażenia mogą się rozsypać. Na patelni nie można układać ich zbyt ciasno, bo to utrudni przewracanie ich na drugą stronę.

wtorek, 15 listopada 2016

Sałatka z pieczonym burakiem




Lubicie  buraki? To naprawdę genialne warzywo o wielu właściwościach prozdrowotnych. Najlepszy oczywiście jest burak spożywany na surowo oraz niepasteryzowany sok z buraka, gdyż wtedy zachowuje swoje wszystkie właściwości prozdrowotne.
Burak jest źródłem wielu witamin i minerałów.  Zawarta w nim betanina, która jest aminokwasem, ma działanie antyoksydacyjne, czyli pomaga zwalczać wolne rodniki. Jest to działanie hamujące procesy starzenia się komórek, a także wspomaganie ich mechanizmów obronnych. A betanina wraz z kwasem foliowym ( wit. B9) pomaga obniżać poziom homocysteiny, która zbyt wysoka z kolei powoduje zmiany miażdżycowe, choroby serca, udar mózgu i zmiany zakrzepowe. 
Ta sama substancja pomocna jest w zwalczaniu depresji, dlatego dieta bogata w buraki działa kojąco na nerwy, łagodzi napięcie, poprawia samopoczucie i wpływa korzystnie na pamięć i koncentracje. 
Burak może być również stosowany w profilaktyce chorób układu  krążenia, serca oraz nadciśnienia.
Jak wspomniałam burak jest źródłem witamin, przede wszystkim witaminy C oraz A i witamin z grupy B. Ta pierwsza wpływa na naszą odporność. Witamina A zaś poprawia wygląd naszej skóry, włosów i paznokci,  działa korzystnie na wzrok To także bogactwo mikro i makroskładników takich jak: wapń, magnez, fosfor, miedź, chlor, fluor, cynk, sód, potas, bor, żelazo, molibden, mangan, kobalt lit, rubid i cez. Dzięki tak dużej zawartości składników mineralnych warzywo to ma działanie alkalizujące, czyli pomaga zachować równowagę kwasowo-zasadową organizmu, niezbędną dla utrzymania zdrowia. Zaleca się więc spożywanie buraków tym, których dieta bogata jest w słodycze, nabiał, mięso, białe pieczywo. Pijąc sok z buraka trzeba jednak rozcieńczać go wodą, gdyż może powodować nudności.    
                                                   
Z dietetycznego punktu widzenia warzywo to poza zawartością witamin i minerałów jest zalecane ze względu na niską kaloryczność. W 100 gramach zawiera jedynie 38 kalorii. Jest też źródłem błonnika pokarmowego, który przyśpiesza perystaltykę jelit, reguluje przeminę materii dzięki czemu oczyszcza organizm, wspomaga trawienie oraz wchłanianie składników odżywczych. 
Niestety osoby cierpiące na cukrzycę powinny ograniczyć jego spożycie ze względu na IG wynoszące 65. Jest to wskaźnik prawie na dopuszczalnej granicy co może przyczyniać się do wzrostu glukozy we krwi.
Na co dzień najczęściej spożywamy buraki w postaci barszczu czy jako dodatek do mięs. Ja pragnę zaproponować buraka jako jeden ze składników sałatki.

 

Sałatka z buraka
składniki:
  • 1 duży burak
  • miks sałat - ilość według upodobań i potrzeb
  • orzechy laskowe lub włoskie

dresing:
  • 1 łyżka musztardy francuskiej
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • sok z cytryny
  • 1 łyżeczka miodu
  • sól, pieprz      
 
 Wykonanie:
Buraka owijamy w folię aluminiową i pieczemy przez 60 minut w temperaturze 180 stopni C. Po upieczeniu obieramy i jak przestygnie kroimy w kostkę. Burak powinien być al dente.
Do salaterki nakładamy sałatę, pokrojonego buraka oraz wcześniej uprażone, obrane z błonki i pokruszone orzechy laskowe. 
Wszystkie składniki dresingu mieszamy ze sobą i polewamy sałatkę tuż przed podaniem. 

wtorek, 8 listopada 2016

Sałatka do pracy



Poprzedni wpis dotyczył słodyczy więc dziś dla odmiany będzie wytrawnie.

W swojej pracy często słyszę pytania typu "co zabrać ze sobą do pracy na drugie śniadanie?" Wiele osób zabiera ze sobą kanapki, jednak ja do zwolenników kanapek nie należę. Kiedyś sama przynosiłam je do pracy i wiem, że zwyczajnie mogą się znudzić. Poza tym do rozstrzygnięcia pozostaje kwesta chleba wykorzystanego do tych kanapek, ale to już zupełnie inna historia. Skupmy się na tym co jest tu i teraz. Mianowicie moja, inna niż kanapkowa, propozycja na śniadanie do pracy. Jednak danie to może stać się równie dobrze obiadem czy kolacją. Wszystko to kwesta upodobań i proporcji. 

Jedzenie powinno być zdrowe, dostarczać potrzebnych wartości odżywczych i w moim przekonaniu powinno być też sezonowe. Zawsze namawiam by wybierać produkty sezonowe i lokalne, gdyż dzięki temu możemy pozytywnie wpływać na nasze zdrowie. Tak więc wykorzystałam już ostatnie w tym sezonie pomidory gruntowe. To moje ulubione pomidory, bardzo mięsiste. Kupuje je zawsze u jednej pani na targu, bo nikt inny nie ma takich pomidorów. Ten gatunek, o zgrozo nie pamiętam ich nazwy, nadaje się idealnie na sałatki. Wy możecie użyć swoich ulubionych, bo wierzę, że każdy takie ma. Pamiętajcie jednak, że późna jesień, zima i wczesna wiosna to nie czas na pomidory. Właśnie dlatego to ostatnie sztuki jakie uchowały się w domu i ostatnie danie z nimi.



Sałatka z tuńczyka i ryżu z pomidorami
składniki:
  • 1 opakowanie tuńczyka w sosie własnym
  • 2 pomidory
  • 200 g ryżu - najlepszy będzie brązowy, ja użyłam Basmati
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 1 mała szalotka
  • 1 łyżeczka papryki w proszku
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz

wykonanie:
Ryż gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem kurkumy. Po ugotowaniu odcedzamy i zostawiamy do wystygnięcia. Do ryżu dodajemy pokrojone pomidory i tuńczyka rozdrobnionego widelcem. Szalotkę drobno siekamy i dodajemy do sałatki. Doprawiamy papryką, solą i pieprzem. Posypujemy natka pietruszki.

środa, 2 listopada 2016

Szarlotka z jaglanki


 W ramach mojej poradni psychodietetycznej pomagam swoim podopiecznym w zmianie nawyków żywieniowych tak aby móc powrócić do zdrowia lub zwyczajnie móc się nim cieszyć. W wielu przypadkach zmiana nie jest łatwa. Trzeba pamiętać, że wszystko zaczyna się w naszej głowie i tak naprawdę od nas zależy co zrobimy z własnym życiem.

Jedna ze zmian nawyków dotyczy sfery słodyczy. Dla kogoś kto uwielbia słodkości, tak jak ja, zmiana ta jest nie do zaakceptowania. To wyzwanie, które przerasta nasze możliwości. Jednak ja dałam radę. Wymagało to trochę czasu i jeszcze więcej pracy, ale udało się

Uważam, że dla własnego zdrowia warto wrobić ten krok. Dziś nie odczuwam prawie wcale potrzeby zjedzenia czegoś słodkiego. Gdy nachodzi mnie taka ochota to sięgam po gorzką czekoladę 70%, dobrej jakości. Wystarczy kostka, góra dwie i po sprawie. Czasami ulegam jednak pokusie, przeważnie gdy zapowiada się dłuższy weekend, jak teraz, i przygotowuję coś słodkiego dla całej rodziny. Tym razem padło na szarlotkę. To dlatego, że akurat mam pod dostatkiem jabłek z ogrodu rodziców, a po drugie uwielbiam szarlotki. 

Jak sprawić aby ciasto odpowiadało zdrowym wytycznym? Czasami wystarczy trochę wyobraźni. Kruche ciasto zastąpiłam kaszą jaglaną. W wielu opracowaniach na jej temat można wyczytać, że to królowa kasz. To prawda, jest doskonała nie tylko ze względu na swoje właściwości odkwaszające i oczyszczające organizm, ale również dlatego, że można z niej robić cuda. Doskonale sprawdza się w mojej kuchni jako samodzielne danie, ale też jako dodatek do zup czy deserów. Kto z Was jeszcze nie poznał jej cudownych właściwości gorąco polecam, zaprzyjaźnijcie się z jaglanką. Kasza ta nie tylko pomaga utrzymać równowagę kwasowo-zasadową organizmu, ale też działa rozgrzewająco, co jest szczególnie ważne zimą. Mimo, iż ma wysoki indeks glikemiczny, bo aż 71, to jest lekko strawna i zdrowa. Przyśpiesza przemianę materii, a do tego zwalcza wolne rodniki, co działa antynowotworowo. 

Kolejna ważna rzecz to wyeliminowanie cukru. W tym przypadku użyłam naturalnego miodu akacjowego. Co prawda miód w wysokiej temperaturze traci właściwości zdrowotne, ale nie dla tych właściwości go użyłam. Zwyczajnie miał dostarczyć słodyczy.

Kruszonka to miks mąki owsianej, którą bardzo często używam w kuchni rezygnując ze zwykłej i niezdrowej mąki pszennej oraz mielone orzechy. W moim przypadku laskowe, gdyż włoskie niestety mnie uczulają. Do tego zdrowy olej kokosowy.

Co wyszło sami widzicie. Jak smakuje? Musicie zrobić to ciasto by się przekonać. Moja rodzina wystawiła pozytywną opinię, a co najważniejsze szarlotkę jadły dzieci, które są najsurowszymi sędziami.
Zatem smacznego.


 

Szarlotka z kaszy jaglanej
składniki na spód:
  • 3/4 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 1 łyżka oleju kokosowego bio nierafinowanego
  • 1 jajko

Składniki na kruszonkę:
  • 2 łyżki oleju kokosowego bio nierafinowanego
  • 3 łyżki mąki owsianej
  • 3 łyżki mielonych orzechów (włoskich lub laskowych)
  • 1 łyżeczka miodu

Składniki na mus jabłkowy:
  • 1,5 kg kwaskowych jabłek - u mnie szara reneta
  • 0,5 szklanki wody
  • 2-3 łyżki miodu
  • 1,5 łyżeczki przyprawy do piernika

Wykonanie:
Zaczynamy od jabłek, które należy przeciąć na ćwiartki, obrać, wydrążyć gniazda nasienne i pokroić na mniejsze kawałki. Jabłka przekładamy do garnka i wlewamy wodę. Gotujemy aż wszystkie się rozpadną i powstanie mus. Trzeba często mieszać. Do musu jabłkowego dodajemy miód i przyprawę piernikową. Odstawiamy do wystudzenia.
Do szarlotki zużyłam około 2/3 tego musu resztę można wykorzystać np. do naleśników lub do owsianki.

Kaszę jaglana należy dobrze przepłukać pod ciepłą wodą. Następnie gotujemy ją ze szczyptą soli. Warto pogotować ją 5 minut dłużej aby była bardziej kleista. Ugotowaną kaszę odstawiamy aby lekko przestygła, a następnie dodajemy do niej 1 całe jajko i łyżkę oleju kokosowego. Dokładnie mieszamy i powstałą mase przekładamy na dno tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. 
Na kaszę przekładamy mus jabłkowy i wyrównujemy.
Na koniec robimy kruszonkę z oleju kokosowego, mąki owsianej i mielonych orzechów. Opcjonalnie można dodać łyżeczkę miodu. Kruszonka będzie dość kleista. Rozkładamy ją na jabłkach.
Szarlotkę pieczemy 35 minut w temperaturze 180 stopni C.