expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebula. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 marca 2018

Prosto z piekarnika placuszki z marchewki


Często poszukuję pomysłu na obiad. Nic w tym dziwnego gdyż lubimy gdy nasze codzienne menu jest urozmaicone. Swego czasu moje córki zakochały się w pewnej zupie i wręcz zmuszały mnie do częstego jej gotowania. w efekcie dziś jest to jedna z najbardziej nielubianych zup. Już więcej nie popełnię tego błędu i choćby mnie błagały to nawet na najbardziej ukochane potrawy będą musiały poczekać. Lubię gdy nasze obiady są taka przeplatanką dań starych, sprawdzonych i lubianych z czymś nowym. Kto wie, które z tych nowości na stałe wejdą do naszego repertuaru.



Dziś nowinka w naszej kuchni. Placuszki z marchewki. Moja starsza córka uwielbia wszelkie placki i to właściwie ukłon w Jej stronę. Placuszki jadamy szczególnie w okresie wiosenno-jesiennym, zimą raczej ich nie robię. Myślę jednak, że te marchewkowe będą się pojawiały u nas przez cały rok.

 


Placuszki z marchewki z piekarnika
składniki na około 18 sztuk
  • 400 g marchewki
  • 2 jajka
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki mąki owsianej
  • 1 ząbek czosnku
  • 60 g startego parmezanu
  • 0,5 łyżeczki słodkiej papryki
  • 0,5 łyżeczki startego imbiru
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka musztardy chrzanowej
  • 1 łyżka masła klarowanego do smażenia
  • sól i pieprz do smaku

wykonanie:
Marchew obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. 
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na rozgrzanym maśle. Po chwili dodajemy posiekany czosnek. Cebula ma się zeszklić, trzeba też uważać by nie przypalić czosnku gdyż stanie się gorzki.
Przesmażoną cebule z czosnkiem dodajemy do marchewek. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy aby wszystko się ładnie połączyło.
Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia układamy małe placuszki. Na jeden placek wystarczy jedna łyżka ciasta. Spłaszczamy je lekko i wkładamy do piekarnika na 20 minut w temperaturze 10 stopni. Po 10 minutach można przełożyć placuszki na druga stronę, ale nie jest to konieczne.
Placuszki najlepiej podawać ciepłe. U mnie z sosem czosnkowym na jogurcie greckim.

sobota, 24 marca 2018

Muffiny jajeczne z łososiem i szpinakiem



Zapewne większość z Was już dawno rozpoczęła planowanie świątecznego menu. Ja o mały włos a bym przespała te przygotowania. Nie to, że śpię cały czas i nic innego nie robię. Zwyczajnie moja głowa zajęta jest innymi sprawami, a czas tak prędko leci. Jeszcze chwilę temu wchodziliśmy w Nowy Rok, a tu proszę już Wielkanoc.
Być może jest ktoś, kto tak jak ja dopiero teraz zaczyna obmyślać wielkanocne menu i z chęcią wykorzysta jakieś moje propozycje. 
Dziś szybki przepis na sufleciki/muffiny jajeczne, które można z powodzeniem podać na świąteczne śniadanie. To takie fajne i nieoczywiste danie na ciepło. A jeśli nie na święta to myślę, że przepis doskonale sprawdzi się na weekendowe śniadanie gdy w kuchni można spędzić nieco więcej czasu niż w tygodniu. To może też być propozycja na lunch, bo taka muffinka świetnie komponuje się z różnego rodzaju sałatami. Przyznaję, że ja właśnie w takiej postaci lubię je najbardziej.




Muffiny jajeczne z łososiem i szpinakiem
składniki na 6 sztuk:
  • 4 jajka
  • 2 garście świeżego szpinaku baby (bez ogonków)
  • 125 g łososia wędzonego na gorąco
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka masła klarowanego do smażenia
  • 4 łyżki śmietany 18%
  • 3-4 łyżki tartego żółtego sera
  • 1/2 pęczka świeżego koperku
  • sól, pieprz do smaku
  • szczypta chili

wykonanie:
Szpinak myjemy i dokładnie osuszamy. Na roztopionym maśle podsmażamy przez chwile posiekaną w kostkę cebulę. Następnie dodajemy do niej czosnek i szpinak. Smażymy około 2-3 minuty. Ściągamy z ognia i pozostawiamy do przestygnięcia.
W miseczce mieszamy jajka ze śmietaną, startym serem oraz posiekanym koprem. Dodajemy łososia rozdrobnionego na niewielkie kawałki oraz szpinak i dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą, pieprzem i chili. Z solą trzeba uważać gdyż sam łosoś już jest dość słony.
Gotową masę przekładamy do foremek na muffiny. Pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 st.
Podajemy gorące lub na zimno.

piątek, 23 marca 2018

Klopsiki jajeczno-jaglane


W wielu polskich domach piątkowy obiad jest bezmięsny co jest podyktowane względami religijnymi. Podobnie jest u mnie, gdyż takie właśnie zwyczaje wyniosłam z rodzinnego domu. I choć na co dzień nie jadamy zbyt dużo mięsa, to nie wiem dlaczego właśnie w piątki moje dzieci pytane co by zjadły na obiad wymyślają dania typowo mięsne. Pomysłów dziewczyny mają sporo od spaghetti bolońskiego po lasagne, gołąbki i wszelkiej maści klopsiki. Na takie klopsikowe zachcianki moja odpowiedź jest jedna. Chcą klopsiki to niech je mają, ale bez mięsa za to z dużą ilością jajek. Moja młodsza córka swego czasu mocno obraziła się na jajka i przestała jeść swoją ulubioną jajecznicę. Dziś jajka je przemycone w innych potrawach. Gdy nie widzi co jest w środku to sukces murowany. Za to moja starsza córka świadoma z czego są klopsiki uznała, że są niczym jajecznica. Wy najlepiej oceńcie to sami.



Klopsiki jajeczno-jaglane
składniki:
  • 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 1 jajko
  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • pęczek dymki
  • sól, pieprz do smaku
  • mąka owsiana do obtoczenia klopsików
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia

wykonanie:
Kaszę jaglaną należy ugotować według opisu na opakowaniu. Po ugotowaniu wystudzić.
3 jajka gotujemy na twardo, przelewamy zimna wodą, a następnie obieramy z łupinek i siekamy w kostkę.
Dymkę siekamy drobno (cebulki + szczypior). Cebulki możemy podsmażyć chwilę na maśle by zmiękły. 
Do ugotowanej i przestudzonej kaszy dodajemy posiekane jajka, podsmażone cebulki, posiekany szczypior oraz surowe jajko. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Dokładnie wszystko łączymy. W dłoniach formujemy niewielkie klopsiki, obtaczamy je w mące owsianej i smażymy na rumiano na roztopionym maśle.
Podajemy gorące. Jako dodatek podałam sos pomidorowy.

Sos pomidorowy
składniki:
  • 1 kartonik pomidorów krojonych
  • 1 mała cebulka
  • 1 łyżka masła klarowanego do smażenia
  • sól, pieprz
  • szczypta cynamonu
  • szczypta kurkumy
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii

wykonanie:
Na rozgrzanym maśle podsmażam posiekaną drobno cebulkę. Gdy się zeszkli dodaję pomidory. Doprawiam do smaku cynamonem, kurkumą i ziołami oraz solą i pieprzem. Gotuje wszystko na bardzo małym ogniu około 10 minut aż sos zacznie naturalnie gęstnieć.

Uwagi: By klopsiki się nie rozpadały trzeba bardzo dobrze wyrobić ciasto, a klopsiki nie mogą być zbyt duże.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Pasztet z pieczonych marchewek


Tydzień zaczynam od czegoś wytrawnego. Myślę, że przyda się mały odpoczynek od słodyczy, choć znam takich, którzy nie mają nic przeciwko nowym pomysłom na słodkości.
Dzisiejszy przepis to kolejna odsłona pasztetu wegańskiego/wegetariańskiego. Bardzo lubię takie dania, bo sprawdzają się nie tylko w domu, ale też i w pracy. Dobre są na przekąskę, obiad czy kolację. Wszystko zależy co do nich dodamy, w jakim towarzystwie je zaserwujemy. Ja uwielbiam takie pasztety z dodatkiem sałat o czym już kiedyś wspominałam. 
Tym razem pasztet jest z dodatkiem marchewek. Smak warzyw zależy od ich przygotowania, a ja postawiłam tym razem na marchewki pieczone. Taka forma obróbki bardzo fajnie podkreśla ich słodycz. W ogóle pieczone marchewki pyszne są same w sobie, szczególnie gdy się je odpowiednio doprawi. Kto jeszcze nie próbował nich koniecznie takie przygotuje.
A wracając do bohatera tego wpisu to myślę, że Was nie rozczaruje. Przyprawy i dodatek sezamu nadają potrawie przyjemnego smaku, a sam sezam ponieważ nie jest do końca zmielony daje efekt chrupkości. Smacznego.



Pasztet z pieczonych marchewek
składniki:
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
  • 6 marchewek
  • 0,5 szklanki sezamu
  • 5 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka tymianku
  • chilli do smaku
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa do pieczenia marchewki
  • olej kokosowy lub masło klarowane do smażenia cebuli

wykonanie:
Ciecierzycę gotujemy według zaleceń na opakowaniu. Można użyć cieciorki z puszki.
Marchewki obieramy i kroimy na kawałki. Obtaczamy w oliwie i pieczemy do chwili aż będą miękkie. 
Na maśle lub oleju kokosowym podsmażamy posiekaną cebulę oraz czosnek.
Ugotowaną cieciorkę, upieczoną marchewkę blendujemy z cebulą i czosnkiem, sezamem oraz suszonymi pomidorami. Aby wszystko się lepiej blendowało dodajemy oliwę z oliwek. Ważne aby marchewki i cieciorka były całkiem zmiksowane. Jeśli w masie pozostaną pojedyncze ziarna sezamu to nic nie szkodzi, będą fajnie chrupać po upieczeniu. Gotową masę doprawiamy przyprawami i po wymieszaniu przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40 minut.


wtorek, 16 stycznia 2018

Zupa z soczewicy z dynią i pomidorami



No i w końcu przyszła. Najpierw nieco przymroziła, a dziś w nocy sypnęła śniegiem. Zima! W sumie się cieszę, że łaskawie zawitała też do Poznania. Szkoda tylko, że prognozy mało optymistyczne i na koniec dnia przewidują deszcz. Całe przedpołudnie jednak ładnie prószyło, a ja cieszyłam się nie mniej niż moje dzieci.
W taka zimową pogodę na obiad musiała być sycąca i rozgrzewająca zupa. Niby nic wielkiego, przepis banalny, jednak postanowiłam, że się nim z Wami podzielę. O tej porze roku w mojej kuchni zupa z soczewicy jest dość często. Mamy kilka ulubionych przepisów. Dziś była mała odmiana bo w garnku oprócz tradycyjnie już soczewicy i pomidorów wylądowała dynia. Do tego zestaw aromatycznych przypraw i obiad gotowy. Chyba nikt nie lubi stać godzinami przy garnkach, dlatego taki szybki przepis jest idealny, szczególnie w środku tygodnia.





Zupa z soczewicy z dynią i pomidorami
składniki:
  • 400 g czerwonej soczewicy
  • 400 g dyni pokrojonej w kostkę
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych
  • 1 duża cebula posiekana
  • 2 ząbki czosnku posiekane
  • 6 szklanek bulionu warzywnego
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej 
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • sól, pieprz
  • masło klarowane do smażenia
  • natka pietruszki lub kolendra do dekoracji 
  • sok z cytryny do smaku

wykonanie:
Na maśle podsmażam przez chwilę posiekane cebule i czosnek. Dodaję do nich przyprawy i smażę jeszcze około 1 minuty.
Do garnka wsypuję soczewicę, dynie i pomidory z kartonika i zalewam 6 szklankami bulionu warzywnego. Dodaję też przesmażone przyprawy z cebulą i czosnkiem. Gotuję do miękkości soczewicy. Gotową zupę lekko miksuj tak by nie było widać kostek dyni i pomidorów. To nie ma być zupa krem idealnie gładka, wręcz przeciwnie, soczewica ma być widoczna.
Zupę doprawiam do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Na wierzch posypuje natką pietruszki lub kolendry

czwartek, 11 stycznia 2018

Kanapkowa pasta z selera i kaszy jaglanej



Miałam nadzieję, że swój pierwszy wpis w nowym roku opublikuje dużo wcześniej. zupełnie nie wiem jak to się stało, że ten czas tak szybko mija. Dopiero co były święta, a tu już za chwilę połowa stycznia.
Mam dla Was kilka przepisów, które postaram się opublikować najszybciej jak się da. Na początek smarowidło do chleba. Nie wiem czy gustujecie w takich, ale ja ciągle eksperymentuję i szukam alternatywy dla wędlin i serów. Moja starsza córka jest skłonna próbować tych nowości, młodsza natomiast uznaje kanapki suche, z masłem albo z jednym typem powideł. Dobre i to przy Jej fobii żywieniowej. Kanapki więc to moja zmora. Ja sama ich właściwie nie jadam, choć zdarzają się wyjątki. Za to bardzo lubię takie smarowidła i sama używam ich do naleśników, wytrawnych placuszków itp.
Dzisiejsza propozycja to dzieło przypadku. Ponieważ u mnie prawie nic się nie marnuje to i tym razem było podobnie. Z gotowania zupy został mi się kawałek selera i kasza jaglana z kolacji. Pomyślałam aby te dwa składniki połączyć w jedno, dodać coś do smaku i voila powstała fajna pasta do smarowania. Jak ktoś lubi smak selera to propozycja jest idealna dla niego. Mój mąż stwierdził, że to taki niby smalec tylko, że lepszy. Wow! Super! Ciekawa jestem jak Wam zasmakuje.

 

Pasta z selera i kaszy jaglanej
składniki:
  • 1/4 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 1/4 dużego selera
  • 1 duża cebula
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz

wykonanie:
Seler kroimy na mniejsze kawałki i przekładamy do naczynia żaroodpornego. Dodajemy 1 łyżkę oliwy z oliwek i dokładnie obtaczamy w niej seler. Pieczemy w temperaturze 160 stopni C do chwili aż będzie miękki. 
Kaszę jaglana gotujemy według przepisu na opakowaniu.
Cebulę drobno siekamy i podsmażamy na maśle lub oleju kokosowym.
Gotową kaszę i upieczony seler blendujemy. Dodajemy podsmażoną cebulę oraz łyżkę oliwy. doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Pastę przechowujemy w lodówce.

sobota, 23 grudnia 2017

Mini paszteciki wigilijne


Ostatni przepis jaki mam dla Was przed świętami to  mini paszteciki z kaszy gryczanej i kapusty z grzybami. Miałam nadzieje, że uda mi się jeszcze zamieścić przepis na coś słodkiego, ale to raczej już po świętach.
Co do pasztecików, to powstały spontanicznie gdyż w mojej kuchni nic się nie marnuje. Tak się akurat stało, że został mi się farsz z pierogów i jakoś musiałam go wykorzystać. Mogliśmy go zwyczajnie zjeść jednak to było by zbyt proste. Przepis jest na 6 pasztecików pieczonych w foremkach od muffinek, ale bez problemu można przerobić go na 12 sztuk podwajając składniki. Można też upiec taki pasztet w jednej foremce, ale myślę, że takie maluchy fajnie się prezentują.




Mini paszteciki wigilijne
przepis na 6 szyuk
składniki:
  • 1 szklanka kapusty z  grzybami z tego przepisu
  • 100 g kaszy gryczanej
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka majeranku
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia
  • sól, pieprz

wykonanie:
Kaszę gryczaną gotujemy według przepisu na opakowaniu, odcedzamy. Łączymy ją z kapustą z grzybami i miksujemy. Cebulę i czosnek siekamy i podsmażamy na maśle lub oleju kokosowym. Dodajemy do zmiksowanej masy. Doprawiamy majerankiem, solą i pieprzem.
Masą napełniamy foremki do muffinek po sam brzeg.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 30 minut. Po upieczeniu pozostawiamy do wystudzenia.

piątek, 22 grudnia 2017

Pierogi gryczane z kapustą, grzybami i żurawiną



O pierogach nie ma się co za wiele rozpisywać. W wielu domach nie ma bez nich świat. Podobnie jest u mnie choć nie zawsze tak było. Gdy byłam mała to w moim rodzinnym domu najważniejsze zawsze były ryby. Z czasem wszystko się zmienia i jako dorośli już ludzie tworzymy swoje własne tradycje. No właśnie, ostatnimi czasy mam chyba nową tradycję związaną z pierogami, a mianowicie pierogi bezglutenowe.
 Przyznaje, że zrobić dobre ciasto bezglutenowe nie jest wcale łatwo. Pierwsze jakie zrobiłam w ramach eksperymentu było totalną katastrofa, bo wszystko się rwało, pierogi nie dały się zlepić. Jednym słowem masakra. Co roku troszkę ulepszam swoje przepisy. Ten różni się od tego, który prezentowałam dwa lata temu. Przede wszystkim nie ma tu dodatku jajka, jest za to siemię lniane.
By ciasto w czasie lepienia pierogów się nie rozpadało i nie rwało nie może być ani za grube, ani za cienkie, poza tym nie może wyschnąć. Gdy pracujemy na jednej porcji ciasta warto by druga, która czeka na swoją kolej była przykryta ściereczką.
Ale pierogi to nie tylko ciasto, ale też farsz. Lubie eksperymentować na tym polu i odchodzę czasem od tradycji. Zaskakuję tę część rodziny, która należy raczej do tradycjonalistów. W tym roku wielkiego szaleństwa nie ma, bo pierogi są dość tradycyjne z kapustą i grzybami. Małym urozmaiceniem smakowym jest dodatek suszonych żurawin. Mi to połączenie bardzo odpowiada, dlatego gorąco je Wam polecam.



Pierogi gryczane z kapustą, grzybami i żurawiną
składniki na ciasto: 
  • 250 g mąki gryczanej białej
  • 100 g mąki ziemniaczanej + do podsypania
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego
  • około 250 ml ciepłej wody
  • 0,5 łyżeczki soli

Wykonanie: 
Wszystkie suche składniki umieszczamy w misce i dodajemy stopniowo wodę. Ilość potrzebnej wody zależy od tego ile wchłonie jej mąką. Mniej więcej zawsze jest to około 1 szklanka. Woda ma być ciepła, ale nie gorąca. Wyrabiamy dokładnie ciasto, które będzie przypominać plastelinę. Ciasto dzielimy na 3 części. Jedną z nich bierzemy na stolnicę, podsypujemy mąką ziemniaczaną i wałkujemy na około 2 mm. Wycinamy koła i napełniamy farszem. Pozostałe ciasto na czas gdy go nie używamy najlepiej przykryć ściereczką.

Składniki na farsz:
  • 30 dkg kapusty kiszonej
  • 40 g suszonych grzybów
  • 2 łyżki suszonej żurawiny
  • 1 cebula
  • 1 liść laurowy
  • 2 goździki
  • 4 ziela angielskie
  • sól, pieprz
  • masło klarowane do smażenia

Wykonanie:
Grzyby namaczamy we wodzie dzień wcześniej. Następnego dnia gotujemy je w tej samej wodzie aż do miękkości. Wodę, która została z gotowania grzybów wykorzystuje do ugotowania kapusty. Uzupełniam zimną wodą brakujący płyn, dodaj też liść laurowy, ziele angielskie i goździki. Kapustę kiszoną gotujemy do miękkości. Wyławiam przyprawy i odcedzam, a następnie łączę z grzybami. Wszystko lekko rozdrabniam rozdrabniaczem. Nadal jednak widać grzyby i kapustę, nie robię z tego jednolitej masy. Dodajemy pokrojoną drobno i podsmażoną ma maśle cebulkę oraz drobno posiekaną żurawinę. Doprawiam do smaku solą i pieprzem.
Gotowym farszem nadziewam pierogi.

czwartek, 7 grudnia 2017

Krem z kalafiora z pieczarkami


Zupełnie nieoczekiwanie udało mi się kupić na targu polski kalafior. To już prawdziwe niedobitki, bo w większości miejsc kalafiory są z importu. Staram się być wierna zasadzie "sezonowo i lokalnie", wyjątkiem niestety są cytrusy, którym nie potrafię się oprzeć. Warzywa jednak zawsze są rodzime, dlatego w moich przepisach nie zobaczycie cukinii czy pomidora w środku zimy. 
Kalafior, który udało mi się kupić był już dość mały, ale nie ma się co dziwić gdyż jesień już na finiszu. Dzieci akurat poprosiły o zupę kalafiorową to też dostały co chciały. Wiem, że nie o takiej zupie marzyły, ale ta też przypadła im do gustu, choć młodsza córka odmówiła zjedzenia pieczarek. 



Krem z kalafiora z pieczarkami
składniki:
  • 500 g kalafiora
  • 200 g ziemniaków
  • 1 cebula
  • 1 szalotka
  • 300 g pieczarek
  • 1 litr bulionu warzywnego
  • sól, pieprz, chilli
  • natka pietruszki
  • masło klarowane do smażenia

wykonanie:
Kalafior myjemy, osuszamy i dzielimy na różyczki. Ziemniaki obieramy i kroimy na kawałki. Warzywa przekładamy do wrzącego bulionu, dodajemy również cebule pokrojoną w kostkę. Gotujemy do chwili aż warzywa będą miękkie. Ściągamy garnek z ognia i miksujemy warzywa na gładki krem. 
Pieczarki obieramy i kroimy na plasterki. Przekładamy na suchą patelnię i dusimy tak długo aż odparuje cały płyn. Dodajemy łyżkę masła klarowanego oraz posiekaną drobno szalotkę. Podsmażamy pieczarki na rumiano. Doprawiamy solą, pieprzem i chilli.
Zupę przed podaniem również należy doprawić do smaku. Nalewamy porcje zupy na talerz, na środek układamy pieczarki, całość posypujemy natką pietruszki.

czwartek, 23 listopada 2017

Kremowa zupa z selera z pieczonymi ziemniakami




Jak wiadomo proste rozwiązania są najlepsze i sprawdzają się w każdej sytuacji. Podobnie jest w kuchni. Czasami nie warto kombinować, a obiad można przygotować z zaledwie kilku składników. Tak jest i tym razem. Dziś mam dla Was przepis na bardzo prostą zupę, ale też i bardzo smaczną. Jeśli lubicie zupy-kremy to uważam, że jest to przepis idealny. Ja lubię gdy w takiej kremowej zupie coś pływa, w końcu etap papkowatego jedzenia mam już dawno za sobą. Gdy moje córki były młodsze to takie miksowane zupy często ratowały mi życie. Teraz gdy dziewczyny są starsze nadal często jadamy zupy-kremy lecz w takiej zupie zawsze coś pływa, coś co można zwyczajnie pogryźć. Zupa staje się bardziej atrakcyjna. W dzisiejszej zupie pływają pieczone ziemniaki. Można też dodać podsmażony boczek wędzony, który idealnie tu pasuje, jednak ja chciałam by zupa pozostała wege.

 


Kremowa zupa z selera z pieczonymi ziemniakami
składniki:
  • 600 g selera (1 dość duży)
  • 300 g ziemniaków + 500 g do pieczenia
  • 1 cebula
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia
  • bulion warzywny
  • śmietana - opcjonalnie
  • słodka papryka w proszku

wykonanie:
Część ziemniaków przeznaczonych do pieczenia należy podgotować w osolonym wrzątku. Najwyżej 10 minut. Następnie ziemniaki odcedzamy i po wystygnięciu kroimy na mniejsze kawałki. Ziemniaki obtaczamy w 1-2 łyżkach oliwy, posypujemy papryką i pieczemy w temperaturze 180 stopni C aż będą rumiane (około 20-30 minut)
W rondelku na 1 łyżce masła lub oleju kokosowego podsmażamy cebulę pokrojoną w kostkę oraz pokrojony seler i resztę ziemniaków. Po około 5 minutach warzywa zalewamy bulionem. Płynu ma być tyle by zakryć warzywa. Gotujemy je do miękkości, a następnie miksujemy. Gdy zupa jest zbyt gęsta rozrzedzamy ją wodą. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, możemy też dodać śmietanę.
Zupę podajemy z pieczonymi ziemniakami posypanymi natką pietruszki.

środa, 22 listopada 2017

Czerwona pasta do chleba



 
Nadrabiam zaległości, dlatego dziś kolejny z przepisów, który już "pokrył się" kurzem. Ostatnio trochę brakowało mi czasu i pewne fotki, które przygotowałam na bloga zostały już przeze mnie zapomniane. Dobrze jest więc czasem zrobić porządek w zdjęciach, bo można odnaleźć to i owo.
Od dłuższego czasu nie kupujemy wędlin na kanapki. Trzeba je więc w jakiś sposób zastąpić. Świetnie sprawdzają się pasy różnego rodzaju. Mamy kilka swoich ulubionych, które są wręcz tymi dyżurnymi. Mimo to ciągle testujemy coś nowego.
Jakiś czas temu wypróbowaliśmy pastę na bazie ciecierzycy i buraka. Pomysł na nią powstał gdy pierwszy raz robiłam falafel. Pisałam Wam o tym, że wtedy użyłam ciecierzycy z puszki co było totalną klapą. Falafel się rozpadał w trakcie smażenia i dokończenie tego dania było prawdziwym wyzwaniem. Za to wtedy pomyślałam, że koniecznie muszę przygotować taką pastę do chleba. Zmodyfikowałam oczywiście pierwotny przepis i powstało czerwone, aromatyczne smarowidło. Koniecznie wypróbujcie.



Pasta do chleba z ciecierzycy i buraka
składniki:
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 1 burak średniej wielkości
  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • sól do smaku 
  • 0,5 łyżki masła klarowanego
wykonanie: 
Buraka najlepiej upiec w piekarniku, ale może też być gotowany. 
Na patelni roztapiamy masło i podsmażamy na nim posiekaną cebulkę i czosnek.
Ciecierzyce odcedzamy i przekładamy do malaksera lub rozdrabniacza. Dodajemy obranego i pokrojonego na mniejsze kawałki buraka oraz przesmażoną wcześniej cebule z czosnkiem. Wszystko miksujemy na gładką pastę. Dodajemy wszystkie przyprawy oraz sól do smaku. Dokładnie mieszamy.
Pastę przechowujemy w lodówce maksymalnie 4-5 dni

poniedziałek, 13 listopada 2017

Falafel z buraka


To jedno z naszych ulubionych dań. Oczywiście nie wszystkich, bo moja młodsza córka nawet na nie nie spojrzała, ale ona jest specyficzna gdy chodzi o jedzenie. To przypadek fobii żywieniowej, którą staram się okiełznać. Nie jest to proces łatwy, za to rozłożony w czasie. Sukcesem jest to, że po roku pracy dziecko zaczęło tolerować masło. Nad innymi produktami ciągle ciężko pracujemy. ale nie o problemach żywieniowych mojej córki miał być to wpis.
Falafel w ostatnich latach jest dość popularny w naszym kraju, tak jak i cała kuchnia arabska. Cóż więcej podróżujemy, odkrywamy nowe smaki i chętniej też eksperymentujemy. Tradycyjny falafel jest pyszny sam w sobie, ale mnie zachwyca niezmiennie wersja z burakiem. 
Gdy robiłam to danie pierwszy raz popełniłam podstawowy błąd używając ciecierzyce z puszki. Efekt niedoczytania jak powstaje falafel. No cóż efekt końcowy była jak najbardziej zjadliwy lecz co ja się namęczyłam by to usmażyć. Wszystko rozpadało mi się na patelni. Ale człowiek uczy się na błędach więc kolejne próby było już w 100% udane. Co więcej, nie byłabym sobą gdybym nie zredukowała ilości oleju do smażenia. Tradycyjnie te małe klopsiki smaży się w głębokim tłuszczu, ja zdecydowanie używam go mniej niż przewiduje oryginalna receptura, a falafel wychodzi idealny.





Falafel z buraka
składniki:
  • 400 g suchej ciecierzycy
  • 1 burak średniej wielkości
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 2 łyżki mąki owsianej
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • 5 gałązek kolendry
  • sól do smaku

na sos:
  • 1 jogurt naturalny (może być grecki)
  • 2 łyżki tahini
  • sok z połowy cytryny
  • sól, pieprz

wykonanie:
Ciecierzycę moczymy na noc.
Burak powinien być ugotowany lub pieczony. Ja swojego upiekłam w piekarniku. Po wystudzeniu należy go obrać ze skórki i zetrzeć na tarce o dużych oczkach.
Odcedzić ciecierzycę i zmielić razem z cebulą i czosnkiem. Masa powinna być kleista. Dodajemy do niej buraka oraz przyprawy, sodę i mąkę. Doprawiamy w razie potrzeby solą. W dłoniach formujemy małe kulki. Na patelni one trochę urosną.
Klopsiki smażymy na dobrze rozgrzanym oleju. Ja dałam niewielką ilość choć tradycyjnie powinno się je smażyć w głębokim tłuszczu.
Podajemy z sosem i warzywami.

Aby przygotować sos należy zmieszać ze sobą wszystkie składniki. 

piątek, 27 października 2017

Pasztet z dyni



Jesień w kuchni jest fajna.  Zmieniają się co prawda smaki, bo na dworze robi się chłodniej i w naturalny sposób trzeba ogrzać organizm, ale za to otwierają się nowe kulinarne możliwości.
Wśród jesiennych i zimowych potraw dość często pojawia się u nas pasztet. Jego warianty są różne w zależności od tego co mam pod ręką i na co akurat jest ochota. Taki pasztet można później zabrać do pracy na drugie śniadanie i zjeść go w towarzystwie zielonej sałatki. Ja właśnie tak lubię najbardziej jeść wszelkie pasztety. Ale to też alternatywa dla chleba. Polecam wypróbujcie. 
A dziś pasztet z dynią. To cudowne warzywo dominuje na straganach z racji zbliżającego się Halloween. Ja zamiast robić dyniowe potwory szaleje w kuchni przygotowują różne dyniowe pyszności. Pasztet to tylko jedna z nich.


Pasztet z dyni
składniki:
  • 1,5 szklanki pure z dyni
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 0,5 szklanki zmielonych pestek dyni
  • 1 por
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 0,5 łyżeczki szałwii
  • 0,5 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 1 łyżeczka curry - w proszku
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 łyżeczka masła klarowanego do smażenia

wykonanie:
Aby przygotować pure z dyni należny ją obrać ze skóry, pozbawić miąższu i upiec w piekarniku. Najlepsza do tego jest dynia piżmowa lub dynia hokkaido. Tej ostatniej nie trzeba obierać ze skóry. Dynie pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut. Po wystudzeniu miksujemy na gładką masę.
Tak przygotowana dynię można wykorzystać do pasztetów, past, sosów i deserów. Po upieczeniu można ją przechowywać 3 dni w lodówce. po tym czasie dynia fermentuje. Najlepiej taką masę zamrozić.
Cebulę i por siekamy i podsmażamy na maśle. Pod koniec smażenia dodajemy posiekany czosnek.
Ciecierzycę oraz por z cebula i czosnkiem blendujemy. dodajemy pure z dyni i zmielone pestki dyni. Dodajemy przyprawy i dokładnie mieszamy. 
Masę przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 50 minut w temperaturze 180 stopni.

wtorek, 17 października 2017

Pasztet z fasoli i suszonych pomidorów


W kuchni duże zmiany,a to za sprawą jesieni. Lekkie sałatki powoli zastępuję czymś bardziej pożywnym i aromatycznym. Tym razem padło na pasztet. I pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno warzywne pasztety były nam całkiem obce.
Mój mąż zajadał się pasztetami mięsnymi gdy jeszcze mieszkaliśmy ze Francji, ale od dłuższego już czasu w naszej diecie dokonują się ciągłe zmiany. To co kiedyś wydawało się niemożliwe, dziś staje się naszą rzeczywistością. Odżywiamy się racjonalnie więc w naszej diecie znajduje się także mięso, które jemy 2 razy w tygodniu. Podstawą są jednak warzywa i coraz częściej doceniamy dietę roślinną. Takie wege pasztety są genialne. Nadają się na obiad czy kolację, można je też zabrać ze sobą do pracy. Kto jeszcze nie upiekł takiego pasztetu to czas to zmienić.


Pasztet z fasoli i suszonych pomidorów
składniki:
  • 500 g białej fasoli
  • 1/2 słoiczka puszonych pomidorów w zalewie
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oleju z pomidorów
  • 0,5 łyżeczki tymianku
  • 0,5 łyżeczki oregano
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielski
  • sól, pieprz
  • szczypta chilli

wykonanie:
Fasole należy namoczyć w zimnej wodzie na całą noc. Rano odlewamy całą wodę, przepłukujemy fasole pod bieżącą wodą, nalewamy nowej wody, w której gotujemy fasole do miękkości. Fasole gotujemy wraz z listkiem laurowym i zielem angielski. Po ugotowaniu fasolę odcedzamy, wyjmujemy liście laurowe i ziele angielskie.
Na patelni podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulkę. Gdy się zeszkli dodajemy do niej posiekany czosnek i kurkumę. Smażymy razem najwyżej pół minuty i ściągamy z ognia.
Fasolę, pomidory, cebulkę z czosnkiem oraz oliwę z pomidorów miksujemy na gładka masę. Dodajemy przyprawy oraz solimy i pieprzymy do smaku. 
Gotową masę przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Masę należny dobrze docisnąć aby się pasztet po upieczeniu nie rozpadał w trakcie krojenia.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni C przez około 50 minut.

środa, 13 września 2017

Zupa z soczewicy i pieczonej papryki


Pogoda pozostawia wiele do życzenia. W tym roku czuję, że złapie mnie jesienna depresja. Generalnie zupełnie obcy mi stan, jednak tego lata było za mało ciepła, za mało słońca i coś czuję przez skórę, że to się na mnie odbije. Oczywiście nie poddam się bez walki i już teraz przeciwdziałam. 
Kiedy tylko mogę korzystam z tych nielicznych już promieni słońca. W sobotę nawet się "poopalałam". Gotuje też kolorowe dania. Warzywa i owoce to podstawa w mojej kuchni. Nie ma bez nich dnia. A lato i jesień to pod względem darów natury najcudowniejszy czas. Bardzo lubimy jeść kolorowo, bo kolory oznaczają bogactwo witamin i składników mineralnych. Najlepsze oczywiście to owoce i warzywa z targu, od rolników. Czasem ubolewam, że nie mam własnego ogrodu zaraz za oknem. Ale nie ma co narzekać, nie lubię narzekać. Cieszę się z tego co mam.
A wracając do kolorowego jedzenia to dziś soczyste czerwienie i pomarańcze. Aksamitna czerwona papryka i pomarańczowa soczewica. Z nich doskonały duet w postaci zupy. Do tego odrobina przypraw, parę dodatków i gotowe. Przyjemna w smaku, w kolorze zachodzącego słońca - czego można chcieć więcej w taki dzień?


Zupa z soczewicy i pieczonej papryki
składniki:
  • 3 papryki
  • 100 g czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 marchew
  • 1 pietruszka
  • 1/4 łyżeczki cynamonu, chili
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • 750 - 1000 ml bulionu warzywnego
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • 2-3 łyżki śmietany

wykonanie:
Paprykę myjemy, osuszamy i wkładamy do piekarnika. Pieczemy w temperaturze 180°C do chwili aż jej skórka stanie się pomarszczona. W czasie pieczenia warto obracać paprykę by się równo przypiekła. Następnie jeszcze gorącą przekładamy do miski, na którą naciągamy folię spożywczą. Pozostawiamy tak na 10 minut. Dzięki temu skórka z papryki lepiej odejdzie. Gdy z papryki ściągniemy skórkę i usuniemy gniazda nasienne przekładamy do blendera lub rozdrabniacza i miksujemy.
Na oleju kokosowym podsmażamy posiekaną cebulkę i czosnek z dodatkiem kurkumy, cynamonu i chili.
Marchewkę i pietruszkę ścieramy na tarce o dużych oczkach. Starte warzywa wraz z soczewicą i cebulką z czosnkiem zalewamy bulionem i gotujemy aż soczewica będzie miękka. Dodajemy zmiksowaną paprykę oraz śmietanę.
Zupę należy zagotować doprawić do smaku solą i pieprzem oraz natką pietruszki.

czwartek, 7 września 2017

Placuszki cukiniowo-jaglane


Wakacje niestety dobiegły końca i rok szkolny powoli się rozkręca. Dla mnie oznacza to inną organizację dnia, ale też codzienne zmagania ze szkolnym śniadaniem dla córki. Nastolatki mają swoje widzimisię, dlatego choć temat żywienia nie jest mi obcy to czasami czuje bezsilność.
W tym roku wrzesień przywitał nas deszczem. Liczyłam na to, że początek szkoły jednak będzie słoneczny, a tymczasem deszcz, szaruga i zimno. Prawdziwa jesień choć ciągle jeszcze mamy lato. Rozsądek nakazywałby przygotowywanie ciepłych, aromatycznych dań. Ja jednak ciągle kulinarnie tkwię w letnich klimatach. Korzystam z ostatnich już cukinii z ogródka mamy. Noce są zbyt zimne i chyba dzisiejsza cukinia jest tą ostatnią ku rozpaczy mojej nastoletniej córki, która wręcz kocha placki z cukinii. Te dzisiejsze inne niż zwykle, ale za to jakie dobre. Normalnie placki znikają w oka mgnieniu, dziś nie było inaczej. Lekko chrupiące dzięki kaszy jaglanej i dobrze doprawione za sprawa pozostałych składników, Któż by się im oparł?


Placuszki cukiniowo-jaglane
składniki:
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej - suchej
  • 1 duża cukinia
  • 1 cebula
  • 3 łyżki startego parmezanu
  • 3 czubate łyżki mąki owsianej
  • 2 jajka
  • szczypta chili
  • 1 łyżeczka oregano
  • sól, pieprz
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia

wykonanie:
Cukinię ścieramy na tarce o dużych oczkach, lekko solimy i odstawiamy by puściła sok. 
W tym czasie gotujemy kaszę jaglaną. Można ją lekko rozgotować wtedy lepiej połączy się z pozostałymi składnikami. Ugotowaną lekko wystudzoną kaszę przekładamy do miski. Ścieramy do niej na drobnych oczkach cebulę.
Odcedzamy cukinię z nadmiaru wody i łączymy ją z kaszą. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie łączymy. 
Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy lub masło klarowane i za pomocą łyżki nakładamy masę na patelnie formując małe placuszki. Smażymy je na złoty kolor z obu stron.
Do placuszków można podać sos pomidorowy lub pomidorową salsę.

środa, 26 lipca 2017

Klasyczne połączenie - szpinak i łosoś. Tarta.



To chyba mój ostatni wpis przed urlopem. Dziś tarta z łososiem i szpinakiem, ot taka klasyka połączeń. W tartach zakochałam się mieszkając we Francji. Wcześniej, 14 lat temu, u nas nie były to zbyt popularne dania. Nikt z moich znajomych ich nie przyrządzał, na mieście też nie spotykałam tego typu dań. Dziś jest zupełnie inaczej, szczególnie, że w mieście mamy kilka francuskich knajpek gdzie takie tarty można zjeść bez problemu.
Mieszkając we Francji przygotowywałam je dość często, ale teraz z różnych względów goszczą u nas rzadko i są raczej rarytasem. Oczywiście ze względów zdrowotnych przerobiłam spód do tarty na takie bez białej mąki. Brak glutenu w cieście czasem była kłopotliwy gdyż ciasto nie jest sprężyste i się kruszy. Tym razem ciasto zachowało swoje właściwości i pozostało zwarte jak trzeba. Zachęcam Was do eksperymentowania z nadzieniem, gdyż dzięki temu za każdym razem możecie uzyskac zupełnie nowe danie.



Tarta ze szpinakiem i łososiem
składniki na ciasto:
  • 1 jajko
  • 200 g mąki owsianej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej 
  • szczypta soli
  • 100 g masła

składniki na masę:
  • 300 g świeżego łososia
  • 100 g świeżego szpinaku
  • 100 g mozzarelli
  • 4 jajka
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 dymki
  • 100 ml śmietany
  • świeży koperek
  • sól, pieprz

wykonanie:
Wszystkie składanki ciasta łączymy ze sobą, zagniatamy, formujemy kulkę i owijamy w folię spożywczą, a następnie odkładamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyjmujemy ciasto wykładamy między dwa kawałki folii spożywczej i wałkujemy na grubość około 0,5 cm. Przekładamy ciasto do foremki do tart nasmarowanej masłem. Nakłuwamy ciasto widelcem i przykrywamy papierem do pieczenia, na który wykładamy np. groch. Pieczemy przez 20 minut w temperaturze 180 stopni C. Po upieczeniu ciasto należy wystudzić, ściągnąć obciążenie z grochu.
Szpinak umyć, osuszyć i razem z posiekanym czosnkiem podsmażyć przez około 3 minuty na łyżeczce masła klarowanego. Łososia pokroić na kostki wielkości około 1,5 cm, mozzarellę pokroić w kostkę, a jeśli jest to mozzarella w mini kulkach to każdą kulkę przekroić na pół. wymieszać ze sobą jajka i śmietanę. dodać szpinak, łososia, mozzarellę, posiekana dymkę, koperek oraz sól i pieprz do smaku. Gotową masę przelać na ciasto. Piec w temperaturze 180 stopni c przez około 30 minut. Przed końce pieczenia należy sprawdzić czy masa jest dobrze zapieczona. W razie potrzeby należy wydłużyć czas pieczenia.




http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wytrawne-tarty-i-placki