expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 marca 2018

Prosto z piekarnika placuszki z marchewki


Często poszukuję pomysłu na obiad. Nic w tym dziwnego gdyż lubimy gdy nasze codzienne menu jest urozmaicone. Swego czasu moje córki zakochały się w pewnej zupie i wręcz zmuszały mnie do częstego jej gotowania. w efekcie dziś jest to jedna z najbardziej nielubianych zup. Już więcej nie popełnię tego błędu i choćby mnie błagały to nawet na najbardziej ukochane potrawy będą musiały poczekać. Lubię gdy nasze obiady są taka przeplatanką dań starych, sprawdzonych i lubianych z czymś nowym. Kto wie, które z tych nowości na stałe wejdą do naszego repertuaru.



Dziś nowinka w naszej kuchni. Placuszki z marchewki. Moja starsza córka uwielbia wszelkie placki i to właściwie ukłon w Jej stronę. Placuszki jadamy szczególnie w okresie wiosenno-jesiennym, zimą raczej ich nie robię. Myślę jednak, że te marchewkowe będą się pojawiały u nas przez cały rok.

 


Placuszki z marchewki z piekarnika
składniki na około 18 sztuk
  • 400 g marchewki
  • 2 jajka
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki mąki owsianej
  • 1 ząbek czosnku
  • 60 g startego parmezanu
  • 0,5 łyżeczki słodkiej papryki
  • 0,5 łyżeczki startego imbiru
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka musztardy chrzanowej
  • 1 łyżka masła klarowanego do smażenia
  • sól i pieprz do smaku

wykonanie:
Marchew obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. 
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na rozgrzanym maśle. Po chwili dodajemy posiekany czosnek. Cebula ma się zeszklić, trzeba też uważać by nie przypalić czosnku gdyż stanie się gorzki.
Przesmażoną cebule z czosnkiem dodajemy do marchewek. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy aby wszystko się ładnie połączyło.
Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia układamy małe placuszki. Na jeden placek wystarczy jedna łyżka ciasta. Spłaszczamy je lekko i wkładamy do piekarnika na 20 minut w temperaturze 10 stopni. Po 10 minutach można przełożyć placuszki na druga stronę, ale nie jest to konieczne.
Placuszki najlepiej podawać ciepłe. U mnie z sosem czosnkowym na jogurcie greckim.

środa, 24 stycznia 2018

Ciasto marchewkowe


Ciasto marchewkowe zna chyba każdy, ale ile kucharzy tyle przepisów. Kto tu zagląda już wie, że tradycyjne przepisy staram się zamieniać na zdrowsze wersje. Teraz nie może być inaczej. Ciasto, które dziś Wam polecam tradycyjnie już zostało pozbawione dodatku białej mąki i tradycyjnego cukru. Zamiast nich jest mąka owsiana (moja ulubiona) oraz miód. Przyznam, że z wyborem miodu miałam problem gdyż w wysokiej temperaturze traci swoje prozdrowotne właściwości, pozostaje sama słodycz. Próbowałam wcześniej to ciasto z ksylitolem, ale jakoś czułam, że to nie jest to. Jednak miód nadał innego posmaku, który z orzechami i marchewka doskonale się skomponował. Wy możecie jednak użyć innego słodzidła, pamiętajcie jednak aby dostosować jego ilość do rodzaju. Nie wszystkie słodkie dodatki są tak samo słodkie i ciasto może okazać się przesłodzone lub jałowe.
W czasie przygotowania ciasta postanowiłam też dodać ubita na sztywno piane z białek dzięki czemu ciasto było bardziej puszyste. Do tej pory wszystkie ciasta marchewkowe jakie próbowałam miały zmiksowane jajka w całości. Mały zabieg, a jednak czuć różnicę.
Nie będę się więcej rozpisywać. Zajrzyjcie do przepisu i do dzieła.



Ciasto marchewkowe
składniki:
  • 250 g startej marchewki
  • 4 jajka
  • 150 g masła (miękkiego)
  • 100 g mielonych orzechów laskowych
  • 100 g mąki owsianej
  • 100 g miodu
  • 1 pomarańcza (sok + skórka)
  • 2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej 
  • 2 szczypty imbiru
  • szczypta soli 

do dekoracji:
  • 250 g mascarpone
  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 1 łyżka ksylitolu
  • sok z limonki

wykonanie:
Oddzielamy białka od żółtek. 
Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę.
Miękkie masło wraz z żółtkami ubijamy mikserem aż powstanie puszysta i gładka masa. Dodajemy do niej płynny miód i sok z pomarańczy. Ubijamy kolejne 2-3 minuty. dodajemy pozostałe sypkie składniki wraz z przyprawami. Na końcu dodajemy pianę z białek i delikatnie wszystko łączymy. Ciasto przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40 minut. Warto przed wyjęciem ciasta z piekarnika sprawdzić za pomocą patyczka czy jest już upieczone i w razie konieczności wydłużyć czas pieczenia.
Gdy ciasto będzie już dokładnie wystudzone przygotowujemy do niego polewę. 
Mikserem ubijamy mascaropne ze śmietana i ksylitolem. doprawiamy do smaku sokiem z limonki. Gotową masę nakładamy na ciasto. Posypujemy startą skórką z pomarańczy.

wtorek, 16 stycznia 2018

Zupa z soczewicy z dynią i pomidorami



No i w końcu przyszła. Najpierw nieco przymroziła, a dziś w nocy sypnęła śniegiem. Zima! W sumie się cieszę, że łaskawie zawitała też do Poznania. Szkoda tylko, że prognozy mało optymistyczne i na koniec dnia przewidują deszcz. Całe przedpołudnie jednak ładnie prószyło, a ja cieszyłam się nie mniej niż moje dzieci.
W taka zimową pogodę na obiad musiała być sycąca i rozgrzewająca zupa. Niby nic wielkiego, przepis banalny, jednak postanowiłam, że się nim z Wami podzielę. O tej porze roku w mojej kuchni zupa z soczewicy jest dość często. Mamy kilka ulubionych przepisów. Dziś była mała odmiana bo w garnku oprócz tradycyjnie już soczewicy i pomidorów wylądowała dynia. Do tego zestaw aromatycznych przypraw i obiad gotowy. Chyba nikt nie lubi stać godzinami przy garnkach, dlatego taki szybki przepis jest idealny, szczególnie w środku tygodnia.





Zupa z soczewicy z dynią i pomidorami
składniki:
  • 400 g czerwonej soczewicy
  • 400 g dyni pokrojonej w kostkę
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych
  • 1 duża cebula posiekana
  • 2 ząbki czosnku posiekane
  • 6 szklanek bulionu warzywnego
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej 
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • sól, pieprz
  • masło klarowane do smażenia
  • natka pietruszki lub kolendra do dekoracji 
  • sok z cytryny do smaku

wykonanie:
Na maśle podsmażam przez chwilę posiekane cebule i czosnek. Dodaję do nich przyprawy i smażę jeszcze około 1 minuty.
Do garnka wsypuję soczewicę, dynie i pomidory z kartonika i zalewam 6 szklankami bulionu warzywnego. Dodaję też przesmażone przyprawy z cebulą i czosnkiem. Gotuję do miękkości soczewicy. Gotową zupę lekko miksuj tak by nie było widać kostek dyni i pomidorów. To nie ma być zupa krem idealnie gładka, wręcz przeciwnie, soczewica ma być widoczna.
Zupę doprawiam do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Na wierzch posypuje natką pietruszki lub kolendry

wtorek, 21 listopada 2017

Wytrawne muffiny dyniowe



Często się u nas tak zdarza, że niektóre potrawy są dziełem przypadku. Tak jest i tym razem. Dyniowe, wytrawne muffiny powstały tylko dlatego, że została mi prawie szklanka dyniowego pure, z którym nie bardzo wiedziałam co zrobić. Ponieważ pure było z dyni olbrzymki to było takie dość luźne i na pastę do kanapek mi nie pasowało. Na pasty najlepsza jest dynia hokkaido lub moja ulubiona piżmowa. Ich miąższ jest bardziej zwarty. 
Tak więc zrodził się pomysł wykorzystania owego pure do muffinek. Akurat doskonale wpasowały się jako dodatek do zupy z dyni. To zamiast chleba czy bułeczek (moje dzieci lubią czasem maczać chleb w zupie). Jednak muffinki dyniowe to tez dobry pomysł na śniadanie z dodatkiem mieszanki różnych sałat. Polecam.



Wytrawne muffiny dyniowe
składniki na 6 sztuk:
  • 3/4 szklanki pure z dyni
  • 3 jajka
  • 50 ml oliwy
  • 150 g mąki owsianej
  • 2 łyżki tartego parmezanu
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 0,5 łyżeczki kardamony
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 6 kulek mini mozzarelli

wykonanie:
W misce mieszamy razem pure z dyni, jajka i oliwę. W drugiej misce łączymy mąkę, parmezan oraz przyprawy i sodę. Mokre składniki przewalamy do suchych i energicznie łączymy ze sobą. Ciastem wypełniamy foremki do muffinek. Do każdej wkładamy na środek kulkę mozzarelli.
Pieczemy około 25-30 minut w temperaturze 180 stopni C. Muffinki najlepiej smakują na ciepło gdy ser jest ciągnący.

piątek, 21 kwietnia 2017

Na życzenie dzieci- zupa pełna słońca


Święta, święta i po świętach. Niby wiosna, a za oknem jakby zimowo. Dziś przeprosiłam się z rękawiczkami, a przecież już prawie lato mieliśmy. No cóż pogoda miesza to i w sumie nie wiadomo czy odchudzić już codzienne menu czy jeszcze nie. Choć zielono za oknem to na talerzach jeszcze nie do końca. Na takie zachmurzone niebo pomarańczowa, słoneczna zupa jest jak znalazł. Akurat za zupa powstała na wyraźne wręcz życzenie moich dzieci, które uwielbiają marchewki. Aby jednak nie pozostała to taka zwyczajna papka dla dzieci nico ją podkręciłam dodając imbir i mini klopsiki w stylu marokańskim. Spróbujcie i oceńcie jak smakuje.


Krem z marchewki z klopsikami w stylu marokańskim
składniki:
  • 800 g marchwi
  • 2 ziemniaki
  • 1 duża cebula lub 2 małe
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 szczypty mielonego imbiru 
  • 200 ml mleczka kokosowego
  • limonka
  • 250 g mięsa mielonego z indyka
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego 
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • pęczek kolendry
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • sól, pieprz 
  • olej do smażenia - u mnie kokosowy

wykonanie:
Cebule kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju. Połowę cebuli odkładamy do mięsa. Do pozostałej dodajemy posiekany czosnek i jeszcze chwilę podsmażamy. W garnku należy zagotować 800ml wody. Do wrzątku wkładamy pokrojoną w plastry marchew oraz ziemniaki, dodajemy też cebulę z czosnkiem i imbir. Gotujemy do chwili aż warzywa zmiękną. Odstawiamy do przestygnięcia, a gdy zupa nie będzie już tak gorąca miksujemy ją na krem, dodajemy mleczko kokosowe oraz doprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z limonki.
Do mięsa mielonego dodajemy pozostałą cebulę, koncentrat pomidorowy, jajko, połowę posiekanej kolendry oraz przyprawy - kmin rzymski, pieprz ziołowy, sól i pieprz. Dokładnie wyrabiamy mięso i za pomocą łyżeczki do herbaty oddzielamy porcje mięsa, które w dłoniach formujemy w małe kulki. Smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron. 
Zupę podajemy z klopsikami i kolendrą.

 

środa, 27 stycznia 2016

Kurczak w mleku kokosowym z nutą pomarańczy


Taki szybki obiad poczyniłam. Za oknem ponuro więc danie musiało być pełne słońca i aromatu. Dla niektórych członków mojej rodziny było to prawdziwe wyzwanie. 
Przyznam szczerze, że nie zawsze moje kulinarne poczynania przyjmowane są z entuzjazmem przez moją młodszą córkę. Ona woli klasyczną kuchnię polską, bez żadnych nowinek, absolutnie bez najmniejszych nawet zmian czy to w wyglądzie dania, czy w smaku. To właśnie Jej sposób żywienia sprawia, że coraz mniej przepisów pojawia się na blogu. Ona ma swój niezmienny zestaw, któremu niestety jest wierna, a wszelkie nowinki wywołują u Niej lęk. Postępowanie z takim przypadkiem jest niestety czasochłonne, ale mam nadzieje, że idzie ku lepszemu i już niedługo Jej menu się mocno rozbuduje. Póki co przy okazji tego dania była miła niespodzianka, bo dziecię odważyło się spróbować i po dłuższym namyśle orzekło, że taki obiad zje. Można powiedzieć, że odniosłam sukces.


Kurczak w mleku kokosowym z nutą pomarańczy
składniki:
  • 2 piersi kurczaka
  • 1 pomarańcza
  • 4 marchewki
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 małe puszki mleka kokosowego 2x165 ml
  • 2 goździki
  • 1 łyżeczka kurkumy w proszku
  • 2 cm imbiru
  • świeża kolendra
  • olej kokosowy
  • sól, pieprz

Wykonanie:
Kurczaka oczyszczamy z błonek i kroimy w dużą kostkę. Doprawić solą, pieprzem i kurkumą oraz wymieszać z łyżką oleju. Na patelni podsmażyć na 1 łyżce oleju posiekany czosnek, cebula oraz starty imbir. podlać wodą. Dodać kurczaka i smażyć około 5 minut. Dodać pokrojoną w talarki marchew i smażyć kolejne 5 minut. Wlać mleko kokosowe oraz sok z pomarańczy. Dodać goździki. Gotować do chwili gdy marchewka będzie miękka, ale nie rozgotowana. Przed podaniem wyłowić goździki oraz dodać posiekaną kolendrę. W razie konieczności doprawić solą, pieprzem.
Podawać z ryżem.

czwartek, 18 września 2014

Łosoś, pomidor, fasolka.


 Jak ja się cieszę z ostatnich dni. W prost uwierzyć nie mogę, że wrzesień rozpieszcza nas piękną, słoneczną pogodą. I aż żal, że trzeba się poddać codziennym obowiązkom. Z tej okazji i przy okazji w kuchni spędzam dość mało czasu, znów gotuję w pośpiechu. Jednak nie oznacza to, że jadamy byle co i byle jak, o co to to nie. 
Obiad szybki, ale za to smaczny i zdrowy. Najważniejsze jednak dla mnie to fakt, że moja Latorośl, która kiedyś płakała na widok 'różowej rybki', dziś zajada się nią aż miło.


Łosoś w curry
składniki:
  • 400 g surowego łososia
  • 150 g zielonej fasolki szparagowej
  • 1 duży pomidor
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżeczki curry w proszku
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 2 cm imbiru
  • sok z cytryny
  • sól, pieprz
  • 0,5 łyżeczki chilli
  • 250 ml kremówki

wykonanie:
Fasolkę gotujemy al dente w osolonej wodzie. Odsączamy.
Z pomidora ściągamy skórkę i kroimy go w kostkę. 
Łososia kroimy w dużą kostkę. Doprawiamy solą i obsmażamy na patelni z obu stron. Zdejmujemy z patelni i odstawiamy.
Na oliwie podsmażamy posiekaną cebulę, czosnek i imbir. Dodajemy przyprawy - curry, kurkumę i chilli. Smażymy przez 2-3 minuty. Podlewamy 200 ml wody. Gotujemy około 5 minut. Dolewamy śmietanę oraz dodajemy pomidora. Gotujemy 5 minut i dodajemy usmażonego łososia i fasolkę. Gotujemy jeszcze 1 minutę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

wtorek, 19 listopada 2013

Czekolada i gruszki.


Na listopadowe pochmurne lub mgliste dni, na wszelkie smutki i na złe samopoczucie jak wiadomo najlepsza jest czekolada. Bo ona ma w sobie coś niezwykłego, coś co sprawia, że świat staje się lepszy, że problemy mniejsze, a ludzie weselsi. A gdy ta czekolada występuje jeszcze w miłym towarzystwie to czegoż chcieć więcej od życia. Na chwilę zapominam o wszystkim i delektuje się moim cudownym, słodkawym deserem.




Gruszki w czekoladzie
składniki:
  • 4 twarde gruszki
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 30 g masła
  • 2 jajka
  • 50 g cukru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1:4 łyżeczki imbiru - opcjonalnie

syrop 
  • 750 ml wody
  • 70 g cukru
  • 1 laska cynamonu
  • sok z połowy cytryny

wykonanie:
Za pomocą nożyka do usuwania gniazd nasiennych oczyszczamy gruszki z pestek. Ścinamy im podstawy i obieramy. Gruszki powinny stać.
W garnku umieszczamy wszystkie składniki syropu, doprowadzamy do wrzenia, a następnie wkładamy do niego gruszki. Gotujemy na małym ogniu około 15 minut. Jeśli gruszki są miękkie to skracamy czas gotowania. Odcedzamy je i odstawiamy do wystudzenia.
Czekoladę i masło roztapiamy w kąpieli wodnej.
Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy na sztywna piane.
Osobno ubijamy żółtka z cukrem, dodajemy do nich mąkę ziemniaczaną i ewentualnie imbir, nadal ubijamy. Dodajemy czekoladę, dokładnie mieszamy. Na końcu dodajemy ubite białka i delikatnie mieszamy.
Masę przelewamy do 4 foremek nasmarowanych masłem. Średnica foremki około 10 cm.
Następnie na środku umieszczamy gruszkę. 
Pieczemy około 10-12 minut w temperaturze 200°C.
Podajemy lekko wystudzone.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Ciasteczka imbirowo-cynamonowe

 

Na co dzień nie piekę ciasteczek. Jeśli już mam ochotę na tego typu słodkości, przyznam z niechęcią, że idę do pobliskiego sklepu i kupuję małą paczuszkę. Na szczęście nie zdarza się to zbyt często. Wszystko zmienia się z nadejściem Świąt. Właśnie wtedy stawiam na własnoręcznie przygotowane pierniki i ciastka, a o kupnych nie ma mowy.


Lubię wyszukiwać nowe przepisy, mam pewne preferencje co do smaku, ale chętnie próbuję czegoś nowego. Okres od listopada do połowy grudnia to czas testowania. Nie wszystkie wypróbowane przepisy zasługują na to, by skorzystać z nich drugi raz, a tym bardziej by zrobić to przy okazji Świąt.
Są jednak i takie, których nie możemy się doczekać i najchętniej zaraz po skończonej porcji ciastek poszłabym do kuchni  przygotować kolejną. Zawsze w tym okresie są to ciasteczka korzenne. Moi domownicy lubią cynamonowe, ja lubię też takie z dodatkiem kardamonu czy imbiru. Lubię, gdy te cudowne zapachy wypełniają cały dom, gdy już od progu czuć, że w kuchni powstaje coś pysznego - coś jak ciasteczka, które upiekłam właśnie dziś. 





Ciasteczka imbirowo-cynamonowe

 Składniki na ciasteczka:
  • 50 g drożdży
  • 3 szklanki mąki
  • 2 żółtka
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  • 125 g margaryny Palma z Kruszwicy
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu

Z pokruszonych drożdży, 1 łyżeczki cukru, 1 łyżeczki mąki i letniego mleka robimy rozczyn. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 15-20 minut.
Żółtka ubijamy z cukrem mikserem.
Mąkę wymieszaną z imbirem oraz cynamonem łączymy z posiekaną margaryną. Dodajemy wyrośnięte drożdże i ubite wcześniej żółtka. Ciasto zagniatamy tak jak ciasto kruche. Odstawiamy pod przykryciem na 30 minut, by odpoczęło w temperaturze pokojowej.
Po tym czasie dzielimy ciasto na 4 porcje, wałkujemy każdą z nich na grubość 5 mm i za pomocą foremki wycinamy ciasteczka.
Pieczemy je około 10 - 15 minut w temperaturze 180 stopni C. Piekarnik nie musi być wcześniej nagrzany.

Składniki na lukier:
  • cukier puder
  • woda
Upieczone i wystudzone ciasteczka dekorujemy lukrem, który robimy z cukru pudru i wody. Lukier nie powinien być zbyt luźny, ale też nie może być za gęsty. Ma się dobrze rozprowadzać na ciasteczkach. Polukrowane ciastka odstawiamy do zastygnięcia lukru.

 Przepis na około 60 sztuk/6-8 osób
Przygotowanie: około 80 minut bez czasu oczekiwania


wtorek, 13 września 2011

Pierwsze przeziebienie :-(



Ledwie nastal wrzesnien i zaczela sie szkola, a w naszym domu pojawilo sie pierwsze przeziebienie.
Dla mnie koniec sierpnia to ciagly strach, ze Viki znow zacznie swoj dziesieciomiesieczny maraton z kaszlem. Zupelnie nie wiem jak to sie dzieje, ale juz 3 rok z rzedu ledwie koncza sie wakacje, ledwie zmieniam kartke w kalendarzu, a zaczyna sie najpierw niewinny katar, a zaraz za nim obrzydliwy kaszel, ktory wraca co miesiac.
Walka z nim to jak walka z wiatrakami, ale ja nadal nie skladam broni i ciagle szukam nowego "lekarstwa" by przetrwac ten trudny dla nas czas. Nie sadzilam jednak, ze przygotowywanie roznych leczniczych mikstur zaczne juz tak wczesnie, przeciez ciagle jeszcze mamy lato.
Tak czy inaczej od dwoch dni dzielnie wypijamy po lyzce pysznego syropku z miodu wierzac, ze na kolejne przeziebienie poczekamy dluzej niz tylko 1 miesiac.



"Syropek" z miodu

skladniki:
  • sloiczek miodu lipowego (250ml)
  • 1 cytryna
  • 3 cm swiezego imbiru

wykonanie:
Najlepiej gdy miod jest plynny, wtedy przelewamy go tylko do wiekszego sloiczka. Jesli miod nie jest plynny to nalezy go rozpuscic w garnuszku i przelac do sloiczka.
Cytryne sparzyc i dobrze umyc, a nastepnie pokroic na plasterki wyrzucajac koncowki. Cytryne dodajemy do miodu. Na koncu dodajemy imbir. Obieramy go i albo scieramy na tarce i najmniejszych oczkach albo kroimy w paseczki lub kosteczke.
Sloiczek zakrecamy i wstrzasamy nim by imbir, miod i cytryna sie ladnie zmieszly. Pozostawiamy tak maksymalnie 2 dni, po tym czasie miod stanie sie luzniejszy.
Miksture mozemy dodawac do herbaty lub dawkowac ja sobie tak jak my po 1 lyzce na dzien.
Cytryna doskonale nadaje sie do herbaty. Pokrojony imbir mozna po prostu zjesc.
Na zdrowie!


poniedziałek, 25 października 2010

Moj pierwszy dyniowy wypiek :)



Za oknem jesien, a ja coraz czesciej czuje sie jakby Swieta byly tuz tuz. Nie ma w tym nic dziwnego gdy w mieszkaniu co pare dni unosza sie tak cudowne, korzenne aromaty. Wymykaja sie z kuchni i powolutku napelniaja swa wonia kazdy zakatek naszego M. Dzialaja bardzo kojaco na nas wszystkich, ale tez sprawiaja, ze moja Mala Ksiezniczka jest troche rozczarowana. Za kazdym razem gdy poczuje w powietrzu cynamon, kardamon czy gozdziki przybiega z pytaniem czy to juz sa Swieta? I za kazdym razem gdy mowie Jej, ze jeszcze nie, ze musi jeszcze troszke zaczekac, Ona odchodzi zawiedziona. Pocieszam Ja, ze do Swiat zostalo naprawde niewiele czasu.
Tymczasem cieszymy sie piekna, zlota jesienia i jej darami. W roli glownej oczywiscie dynia, co tez nie jest dziwne gdy trwa wlasnie Festiwal dyni.
Od kilku lat bardzo aktywnie uczestncze w tym wydarzeniu, gdyz to wlasnie dzieki niemu pokochalam dynie miloscia bezgraniczna. W tym roku odwazylam sie upiec z dyni ciasto. To moj absoluny debiut. Nigdy w zyciu nie zrobilam dyniowego ciasta, nigdy tez takiego ciasta nie jadlam. Nie wiedzialam czego sie spodziwac, ale lista skladnikow dzialala na moja wyobraznie. Zaskoczyla mnie jedynie konsystencja ciasta, bo nie spodziawalam sie, iz bedzie tak bardzo kremowe.



Ciasto dyniowe

skladniki na ciasto
  • 250g maki krupczatki lub tortowej
  • 200g masla
  • 3 lyzki cukru pudru
  • 1 zoltko
  • szczypta soli
  • torebka cukru waniliowego
  • 40g zmienonych orzechow wloskich

skladniki na mase:
  • 450g miazszu dyni
  • 2 jajka + 1 zoltko
  • 75g brazowego cukru
  • 1 lyzeczka zmielonego cynamonu
  • 0,5 lyzeczki galki muszkatalowej
  • 0,5 lyzeczki zmielonych gozdzikow
  • 0,5 lyzeczki zmielonego imbiru
  • 250ml kremowki

wykonanie:
Wszystkie skladniki ciasta zagniesc razem. Uformowac kulke i odstawic do lodowki na godzine. Po tym czasie wylozyc ciastem nasmarowana maslem tortownice.
Dynie pokroic na rowne kawalki okolo 2,5 cm i ugotowac w malej ilosci wody. Odsaczyc i przecisnac przez praske.
Jajka ubic z cukrem. Przyprawy zagotowac w rondelku razem ze smietana i po przestudzeniu dodac do ubitych jajek. Na koncu dodac puree z dyni. Wymieszac. Gotowa mase przelac na ciasto.
Pieczemy w 180°C przez 40 minut.
Przed podaniem ciasto posypac cukrem pudrem.

Uwagi: Zmienilam nieco proporcje ciasta, bo jak dla mnie bylo w nim zbyt duzo masla i ciasto bylo za tluste.
Poza tym masa dyniowa jest bardzo kremowa.
Dla zaostrzenia smaku dalabym odrobine wiecej imbiru.

piątek, 30 października 2009

Bursztynowa jesien ze sloiczka



Lubie w sobotni czy niedzielny poranek zjesc na sniadanie swieza bulke z dzemem, popic ja aromatyczna, czarna kawa. Nigdzie sie wtedy nie musze spieszyc, nic nie musze robic, delektuje sie chwila, bo wiem, ze przeciez nie bedzie trwac wiecznie. Mam ochote ja zatrzymac, ale to przeciez niemozliwe.
Moze wlasnie dlatego uleglam pokusie i w tym roku jak jeszcze nigdy zamienilam sklepowy dzem, na taki ktory wychodzi spod mych rak.
W kilku sloiczkach zamknelam smaki i aromaty lata. Teraz zamykam ostatnie promienie slonca, bo slonce w tym tygodniu bylo dla nas naprawde hojne. Chwilami czulam sie tak, jakby zaraz miala przyjsc wiosna zamiast szarej jesieni czy mroznej zimy. Taka aura dodawala mi sil i ochoty do dzialania, wiec bez wiekszego wysilku przeszukalam ponownie moj magiczny schwek i z kilkoma pustymi sloiczkami powedrowalam do kuchni. A tam powstawal moj cudowny dzem z dyni i poparanczy. Jego aromaty wirowaly w powietrzu, wypelnialy powoli caly dom swa slodycza. Teraz ja zamykam je w malym sloiczku.
Gdy za pare tygodni otowrze go na sniadanie pewnie za oknem bedzie juz pochmurno i szaro, i wtedy przypomni mi sie piekna, pelna cieplych barw jesien, bursztynowa i zlota jak moj dziesiejszy dzem.



Dzem z dyni i pomaranczy

skladniki:
  • 1kg dyni pokrojonej w kostke
  • 1/4 szklanki wody
  • 2-3 pomarancze pokrojone w kostke bez bialych czesci
  • 100-200g brazowego cukru
  • sok z polowy cytryny
  • otarta skorka z 2 pomaranczy
  • cynamon
  • strarty imbir

wykonanie:
Dynie zalewamy woda i gotujemy do miekkosci.
Z pomaranczy scieramy skorke, a pomarancze kroimy na kawalki pozbawiajac je bialych blonek. Dodajemmy do miekkiej dyni, wsypujemy cukier. Ilosc cukru zalezna jest od slodkosci jaka chcemy uzyskac. Wszystko gotujemy tak dlugo az odparuuje caly plyn, a dzem uzyska odpowiednia konsystencje. Ja umiescilam garnek w piekarniku (200°C na 1 godzine).
Gdy chcemy aby dzem byl bardziej jednolity mozemy go lekko zmiksowac.
Pod sam koniec dodajemy starta skorke z pomaranczy, imbir i cynamon do smaku.
Jeszcze goracy dzen przekladmy do wyparzonych sloiczkow, zakrecamy, odwracamy do gory dnem i odstawiamy do wystygniecia.


Dzem ten przygotowalam w ramach Festiwalu dyni organizowanego przez Bez oraz akcji Spizarnia organizowanej przez Pele



środa, 26 sierpnia 2009

Sloneczny krem



Zupy-kremy pokochalam miloscia bezgraniczna gdy zaczelam sama gotowac dla mojej Coreczki. Na poczatku o wiele latwiej mi bylo otworzyc zakupiony w sklepie sloiczek, co tez czynilam dosc czesto. Gotowanie osobnych obiadkow dla tak absorbujacego dziecka wykraczalo poza moje sily. Jednak z czasem, gdy moja Latorosl "dorastala" i potrafila zajac sie sama soba, ja zamienilam sklepowe sloiczki na pyszne zupy domowej roboty. Przy okazji pokochalam tez moj nezawodny blender, bez ktorego nie wyobrazam sobie funkcjonowania w kuchni. Przy jego pomocy i z odrobina wyobrazni co jakis czas wyczarowuje smaczne cudo. Dzis byl to pachnacy krem z kalafiora, lekko pikantny, gesty, w kolorze slonca.



Krem z kalafiora

skladniki
pol kalafiora
2 marchewki
1 cebula
2 ziemniaki
2 zabki czosnku
kawalek swiezego imbiru
750ml bulionu drobiowego
odrobina masla do smazenia
curry
galka muszkatalowa
pieprz
koperek
smietana

wykonanie:
Na masle podsmazamy posiekana cebule, czosnek i imbir. Nastepnie dokladamy pokrojona w plasteki marchewke i ziemniaki pokrojone w kostke. Podsmazamy okolo 5 minut.
Kalafiora dzielimy na rozyczki, myjemy i dokladamy do reszty warzyw. Calosc zalewamy bulionem. Gotujemy do chwili gdy warzywa sa miekkie.
Odkladamy kilka rozyczek kalafiora, a reszte miksujemy blenderem.
Zupe doprawiamy curry, galka muszkatalowa i pieprzem. Dolewamy odrobine smietamy.
Nalewamy do talerzy, na wierzchu ukladmy odlozonego wczesniej kalafiora i posypujemy swiezym koperkiem.
Smacznego!