expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 22 września 2009

Placuszki ryzowe z pomidorami



Wlasnie uslyszalam w radio, ze dzis o 23 rozpoczyna sie jesien.
Hmmm... jakos nie spieszno mi do jesieni, no chyba, ze bedzie taka jak kilka ostatnich dni, piekna, sloneczna i w miare ciepla. Lubie wtedy wyjsc z domu i chodzic sobie wsrod drzew, patrzec na spadajace liscie, czuc ich zapach, slyszec szelest pod butami.
W takie dni malo czasu spedzam w kuchni, gotuje raczej prosto i szybko, podobnie jak latem.

Kilka dni temu odwiedzajac naszych znajomych zostalam obdarowana dosc znaczna iloscia cudnych pomidorow. Bylo ich cale mnostwo, o roznych ksztaltach i rozmiarach. Ten pomidorowy akcent na zakonczenie lata bardzo nam sie spodobal. Zajadalismy sie tymi aromatycznymi i pysznymi pomidorami przez caly tydzien. Dodatkowo wykorzystwalam je do roznych potraw. Wczoraj na naszym stole zagoscily placuszki ryzowe z malymi, pelnymi smaku, pomidorkami koktajlowymi. Danie szybkie, proste i lekkie.



Placuszki ryzowe z pomidorami

skladniki:
1 woreczek ryzu
50g maki krupczatki
50g startego parmezanu
1 jajko
0,5 szklanki mleka
sol, pieprz
pol lyzeczki chili
100g pomidorkow koktajlowych
peczek szczypiorku
1 zabek czosnku

wykonanie:
Ryz gotujemy wedlug przepisu na opakowaniu. Odcedzamy i pozostawiamy o wystudzenia.
Make mieszamy z mlekiem, jajkiem, sola i pieprzem na jednolita mase. Nastepnie dodajemy starty parmezan, ryz, szczypiorek i posiekany czosnek. Dodajemy chili. Dokladnie mieszamy.
Pomidorki myjemy i kroimy na pol.
Na patelnie z rozgrzanym olejem wykladamy lyzka placuszki, na wierzchu kazdego ukladamy po 3-4 polowek pomidorkow. Pomidory ukladamy przecieta strona ku gorze i lekko je dociskamy.
Placuszki smazymy na zloty kolor z obu stron.
Podajemy gorace z dodatekiem np salaty.
Smacznego!

wtorek, 15 września 2009

Wyroznienie :)

Kilka dni temu Monia z bloga GastroMonia przyznala mi wyroznienie "One lovely blog award". To moja pierwsza blogowa nagroda wiec cieszy mnie tym bardziej. Chcialam z calego serca podziekowac za to wyroznienie.
Tym samym powinnam wskazac blogi, ktore wedlug mnie zasluguja na taka nagrode, ale przyznam, ze jest to bardzo trudne. Jest wiele blogow, ktore cenie i chetnie odwiedzam. Sa tez takie, ktorych jeszcze dobrze nie poznalam, bo brakuje mi na to czasu.
Mysle, ze to wyroznienie nalezy sie wiec wsystkim tym, ktorzy tworza swe blogi z pasja, poswiecajac im czas i energie :)


poniedziałek, 14 września 2009

Pomidory. Makaron. Cukinia.



Poniedzialkowy poranek przywital nas slicznym sloneczkiem. Jednak o wysokich temperaturach nie ma juz chyba co marzyc. Kiedy rano szlysmy z Viki do przedszkola bylo chlodno i dobrze, ze mialysmy juz cieplejsze kurtki.
Ja jednak lubie taka pogode, chlodne i sloneczne poranki zapowiadaja sliczna jesien, pelna cieplych barw. Viki czeka juz na spadajace liscie i nasze rodzinne wyprawy do parku. Uwielbiamy te wyglupy na dywanie uslanym z kolorowych lisci, podrzucanie ich do nieba, a potem podziwianie jak spokojnie opadaja w dol.
Poki co jednak w kuchni chce zatrzymac lato jak najdluzej. Juz ostatnio o tym pisalam. Korzystam wiec jeszcze z darow lata. W mojej kuchni ciagle goszcza pomidory, cukinia, baklazany.
Dzis od samego rana myslalam o faszerowanej cukini. Ta mysl nie dawala mi spokoju. Szczesliwie cukinie kupilam w weekend na mojej ulubionej fermie. Pozostalo wymyslic jeszcze farsz, lekki, pelen smaku i aromatu. Cos co bedzie sie dobrze komponowalo z zapieczona cukinia.
A efekt moich cukiniowych rozmyslan wyglada tak:



Cukinia faszerowana pomidorami

skladniki:
3 cukinie
3 duze pomidory
50g drobnego makaronu
1 cebula
1 zabek czosnku
2 lyzeczki koncentratu pomidorowego
sol, pieprz
tymianek
2 lyzki oliwy z oliwek
parmezan
oliwa do posmarowania foremki

wykonanie:
Cukinie myjemy, kroimy na pol po dlugosci. Z cukini wydrazamy srodek pozostawiajac boki o grubosci 1 cm. Solimy srodek by cukinia puscila sok i po okolo 10 minutach odlewamy go.
W tym czasie na oliwie z oliwek podsmazamy posiekana cebule i czosnek. Pomidory obieramy ze skorki, kroimy w kostke. Najlepiej gdy pomidory sa miazszyste, jesli nie to pozbawiamy je pestek, a w kostke kroimy tylko miazsz. Dodajemy pomidory, koncentrat i surowy makaron na patelnie. Dusimy wszytsko okolo 10 minut. Doprawiamy sola, pieprzem i tymiankiem.
Gotowym farszem napelniamy cukinie. Ukladamy je na wysmarowanej tluszczem blaszce i zapiekamy w piekarniku 20-25 minut w temperaturze 180°C. Przed koncem zapiekania posypujemy cukinie startym parmezanem.
Podajemy na cieplo.
Smacznego!

środa, 9 września 2009

Fasolka, pomidory, tarta.



Gdy sie wyprowadzilam z domu wsrod wielu innych rzeczy dostalam od mojej Mamy foremke do tart. Mama kupila ja przypadkiem, nawet sie nie zastanawiala komu i do czego ona bedzie sluzyc. Zapytana czy chce do czegos taka foremke odpowiedzialam bez namyslu, ze bardzo chetnie. Dopiero pozniej zaczelam rozmyslac co ja w niej bede robic? No i zrobilam... tarte.
Moja pierwsza tarta byla z porow. Przepis na nia znalazlam w jakiejs gazecie i bylo to cale wieki temu. Od tamtej pory juz nie jedna tarta wyszla spod mych rak. Bywaly rozne, raz lepsze, raz gorsze. Ta ostatnia zdecydowanie zalicza sie do tych lepszych :)

W mojej malej Rodzinie wszyscy lubia fasolke, a juz najwiekszym fanem jest moja Coreczka. Ona pochlania fasolke zolta i zielona, gotowana bez dodatkow i taka z bulka tarta. Robiac ta tarte pomyslalam wlasnie o Niej. Wiedzialam, ze na widok placka, bo tak wlasnie nazywa tarty moja Viki, z duza iloscia zielonej fasolki zaswieca sie Jej oczy. Ale oczy zaswiecily sie nie tylko Jej, bo ta tarta sprawila tez wielka radosc Polowkowi, ktory zachwycal sie prawie kazdym jej kesem.



Tarta z zielona fasolka

skladniki:
gotowe ciasto francuskie
250g zielonej fasolki
okolo 8 suszonych pomidorow
kulka mocarelli
2 jajka
3 galazki tymianku
sol, pieprz
parmezan do dekoracji

wykonanie:
Smarujemy oliwa foremmke do tart i wykladamy ja ciastem francuskim. Na ciescie kladziemy papier do pieczenia i wysypujemy groch. Tak przygotowane ciasto podpiekamy okolo 10-15 minut w piekarnku nagrzanym do 200°C.
Fasolke myjemy, kroimy na mniejsze kawalki i gotujemy w osolonej wodzie az bedze jedrna. Odsaczamy.
Mocarelle kroimy w kostke. Pomidory odsaczamy z oliwy i kroimy je w paseczki.
Ser, fasolke i pomidory laczymy z roztrzepanymi jajkami, dodajemy listki tymianku oraz pieprz i ewentualnie sol. Calosc wylewamy na wystudzone ciasto i ponownie wkladamy do piekarnika az do chwili gdy jajka sie zetna, a ser ladnie zapiecze.
Przed podaniem tarte ozdabiamy tartym parmezanem.
Smacznego!

wtorek, 8 września 2009

Zatrzymac lato



Zaloze sie, ze nie ja jedna chcialabym zeby lato trwalo jak najdluzej. Nieublagalnie jednak zbliza sie jesien. Dzis za oknem jest piekne slonce, ktore grzeje z calej mocy, ale jeszcze kilka dni temu aura byla prawdziwie jesienna. Wychodzac z domu trzebabylo ubrac sie cieplej i koniecznie zaopatrzyc sie w parasol.
W taki wlasnie ponury dzien pomyslalam jak bardzo zal mi, ze lato sie juz konczy. Chcialam jeszcze przez chwile moc cieszyc sie jego urokami. Poszlam do kuchni i pod wplywem tej tesknoty przygotowalam przepyszne tarteletki z cukini.
Niestety ten brak slonca sprawil, ze moje zdjecia sa dosc ponure i daleko im do idealu.
W tym roku cukinia bardzo czesto goscila w moim domu. Az trudno w to uwierzyc, ale jeszcze rok temu nie zaliczalam sie do jej fanow. Alez ja bylam glupia! Cukinia to w tej chwili jedno z moich ulubionych warzyw. Do tego daje tyle mozliwosci. Chce sie wiec cieszyc nia jak najdluzej.



Tarteletki z cukinia

skladniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
1 duza cukinia
1 zabek czosnku
1 cebula
1 pomidor
1 jajko
50g sera gouda - startego na duzych oczkach
sol, pieprz
okolo 0,5 lyzeczki chili
tymianek
oregano

wykonanie:
Tarteletki wykladamy ciastem francuskim, na ktorym ukladamy papier do pieczenia, wysypujemy np grochem i tak podpiekamy okolo 10 minut w piekarniku nagrzanym do 200°C.
W tym czasie robimy farsz.
Cukinie scieramy na tarce o duzych oczkach, solimy i odstawiamy na okolo 10 minut by pusciala sok. Odsaczamy ja.
Na patelnii podsmazamy pokrojona w kostke cebule i posiekany czosnek. Calosc dodajemy do cukini.
Z pomidora sciagamy skorke i wydrazamy pestki. Kroimy w kostke pozostaly miasz i rowniez dodajemy do cukini.
Doprawiamy chili, pieprzem, dodajemy ziola, starty ser i dobrze roztrzepane jajko. Dokladnie mieszamy. W razie potrzeby solimy, ja nie solilam poniewaz cukinia byla juz wystarczajaco slona.
Wystudzone tarteletki napelniamy farszem i ponownie wkladamy do piekarnika. Zapiekamy az do chwili gdy jajko sie zetnie.
Smacznego.

sobota, 5 września 2009

Slimaki lubia deszcz



Upieklam wczoraj buleczki. Takie pulchne i slodkie slimaki. Pomyslalam, ze beda idealne do popoludniowej kawy albo raczej herbaty, bo ja kawy nie pijam po poludniu.
Ciesze sie bardzo z tych buleczek, bo upieklam je w ramach Weekendowej piekarni :) To juz 41 edycja, a ja wzielam w niej udzial zaledwie drugi raz. Marzyl mi sie chleb, ale ja chyba jeszcze nie dojrzalam do tego by zmierzyc sie z zakwasem. Wszystko jeszcze przede mna.

Po buleczkach dzis juz sladu nie ma. Nie dziwi mnie to wcale, bo byly bardzo smaczne.
W taki pochmurny dzien jak miniony piatek smakowaly wybornie. Od rana deszcz lal sie z nieba strumieniami. Viki zadowolona, bo do przedszkola poszla w kaloszach. Ja juz mniej, bo mialam nadzieje, na piekny, sloneczny dzien, a slonce jakos nie mialo sily przebic sie przez ta gruba warstwe chmur.
W takie deszczowe dni slimaki ochoczo wypelzaja z kryjowek i zawsze gdy idziemy z Viki na spacer to wypatrujemy ich na chodniku. Nigdy nie dajemy im sera na pierogi, bo u nas twarog to rarytas. Ale one i tak chetnie pokazuja nam swoje rogi.
Gdy zabieralam sie za pieczenie moich slimakow zastanawialam sie czy beda sliczne z rogami czy moze jakies zakalce zamknete w skorupkach. Wyszly takie:



Buleczki Chelsea
cytuje za Ania z "Mojej malej kuchnii"

skladniki:
nadzienie:
50 gr miękkiego brązowego cukru
50 gr zwykłego cukru
50 gr masła miękkiego
skórka otarta z 1/4 cytryny
1/4 łyżeczki świeżo utartej gałki muszkatołowej lub cynamonu
100 gr małych, ciemnych rodzynek

ciasto:
150 gr mąki pszennej zwykłej
300 gr mąki pszennej chlebowej
1 łyżeczka drobnej soli morskiej
75 gr mleka (temperatura pokojowa)
75 gr wody (temperatura pokojowa)
2 średnie jajka
50 gr "golden syrup" lub po prostu jasnego miodu
2 łyżeczki świeżych drożdży, rozdrobnionych

+ masło do foremki oraz drobny cukier do posypania

syrop:
150 gr cukru
100 gr wody
Syrop zagotować, gotować 2 minuty i zostawić do wystygnięcia.



wykonanie:
Mieszamy składniki nadzienia (bez odzynek) aż do uzyskania miękkiej masy. Zostawiamy ją w temperaturze pokojowej na czas wyrabiania ciasta.

W dużej misce mieszamy mąki i sól. W drugim naczyniu mieszamy mleko, wodę, jajka, golden syrup (miód) i świeże drożdże. Wlewamy płyn do naczynia z mąką i wyrabiamy do uzyskania miękkiego, lepkiego ciasta. Przykrywamy i odstawiamy na 10 minut.
Smarujemy oliwą stolnicę czy inną powierzchnię na której będziemy wyrabiać ciasto, wykładamy nasze ciasto i wyrabiamy 10 sekund. Kształtujemy gładką kulę. Myjemy i wycieramy naszą miskę z ciasta, smarujemy ją oliwą i przekładamy ciasto do miski na kolejne 10 minut. Jeszcze raz wyrabiamy ciasto na natłuszczonej powierzchni i ukształtowawszy kulkę wkładamy do miski, przykrywamy i odstawiamy na 1 godzinę w ciepłe miejsce (21 - 25 C)

Dan Lepard teraz radzi wyłożyć spód kwadratowej foremki o bokach 30 cm papierem do pieczenia i wysmarować i papier i boki foremki roztopionym masłem. Nasze bułeczki będą miały wtedy charakterystyczny lekko kwadratowy kształt.

Naszą stolnicę lekko posypujemy tym razem mąką i rozwałkowujemy ciasto by uzyskać kwadrat o boku około 35 cm. Naszą masę na nadzienie kruszymy na całej powierzchni ciasta i posypujemy currants (rodzynkami). Następnie zwijamy ciasno od jednego końca jak roladę. Kroimy naszą "roladę" na 9 równych części i układamy te plasterki w foremce (3 rzędy po 3), lub po prostu obok siebie na blasze. Otrzymamy w ten sposób nadziewane ślimaczki. Przykrywamy je ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę.

Nagrzewamy piekarnik do 180 C. Odkrywamy nasze bułeczki, posypujemy po wierzchu drobnym cukrem. Pieczemy na środkowej półce 25 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 170 C i pieczemy dalsze 15-20 minut aż bułeczki nabiorą pięknego jasno brązowego koloru. W między czasie przygotowujemy syrop. Bułeczki po wyjęciu z piekarnika zostawiamy na kratce na 10 minut. Smarujemy je po wierzchu syropem i podajemy jeszcze ciepłe!

Uwagi: Ja zmniejszylam proporcje skladnikow na syrop 100g cukru i 50g wody. Uwazam, ze buleczki same w sobie maja juz duzo cukru wiec mnej syropu wcale im nie zaszkodzi.
Poza tym gdybym robila je drugi raz pokroilabym rolade na wiecej czesci by w ten sposob buleczki byly mniejsze.

Smacznego!

czwartek, 3 września 2009

Male slodkosci na wszelkie smutki



Gdy tylko wrocilam do domu nie moge sobie nigdzie znalezc miejsca. Blakam sie po mieszkaniu, jest tak cicho i pusto. Co jakas czas lezka kreci sie w oku, zastanawiam sie jak radzi sobie moje dziecko? A Ona pewnie swietnie sie bawi.
Gdy rano odprowadzalam Viki do przedszkola pierwszy raz po dwumiesiecznej przerwie, Ona miala swietny humor i chyba juz sie nie mogla doczekac spotkania z innymi dziecmi.
Myslalam, ze nie bedzie chciala wejsc do sali, ze bedzie trzymac sie mojej spodnicy. A tym czasem Viki czula sie ja ryba w wodzie, po chwili nawet powiedziala mi zebym juz sobie poszla do domu.
Z dnia na dzien nasze dzieci staja sie takie samodzielne, nagle dorosna... ech zycie...

Nie ukrywam, ze jest mi troche smutno. Powinnam sie cieszyc, ze powrot do przedszkola byl taki bezproblemowy, bez placzu, dlugiego pozegnania i tesknoty, ale jakos nie umiem.
W takiej chwili mysle sobie, ze na wszelkie smutki i te duze i te male najlepsze bedzie cos slodkiego, cos po czym dobry humor zawsze wraca.



Tiramisu z nektarynka

skladniki:
250g serka mascarpone
200ml smietanki kremowki
50g cukru pudru
2 lyzeczki kawy instatnt
50ml Amaretto
1 nektarynka
okolo 300g biszkoptow
gorzkie kakao do posypania

wykonanie:
Nektarynke lub brzoskwnie sparzamy goraca woda i sciagamy skorke, kroimy na kawalki.
Kawe zalewamy 100ml wrzatku i odstawiamy do wystudzenia. Nastepnie dolewamy Amaretto.
Mascarpone ucieramy z cukrem pudrem. Kremowke ubijamy na sztywno i laczymy z serkiem.
Biszkopty maczamy w kawie i ukladamy na spod szklaneczek. Nastepnie przykrywamy je warstwa kremu, na ktorym ukladamy pokrojone owoce. Czynnosc powtarzamy do wyczerpania wszystkich skladnikow.
Ostatnia warstwe powiniem stanowic krem, ktory posypujemy gorzkim kakao.
Przed podaniem deser chlodzimy w lodowce.
Smacznego!

Uwagi: Skladnikow wystarczylo mi na 4 szklaneczki.
Mysle, ze rowniez gruszki by tu fajnie smakowaly, bo to ze maliny czy truskawki pasuja to raczej oczywiste :)



piątek, 28 sierpnia 2009

Zielone wspomnienia - bob



Spogladam za okno i widze szare chmury, takie z ktorych pewnie zaraz spadnie deszcz. Pogoda na dzis nie jest juz taka optymistyczna jak kilka dni temu. To znak, ze nadchodzi jesien. Powoli konczy sie czas letnich warzyw.
Ucieszylam sie wiec ogromnie gdy robiac wczoraj zakupy wypatrzylam bob. Byl taki sam jak ten z babcinego ogrodu, nieluskany, w duzych, zielonych lupinkach :)
Tegoroczny sezon na ten smakolyk spedzilam w Polsce, dlatego tym bardziej ucieszylam sie, ze w koncu zrobie z bobu cos innego niz to zwykle jada sie w moim rodzinnym domu.
Bob znam juz od dziecka. Moja Babcia miala go w swoim ogrodzie. Przez furtke zrobiona z desek wychodzilo sie z podworka na pole. Tam rozciagal sie cudowny widok. Zaraz za domem rosly warzywa: kapusta, salata, pomidory, marchew, bob i wszystko to co w takim ogrodzie warzywnym byc powinno. Dalej bylo wielkie pole ziemniakow i zboze. Uwielbialam chowac sie w tym zbozu, potem Dziadek w czasie zniw krecil nosem, ze ktos porobil sobie tam schowki :D Idac kilka krokow dalej, przez kolejna furtke, wchodzilo sie do ogrodu kwiatowego.
Ale ja nie o kwiatkach mialam pisac tylko o bobie.
Zawsze z niecierpliwoscia czekalam na chwile gdy mozna bylo go juz zerwac. Grube, zielone straki ladowaly w koszu z wikliny, potem siadalismy na lawce cala gromadka i luskalismy go z lupinek. Lubilam ten dzwiek przelamywanych na pol strakow. Potem Babcia gotowala nam bob, a my zajadalismy go jak najlepsze w swiecie cukierki.
Tak samo przygotowawalo sie go w moim rodzinnym domu. Dopiero wiele lat pozniej odkrylam, ze z bobu mozna zrobic wiele ciekawych potraw. Dzis jest to salatka, na ktora wszystkich zapraszam :)



Salatka z bobem

skladniki:
300g bobu
4 plasterki wedzonego boczku
4 male ziemniaki
2 garscie salaty karbowanej
sok z cytryny
oliwa z oliwek extra vergin
sol, pieprz
koperek

wykonanie:
Bob gotujemy w osolonej wodzie i gdy juz bedzie gotowy przelewamy zimna woda, obieramy ze skorki.
Ziemniaki obieramy i tez gotujemy w osolonej wodzie al dente. Po ugotowaniu kroimy w dosc spora kostke. Dokladamy do bobu.
Na suchej patelnii wytapiamy boczek, kruszymy go i dodajemy do salatki.
Na koniec dodajemy okolo 2 duze garscie podartej na kawaleczki salaty i posiekany koperek.
Calosc doprawiamy sola i pieprzem oraz polewamy sokiem z polowy cytryny i oliwa. Mieszamy i zajadamy.

Smacznego!


środa, 26 sierpnia 2009

Sloneczny krem



Zupy-kremy pokochalam miloscia bezgraniczna gdy zaczelam sama gotowac dla mojej Coreczki. Na poczatku o wiele latwiej mi bylo otworzyc zakupiony w sklepie sloiczek, co tez czynilam dosc czesto. Gotowanie osobnych obiadkow dla tak absorbujacego dziecka wykraczalo poza moje sily. Jednak z czasem, gdy moja Latorosl "dorastala" i potrafila zajac sie sama soba, ja zamienilam sklepowe sloiczki na pyszne zupy domowej roboty. Przy okazji pokochalam tez moj nezawodny blender, bez ktorego nie wyobrazam sobie funkcjonowania w kuchni. Przy jego pomocy i z odrobina wyobrazni co jakis czas wyczarowuje smaczne cudo. Dzis byl to pachnacy krem z kalafiora, lekko pikantny, gesty, w kolorze slonca.



Krem z kalafiora

skladniki
pol kalafiora
2 marchewki
1 cebula
2 ziemniaki
2 zabki czosnku
kawalek swiezego imbiru
750ml bulionu drobiowego
odrobina masla do smazenia
curry
galka muszkatalowa
pieprz
koperek
smietana

wykonanie:
Na masle podsmazamy posiekana cebule, czosnek i imbir. Nastepnie dokladamy pokrojona w plasteki marchewke i ziemniaki pokrojone w kostke. Podsmazamy okolo 5 minut.
Kalafiora dzielimy na rozyczki, myjemy i dokladamy do reszty warzyw. Calosc zalewamy bulionem. Gotujemy do chwili gdy warzywa sa miekkie.
Odkladamy kilka rozyczek kalafiora, a reszte miksujemy blenderem.
Zupe doprawiamy curry, galka muszkatalowa i pieprzem. Dolewamy odrobine smietamy.
Nalewamy do talerzy, na wierzchu ukladmy odlozonego wczesniej kalafiora i posypujemy swiezym koperkiem.
Smacznego!


poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Slodycz i sol zakleta w tarcie



Jestem..., wrocilam po dlugiej nieobecnosci. 6 tygodni zlecialo mi jednak bardzo szybko. Przez ten czas urlopowalam sie z dala od problemow i od kuchni. Przyznam jednak, ze juz pod koniec brakowalo mi moich garnkow, sprzetow i mojego gotowania, wszak gotowanie to dla mnie chwila relaksu. Zatesknilam tez za internetem i moimi ulubionymi blogami, do ktorych przez ten caly czas nie mialam dostepu.
Nie mowie, ze urlopowanie sie nie bylo relaksujace, bo bylo, szczegolnie szum fal lub wyprawy na "koniec swiata". Dawno juz nie bylam w tak dzikich i urokliwych miejscach.
A wracajac do kuchni to dzis prezentuje przepis na pyszna tarte, ktora zrobilam jeszcze przed wakacjami, ale czas nie pozwolil mi na jej publikacje. Dlatego z wielka radoscia czynie to dzis.
Tarta jest doskonalym polaczeniem slonej fety i slodkich pomidorkow koktajlowych. Przyznam, ze bylam nia mile zaskoczona. Mam nadzieje, ze Wam rowniez zasmakuje.



Tarta z pomidorami i feta

skladniki:
ciasto
250 g maki pszennej
100g masla
plaska lyzeczka proszku do pieczenia
sol
4-5 lyzek wody

nadzienie:
400g pomidorkow koktajlowych
300g sera feta
3 jajka
swieza bazylia
pieprz czarny, swiezo mielony

wykonanie:
Make wymieszac z proskizm do pieczenia i 0,5 lyzeczki soli. Do maki dodajmey platki masla oraz wode i zagniatamy jednolite casto.
Nastepnie walkujemy je i wykladamy forme do tart (26-28 cm) nasmarowana tluszczem. Odstawiamy na 30 minut do lodowki.
Po tym czasie na ciescie ukladamy pomidorki przekrojone na pol, przecieta strona ku gorze.
Ser feta kruszymy na kawalki i mieszamy go z jajkami oraz pieprzem. Gotowa mase wylewamy na pomidorki.
Tarte pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez okolo 50 minut.
Przed podaniem tarte posypujemy swiezo zmielonym pieprzem i listkami bazylii.
Smacznego!



Przepis zamieszczam w ramach zabawy "Pomidorowy sezon 2009"