expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

niedziela, 18 listopada 2012

Tarta migdalowa z gruszkami


Ostatnie dni były prawdziwie listopadowe. Od samego rana za oknem gęsta mgła ograniczała widoczność. Mimo wcale nie tak niskich temperatur miałam wrażenie, że przez ta mgle jest wyjątkowo zimno.
W takie dni najlepsze na poprawę samopoczucia są słodycze. Nie mogłam się oprzeć pokusie i wręcz musiałam przygotować coś na przekór pogodzie. Właśnie wtedy odkryłam, że za każdym razem gdy w pochmurny czy mglisty dzień zabieram się za wypieki nagle za oknem pojawia się słońce. Najbardziej z mego odkrycia cieszyła się Viki, która słodycze jadłaby od rana do wieczora. Doszła więc do wniosku, że częściej powinnam przygotowywać łakocie, bo to sprawdzona recepta na słonecznie dni. Coś w tym jest ;-)


Tarta migdałowa z gruszkami

składniki:
przepis na ciasto

  • 5 gruszek
  • 2 jajka
  • 50 g cukru
  • 75 g mielonych migdałów
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1 pomarańcza
  • 1 cytryna
  • 250 ml wody

karmel
  • 150 g cukru
  • 3 łyżki wody
  • 50 g masła

do dekoracji:
  • garść płatków migdałowych

wykonanie:
Ciasto przygotowujemy według przepisu.
Gruszki obieramy, kroimy na pol i wycinamy gniazda nasienne.
Wodę wlewamy do garnka, wyciskamy do niej sok z pomarańczy i z cytryny, dodajemy 100 g cukru i gotujemy. Do gotującego się syropu wkładamy gruszki i gotujemy przez 5 minut. Po tym czasie gruszki wyciągamy i odstawiamy na bok.
Jajka ubijamy z 50 g cukru, dodajemy mielone migdały i mąkę ziemniaczaną.
Przygotowanym wcześniej ciastem wykładamy foremkę do tart. Na ciasto wlewamy trochę masy migdałowej, tyle by przykryła dno. Następnie układamy gruszki i zalewamy je resztą masy migdałowej.
Tartę pieczemy 35 minut w temperaturze 180°C.
Upieczoną tartę lekko odstawiamy do wystudzenia. W między czasie robimy karmel.
Pozostały cukier (50 g) wraz z 3 łyżkami wody podgrzewaùmy do chwili aż zacznie się robić złotawy. Ściągamy z ognia i dodajemy natychmiast 50 g masła. Energicznie mieszamy. Gdyby karmel zbyt szybko zastygał można go lekko podgrzać. Gotowym karmelem polewamy tartę i posypujemy płatkami migdałowymi.



 Przepis zamieszczam w ramach akcji "Orzechowy tydzień" zorganizowanej przez Atinke z bloga "Tak sobie pichcę"



sobota, 17 listopada 2012

Gruszka


Wpadła gruszka do fartuszka... i co też z niej będzie?
Odpowiedź niebawem :-)
Miłego weekendu.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Z myślą o piernikach

To już chyba ostatni dzwonek by przygotować ciasto na pierniki. 
Ja swoje zrobiłam już dwa tygodnie temu, ale ciągle z braku czasu nie poczyniłam odpowiedniej notki na blogu. Dziś więc śpieszę z przypomnieniem, czas ucieka, a ciasto potrzebuje czasu by nabrać odpowiednich aromatów. Wiadomo, że im dłużej leżakuje tym pierniki lepsze.
Ja polecam ten przepis.

środa, 24 października 2012

Na Festiwal Dyni kopytka.

 

Kolejny już raz w tym sezonie zabieram się za dynie. Tym razem jest to malutka dynia z naszej działki. W tym roku jest dość mizerna, nie zachwyca swoimi gabarytami, ale najważniejsze że jest nasza, wyhodowana samodzielnie.
Od początku sezonu dyniowego przyrządziłam już parę zup i nasze ulubione risotto. Dziś z okazji trwającego Festiwalu Dyni, było coś nowego, a mianowicie kopytka. Tradycyjne, ziemniaczane, cieszą się u nas dużą popularnością. Dyniowe były po raz pierwszy i już wiem, że nie ostatni.
Cieszę się niezmiernie z trwającego Festiwalu i z tego, że Bea w ogóle go wymyśliła. Dzięki temu polubiliśmy dynie i co roku staram się przygotować z niej coś innego. Nasze dyniowe menu rozrasta się więc z każdym rokiem.


Kopytka dyniowo-ziemniaczane

składniki:
  • 400g miąższu z dyni
  • 2 duże ziemniaki
  • 1 jajko
  • 20g tartego parmezanu
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • mąka pszenna - ilość taka by wyrobić ciasto, ja potrzebowałam 1,5 szklanki
  • sól
dodatkowo
  • 1 łyżka masła
  • 2 plastry boczku wędzonego
  • parmezan w płatkach
wykonanie:

Dynie kroimy na kawałki, pozbawiamy ją pestek i łupiny. Wkładamy do piekarnika i pieczemy do miękkości. Upieczona dynie miksujemy na puree blenderem.
W tym czasie gotujemy ziemniaki, odsączamy z wody, przepuszczamy przez praskę.
Łączymy dynie z ziemniakami, dodajemy jajko, mąkę ziemniaczaną i około 0,5 szklanki mąki pszennej oraz sól. Wyrabiamy ciasto, gdy jest zbyt lepkie dodajemy mąkę pszenną.
Z ciasta formujemy wałeczki i kroimy pod lekkim kątem ostrym nożem na 1,5 cm kawałki.
Gotujemy w osolonym wrzątku. Ugotowane kopytka odcedzamy.

 

Podajemy ze sosem lub jak ja z podsmażonym boczkiem i tartym na listki parmezanem.
Boczek wysmażyłam na patelni, odłożyłam na bok i po wystudzeniu pokruszyłam na skwarki. Na patelnie dodałam łyżkę masła i wrzuciłam na chwile kopytka by je podsmażyć. Wyłożyłam na talerz, dodałam pokruszony boczek i parmezan.
Smacznego!


sobota, 13 października 2012

Tarta orzechowa


 To jeden z tych dni, które lubię najbardziej.
Od rana nigdzie nie trzeba się spieszyć. Leniwe śniadanie, potem długa kąpiel.
Słonce zagląda do okien, zachęca do wyjścia na dwór.


W kuchni unoszą się cudne zapachy. To w piekarniku siedzi sobie w ciepełku jesienna tarta orzechowa. Jeszcze przed pieczeniem kusiła swym wyglądem.
Zapowiada się wspaniałe popołudnie.


Tarta orzechowa

składniki
przepis na ciasto
do ciasta dodałam łyżkę cukru

masa:
  • 3 jajka
  • 150g orzechów włoskich - posiekanych
  • 150g brązowego cukru Muscovado
  • 50g miękkiego masła
  • 3 łyżki miodu
  • 1 łyżka maki
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

wykonanie
Ciasto przygotowujemy jak w przepisie.
Jajka ubijamy mikserem razem z cukrem do chwili aż podwoja swoja objętość. Następnie dodajemy  miód, make, masło i wanilie. Ponownie ubijamy. Do gotowego kremu dodajemy 100g posiekanych orzechów i mieszamy. Gotowa masę wylewamy na ciasto. Na wierzch posypujemy reszta orzechów.
Tarte pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200°C przez 10 minut, a następnie zmniejszamy temperaturę do 180°C i pieczemy jeszcze 30 minut.
Smacznego!

Uwaga: Myślę, że następnym razem dodam do tarty 1 łyżkę rumu dla fajniejszego aromatu.


A co na deser?


Po pysznym ciescie zostaly tylko okruszki.
Przepis już niebawem :-)
Udanej soboty.

środa, 10 października 2012

Jesienna zupa ziemniaczana


Spoglądam przez okno i zachwycam się jesienna paleta barw. Drzewa przybrały cudowne kolory: zółty, rudy, czerwony. Mimo zimna jest cudne.
Dziś na rozgrzewkę zrobiłam sycącą, jesienną zupę. Prosta, bo ziemniaczana, bez udziwnień, bez skomplikowanej receptury. Zwyczajna zupa na taki zwykły październikowy dzień.


Zupa ziemniaczana z boczkiem

składniki:
  • 1 litr bulionu warzywnego
  • 600g matczynych ziemniaków
  • 200g wędzonego boczku
  • 1 duża marchewka
  • 0,5 małego selera
  • 1 duża cebula
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatelowej
  • 1 łyżka natki pietruszki
  • sol do smaku
  • 1 łyżka oleju 
wykonanie:
Boczek kroimy w kostkę i rzucamy na patelnie na rozgrzany olej. Podsmażamy przez chwile do momentu uzyskania ładnych skwarek. Dodajemy do boczku posiekana w kostkę cebule, a po następnych 5 minutach resztę warzyw pokrojonych w kostkę. Podsmażamy przez kolejne 5 minut, a następnie wszystko zalewamy bulionem i gotujemy aż warzywa staną się miękkie. Doprawiamy żupę majerankiem i gałką. Jeśli to jest konieczne doprawiamy sola do smaku. Na koniec dodajemy natkę pietruszki.
Smacznego!

poniedziałek, 24 września 2012

Na spotkanie z jesienią

 

W minionym tygodniu pożegnaliśmy lato.
Ruszyliśmy wiec za miasto na spotkanie z jesienią. Drzewa jeszcze zielone, tylko gdzieniegdzie widać jak czerwień i brąz wdzierają się w tą zieleń. Słońce przedziera się przez zasłonę z chmur. Jest przyjemnie, acz w powietrzu czuć, ze lato się już skończyło.


Z koszykiem w ręku ruszamy w poszukiwaniu kasztanów. Jak co roku wędrujemy w nasze sekretne miejsce. I tym razem nasz kasztanowiec nas nie zawiódł. Viki radośnie wrzuca kasztany do koszyka. Co jakiś czas wiatr strąca nowe, zielone kule z drzewa. Spadając na ziemie czasem trafiają w nasze głowy. Jest zabawnie.
A po powrocie do domu czeka na nas zupa. Ciepła, jesienna, cebulowa. 


Francuska zupa cebulowa

składniki:
500g cebuli
1 ząbek czosnku
200ml białego wina
750ml bulionu warzywnego
sol, pieprz
tymianek
3 łyżki oleju

grzanka czosnkowa
tarty ser zółty - użyłam sera Gouda

wykonanie:
Cebule kroimy w piórka. Wrzucamy ja na rozgrzany olej do garnka z grubym dnem. Smażymy często mieszając, by się nie przypaliła przez około 25 minut. Cebula w tym czasie powinna się ładnie skartelizować. Dodajemy posiekany czosnek i podsmażamy jeszcze przez 5 minut. Dodajemy wino i dusimy aż płyn odparuje. Zalewamy zupę bulionem i gotujemy na wolnym ogniu aż cebula całkiem zmięknie.
Doprawiamy tymiankiem, sola i pieprzem.

W miedzy czasie przygotowujemy grzankę. Ja użyłam bagietkę, którą podpiekłam w piekarniku i natarłam czosnkiem. 
Zupę nalewamy do żaroodpornych miseczek. Na gorze umieszczamy przygotowana grzankę czosnkowa i posypujemy ja serem. Wkładamy do piekarnika i zapiekamy chwile aż ser się stopi.
Smacznego!

poniedziałek, 17 września 2012

Gra w kolory


Idzie jesień. Czuję ją w powietrzu mimo ciepłych dni.
Wystawiam twarz do słońca siedząc na ławce w parku.
Chętnie zatrzymałabym czas, zatrzymała lato na dłużej.
Gram w kolory.
Moim gotowaniem odpędzam jesień.
Zielony, czerwony, zółty.
Dziś był zółty. 
Kalafior i curry.


Kalafior z curry

składniki:
  • 1 kalafior
  • 2 dymki ze szczypiorem
  • 2 łyżki przyprawy curry
  • 100g mrożonego groszku
  • 50ml bulionu warzywnego
  • 150ml śmietany
  •  80g orzechów nerkowca
  • sol, pieprz
  • 2 łyżki oleju do smażenia
  • kilka listków mięty

wykonanie:
Kalafiora dzielimy na części i gotujemy w osolonym wrzątku przez 10 minut. By kalafior miał lepszy smak ja zawsze słodzę odrobinę wodę, w której go gotuje.
W rondelku z grubym dnem rozgrzewamy olej i wrzucamy cebule pokrojona w piórka. Podsmażamy ją przez chwile, a gdy się zeszkli dokładamy curry, śmietanę, bulion oraz szczypior. Gotujemy przez 10 minut.
Dokładamy podgotowanego kalafiora i dusimy wszystko pod przykryciem przez kolejne 8 minut. Na końcu dodajemy zielony groszek. Całość gotujemy jeszcze chwilkę.
Doprawiamy solą, pieprzem i posiekaną miętą.

Na suchej patelni prażymy orzechy. Posypujemy nimi gotowa potrawę.
Smacznego!


piątek, 7 września 2012

Zielono mi

 

Ledwie początek września, a za oknem zrobiło się tak jakoś jesiennie. Mam jednak nadzieję na piękną i ciepłą jesień, w kolorze złota. Taką właśnie uwielbiam. Pewnie już kiedyś pisałam, że ja lobię każdą porę roku, w każdej z nich potrafię doszukać się czegoś fajnego, nawet w zimie spędzanej w mieście. Jedynie listopad odstrasza mnie na kilometr i szczerze go nie cierpię.

 
 
Ale, ale póki co mamy wrzesień i choć chwilowo trochę chłodny to jednak nadal jest lato.
Choć wakacje się już skończyły i nasze życie weszło na inne tory, doszły nowe obowiązki. Choć te pierwsze dni mocno skupione są wokół szkoły, to jednak w kuchni nadal radośnie i kolorowo. To tak jakby kuchnia nadal była na wakacjach ;-)
Gdy zaserwowałam to danie mój Szanowny Małżonek stwierdził, że jest bardzo trawiaste. Viki zaś stwierdziła, że Ona nie jest królikiem żeby jeść takie coś. A jednak wszyscy tartę zjedli i w rezultacie pochwalili jej groszkowy smak.


Tarta z zielonego groszku

składniki

farsz:
450g mrożonego groszku
1 cebula
1 opakowanie serka typu Feta
kilka gałązek mięty
sol, pieprz
2 jajka

wykonanie:
Groszek wrzucamy do wrzątku i gotujemy około 5 minut. Odcedzamy.
Cebulkę kroimy w kosteczkę i podsmażamy na maśle.
Ugotowany groszek, cebulkę i serek miksujemy. dodajemy jajka oraz drobno posiekaną miętę. Wszystko dokładnie mieszamy doprawiamy pieprzem i ewentualnie solą. Na sol trzeba uważać gdyż serek jest dość słony.
Farsz wykładamy na ciasto.
Tarte pieczemy około 40-50 minut w temperaturze 200°C. Podajemy na ciepło.
Smacznego!