expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone pomidory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 marca 2018

Pasty kanapkowe




Gdy patrzę na datę mojego ostatniego wpisu to aż nie dowierzam, że tak długo mnie tu nie było. Rodzinne zawirowania jednak skutecznie odciągnęły moją uwagę od blogowania.
Moja dzisiejsza propozycja nie należy do wyszukanych, to raczej przepis codzienny choć można go też wykorzystać na zbliżające się święta Wielkiej Nocy. Te pasty doskonałe są do kanapek, naleśników, placuszków wytrawnych, ale też jako farsz do jajek. Na wiosnę, a szczególnie w okolicach świąt zawsze jemy ich nieco więcej niż normalnie. Ja się przyznam, że jem sporo jajek i chętnie z nimi eksperymentuję. Jajko bowiem jest białkiem idealnym i jeśli ktoś nie jest na nie uczulony lub nie jest na diecie wegańskiej to powinien włączyć je do codziennego menu.



Pasta jaglana - baza
składniki na bazę pasty:
  • 0,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 3 jajka na twardo

Pasta jaglana z pomidorami:
  • połowa pasty jajeczno-jaglanej
  • 5-6 suszonych 
  • czosnek niedźwiedzi 
  • sól (opcjonalnie)
  • pieprz
  • 1 łyżeczka majonezu dobrej jakości

Pasta jaglana ze szczypiorkiem
  • połowa pasty jajeczno-jaglanej
  • 1 łyżeczka musztardy chrzanowej
  • sól, pieprz
  • szczypta chili
  • szczypior z 1 dymki 

Wykonanie:
Kaszę jaglaną gotujemy według przepisu na opakowaniu. Jajka gotujemy na twardo.
Gotową kaszę blendujemy z ugotowanymi jajkami. Powstałą pastę dzielimy na dwie części.  
Do jednaj dokładamy musztardę, posiekany szczypior oraz doprawiamy do smaku solą, pieprzem i chili.
Do drugiej pasty dodajemy zmiksowane pomidory suszone, łyżeczkę majonezu oraz przyprawy. Jeśli pomidory są mocno słone możemy pominąć sól. Ilość czosnku niedźwiedziego według uznania, trzeba uważać jednak by nie było go zbyt dużo by nie zdominował pasty.
Gotowe pasty przechowujemy w lodówce.


poniedziałek, 29 stycznia 2018

Pasztet z pieczonych marchewek


Tydzień zaczynam od czegoś wytrawnego. Myślę, że przyda się mały odpoczynek od słodyczy, choć znam takich, którzy nie mają nic przeciwko nowym pomysłom na słodkości.
Dzisiejszy przepis to kolejna odsłona pasztetu wegańskiego/wegetariańskiego. Bardzo lubię takie dania, bo sprawdzają się nie tylko w domu, ale też i w pracy. Dobre są na przekąskę, obiad czy kolację. Wszystko zależy co do nich dodamy, w jakim towarzystwie je zaserwujemy. Ja uwielbiam takie pasztety z dodatkiem sałat o czym już kiedyś wspominałam. 
Tym razem pasztet jest z dodatkiem marchewek. Smak warzyw zależy od ich przygotowania, a ja postawiłam tym razem na marchewki pieczone. Taka forma obróbki bardzo fajnie podkreśla ich słodycz. W ogóle pieczone marchewki pyszne są same w sobie, szczególnie gdy się je odpowiednio doprawi. Kto jeszcze nie próbował nich koniecznie takie przygotuje.
A wracając do bohatera tego wpisu to myślę, że Was nie rozczaruje. Przyprawy i dodatek sezamu nadają potrawie przyjemnego smaku, a sam sezam ponieważ nie jest do końca zmielony daje efekt chrupkości. Smacznego.



Pasztet z pieczonych marchewek
składniki:
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
  • 6 marchewek
  • 0,5 szklanki sezamu
  • 5 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka tymianku
  • chilli do smaku
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa do pieczenia marchewki
  • olej kokosowy lub masło klarowane do smażenia cebuli

wykonanie:
Ciecierzycę gotujemy według zaleceń na opakowaniu. Można użyć cieciorki z puszki.
Marchewki obieramy i kroimy na kawałki. Obtaczamy w oliwie i pieczemy do chwili aż będą miękkie. 
Na maśle lub oleju kokosowym podsmażamy posiekaną cebulę oraz czosnek.
Ugotowaną cieciorkę, upieczoną marchewkę blendujemy z cebulą i czosnkiem, sezamem oraz suszonymi pomidorami. Aby wszystko się lepiej blendowało dodajemy oliwę z oliwek. Ważne aby marchewki i cieciorka były całkiem zmiksowane. Jeśli w masie pozostaną pojedyncze ziarna sezamu to nic nie szkodzi, będą fajnie chrupać po upieczeniu. Gotową masę doprawiamy przyprawami i po wymieszaniu przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40 minut.


wtorek, 17 października 2017

Pasztet z fasoli i suszonych pomidorów


W kuchni duże zmiany,a to za sprawą jesieni. Lekkie sałatki powoli zastępuję czymś bardziej pożywnym i aromatycznym. Tym razem padło na pasztet. I pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno warzywne pasztety były nam całkiem obce.
Mój mąż zajadał się pasztetami mięsnymi gdy jeszcze mieszkaliśmy ze Francji, ale od dłuższego już czasu w naszej diecie dokonują się ciągłe zmiany. To co kiedyś wydawało się niemożliwe, dziś staje się naszą rzeczywistością. Odżywiamy się racjonalnie więc w naszej diecie znajduje się także mięso, które jemy 2 razy w tygodniu. Podstawą są jednak warzywa i coraz częściej doceniamy dietę roślinną. Takie wege pasztety są genialne. Nadają się na obiad czy kolację, można je też zabrać ze sobą do pracy. Kto jeszcze nie upiekł takiego pasztetu to czas to zmienić.


Pasztet z fasoli i suszonych pomidorów
składniki:
  • 500 g białej fasoli
  • 1/2 słoiczka puszonych pomidorów w zalewie
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oleju z pomidorów
  • 0,5 łyżeczki tymianku
  • 0,5 łyżeczki oregano
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielski
  • sól, pieprz
  • szczypta chilli

wykonanie:
Fasole należy namoczyć w zimnej wodzie na całą noc. Rano odlewamy całą wodę, przepłukujemy fasole pod bieżącą wodą, nalewamy nowej wody, w której gotujemy fasole do miękkości. Fasole gotujemy wraz z listkiem laurowym i zielem angielski. Po ugotowaniu fasolę odcedzamy, wyjmujemy liście laurowe i ziele angielskie.
Na patelni podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulkę. Gdy się zeszkli dodajemy do niej posiekany czosnek i kurkumę. Smażymy razem najwyżej pół minuty i ściągamy z ognia.
Fasolę, pomidory, cebulkę z czosnkiem oraz oliwę z pomidorów miksujemy na gładka masę. Dodajemy przyprawy oraz solimy i pieprzymy do smaku. 
Gotową masę przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Masę należny dobrze docisnąć aby się pasztet po upieczeniu nie rozpadał w trakcie krojenia.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni C przez około 50 minut.

czwartek, 20 lipca 2017

Burgery z komosy ryżowej i bobu.



Dziś propozycja wegetariańska. Bardzo lubię takie przepisy, nieoczywiste, dla niektórych nieco zaskakujące. Jednak przeglądając w ostatnich czasach Internet coraz częściej spotykam dania, w których kasze i inne zboża grają główną rolę. U mnie podstawą tego dania jest komosa ryżowa. O jej odżywczych właściwościach pisałam już na blogu. Warto włączyć ją do swojej diety ze względu na bogate źródło białka. Szczególnie powinny o tym pomyśleć osoby na dietach wegetariańskich i wegańskich, ale nie tylko. Jako uzupełnienie u mnie bób, ale poza sezonem można użyć innego warzywa. Zimą np. marchewki.
Takie burgery czy może raczej klopsiki doskonale smakują na ciepło, ale też i na zimno.

 


 Burgery z komosy ryżowej i bobu.
składniki:
  • 150 g komosy ryżowej przed ugotowaniem
  • 200 g bobu
  • 100 g fety
  • 3 jajka
  • 6 kawałków suszonych pomidorów
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki mąki ryżowej
  • pół pęczka bazylii lub 1 łyżka suszonej
  • sól, pieprz
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia

wykonanie:
Komosę ryżowa gotujemy według przepisu. Po ugotowaniu odstawiamy do całkowitego wystygnięcia.
Bób gotujemy przez 5-8 minut w osolonym wrzątku, następnie przepłukujemy zimna wodą. Gdy ostygnie obieramy go z łupinek i niedbale siekamy na spore kawałki.
Łączymy ze sobą komosę, posiekany bób, pokrojone drobno pomidory, pokruszoną fetę, posiekany ząbek czosnku oraz mąkę, jajka i przyprawy. Formujemy w dłoniach kuli, które spłaszczamy lekko i tak powstałe placki smażymy z obu stron na złoto.
Podajemy z ulubioną zieloną sałatką lub salsą z pomidorów.

sobota, 8 kwietnia 2017

Pasztet wielkanocny



Idą święta, idą. Najwyższy czas by pomyśleć o nich tak na poważnie. Zapewne niejedna gospodyni zaczyna planowanie i pierwsze przygotowania. Wszak zakwas na żurek już najwyższy czas nastawić.
Jak się domyślacie i u mnie zaczęło się coś dziać w tym temacie. Choć ostatnie tygodnie były dla mnie dość ciężkie i w kuchni bywałam przelotem ograniczając się do jak najprostszych dań, to teraz działam na całego. Nie powiem, że jestem już pełni sprawna, ale akurat w gotowaniu mi to już nie przeszkadza.
Ruszyłam więc z testowaniem różnych świątecznych smakołyków i zdecydowanie ten pasztet zyskał miano najlepszego. Musiałam go schować przed rodziną, bo o mały włos nie miałabym modela do zdjęcia. Pasztet jest wegetariański, a gdyby pominąć masło do smażenia i zastąpić go olejem roślinnym np. kokosowym, to będzie to doskonałe danie wegańskie. Jak dla mnie smak i doprawienie idealne i z czystym sumieniem mogę go Wam polecić.




Pasztet wielkanocny
składniki:
  • 400 g ciecierzycy z puszki
  • 0,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 2 łyżki słonecznika
  • 1 por
  • 1 duża cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 0,5 słoiczka suszonych pomidorów lub około 15 kawałków
  • 1,5 łyżeczki oregano
  • 0,5 łyżeczki tymianku
  • chilli
  • sól i pieprz do smaku
  • masło klarowane do smażenia

wykonanie:
Kaszę jaglana gotujemy zgodnie z przepisem. Pozostawiamy do wystudzenia.
Por myjemy, kroimy w plastry. Cebule kroimy w kostkę, a czosnek drobno siekamy. Warzywa podsmażamy na maśle klarowanym aż będą miękkie. Odstawiamy do przestygnięcia.
Wszystkie składanki poza przyprawami miksujemy razem. Dodajemy przyprawy i dokładnie mieszamy. 
Gotową masę przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 60 minut w temperaturze 180 stopni C. Na 10 minut przed końcem pieczenia włączamy górną grzałkę by wierzch się ładnie przypiekł. Gotowy pasztet pozostawiamy do wystudzenia, a następnie przechowujemy w lodówce.

wtorek, 27 grudnia 2016

Muffinka dobra na wszystko




Przez najbliższe dni pozostanę zapewne w świątecznym klimacie. Uwielbiam ten magiczny czas i nie chcę by szybko przeminął. Jednak w ten niezwykły klimat wkrada się codzienność, czemu nie należy się dziwić. W kuchni też niby jak zwykle, a jednak inaczej. Zapewne wielu z Was przetrzymuje w lodówce poświąteczne resztki. Kto to zje? Ciekawe czy macie jeszcze siłę wcisnąć coś w siebie? 
Ale może jest tak jak u mnie? Waga niemal stoi w miejscu. Wow! A i resztek nie ma zbyt wiele. Może myślicie już co nowego przygotować?
Moja dzisiejsza propozycja jest prosta i do wykorzystania w wielu okolicznościach. Może być śniadaniem lub przekąska w ciągu dnia. Po dodaniu do niej porządnej garści sałaty staje się fajną i ciekawą propozycja. Można tez wykorzystać ją na drugie śniadanie. Sprawdzi się również w Sylwestra. 
Muffinki te, bo o nich tu mowa, najlepsze są na ciepło przez skrytą w ich wnętrzu kulkę mozzarelli, ale na zimno wcale nie smakują dużo gorzej. Jedynie ser traci swoje właściwości. Poza tym nie są to typowe muffinki przez obnizoną zawartość mąki. To jakby babeczki jajeczne. Zapraszam Was do testowania.


Muffinki owsiane z suszonymi pomidorami
składniki:
  • 6 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 3 gałązki tymianku lub 1 łyżeczka suszonego
  • 50 g mąki owsianej
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 3 jajka
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 ml oliwy z oliwek
  • 100 ml śmietany
  • 60 g parmezanu startego 
  • 1 kulka mozzarelli lub 9 małych
  • sól, pieprz

wykonanie:
Pomidory kroimy na małe kawałki. 
W jednej misce łączymy mokre składniki: oliwę, śmietanę, jajka oraz koncentrat pomidorowy. Dodajemy starty parmezan i pokrojone pomidory.
Mąkę łączymy z proszkiem do pieczenia i tymiankiem. Do mąki przelewamy wszystkie mokre składniki i mieszamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gotową mieszanką napełniamy foremki do muffinek dobrze wysmarowane masłem. Nie polecam używania papilotek. Ja upiekłam swoje w papilotkach i za każdym razem ciężko odchodzą. Do każdej foremki wkładamy kawałek mozzarelli lub 1 małą kulkę. Lekko dopychamy ją do środka.
Pieczemy przez 25-30 minut w temperaturze 180 stopni C.

czwartek, 27 listopada 2014

Twaróg. Suszone pomidory. Pasta.


Ostatnio była pasta rybna, swoją drogą bardzo nam smakowała. Dziś dla odmiany będzie pasta do kanapek tyle, że na bazie twarogu. Jeśli ktoś ma ku temu warunki proponuję zrobić twaróg samodzielnie. Pracy nie ma przy tym dużo, a smak zdecydowanie lepszy.



Można też z powodzeniem użyć kupionego twarogu, ważne by był dobrej jakości. Do tego kilka dodatków i pasta gotowa. Małym nakładem pracy zyskujemy alternatywę do wędlin i żółtych serów ze sklepu. Przy odrobinie wyobraźni pastę można spożytkować nie koniecznie do kanapek.



Pasta twarogowo -pomidorowa
składniki:

  • 250 g twarogu półtłustego
  • 1 gałązka świeżej bazylii
  • 8 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • mały ząbek czosnku
  • sól, pieprz do smaku
  • chilli w proszku
Wykonanie:
Suszone pomidory miksujemy z bazylia i czosnkiem. Dodajemy twaróg i jeszcze raz miksujemy do uzyskania gładkiej pasty. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i chilli.



wtorek, 25 listopada 2014

Pasta do kanapek


Z niechęcią przyznaję, że kanapki to w mojej rodzinie wielkie wyzwanie. O ile dorosła część rodziny nie ma z tym problemu, to już młodsza jej część kręci nosem. Właściwie powinnam napisać śniadanie to wyzwanie. Jeśli nie ma jajecznicy to już jest problem. Dzieci jadłyby parówki, które ja mocno ograniczam i słodkie płatki, których nigdy im nie daje.
Są jeszcze kanapki. I tu zaczyna się droga przez mękę. W momencie gdy jedno dziecko owszem zje kanapkę, ale tylko z szynką, drugie za nic w świecie nie tknie chleba czy bułki choćby maźniętych masłem. Nie wspomnę więc o położeniu na niej czegokolwiek. Oszaleć można.


Każdego dnia podejmuję więc wyzwanie by zawalczyć o żywieniowe przyzwyczajenia moich dzieci. Niestety z różnym skutkiem. Do pełnego sukcesu droga jest długa, wyboista i kręta. Owocem mojej walki są jednak różne dodatki do kanapek, a to jeden z nich. 


Pasta z makreli i suszonych pomidorów
składniki:

  • 1 średniej wielkości makrela wędzona
  • około 6 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • natka pietruszki
  • pieprz
  • mielona chilli 


wykonanie:
Rybę obieramy ze skóry, pozbawiamy ości i rozdrabniamy (można za pomocą widelca) Suszone pomidory miksujemy i dodajemy do ryby. Na koniec dodajemy posiekana natkę pietruszki oraz doprawiamy pieprzem i chilli. Można dodać odrobinę dobrej jakości oliwy jeśli pasta jest za sucha.

środa, 6 sierpnia 2014

Letnie taboule


Upały ustąpiły, ale podejrzewam, że to chwilowa sytuacja. Dlatego już teraz spieszę z bardzo prostym acz smacznym i przede wszystkim orzeźwiającym daniem. Doskonale się sprawdza w te dni gdy żar leje się z nieba i zupełnie nic się nie chce, a jeść trzeba. Można co prawda posilać się lodami czy owocami, ale nadmiar cukru nie jest wskazany. Za to porcja świeżych i zdrowych warzyw jak najbardziej.


Zapraszam zatem na taboule, w 100% warzywne. Korzystajmy z tego, że na straganach królują świeże i lokalne warzywa. Właśnie teraz, w środku lata jest okazja by nacieszyć się nimi do woli.



Warzywne taboule

składniki:
  • 1 mały brokuł
  • 0,5 kalafiora
  • 1 żółta papryka
  • 80 g suszonych pomidorów
  • 6 gałązek mięty
  • szczypior z 1 dymki
  • sok z cytryny
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz

wykonanie:
Kalafiora i brokuł myjemy, osuszamy i dzielimy na różyczki. Następnie partiami mielimy warzywa do konsystencji przypominającej granulki. Miksujemy pulsacyjnie. 
Do zmielonych warzyw dodajemy pokrojoną w paseczki lub kostkę paprykę oraz pokrojone suszone pomidory. Siekamy szczypior i miętę i dodajemy do warzyw.
Z soku z cytryny, oliwy, soli i pieprzu przygotowujemy dresing. Zalewamy tym warzywa i dokładnie mieszamy.

Uwagi: Taboule doskonale smakuje na świeżo, jak również po paru godzinach. Przechowujemy w lodówce.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Garść wakacyjnych fotek i zapiekanka

 

Wakacyjny wyjazd już za mną. Strasznie żałuję, że był taki krótki, na wiele rzeczy zwyczajnie zabrakło nam czasu. Wszystko przez to, że okolica była cudowna i miała naprawdę wiele do zaoferowania. To kilka fotograficznych wspomnień...




Teraz tkwię w tematach mocno remontowych. To miał być szybki choć spory remont, ale jak to z remontami bywa nieco się przeciąga, a zaraz kolejny wyjazd. Tym razem krótki i niedaleki.


W kuchni też za to dzieje się sporo, a wszystko co tam trafia jest świeże i sezonowe. Korzystamy, że nasz domowy niejadek jest na wakacjach i w końcu na naszych talerzach gości to, czego Viki by nie zjadła. Jest więc dużo sałatek, których Ona nie lubi. Mam nadzieję, że zanim skończy się lato zdążę się nimi z Wami podzielić. W przeciwnym wypadku poczekają do następnego roku.
Tym czasem zapraszam na zapiekankę z cukinii i bakłażana. Jest nieco pracochłonna i raczej nie nadaje się na upalne dni. Ja wykorzystałam chwilowe ochłodzenie, w przeciwnym wypadku nie byłabym w stanie spędzić tyle czasu w gorącej kuchni przy rozgrzanej patelni ;-)


Zapiekany bakłażan i cukinia z czerwonym pesto

składniki;
  • 2 średnie cukinie
  • 2 bakłażany
  • 2-3 kulki mozzarelli
  • tarty parmezan
  • oliwa do smażenia
  • sól, pieprz
  •  
składniki na pesto:
  • 1,5 słoika suszonych pomidorów
  • świeża bazylia ( ja używam połowę takiej z doniczki)
  • 1-2 łyżek kaparów
  • 0, 5 ząbka czosnku
  • sól, pieprz
  • 2 łyżki orzeszków pinii

wykonanie:
Wszystkie składniki na pesto miksujemy ze sobą na gładka masę. Doprawiamy do smaku i odstawiamy.
warzywa myjemy i osuszamy, a następnie kroimy na plastry szerokości około 1,5 cm. Bakłażana możemy lekko posolić i odstawić na 30 minut by puścił sok i w ten sposób pozbędziemy się goryczki. Tak samo możemy postąpić z cukinią by pozbyć się nadmiaru wody. 
Po półgodzinie warzywa osuszmy i smażymy z obu stron każdy plaster aż do miękkości, ale uważamy by się nie rozwalały. 
Na dno naczynia żaroodpornego nakładamy odrobinę pesto, które równomiernie rozprowadzamy. Następnie układamy warstwami bakłażana, pesto, cukinię,odsączoną i  pokrojoną w plastry mozzarellę, bakłażana, pesto, cukinię, mozzarellę i tak do wyczerpania składników. Ostatnią warstwę powinna stanowić mozzarella, na którą ścieramy parmezan.
Zapiekankę przykrywamy folia aluminiową i pieczemy przez 30 minut w temperaturze 180°C. W połowie pieczenia ściągamy aluminium.

Danie można serwować na ciepło lub na zimno.

piątek, 11 lipca 2014

Quinoa i cukinia. Sałatka.


Walizki już prawie spakowane, zostało jeszcze kilka drobiazgów i w drogę. Jutro przywita nas piękny, mam nadzieję, dzień i prowansalskie słońce. I choć sama podróż nie napawa mnie radością, wręcz męczy na sama myśl, to już sam fakt zobaczenia lawendowych pól na żywo sprawia, że nie mogę się doczekać. Czuję się trochę jak dziecko, które za chwilę rozpakuje upragniony prezent. Byle do jutra.
 

A tymczasem przedwyjazdowa gorączka ogarnia nas wszystkich. Nie ma więc czasu na gotowanie, jest za to szybki i bardzo prosty obiad. Komosa ryżowa, cukinia i suszone pomidory. Same pyszności i jak się okazuje idealny na taki ciepły dzień.


Sałatka z quinoa i cukinii

składniki:
  • 120 g białej komosy ryżowej
  • 1 cukinia
  • 5 kawałków suszonych pomidorów z zalewy
  • 1 szalotka
  • 3 plastry twarogu wędzonego
  • 1 gałązka tymianku
  • sól, pieprz 
  • oliwa smakowa do smażenia
wykonanie:
Komosę ryżową wkładamy na gęste sito i płuczemy pod bieżącą wodą. Następnie gotujemy ją w osolonej wodzie około 10 minut. Wody ma być dwa razy więcej niż komosy. Ugotowaną quinoa  pozostawiamy jeszcze przez chwilę we wodzie by napęczniała, a następnie odcedzamy.
Szalotkę i pokrojoną w pół plastry cukinię  podsmażamy przez chwilę na oliwie. Łączymy cukinię z komosą i pokrojonym w kostkę twarogiem, pomidorami pokrojonymi w paski. Doprawiamy solą, pieprzem i tymiankiem.
Sałatkę można jeść na ciepła lub na zimno.

sobota, 18 sierpnia 2012

Sałatka z ziemniaków i zielonej fasolki


Wróciło piękne, upalne lato. Ciesze się bardzo z tych pewnie już ostatnich ciepłych dni. Jeszcze na początku minionego tygodnia siedząc na ławce czułam nadchodzącą jesień. Tym większa moja radość, ze lato o nas jednak nie zapomniało.


Ciesze się tez z tego, ze mogłam się dziś troszkę polenić. Rozkoszowałam się wiec piękną pogodą wsłuchując się w śpiew ptaków, zajadając przepyszne owoce w maminego ogrodu. A gdy przyszła pora obiadu zjadłam tylko sałatkę sporządzoną na szybko.


Sałatka z ziemniaków i zielonej fasolki

składniki:
  • 300g zielonej fasolki
  • 100g boczku wędzonego
  • 500g ziemniaków
  • 50g suszonych pomidorów
  • sol, pieprz
  • 1 łyżka octu z białego wina
  • 3 łyżki oliwy

wykonanie:
Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie by pozostały jędrne, kroimy w ćwiartki. Fasolkę kroimy na kawałki i tez gotujemy w osolonej wodzie pamiętając o tym by pozostała jędrna. Warzywa po ugotowaniu odsączamy.
Na patelnie wlewamy 3 łyżki oliwy i wrzucamy pokrojony w cieniutkie paseczki boczek wędzony. Podsmażamy go przez chwile, a gdy zacznie się rumienić dorzucamy na patelnie pokrojone suszone pomidory, fasolkę i ziemniaki. Podsmażamy wszystko około 5 minut.
Wszystko ściągamy z patelni do miseczki. Pozostałą na patelni oliwę ze smażenia zlewamy do szklaneczki, dolewamy łyżkę octu winnego i łyżkę zalewy z suszonych pomidorów. Całość doprawiamy sola i pieprzem, a gotowym dresingiem zalewamy sałatkę.
Możemy ją podawać na ciepło i na zimno.
Smacznego.

wtorek, 29 marca 2011

Zamiast klopsow.



W czasie ostatnich zakupow dalam sie poniesc i zaszalalam. Przytargalam do domu kilka doniczek pachnacych, swiezych ziol. Co roku kupuje nowe, bo jakos nie mam do nich reki i nie umiem utrzymac ich przy zyciu dluzej niz pare tygodni. O ile z bazylia jakos sobie radze, tak z tymiankiem za kazdym razem ponosze bolesna kleske. Rozmaryn i mieta juz nie sa tak oporne, ale tez nie ma sie czym chwalic.



Dzis kilka galazek mojego ulubionego tymianku dodalam do prostej pieczeni z mielonego miesa. Wykorzystalam to co mialam akurat pod reka i nudne klopsy mielone zamienilam w ciekawa pieczen. Pracy niewiele, a efekt? ... sami ocencie.



Pieczen z mielonego miesa z suszonymi pomidorami i feta

skladniki:
  • 700g mielonego miesa
  • 2 jajka
  • 1 cebula
  • 1 zabek czosnku
  • oliwa do podsmazenia cebuli i czosnku
  • pol czerstwej bulki + mleko do namoczenia
  • 100g fety
  • okolo 7 suszonych pomidorow w oliwie
  • sol, pieprz ziolowy
  • 3-4 galazki tymianku

wykonanie:
Bulke namaczamy w mleku i gdy bedzie odpowiednio miekka odsaczamy ja i dodajemy do miesa.
Cebule i czosnek siekamy i podsmazamy na oliwie. Gdy przestygnie dodajemy do mielonego. Dodajemy tez jajka, pokrojone w kostke pomidory i ser oraz przyprawy. Wszystko dokladnie mieszamy.
Foremke keksowke (10x24cm) wykladamy papierem do pieczenia i napelniamy ja miesem. Pieczemy przez 45 minut w piekarniku nagrzanym do 200°C. Po upieczeniu mieso powinno chwile odpoczac zanim wyciagniemy je z foremki.
Smacznego!


piątek, 21 stycznia 2011

Salatka w wiosennym stylu



Powrocila zima. Przypomniala sobie o nas w chwili gdy ja juz na dobre rozkoszowalam sie iscie wiosnennym klimatem. Kilka dni temu mialam wrazenie, ze spadl pierwszy, wiosenny deszcz. W jego dosc cieplych strugach wracalysmy sobie z Viki do domu. Szlysmy wyjatkowo wolno gawedzac sobie o dzdzownicach i slimakach. To byl calkiem fajny spacer :)
Przez chwile do lask powrocily lzejsze bluzeczki i sweterki, a rekawiczki i czapke upchnelam gdzies do szuflady.
Nie ludzilam sie jednak, ze ten stan bedzie trwac wiecznie. Przeciez zima to zima i taka powinna pozostac, z mrozem i sniegiem. Ale ta wiosenna aura sprawila, ze zatesknilam do cieplejszych dni. Zauwazyli to nawet moi domownicy gdy podalam im salatke w wiosennym stylu z zieloniutkimi i pysznymi kielkami slonecznika.
To wspaniale danie dla wszystkich tych, ktorzy tak jak ja lubia zielenine na talerzu.




Salatka z ciecierzycy z kielkami slonecznika

skladniki:
  • puszka ciecierzycy
  • 50g kielkow slonecznika
  • 3 liscie salaty lodowej
  • 8 polowek pomidorow suszonych z zalewy

sos:
  • 3 lyzki oliwy
  • 1 lyzka soku z cytryny
  • 1 lyzka octu balsamicznego
  • sol, pieprz

wykonanie:
Do odsaczonej ciecierzycy dodajemy pokrojone w paseczki suszone pomidory, porwana na kawalki salate oraz kielki slonecznika.
Wszystkie skladniki sosu laczymy ze soba doprawiajac do smaku sola i pieprzem. Gotowym sosem zalewamy salatke.
Odstawiamy na 5 minut, a nastepnie zajadamy.
Smacznego!




środa, 8 września 2010

Zatrzymac lato


Moje cukiniowe szalenstwo powoli dobiega konca. Teraz zaczynam nad tym troche ubolewac, bo to oznacza, ze tym samym konczy sie lato.
Dzis przywital mnie piekny dzien. Od rana slonce niesmialo zagladalo mi do okien. Jednak w poprzednie dni niebo zasnute bylo chmurami, z ktorych co jakis czas padal deszcz. Zapanowalo przejmujace zimno.
Jak ja nie lubie takiej pogody. Brrrrrr!
Pomyslalam, ze jesien rozgoscila sie tu na dobre, a ja chyba jeszcze nie zdarzylam nacieszyc sie latem. Mam wrazenie, ze po dosc dlugiej zimie cieplych dni bylo jak na lekarstwo. Ledwie sie zaczelo, a juz dobieglo konca. Nawet powietrze zaczelo inaczej pachniec. To jeszcze nie zapach opadlych, wysuszonych lisci, ktory z reszta bardzo lubie, a jednak juz nie zapach lata. Chcac je zatrzymac jak najdluzej przygotowalam cukiniowe danie. Wszak cukinia byla tego lata warzywem numer jeden w mojej kuchni.
W myslach tez przywolalam wszystkie mile chwile i obrazy tak piekne i typowe dla tej mijajacej pory roku. Jakby dzieki temu lato mialo zostac na dluzej.







Roladki z cukinii

skladniki:
2 cukinie
500g twarozku
2-3 zoltka
80g suszonych pomidorow
kilka galazek rozmarynu
1 lyzka octu winnego
sol i pieprz

wykonanie:
Cukinie myjemy, osuszamy i kroimy wzdluz na cienkie plastry.
Zoltka ubjamy z twarozkiem. Dodajemy pokrojone suszone pomidory i posiekany rozmaryn. Doprawiamy sola i pieprzem oraz octem winnym.
Plastry cukinii smarujemy serkiem i zwijamy delikatnie w ruloniki.
Gotowe ruloniki ukladamy w naczyniu zaroodpornym nasmarowanym olejem.
Zapiekamy je w nagrzanym wczesniej piekarniku do 200°C przez 20-25 minut.
Smacznego!

zrodlo: "Pieprz i sol" 8/2010 z malymi zmianami