expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

piątek, 15 września 2017

Czekoladowo-orzechowe ciasto z kaszy jaglanej


 
Było zamówienie, więc jest i słodycz. Tym razem na wyraźną prośbę mojej córki. To miało być ciasto do szkoły na klasową integrację. .Jednak  gdy już wyszło z piekarnika to jakoś tak się do nas uśmiechało, mówiło "zjedz mnie", no i koniec końców ciasto zostało w domu. Czasami niestety tak bywa. Dziecko dostało coś w zamian.
A tymczasem w domu cudownie pachnie czekoladą i cynamonem. Takie czekoladowe ciasta to nasze ulubione, a gdy jeszcze lądują w nim maliny, truskawki czy pomarańcze to już w ogóle pełnia szczęścia. Dzisiejsza wersja z malinami. Do tego znów przepis eksperyment. Ładnie pachnie i wygląda zachęcająco. Test smaku również zaliczony. Nie za słodkie, nie za gorzkie, lekko kwaskowe maliny podkreślają smak czekolady. Do tego ciepła, aromatyczna herbata. Na piątkowe popołudnie, a może nawet na sobotnie jak znalazł. Tylko czy dotrwa do soboty?


Czekoladowo-orzechowe ciasto z kaszy jaglanej
składniki:
  • 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 3 jajka
  • 200 ml mleczka kokosowego
  • 120 g mielonych orzechów laskowych
  • 3 łyżki miodu
  • 2 łyżki gorzkiego kakao
  • 6 łyżek mąki owsianej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/3 łyżeczki cynamonu
  • 150 g malin

wykonanie:
Kaszę jaglaną gotujemy według przepisu. 
Miksujemy ze sobą ugotowaną kaszę, orzechy laskowe, kakao i mleczko kokosowe. Gdy masa będzie już jednolita dodajemy resztę składników poza malinami i miksujemy. Przekładamy masę do foremki, u mnie keksówka, na wierzchu układamy maliny i widelcem wpychamy je do ciasta.
Ciasto pieczemy w temperaturze 180 stopni C przez 50 minut.


środa, 13 września 2017

Zupa z soczewicy i pieczonej papryki


Pogoda pozostawia wiele do życzenia. W tym roku czuję, że złapie mnie jesienna depresja. Generalnie zupełnie obcy mi stan, jednak tego lata było za mało ciepła, za mało słońca i coś czuję przez skórę, że to się na mnie odbije. Oczywiście nie poddam się bez walki i już teraz przeciwdziałam. 
Kiedy tylko mogę korzystam z tych nielicznych już promieni słońca. W sobotę nawet się "poopalałam". Gotuje też kolorowe dania. Warzywa i owoce to podstawa w mojej kuchni. Nie ma bez nich dnia. A lato i jesień to pod względem darów natury najcudowniejszy czas. Bardzo lubimy jeść kolorowo, bo kolory oznaczają bogactwo witamin i składników mineralnych. Najlepsze oczywiście to owoce i warzywa z targu, od rolników. Czasem ubolewam, że nie mam własnego ogrodu zaraz za oknem. Ale nie ma co narzekać, nie lubię narzekać. Cieszę się z tego co mam.
A wracając do kolorowego jedzenia to dziś soczyste czerwienie i pomarańcze. Aksamitna czerwona papryka i pomarańczowa soczewica. Z nich doskonały duet w postaci zupy. Do tego odrobina przypraw, parę dodatków i gotowe. Przyjemna w smaku, w kolorze zachodzącego słońca - czego można chcieć więcej w taki dzień?


Zupa z soczewicy i pieczonej papryki
składniki:
  • 3 papryki
  • 100 g czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 marchew
  • 1 pietruszka
  • 1/4 łyżeczki cynamonu, chili
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • sól, pieprz
  • natka pietruszki
  • 750 - 1000 ml bulionu warzywnego
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • 2-3 łyżki śmietany

wykonanie:
Paprykę myjemy, osuszamy i wkładamy do piekarnika. Pieczemy w temperaturze 180°C do chwili aż jej skórka stanie się pomarszczona. W czasie pieczenia warto obracać paprykę by się równo przypiekła. Następnie jeszcze gorącą przekładamy do miski, na którą naciągamy folię spożywczą. Pozostawiamy tak na 10 minut. Dzięki temu skórka z papryki lepiej odejdzie. Gdy z papryki ściągniemy skórkę i usuniemy gniazda nasienne przekładamy do blendera lub rozdrabniacza i miksujemy.
Na oleju kokosowym podsmażamy posiekaną cebulkę i czosnek z dodatkiem kurkumy, cynamonu i chili.
Marchewkę i pietruszkę ścieramy na tarce o dużych oczkach. Starte warzywa wraz z soczewicą i cebulką z czosnkiem zalewamy bulionem i gotujemy aż soczewica będzie miękka. Dodajemy zmiksowaną paprykę oraz śmietanę.
Zupę należy zagotować doprawić do smaku solą i pieprzem oraz natką pietruszki.

poniedziałek, 11 września 2017

Kopytka z dyni i kaszy jaglanej


Moja rodzina bardzo lubi wszelkiego rodzaju kluski. Jak dla mnie to donie dość czasochłonne jeśli chce się je przygotować samemu. O kupnych kluskach w moim domu raczej mowy nie ma. Jeśli już się pojawiają to musi być to naprawdę sytuacja szczególna. Bardzo nad tym ubolewa moja starsza córka, która tego typu węglowodany mogłaby jeść na okrągło. Odkąd wyedukowałam się w temacie zdrowego żywienia i zwracam dużą uwagę na to co jemy to tradycyjne kluski raczej nie maja u mnie szans. Jednak nie oznacza to, że od teraz nic takiego nie zagości w naszej kuchni. O nie! 
Okazuje się, że zdrowe gotowanie otwiera przed nami nowe zamknięte dotąd drzwi. Widzę w tym sporo zalet, choć wielu takie zdrowe podejście może zniechęcić. Ja jednak wciąż poszukuję i dzięki temu uczę się nowych połączeń, odkrywam zakryte. Eksperymentowanie w kuchni zawsze mnie pociągało, dlatego teraz z chęcią wykorzystuje znane produkty w inny niż dotychczas sposób. Było już ciasto z kaszy, klopsiki, pasztety itp. Dziś kasza stała się podstawą kopytek. 
Zachęcam i Was do eksperymentów oraz do wypróbowania tego przepisu. Rodzina orzekła, że kopytka wypadły znakomicie i już domaga się kolejnych.


 


Kopytka z dyni i kaszy jaglanej
składniki:
  • 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 450 g dyni
  • 1 jajko
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • szczypta kurkumy
  • 2 szczypty gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka suszonej szałwii
  • mąka ryżowa około 12 łyżek + do podsypania ciasta na stolnicy
  • sól

wykonanie:
Dynię obieramy ze skóry, wycinamy pestki i kroimy na kawałki. Wkładamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 180-200 stopni C aż będzie miękka.
Kaszę jaglana gotujemy według przepisu ze szczyptą kurkumy. Tradycyjnie polecam aby ją lekko rozgotować. Gdy kasza przestygnie, a dynia będzie upieczona należy oba składniki dokładnie zmiksować. Do masy dodajemy pozostałe składniki. Ciasto będzie lekko klejące, ale bez problemu daje się formować. Odrywamy po kawałku ciasta i formujemy z niego wałek, który ostrym nożem kroimy po skosie. 
Kopytka gotujemy w osolonym wrzątku do chwili aż wypłyną na powierzchnię. Odcedzamy. 
Kopytka możemy podawać z tartym parmezanem lub ze smażonym boczkiem i cebulką.


czwartek, 7 września 2017

Placuszki cukiniowo-jaglane


Wakacje niestety dobiegły końca i rok szkolny powoli się rozkręca. Dla mnie oznacza to inną organizację dnia, ale też codzienne zmagania ze szkolnym śniadaniem dla córki. Nastolatki mają swoje widzimisię, dlatego choć temat żywienia nie jest mi obcy to czasami czuje bezsilność.
W tym roku wrzesień przywitał nas deszczem. Liczyłam na to, że początek szkoły jednak będzie słoneczny, a tymczasem deszcz, szaruga i zimno. Prawdziwa jesień choć ciągle jeszcze mamy lato. Rozsądek nakazywałby przygotowywanie ciepłych, aromatycznych dań. Ja jednak ciągle kulinarnie tkwię w letnich klimatach. Korzystam z ostatnich już cukinii z ogródka mamy. Noce są zbyt zimne i chyba dzisiejsza cukinia jest tą ostatnią ku rozpaczy mojej nastoletniej córki, która wręcz kocha placki z cukinii. Te dzisiejsze inne niż zwykle, ale za to jakie dobre. Normalnie placki znikają w oka mgnieniu, dziś nie było inaczej. Lekko chrupiące dzięki kaszy jaglanej i dobrze doprawione za sprawa pozostałych składników, Któż by się im oparł?


Placuszki cukiniowo-jaglane
składniki:
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej - suchej
  • 1 duża cukinia
  • 1 cebula
  • 3 łyżki startego parmezanu
  • 3 czubate łyżki mąki owsianej
  • 2 jajka
  • szczypta chili
  • 1 łyżeczka oregano
  • sól, pieprz
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia

wykonanie:
Cukinię ścieramy na tarce o dużych oczkach, lekko solimy i odstawiamy by puściła sok. 
W tym czasie gotujemy kaszę jaglaną. Można ją lekko rozgotować wtedy lepiej połączy się z pozostałymi składnikami. Ugotowaną lekko wystudzoną kaszę przekładamy do miski. Ścieramy do niej na drobnych oczkach cebulę.
Odcedzamy cukinię z nadmiaru wody i łączymy ją z kaszą. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie łączymy. 
Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy lub masło klarowane i za pomocą łyżki nakładamy masę na patelnie formując małe placuszki. Smażymy je na złoty kolor z obu stron.
Do placuszków można podać sos pomidorowy lub pomidorową salsę.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Ciasto serowo-kokosowe z jeżynami



U mnie znów słodko, co jest dość rzadkim zjawiskiem. Jednak nadmiar owoców, których już nie jesteśmy w stanie zjeść ot tak, sprawia, że zaczynam kombinować na różne sposoby. Mrożonki na zimę porobione tak więc czas na coś słodkiego. Tradycyjnie już autorski przepis z wykorzystaniem prozdrowotnych składników. Osoby nietolerujące laktozy czy kazeiny niestety muszą obejść się smakiem, gdyż w przepisie pojawia się twaróg. Jednak jak zwykle nie ma białej mąki ani tradycyjnego cukru. Spora dawka kokosa to ukłon w stronę mojej córki, która zamówiła ciasto mocno kokosowe. Jak tu odmówić dziecku kiedy słodkie wypieki goszczą u nas sporadycznie.
Ciasto przyjemne w smaku, a najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej. Takie prosto z lodówki jest nieco twarde, dlatego radzę wyciągnąć je wcześniej aby się ogrzało.


Ciasto serowo-kokosowe z jeżynami
składniki na spód:
  • 250 g zmielonego twarogu
  • 2 jajka 
  • 100 g wiórek kokosowych
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g mąki owsianej
  • 2 łyżki ksylitolu
  • szczypta soli
  • esencja waniliowa

składniki na masę:
  • 400 ml mleczka kokosowego - tylko gęsta część
  • 2 jajka
  • 4 łyżki ksylitolu
  • 10 łyżek wiórek kokosowych
  • 300 g jeżyn



wykonanie:
Tortownicę należy wyłożyć papierem do pieczenia, a boki wysmarować masłem.
Wszystkie składniki na spód ciasta należy ze sobą połączyć i wymieszać, a następnie przełożyć do foremki. Ciasto będzie bardzo lepkie.
Następnie za pomocą miksera ubijamy jajka z ksylitolem i dodajmy wiórki kokosowe oraz gęsta część mleczka kokosowego. Do ubitej masy dodajemy jeżyny i mieszamy. Tak przygotowaną mase przelewamy na ciasto do foremki.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni C przez 40-50 minut. Ważne aby wierzch ciasta był upieczony, najlepiej sprawdzić to dotykając ciasta palcem. 
Po wystygnięciu ciasto można udekorować owocami.


czwartek, 17 sierpnia 2017

Marcepanowe ciasto z kaszy jaglanej z malinami


Po urlopie wracam do Was z nowym przepisem na coś słodkiego. Jak to ostatnio u mnie bywa jest to zdrowsza wersja słodkich wypieków. Można rzec taka fit słodycz bez białej mąki czy cukru. Jednak ostrożnie z takimi wypiekami! Wchodząc w rolę psychodietetyka, którym jestem na co dzień chcę zwrócić Waszą uwagę na te fit potrawy. Internet zalany jest nimi od jakiegoś czasu, jedzenie bez cukru, laktozy czy glutenu stało się ogólną modą. Czasami sami rezygnujemy z jakiś produktów w trosce o swoje zdrowie, a tak naprawdę nie każdy z nas musi rezygnować z prawdziwego nabiału czy produktów z glutenem. Tylko uwaga! nie namawiam Was do jedzenia białej mąki, sama jej nie stosuję, ale gluten jest też w innych produktach, które normalnie goszczą w mojej kuchni. Mój organizm nie ma problemów z tolerancją glutenu więc i ja i moja rodzina nie wykluczamy go zupełnie z diety. Podobnie jest z laktozą, z tym że my spożywamy tylko prawdziwy nabiał, a nie produkty, które go imitują.



Co się zaś tyczy fit wypieków i innych potraw. Zamieniliśmy w tradycyjnym daniu wszystko co było możliwe na zdrowszą wersję. Ciasta pozbawione są białej mąki, cukru czy tradycyjnego tłuszczu. Wydawać by się mogło, że teraz to już spokojnie możemy zjeść upragnione ciasto. Nic bardziej mylnego. To, że zmieniliśmy produkty nie sprawia, że bez wyrzutów sumienia możemy pochłonąć kilka porcji ulubionego wypieku. Takie fit ciasto może w końcowym rezultacie mieć więcej kalorii niż tradycyjne. Owszem możemy delektować się nim, ale pod warunkiem zachowania umiaru. Jedna mała porcja na dzień powinna nam wystarczyć. Zdrowsze nie oznacza, że możemy zjeść go więcej niż normalnie. Wszystko, nawet zdrowe produkty, jedzone w nadmiarze mogą wpłynąć na nas negatywnie. Zdrowe fit ciasto tylko wtedy jest fit gdy nie tracimy kontroli i zjemy go niewiele. 


 
 

Marcepanowe ciasto z kaszy jaglanej z malinami
składniki:
  • 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 3 jajka
  • 150 g mąki migdałowej
  • 2 łyżki mąki owsianej
  • 2 płaskie łyżki oleju kokosowego
  • 4 łyżki ksylitolu 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • esencja waniliowa
  • 250 g malin

wykonanie:
Kaszę jaglaną gotujemy w lekko osolonej wodzie. Kasza ma być rozgotowana. Gdy przestygnie miksujemy ją z jajkami. Następnie dodajemy pozostałe składniki poza malinami i miksujemy. Esencji waniliowej dodajemy dosłownie 1 kroplę.
Foremkę keksówke wykładamy papierem do pieczenia. Do foremki przekładamy 1/3 ciasta, następnie układamy część malin, które przykrywamy kolejna porcją ciasta. Ponownie nakładamy maliny i przykrywamy je resztą ciasta. Pieczemy w temperaturze 180 stopni C przez 50 minut.

piątek, 28 lipca 2017

Kalafiorowe placki z piekarnika



Rzutem na taśmę dzielę się z Wami kolejnym przepisem. Myślałam, że przed urlopem już nie dam rady nic opublikować, a jednak.
Lato w tym roku nas nie rozpieszcza i gdy patrzę przez okno to chętnie ugotowałabym zupę. Postanowiłam jednak nie poddać się jesiennej aurze i zamiast zupy poczyniłam placuszki. Lekkie sałatki, faszerowane warzywa i placuszki to dla mnie typowo letnie potrawy. Ale... tradycyjne placki są jak dla mnie opite olejem przez co stają się ciężkostrawne i niezdrowe. Ponieważ wyznaję zasadę, że jedzenie powinno być naszym lekarstwem to po dokonaniu kilku modyfikacji nawet placuszki stają się dla mnie bardziej kuszące. Ograniczyłam więc mąkę do minimum, główną rolę w placuszkach niech odgrywają warzywa. W tym przypadku kalafior, ale zapewniam, że cukinia czy inne sprawdzą się znakomicie. Do tego ulubione zioła i przyprawy dla nadania smaku i gotowe. Zamiast smażyć je na patelni proponuję zapakować je do piekarnika. I gotowe. Smacznego zatem Wam życzę i niech w końcu lato do nas powróci.

 

Kalafiorowe placki z piekarnika
składniki:
  • kalafior średniej wielkości
  • 2 jajka
  • 3/4 szklanki tartego parmezanu
  • 1 cebula
  • 2 łyżki mąki owsianej
  • 1 czubata łyżka oregano
  • 2 czubate łyżki koperku
  • szczypta kurkumy i chilli
  • sól, pieprz
  • łyżeczka masła klarowanego do smażenia

wykonanie:
Cebulę siekamy i podsmażamy na łyżeczce masła klarowanego lub oleju kokosowego. Odstawiamy do wystudzenia. W tym czasie kalafiora siekamy nożem lub rozdrabniamy do konsystencji ryżu. Możemy zetrzeć go na tarce o dużych oczkach. Do kalafiora dodajemy cebulę oraz pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.
Blachę wykładamy papierem do pieczenia i łyżką nakładamy masę na blachę formując placuszki. Ja użyłam specjalnej, okrągłej foremki jednak nie jest ona niezbędna. Na jeden placek nałożyłam 2 łyżki masy i wygładziłam. Placki pieczemy około 30 minut w temperaturze 180 stopni C. W połowie pieczenia przełożyłam placki na drugą stronę.
Placki podajemy ze sosem pomidorowym lub z jogurtem z dodatkiem koperku.


http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wytrawne-tarty-i-placki

środa, 26 lipca 2017

Klasyczne połączenie - szpinak i łosoś. Tarta.



To chyba mój ostatni wpis przed urlopem. Dziś tarta z łososiem i szpinakiem, ot taka klasyka połączeń. W tartach zakochałam się mieszkając we Francji. Wcześniej, 14 lat temu, u nas nie były to zbyt popularne dania. Nikt z moich znajomych ich nie przyrządzał, na mieście też nie spotykałam tego typu dań. Dziś jest zupełnie inaczej, szczególnie, że w mieście mamy kilka francuskich knajpek gdzie takie tarty można zjeść bez problemu.
Mieszkając we Francji przygotowywałam je dość często, ale teraz z różnych względów goszczą u nas rzadko i są raczej rarytasem. Oczywiście ze względów zdrowotnych przerobiłam spód do tarty na takie bez białej mąki. Brak glutenu w cieście czasem była kłopotliwy gdyż ciasto nie jest sprężyste i się kruszy. Tym razem ciasto zachowało swoje właściwości i pozostało zwarte jak trzeba. Zachęcam Was do eksperymentowania z nadzieniem, gdyż dzięki temu za każdym razem możecie uzyskac zupełnie nowe danie.



Tarta ze szpinakiem i łososiem
składniki na ciasto:
  • 1 jajko
  • 200 g mąki owsianej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej 
  • szczypta soli
  • 100 g masła

składniki na masę:
  • 300 g świeżego łososia
  • 100 g świeżego szpinaku
  • 100 g mozzarelli
  • 4 jajka
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 dymki
  • 100 ml śmietany
  • świeży koperek
  • sól, pieprz

wykonanie:
Wszystkie składanki ciasta łączymy ze sobą, zagniatamy, formujemy kulkę i owijamy w folię spożywczą, a następnie odkładamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyjmujemy ciasto wykładamy między dwa kawałki folii spożywczej i wałkujemy na grubość około 0,5 cm. Przekładamy ciasto do foremki do tart nasmarowanej masłem. Nakłuwamy ciasto widelcem i przykrywamy papierem do pieczenia, na który wykładamy np. groch. Pieczemy przez 20 minut w temperaturze 180 stopni C. Po upieczeniu ciasto należy wystudzić, ściągnąć obciążenie z grochu.
Szpinak umyć, osuszyć i razem z posiekanym czosnkiem podsmażyć przez około 3 minuty na łyżeczce masła klarowanego. Łososia pokroić na kostki wielkości około 1,5 cm, mozzarellę pokroić w kostkę, a jeśli jest to mozzarella w mini kulkach to każdą kulkę przekroić na pół. wymieszać ze sobą jajka i śmietanę. dodać szpinak, łososia, mozzarellę, posiekana dymkę, koperek oraz sól i pieprz do smaku. Gotową masę przelać na ciasto. Piec w temperaturze 180 stopni c przez około 30 minut. Przed końce pieczenia należy sprawdzić czy masa jest dobrze zapieczona. W razie potrzeby należy wydłużyć czas pieczenia.




http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wytrawne-tarty-i-placki

czwartek, 20 lipca 2017

Burgery z komosy ryżowej i bobu.



Dziś propozycja wegetariańska. Bardzo lubię takie przepisy, nieoczywiste, dla niektórych nieco zaskakujące. Jednak przeglądając w ostatnich czasach Internet coraz częściej spotykam dania, w których kasze i inne zboża grają główną rolę. U mnie podstawą tego dania jest komosa ryżowa. O jej odżywczych właściwościach pisałam już na blogu. Warto włączyć ją do swojej diety ze względu na bogate źródło białka. Szczególnie powinny o tym pomyśleć osoby na dietach wegetariańskich i wegańskich, ale nie tylko. Jako uzupełnienie u mnie bób, ale poza sezonem można użyć innego warzywa. Zimą np. marchewki.
Takie burgery czy może raczej klopsiki doskonale smakują na ciepło, ale też i na zimno.

 


 Burgery z komosy ryżowej i bobu.
składniki:
  • 150 g komosy ryżowej przed ugotowaniem
  • 200 g bobu
  • 100 g fety
  • 3 jajka
  • 6 kawałków suszonych pomidorów
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki mąki ryżowej
  • pół pęczka bazylii lub 1 łyżka suszonej
  • sól, pieprz
  • masło klarowane lub olej kokosowy do smażenia

wykonanie:
Komosę ryżowa gotujemy według przepisu. Po ugotowaniu odstawiamy do całkowitego wystygnięcia.
Bób gotujemy przez 5-8 minut w osolonym wrzątku, następnie przepłukujemy zimna wodą. Gdy ostygnie obieramy go z łupinek i niedbale siekamy na spore kawałki.
Łączymy ze sobą komosę, posiekany bób, pokrojone drobno pomidory, pokruszoną fetę, posiekany ząbek czosnku oraz mąkę, jajka i przyprawy. Formujemy w dłoniach kuli, które spłaszczamy lekko i tak powstałe placki smażymy z obu stron na złoto.
Podajemy z ulubioną zieloną sałatką lub salsą z pomidorów.

wtorek, 18 lipca 2017

Ulubiony obiad moich dzieci


Moje dzieci zdecydowanie lubią mięso. Młodsza latorośl mogłaby chyba jeść je codziennie. Za to moja starsza córka stoi na rozdrożu. Bycie nastolatką nie jest proste. Pomijam fakt, że do głowy przychodzą wtedy różne najdziwniejsze pomysły, nie zawsze racjonalne, nie zawsze bezpieczne, a już na pewno nie zawsze do zaakceptowania przez rodziców. Pojawiają się też różne refleksje, a między nimi też i taka by zostać wegetarianką. Na szczęście dla mnie nie ma na razie mowy o weganizmie. Nie wiem czy dźwignęłabym taką kuchnię, bo jednak na chwilę obecną nie potrafiłabym zrezygnować z wielu produktów pochodzenia zwierzęcego. Ale wracając do wegetarianizmu. Samego mięsa jemy niewiele, ale jednak jemy. Moja córka coraz częściej wspomina o tym, że ciągnie Ją w stronę kuchni wege. Ja jako matka, do tego posiadająca wiedzę z zakresu żywienia mam pewne obawy, gdyż moje dziecię chyba na tej diecie umarłoby z głodu. Owszem lubi sporo warzyw i na co dzień jemy ich dużo, to jednak Ona na wiele warzywnych propozycji kręci nosem, a o samym ryżu żyć jest ciężko. Co więcej widzę, że są takie dania, które Ona uwielbia i niestety dla Niej samej są to dania mięsne. Jednym z takich przysmaków moich córek są pulpeciki z indyka w sosie pomidorowym z warzywami. Jak więc podjąć odpowiedzialną decyzję na temat żywienia skoro w domu czają się takie pokusy?






Pulpeciki z indyka w sosie pomidorowym z warzywami
składniki:
  • 500 g mielonego mięsa z indyka
  • 1 cebula
  • 1/2 szklanki suchego ryżu
  • 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
  • sól do smaku
  • 1 łyżeczka koperku
  • olej kokosowy do smażenia

sos z warzywami:
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 marchewki
  • 1 cukinia
  • mała puszka kukurydzy
  • 1 opakowanie pomidorów krojonych
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka bazylii
  • szczypta kurkumy
  • sól, pieprz

wykonanie:
Przygotowujemy pulpeciki. Na początek obieramy i siekamy cebulkę, którą krótko podsmażamy na rozgrzanym oleju kokosowym. Cebulka ma się zeszklić. Dodajemy ją do mielonego mięsa. Dokładamy też surowy ryż oraz wszystkie przyprawy. Wyrabiamy mięso, formujemy z niego małe kulki, wielkości orzecha włoskiego lub nieco większe. Obsmażamy je z obu stron na rozgrzanym oleju kokosowym i odstawiamy.
Na 1 łyżce oleju kokosowego podsmażamy posiekaną cebulkę i czosnek. Po chwili dodajemy marchewkę pokrojoną w paseczki i kurkumę. Smażymy około 5 minut. Podlewamy odrobiną wody i prużymy tak przez kolejne 5 minut. Dodajemy pomidory z kartonika. Ja uprzednio je zmiksowałam, ale nie trzeba tego robić. Dokładamy do sosu pulpeciki. Jeśli sos jest zbyt gęsty możemy dolać wody. Przykrywam garnek pokrywka i gotuje na małym ogniu 20 minut. Po tym czasie dodaje pokrojona w kostkę cukinie oraz kukurydzę z puszki. doprawiam też wszystko do smaku. Gotuje jeszcze chwilę by cukinia nieco zmiękła, ale nadal pozostała lekko chrupiąca.
Sos podaję z ryżem lub kaszą jaglaną.
.

piątek, 14 lipca 2017

Faszerowane pomidory. Komosa ryżowa i cukinia.



Pomidory, ach te pomidory. Tradycyjnie na kanapki, ale ja kanapek nie jadam, a pomidory owszem bardzo chętnie. Uwielbiam je w sałatkach, choć nie pogardzę tymi faszerowanymi. Przyznam jednak, że wolę takie na ciepło, zapiekane z piekarnika. Te faszerowane na zimno jakoś mi nie podchodzą, ale wiadomo każdy lubi coś innego.

 
 

W faszerowanych warzywach najfajniejsze jest to, że za każdym razem nadzienie może być zupełnie inne. U mnie ostatnio królują cukinie, a to dlatego, że w ogródku rodziców mamy w tym roku klęskę urodzaju. Praktycznie jemy je codziennie, a i tak nie dajemy rady tego przejeść. Całe szczęście, że moje dzieci kochają cukinię tak samo jak ja i mąż, to też jemy ją na różne sposoby. Dziś jako składnik farszu do pomidorów.



Pomidory faszerowane komosą ryżową i cukinią
składniki:
  • 4 pomidory
  • 1 średnia cukinia
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/4 szklanki suchej komosy ryżowej
  • 2 łyżki startego parmezanu
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • szczypta chilli
  • 1/2 łyżeczki oregano
  • sól, pieprz

wykonanie:
Pomidory dokładnie myjemy, odcinamy im "kapelusiki" i zachowujemy. Za pomocą noża i łyżki wydrążamy pomidory. Miąższ oczyszczamy z pesteczek i kroimy w kosteczkę. Pomidory solimy w środku i odkładamy na talerz do góry dnem aby pozbyć się nadmiaru wody.
Komosę ryżową gotujemy według przepisu na opakowaniu.
Cukinię ścieramy na tarce o dużych oczkach. Cebulę i czosnek siekamy. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy, wrzucamy cebulę i czosnek. Smażymy przez chwilę i dokładamy cukinię. smażymy około 5 minut. Dodajemy ugotowana komosę oraz posiekany miąższ z pomidorów. Smażymy kolejne 5 minut. doprawiamy chilli, oregano, solą i pieprzem. Wyłączamy ogień. Dodajemy starty parmezan i dokładnie mieszamy.
Pomidory odsączamy z nadmiaru wody i napełniamy farszem i przykrywamy "kapelusikami". Przekładamy do foremki żaroodpornej lub na blaszkę i zapiekamy w piekarniku przez około 20 minut w temperaturze 180 stopni C.

wtorek, 11 lipca 2017

Taboule nie tylko do pracy



Gdy mieszkałam we Francji dokonałam wielu odkryć kulinarnych, które na stałe weszły do mojej codziennej kuchni. Zaraz obok tart, czy to słodkich czy wytrawnych oraz sosów na winie taką potrawą stało się taboule. Niby takie niepozorne danie, a jednak za każdym razem może smakować inaczej. Wszystko to kwesta dodatków. Dziś u mnie wersja cytrusowa, bardzo fajna i orzeźwiająca. Co prawda nie ma upału, ale myślę, że w niczym to nie przeszkadza, gdyż taboule smakuje nawet w taka pogodę jak dziś.


Grejpfrutowe taboule
składniki:
100 g kaszy kuskus razowej
1 grejpfrut 
2 pomidory
1 dymka - biała i zielona część
8 listków miety
3 gałązki tymianku
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
5 łyżek oliwy z oliwek
sól, pieprz

wykonanie:
Z pomidorów ściągamy skórkę i kroimy w kostkę. Siekamy zioła i dymkę.  Kaszę kuskus wsypujemy do miseczki i zalewamy ją sokiem wyciśniętym z 1 grejpfruta oraz oliwą. Mieszamy i odstawiamy na około 30 minut do lodówki. Po tym czasie do kaszy dodajemy posiekaną dymkę, zioła oraz przygotowane wcześniej pomidory. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem i odstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny. Podajemy na zimno.

piątek, 7 lipca 2017

Ciasto potrójnie truskawkowe



Jest okazja, więc jest ciasto. Na co dzień ciast nie pikę o czym już wspominałam nie raz, ale gdy jest okazja robię to dość chętnie. Staram się jednak z rozwagą dobierać produkty. Stare przyzwyczajenia zmieniłam o 180 stopni i biała maka czy cukier raczej do moich ciast nie trafiają. Nie jest to proste, ale pobudza wyobraźnie. Za każdym takim eksperymentem zastanawiam się co dobrego wyjdzie tym razem, bo że ciasto będzie udane to nie mam wątpliwości.
Tym razem inspirowałam się jednym z moich ulubionych ciast z truskawkami jednak tradycyjną śmietanę zamieniłam na mleczko kokosowe. Pokombinowałam też ze spodem ciasta całkowicie rezygnując z tradycyjnego biszkoptu pełnego cukru. Oto co wyszło.


 


Ciasto potrójnie truskawkowe
składniki spód:
  • 100 g migdałów w płatkach
  • 100 g płatków owsianych
  • 50 g gorzkiej czekolady 70%
  • 2 łyżki ksylitolu
  • 2 łyżki oleju kokosowego

składniki masa różowa:
  • 2 puszki małe mleczka kokosowego po 165 ml
  • 300 g truskawek
  • 75 ml wrzątku
  • 5 łyżek żelatyny
  • 2 łyżki ksylitolu - opcjonalnie

masa czerwona:
  • 300 g truskawek
  • 1 galaretka truskawkowa 
  • 250 ml wody
  • 1 łyżka żelatyny

wykonanie:
Olej kokosowy należy roztopić. Pozostałe składniki przekładamy do rozdrabniarki/blendera i pulsacyjnie lekko  rozdrabniamy. Nie chcemy uzyskać proszku. Następnie  łączymy olej kokosowy z resztą składników. Dokładnie mieszamy, czekolada pod wpływem ciepłego oleju może zacząć się topić, ale to w niczym nie przeszkadza. Gotową masę przekładamy na tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy przez 15 minut w temperaturze 180 stopni C, po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia.
Umyte truskawki miksujemy, dodajemy do nich mleczko kokosowe i ksylitol, dokładnie mieszamy. Żelatynę należy roztopić we wrzątku i dodać do gotowej masy truskawkowej. Po dokładnym wymieszaniu odstawiamy do lodówki na chwile by zaczęła się ścinać. Wtedy znów mieszamy i przelewamy na upieczony spód. Odkładamy do lodówki do całkowitego zastygnięcia.
Przygotowujemy warstwę galaretki. Truskawki miksujemy, powinno wyjść około 300 ml. Galaretkę przygotowujemy według przepisu jednak zmniejszamy ilość wody, zamiast 500 ml rozpuszczamy ją w 250 ml. dodajemy też łyżkę żelatyny. Gdy galaretka lekko przestygnie i nadal będzie płynna dodajemy do niej zmiksowane truskawki. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na bok do chwili gdy zacznie lekko się ścinać. Wtedy wylewamy ją na zastygnięta warstwę z mleczka kokosowego i truskawek. 
Ciasto pozostawiamy w lodówce na około 4 godziny. Dekorujemy truskawkami.