expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Na dobry początek dnia



Korzystając z tego, że jeszcze jakiś czas będzie można nabyć nasze polskie szparagi, zachęcam Was do ich konsumpcji. O prozdrowotnych właściwościach możecie poczytać na FB Przemiany. Żałuję, że sezon na nie jest taki krótki.
Szparagi są pyszne same w sobie i generalnie moim zdaniem nie potrzebują wielu towarzyszy na talerzu. Nawet same smakują doskonale. Ja tym razem jednak podałam je w towarzystwie jajka i pomidorów. Ot taki klasyk można rzec. Moja propozycje jest doskonałe na weekendowe śniadanie. Sami wypróbujcie.



Frittata ze szparagami
składniki:
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 2 dymki
  • 4-5 jaj
  • 1 pomidor średniej wielkości 
  • 50 g startego parmezanu
  • sól, pieprz
  • szczypta chili

wykonanie:
Szparagi myjemy, odcinamy twarde końcówki. Gotujemy w osolonym wrzątku przez 5 minut. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą. Osuszamy.
Pomidora kroimy w kostkę usuwamy przy tym pestki. Lepiej gdy pomidor jest mięsisty. Ja dodatkowo ściągnęłam z niego skórkę. 
Jajka należy wymieszać z posiekaną dymką. Miksturę doprawiamy solą, pieprzem i chili, a następnie przelewamy na wysmarowaną oliwą blaszkę. Na wierzchu układamy szparagi i posypujemy całość pomidorem. Pieczemy przez 20 minut w temperaturze 180 st. C. Na 5 minut przed końcem pieczenia posypujemy całość parmezanem.
Podajemy gorące, pokrojone na kwadraty.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Niby nie brownie a jednak...



Myślę, że wszyscy miłośnicy czekolady lubią brownie. To jedno z lepszych ciast czekoladowych, niestety delektowanie się nim nie pozostaje obojętne dla naszych bioder. Duża ilość masła i cukru nigdy nie będzie obojętna dla zdrowia. Tymczasem poczyniłam ciasto niczym nie ustępujące tradycyjnemu brownie w smaku i konsystencji. Dodatek ksylitolu można całkowicie pominąć jeśli ktoś lubi gorzką czekoladę i słodki smak nie jest mu do niczego potrzebny. Mi jednak smakuje ciasto lekko słodkawe. Jest cudownie wilgotne, a dodatek owoców sprawia, że staje się jeszcze lepsze. Przetestowałam wersję z malinami i truskawkami i jak dla mnie wersja malinowa wygrywa. Wy możecie eksperymentować z jakimi tylko dodatkami chcecie. Myślę, że dzięki temu to ciasto za każdym razem może zaskoczyć Was czymś nowym. 




Ciasto a la brownie
składniki:
  • 250 g gorzkiej czekolady 70%
  • 165 ml mleczka kokosowego (mała puszka)
  • 120 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki ksylitolu
  • 2 łyżki mąki owsianej
  • 3 jajka
  • szczypta soli
  • ulubione dodatki około 150 g owoców np. malin, truskawek itp
  • kawałki białej czekolady

wykonanie:
W kąpieli wodnej podgrzewamy mleczko koksowe, śmietanę, połamaną na kawałki czekoladę oraz ksylitol. Gdy czekolada się rozpuści i połączy z pozostałymi składnikami ściągamy miskę z ognia. Odstawiamy do przestygnięcia. Dodajemy żółtka oraz mąkę i dokładnie mieszamy. Białka jajek ze szczyptą soli ubijamy na pianę i dodajemy do masy czekoladowej. 
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy na nią masę czekoladową i na wierzchu układamy owoce i ewentualnie inne dodatki typu orzechy, kawałki czekolady itp.
Pieczemy w temperaturze 180 st.C przez 30 minut. Pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia. Podajemy na zimno.

wtorek, 30 maja 2017

Szparagowe pesto.


Tradycyjne zawsze z bazylii i orzechów pinii, doskonałe do makaronów, ale również do mięsa czy kanapek. Pesto, bo o nim tu mowa, dziś do wykonania dosłownie ze wszystkiego co tylko się nada. Ogranicza nas tylko nasza własna wyobraźnia. 
U mnie pesto z zielonych szparagów obowiązkowo pojawia się co roku. Poprzednio było dodatkiem do łososia, a dziś w nieco innej kombinacji jest uzupełnieniem dania z makaronem. Polecam Wam również użyć takie szparagowe pesto jako smarowidło do kanapek czy naleśników. Zapewniam, że smakuje wybornie, jest też urozmaiceniem codziennej diety. Korzystajcie więc dopóki jeszcze są dostępne nasze rodzime szparagi. Na zdrowie.



Pesto szparagowe z makaronem
składniki:
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/4 szklanki tartego parmezanu
  • 2 garście migdałów
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz
  • ewentualnie sok z cytryny
  • szczypta chili

  • makaron
  • parmezan do dekoracji

Wykonanie:
Szparagi myjemy, odcinamy twarde końcówki oraz "kwiatki". Szparagi kroimy na kawałki i miksujemy z dodatkiem migdałów, czosnku i parmezanu. dodajemy odrobinę oliwy. Nie za dużo gdyż same szparagi są dość wodniste, a więc pesto może być za rzadkie.  Doprawiamy solą, pieprzem, chili i ewentualnie sokiem z cytryny.
Pozostawione kwiatki wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy około 3-5 minut. Odcedzamy. 

W międzyczasie przygotowujemy ulubiony makaron. Po odcedzeniu wkładamy makaron do pesto i mieszamy tak by pesto dokładnie go oblepiło. Nakładamy na talerz i dekorujemy kwiatkami szparagów i parmezanem w płatkach.

czwartek, 25 maja 2017

Deser czy drugie śniadanie?


W tym roku sezon truskawkowy rozpoczynamy dość późno. No cóż, początek maja nas nie rozpieszczał gdy chodzi o pogodę, więc nie ma się co dziwić. Ale w końcu są, nasze polskie, upragnione. Pomysłów na ich wykorzystanie jak zwykle pełna głowa, choć wcale nie gardzę takimi naturalnymi, bez żadnych dodatków czy przeróbek.
Bardzo też lubię truskawkowy sos, któremu można nadać ciekawy smak za pomocą odpowiednich przypraw. Dziś u mnie z dodatkiem cynamonu, który fajnie podkreśla słodycz truskawek i w ten sposób nie potrzeba dodawać ani grama cukru czy innego słodzika.
Moja propozycja to dla niektórych deser, dla innych drugie śniadanie. Nie ważne jak się zowie to cudo, ważne że smakuje. Rodzina pochłonęła i coś słyszałam, że było za mało ;-) Smacznego zatem!




Owsianka kokosowa 
składniki na 3 porcje
  • 1 jogurt grecki
  • 1 jogurt naturalny
  • 6 łyżek płatków owsianych górskich
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego
  • 2 łyżeczki miodu

sos truskawkowy
  • truskawki
  • cynamon

wykonanie
Przygotowanie granoli: płatki mieszamy z wiórkami, dodajemy stopiony miód i olej kokosowy. Wszystko łączymy ze sobą i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni aż płatki się przyrumienią. Warto sprawdzać jak płatki się pieką gdyż mogą się przypalić. Upieczone płatki odstawiamy do przestygnięcia.

Sos truskawkowy: Ilość truskawek zależy od tego ile chcemy zrobić sosu, u mnie 250 g. Truskawki miksujemy i doprawiamy odrobiną cynamonu.

Jogurt grecki łączymy z jogurtem naturalnym. dokładnie mieszamy. 

Do szklanek nakładamy jogurt, następnie sos truskawkowy i na końcu nakładamy płatki.

wtorek, 16 maja 2017

Owsiane muffiny z malinami i kremem z ricotty


Parę lat temu muffiny były chyba najpopularniejszym wypiekiem w internecie. Dziś ustępują miejsca innym ciekawym wynalazkom. Jednak ja od czasu do czasu lubię je przyrządzić, tym bardziej, że są doskonałą propozycją na śniadanie, ale też i na piknik. Takie biesiadowanie w plenerze to jedno z moich ulubionych zajęć na wiosnę i lato. Miło jest czasem zapakować się i wyjechać za miasto choć na parę chwil. Wiosna do nas wróciła więc nie ma na co czekać... Ruszajmy w drogę, a do plecaka koniecznie zapakujmy taką owsianą muffinkę.


Owsiane muffiny z malinami
składniki:
  • 150 g mąki owsianej
  • 30 g mąki migdałowej
  • 60 g ksylitolu
  • 2 jajka
  • serek ricotta - 60 g
  • 200 ml mleka
  • 3 łyżki ziaren słonecznika
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • maliny - u mnie mrożone po 3 na 1 muffinkę 

Krem do muffinek
składniki:
  • pozostała ricotta 
  • sok i skórka z cytryny
  • miód - opcjonalnie

wykonanie:
Piekarnik nastawiamy na 200 stopni C.
Mieszamy 60 g ricotty z jajkami i mlekiem. Dodajemy obie maki, proszek do pieczenia, ksylitol oraz słonecznik. Całość mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Napełniamy ciastem foremki do muffinek. Ja użyłam sylikonowych, nie trzeba ich smarować tłuszczem. Jeśli masz inne foremki koniecznie nasmaruj je masłem. Do każdej foremki włóż po 3 maliny.
Muffiny pieczemy około 30 minut.

Z pozostałej ricotty robimy krem do muffinek. Dodajemy do serka łyżeczkę miodu oraz sok i startą skórkę z cytryny.  Właściwie ilość miodu oraz cytryny zależy od indywidualnych upodobań.


wtorek, 9 maja 2017

Pasztet pieczarkowo-porowy


I cóż ja mogę napisać? Znów pasztet! Ostatnio bardzo je polubiłam i tak sobie eksperymentuję. Wcześniej nigdy nie robiłam tego typu potraw, ale ciągle wprowadzam zmiany  żywieniowe z swoim domu i oto efekty. A ponieważ pogodna nie sprzyja chłodnikom i innym takim cudom to z chęcią włączam piekarnik. Jak na maj jest strasznie zimno. Pamiętam, że dokładnie taki sam był 11 lat temu gdy na świat przyszła moja starsza córka. Po powrocie ze szpitala przez dłuższy czas grzaliśmy w mieszkaniu, bo było tak zimno. Gdy prawie 4 lata później przeprowadzaliśmy się do Polski znów maj nie był dla nas łaskawy. Cały miesiąc padało. I tak oto upragniona wiosna nas nie rozpieszcza, trzeba więc dopieścić się samemu.


Pasztet pieczarkowo-porowy
składniki:
  • 400 g ciecierzycy - 1 puszka
  • 4 łyżki ziaren słonecznika
  • 2 pory
  • 1 marchew
  • 300 g pieczarek
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki oregano
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki chilli
  • sól, pieprz 
  • olej lub masło klarowane do smażenia

wykonanie:
Marchew obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Por myjemy i kroimy w talarki. Pieczarki obieramy i również kroimy na plasterki. Cebulę i czosnek siekamy w kostkę. Na rozgrzanym maśle lub oleju podsmażamy por i cebule z czosnkiem. Po chwili możemy dołożyć marchewkę. Ściągamy z patelni i odkładamy na bok. Na tej samej patelni możemy podsmażyć pieczarki. Wkładamy je na patelnie i odparowujemy z płynu. Gdy woda odparuje dokładamy odrobinę tłuszczu i podsmażamy je przez chwilę. 
Wszystkie warzywa oraz ciecierzycę i słonecznik miksujemy na w miarę jednolitą masę. Dodajemy wszystkie przyprawy. Próbujemy i w razie potrzeby doprawiamy solą i pieprzem. 
Masę przekładamy do foremki - keksówki, wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 60-70 minut w temperaturze 180 stopni C.

czwartek, 4 maja 2017

Szparagowa zupa do picia



Już nie raz pisałam, że uwielbiam maj. To nie tylko miesiąc moich urodzin, ale też czas kiedy świętujemy niemal całą rodziną (mąż i starsza córka). A do tego, co jest najfajniejsze, to czas kiedy na stole królują szparagi, pojawiają się pierwsze krajowe truskawki, młoda kapusta itd. Dobrodziejstw przyrody jest o wiele więcej. Zakwitają moje ukochane szafirki, konwalie, bzy, piwonie. No jak nie kochać tego miesiąca?
Niestety jak wszystko tak i maj szybko przemija. Pragnę zawsze nacieszyć się nim ile to tyko możliwe, również pod względem kulinarnym. Właśnie dlatego teraz szparagi czy inne rarytasy opanowują moją kuchnię. Dzisiejsza propozycja to szparagi w kolejnej odsłonie. Ponieważ krem ze szparagów to ulubione danie moich dzieci to staram się zaspokajać ich oczekiwania, ale żeby nie było, że z tego powodu jest nudno, to wprowadzam nieco urozmaiceń. Tym oto sposobem dziś mam dla Was propozycje na szparagową zupę do picia. Taka wersja jest doskonałym uzupełnieniem obiadu czy kolacji. Sami zobaczcie.

 


Szparagowa zupa do picia
składniki na 4 porcje
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 150 g mrożonego groszku
  • 165 ml mleka kokosowego (mała puszka)
  • 750 ml bulionu warzywnego 
  • sól, pieprz
  • tabasco zielone

wykonanie:
Szparagi myjemy, odcinamy twarde końcówki i kroimy na mniejsze kawałki. Zachowujemy całe kwiatki.
W bulionie gotujemy mrożony groszek do miękkości. Wrzucamy pokrojone szparagi i po 2 minutach ściągamy z ognia. Wyławiamy kwiatowe końcówki, a resztę miksujemy. stawiamy ponownie na ogniu. Dodajemy mleko kokosowe oraz doprawiamy do smaku solą, pieprzem i tabasco. Doprowadzamy do wrzenia i ściągamy z ognia. 
Zupa smakuje na ciepło i na zimno. Przed podaniem rozlewamy ją do szklanek, do każdej wkładamy odłożone wcześniej kwiatowe końcówki.

poniedziałek, 1 maja 2017

Czekoladowa pokusa



Zapach piekącego się ciasta czekoladowego to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych aromatów w kuchni. Ostatnio takie cuda dość rzadko dzieją się w moim domu, bo znacząco ograniczyliśmy spożycie słodkiego pieczywa. Jednak od czasu do czasu ulegam pokusie i piekę coś pysznego i dużo zdrowszego niż kupne odpowiedniki. Dbałość o składniki sprawia, że domowe ciasto nie ma sobie równych w tym względzie.
Ponieważ pogoda ciągle pozostawia wiele do życzenia takie czekoladowe ciasto będzie doskonałe na majówkę. Czekolada jak wiadomo ma dobroczynny wpływ na nasz nastrój. Co prawda daleka jestem od tego by za pomocą jedzenia wpływać na swoje samopoczucie. Na co dzień pracuję ze swoimi podopiecznymi nad tym aby jedzenie nie było lekarstwem na smutki, chandrę i stres. Jednak czekolada sama w sobie wpływa na produkcję endorfin i przy takiej niemajówkowej pogodzie może być pomocna.

Zatem jeśli jeszcze nie poczyniliście nic słodkiego do popołudniowej herbaty to może właśnie nadeszła pora by to zrobić. Wilgotne, czekoladowe ciasto sprawdzi się idealne.



Terrina czekoladowa
składniki:
  • 200 g czekolady gorzkiej 70% (może być smakowa pod warunkiem, że dokładnie sprawdziliście jej skład, w moim przypadku jest to czekolada z solą)
  • 250 g serka mascarpone
  • 4 jajka
  • 40 g mąki owsianej
  • 40 g maki migdałowej
  • 80 g ksylitolu lub innego słodzidła

wykonanie:
Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Pozostawiamy do przestudzenia.
Mascarpone wraz z cukrem ubijamy mikserem, dodajemy do niego przestudzoną czekoladę. Ciągle ubijając dodajemy po 1 jajku, a następnie obie mąki. Gotowe ciasto przekładamy do małej keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w temperaturze 170 stopni C przez 35-45 minut (termoobieg)
Ciasto ma być w środku lekko niedopieczone, tak jak suflet. Pozostawiamy ciasto do całkowitego wystygnięcia i dopiero wtedy wyjmujemy z foremki. Możemy podawać je z dodatkiem owoców. Doskonale smakuje w towarzystwie cydru.

sobota, 29 kwietnia 2017

Lekka sałatka ze szparagami

 

Na otwarcie sezonu szparagowego moja rodzina czekała z niecierpliwością. Najfajniejsze jest to, że dzieci już nie mogły się doczekać kremowej zupy szparagowej. W moim wydaniu taka zupa za każdym razem kryje w sobie inne dodatki co czyni ją jeszcze bardziej atrakcyjną. 
Ale dziś nie o zupie miałam pisać, bo na nią przyjdzie czas innym razem. Choć to właśnie zupa otwierała u nas sezon już tydzień temu. Mam nadzieje, że teraz szparagi będą gościły u nas dość często, a to dlatego, że czas kiedy można się nimi delektować jest krótki. Trzeba wykorzystać go w pełni, tym bardziej, że szparagi są źródłem wielu witamin i minerałów. A co najważniejsze są prebiotykiem. To substancje, które odżywiają pożyteczne bakterie jelitowe. Od nich zaś zależny całe nasze zdrowie, odporność i samopoczucie. Zadbajcie więc o nie jedząc szparagi. 



Zielona sałatka ze szparagami
składniki dla 2 osób:
  • pęczek zielonych szparagów
  • 1 pomidor malinowy
  • 1 szalotka
  • 100-120 g sera feta
  • 2 garście roszponki

dresing
  • natka pietruszki - spora ilość, u mnie pół pęczka
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu winnego
  • sól, pieprz

wykonanie:
Szparagi myjemy, odcinamy zdrewniałe końcówki. Ja moje obrałam, ale w przypadku zielonych szparagów nie trzeba tego robić. Szparagi kroimy na plasterki, ale zachowujemy w całości kwiatek. Wrzucamy do osolonego wrzątku na 2 minuty, a następnie przelewamy obficie zimną wodą by przerwać proces gotowania.
Do dwóch salaterek wkładamy po garści roszponki. Na sałacie rozkładamy przestudzone szparagi, pokrojonego na spore kawałki pomidora. Wszystko posypujemy pokruszonym serem.
Przygotowujemy dresing, którym skrapiamy sałatkę i zajadamy. smacznego.

piątek, 21 kwietnia 2017

Na życzenie dzieci- zupa pełna słońca


Święta, święta i po świętach. Niby wiosna, a za oknem jakby zimowo. Dziś przeprosiłam się z rękawiczkami, a przecież już prawie lato mieliśmy. No cóż pogoda miesza to i w sumie nie wiadomo czy odchudzić już codzienne menu czy jeszcze nie. Choć zielono za oknem to na talerzach jeszcze nie do końca. Na takie zachmurzone niebo pomarańczowa, słoneczna zupa jest jak znalazł. Akurat za zupa powstała na wyraźne wręcz życzenie moich dzieci, które uwielbiają marchewki. Aby jednak nie pozostała to taka zwyczajna papka dla dzieci nico ją podkręciłam dodając imbir i mini klopsiki w stylu marokańskim. Spróbujcie i oceńcie jak smakuje.


Krem z marchewki z klopsikami w stylu marokańskim
składniki:
  • 800 g marchwi
  • 2 ziemniaki
  • 1 duża cebula lub 2 małe
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 szczypty mielonego imbiru 
  • 200 ml mleczka kokosowego
  • limonka
  • 250 g mięsa mielonego z indyka
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego 
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • pęczek kolendry
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • sól, pieprz 
  • olej do smażenia - u mnie kokosowy

wykonanie:
Cebule kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju. Połowę cebuli odkładamy do mięsa. Do pozostałej dodajemy posiekany czosnek i jeszcze chwilę podsmażamy. W garnku należy zagotować 800ml wody. Do wrzątku wkładamy pokrojoną w plastry marchew oraz ziemniaki, dodajemy też cebulę z czosnkiem i imbir. Gotujemy do chwili aż warzywa zmiękną. Odstawiamy do przestygnięcia, a gdy zupa nie będzie już tak gorąca miksujemy ją na krem, dodajemy mleczko kokosowe oraz doprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z limonki.
Do mięsa mielonego dodajemy pozostałą cebulę, koncentrat pomidorowy, jajko, połowę posiekanej kolendry oraz przyprawy - kmin rzymski, pieprz ziołowy, sól i pieprz. Dokładnie wyrabiamy mięso i za pomocą łyżeczki do herbaty oddzielamy porcje mięsa, które w dłoniach formujemy w małe kulki. Smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron. 
Zupę podajemy z klopsikami i kolendrą.

 

wtorek, 11 kwietnia 2017

Mini babeczi jak bombonierka


Odkąd stałam się posiadaczką silikonowej formy do mini babeczek, muszę przyznać, że stały się one moim ulubionym wypiekiem na święta. Te małe babeczki są przeurocze. Jednak poza wyglądem lubię je jeszcze za to, że są tak małe. Są niczym bombonierki, takie małe czekoladki na raz do buzi. W tym roku właśnie te czekoladki stały się moją inspiracją i postanowiłam, że babeczki będą miały różne smaki niczym w pudełku czekoladek. Wybór smaków wyraźnie na życzenie rodziny, bo każdy lubi coś innego. Ja dodatkowo pozmieniałam parę składników by babeczki były jak najbardziej prozdrowotne. Mąkę pszenną zmieniłam na owsianą, a zwykły cukier na cukier kokosowy. Dzieci co prawda krzywiły się na tą zmianę, gdyż cukier kokosowy ma specyficzny smak, który był wyczuwalny w babeczkach. Na święta zapewne zamiast niego użyję ksylitolu. Wy możecie dodać takiego słodzidła by Wam smakowało, jednak wtedy musicie sami ustalić ilość jaką dodacie. Możecie też poszaleć z dodatkami i stworzyć swoje ulubione smaki. Udanej zabawy.
 



Mini babeczki smakowe
składniki na 30 sztuk
  • 1 jajko
  • 60 g mąki migdałowej
  • 80 g mąki owsianej
  • 60 g cukru kokosowego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki kakao
  • 100 ml mleka
  • 30 ml oliwy
  • szczypta soli

dodatkowo
  • 2 łyżeczki powideł śliwkowych bez cukru
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • skórka z połowy pomarańczy
  • sok z 1/4 pomarańczy

do dekoracji:
  • 25 g gorzkiej czekolady
  • 5 łyżek śmietany
  • wiórki kokosowe
  • kolorowe posypki

wykonanie:
Jajko ubijamy mikserem z cukrem, mlekiem i oliwą. Do ubitej masy dodajemy mąkę owsianą, mąkę migdałową, proszek do pieczenia, kakao i szczyptę soli. Wszystko dokładnie łączymy. Ciasto dzielimy na trzy części. Do jednej dodajemy wiórki kokosowe, do drugiej powidła śliwkowe, a do trzeciej skórkę z pomarańczy i sok.
Wysmarowane oliwą foremki napełniamy ciastem.
Babeczki pieczemy we wcześniej nagrzanym piekarniku do 180°C przez około 20 minut. Porcja  z sokiem pomarańczowym piecze się nieco dłużej, bo około 22 minuty. Po upieczeniu pozostawiamy babeczki do wystygnięcia.
Do dekoracji używamy polewy czekoladowej.  W miseczce umieszczamy czekoladę połamaną na kawałki oraz śmietanę i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. W gotowej masie czekoladowej zatapiamy babeczki i odstawiamy na kratkę. Ozdabiamy posypkami zanim czekolada całkiem zastygnie. 

sobota, 8 kwietnia 2017

Pasztet wielkanocny



Idą święta, idą. Najwyższy czas by pomyśleć o nich tak na poważnie. Zapewne niejedna gospodyni zaczyna planowanie i pierwsze przygotowania. Wszak zakwas na żurek już najwyższy czas nastawić.
Jak się domyślacie i u mnie zaczęło się coś dziać w tym temacie. Choć ostatnie tygodnie były dla mnie dość ciężkie i w kuchni bywałam przelotem ograniczając się do jak najprostszych dań, to teraz działam na całego. Nie powiem, że jestem już pełni sprawna, ale akurat w gotowaniu mi to już nie przeszkadza.
Ruszyłam więc z testowaniem różnych świątecznych smakołyków i zdecydowanie ten pasztet zyskał miano najlepszego. Musiałam go schować przed rodziną, bo o mały włos nie miałabym modela do zdjęcia. Pasztet jest wegetariański, a gdyby pominąć masło do smażenia i zastąpić go olejem roślinnym np. kokosowym, to będzie to doskonałe danie wegańskie. Jak dla mnie smak i doprawienie idealne i z czystym sumieniem mogę go Wam polecić.




Pasztet wielkanocny
składniki:
  • 400 g ciecierzycy z puszki
  • 0,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 2 łyżki słonecznika
  • 1 por
  • 1 duża cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 0,5 słoiczka suszonych pomidorów lub około 15 kawałków
  • 1,5 łyżeczki oregano
  • 0,5 łyżeczki tymianku
  • chilli
  • sól i pieprz do smaku
  • masło klarowane do smażenia

wykonanie:
Kaszę jaglana gotujemy zgodnie z przepisem. Pozostawiamy do wystudzenia.
Por myjemy, kroimy w plastry. Cebule kroimy w kostkę, a czosnek drobno siekamy. Warzywa podsmażamy na maśle klarowanym aż będą miękkie. Odstawiamy do przestygnięcia.
Wszystkie składanki poza przyprawami miksujemy razem. Dodajemy przyprawy i dokładnie mieszamy. 
Gotową masę przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 60 minut w temperaturze 180 stopni C. Na 10 minut przed końcem pieczenia włączamy górną grzałkę by wierzch się ładnie przypiekł. Gotowy pasztet pozostawiamy do wystudzenia, a następnie przechowujemy w lodówce.

poniedziałek, 13 marca 2017

Pasztet jaglany


Bardzo dawno nie miałam dla Was żadnego nowego przepisu. Nie dlatego, że nic nowego nie pojawiło się w mojej kuchni, a dlatego, że znów zmagam się z czasem. Nie mam bladego pojęcia gdzie mi ten czas ucieka i kiedy. Nim zdążę się obejrzeć, a tydzień mija nie wiadomo kiedy.  
Za chwilę znów zniknę na moment, bo na horyzoncie widać już termin mojej operacji. Mimo, iż w szpitalu to będę tylko chwilowym gościem, to jednak po powrocie do domu moja mobilność będzie mocno ograniczona. Już teraz zastanawiam się jak sobie poradzę z takimi prostymi, codziennymi czynnościami? Czas pokaże jak to będzie.
Tymczasem dość marudzenia, bo nie po to tu dziś przychodzę. Mam dla Was przepis na doskonały pasztet jaglany z pieczarkami. Szybko się robi i tak samo szybko znika, a to najważniejsze. Ostatnio nie lubię dań przy których trzeba się zbytnio napracować. Wymyślam więc takie receptury przy których się nie zmęczę ;-)



Pasztet jaglany z pieczarkami
składniki:
  • 1,5 szklanki kaszy jaglanej - suchej
  • 400-500 g pieczarek
  • 1 duża cebula
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • rozmaryn
  • chilli
  • masło klarowane do smażenia

wykonanie:
Kaszę jaglaną płuczemy pod bieżącą wodą i gotujemy według przepisu na opakowaniu. Pozostawiamy do wystudzenia.
Pieczarki kroimy na plasterki, cebule siekamy w kostkę. Pieczarki podsmażamy na maśle klarowanym, po chwili dodajemy cebule. Smażymy do chwili gdy cebula się zeszkli, a pieczarki będą lekko rumiane. Doprawiamy je solą, pieprzem, chili oraz rozmarynem. Gdy przestygną blendujemy je razem z kaszą. Dodajemy jajko i dokładnie mieszamy. 
Przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 40-45 minut w temperaturze 180 stopni C.

wtorek, 21 lutego 2017

Małe słodkości



Muffiny, które przygotowałam tydzień temu na urodziny młodszej córki już dawno poszły w zapomnienie. Myślę jednak, że warto odtworzyć ten przepis gdyż był zdrowy, ciekawy i co ważniejsze dość szybki.
Zdjęć co prawda nie ma zbyt wiele, zaledwie jedno, ale nie o zdjęcie tu chodzi. Liczy się receptura, którą można wykorzystać gdy mamy ochotę na zdrowe słodycze lub gdy przychodzą niezapowiedziani goście. 
Tak więc do dzieła!

Muffiny owsiane z jabłkiem
składniki:
  • 1 szklanka mąki owsianej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • mleczko kokosowe 165 ml - mała puszka
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 szklanki daktyli
  • 1 jabłko

wykonanie: 
Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 10 minut by zmiękły. Następnie odcedzamy je i miksujemy z mleczkiem kokosowym. Do tej mikstury dodajemy pozostałe mokre składniki i mieszamy. 
W drugiej misce łączymy ze sobą suche składniki i dodajemy do nich mokre. Na końcu dokładamy jabłko pokrojone w kosteczkę. Mieszamy i napełniamy ciastem foremki do muffinek.
Pieczemy przez około 20-25 minut w temperaturze 200 stopni C.


poniedziałek, 13 lutego 2017

Tort czekoladowy bez wyrzutów sumienia


Dobre ciasto wcale nie musi być bombą kaloryczną z dużą zawartością cukru czy tłuszczu. Ostatnio coraz więcej jest przepisów na pyszne i efektowne słodycze bez cukru, czy białej mąki. 
To jest niesamowite uczucie gdy puszcza się wodzę fantazji i tworzy się coś tak nieoczywistego. Z tego powodu zawsze lubiłam kulinarne eksperymenty. Ciągle żałuję, że czasu na takie działania mam zbyt mało. Od czasu do czasu jednak "zamykam się"  w kuchni (moja kuchnia nie ma drzwi, więc jest to trudne do wykonania ;-) ) i coś tam sobie tworzę. Czasami moje dzieła okazują się totalną klapą, a innym znów razem strzałem w dziesiątkę. Najfajniej jednak jest gdy tym co przygotuję zachwycają się dzieci. Niestety zdarza się tak, że zachwyt jest do chwili aż dowiedzą się z czego dany smakołyk powstał. Ciągle jeszcze kasza jaglana bardziej kojarzona jest z dobrą sałatką czy obiadem, a nie z kremem czekoladowym. Trzeba nad tym popracować ;-)
Tymczasem mam dla Was taką słodką - niesłodką propozycje, która może stać się inspiracją na Walentynki. Dla nas jest to obłędnie dobry tort czekoladowy. Mam nadzieje, że i dla Was taki będzie.




Tort czekoladowy z kaszy jaglanej

składniki na biszkopt:
  • 2 jajka
  • 3 łyżeczki stewii
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka mąki owsianej
  • 3 łyżki mąki migdałowej
  • 1 łyżka wody

składniki na krem czekoladowy:
  • 1 szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 0,5 szklanki daktyli
  • 100 g gorzkiej czekolady 70%
  • 2 łyżki ciemnego kakao
  • 2 małe puszki mleczka kokosowego (po 165 ml)
  • esencja waniliowa - opcjonalnie
do dekoracji:
  • 3-4 banany na wierzch
  • granat
  • sok z połowy cytryny

wykonanie:
Biszkopt:
Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy ze stewia na dość sztywną pianę. Żółtka roztrzepujemy z wodą i dodajemy je do ubitych białek. Energicznie mieszamy. Na końcu dodajemy proszek do pieczenia i obie mąki. Łączymy wszystko dokładnie. Gotowe ciasto przekładamy do formy wysmarowanej na dnie masłem. Uwaga - nie smarujemy boków tortownicy.
Biszkopt pieczemy przez około 20 minut w temperaturze 180 stopni C. 
Po upieczeniu wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy do wystudzenia. Zimny biszkopt wyjmujemy z tortownicy. Za pomocą noża ściągamy błonkę z biszkoptu, dzięki temu krem będzie się lepiej trzymał.

Krem czekoladowy:
Gotujemy kasze jaglaną według przepisu. Pozostawiamy do wystudzenia. 
Daktyle namaczamy w gorącej wodzie i pozostawiamy tak ma 30 minut.
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
Daktyle blendujemy z mleczkiem kokosowym. Dodajemy do nich kasze i pozostałe składnik. Bledbujemy wszystko do uzyskania jak najbardziej kremowej konsystencji.
Gotowy krem przekładamy na biszkopt. 
Na wierzchu możemy poukładać różne owoce. Do tego kremu pasują banany, gruszki, pomarańcze lub owoce jagodowe. Ja wybrałam banany, które pokroiłam w plastry i obficie skropiłam sokiem z cytryny aby nieściemniały. Odsączone z soku banany układamy na torcie. Dekoracje uzupełniamy granatem.

Uwagi: Ciasto przechowujemy w lodówce, jednak na godzinę przed podaniem warto wyciągnąć je z lodówki aby krem nabrał temperatury pokojowej. Jest wtedy bardziej kremowy. 



środa, 8 lutego 2017

Lekkie jak puch placuszki jaglane



O właściwościach kaszy jaglanej już kiedyś pisałam. Warto ją uwzględnić w swoim codziennym menu. Dużym atutem jaglanki jest to, że można ją wykorzystać na wiele sposobów, w wielu ciekawych daniach. Wydawałoby się, że kasza to tylko na słono lub tylko na słodko, a tym czasem kasza jaglana sprawdza się w obu wariantach.
Podobnie jest z moimi placuszkami. W dzisiejszej odsłonie prezentuję je w słodkim towarzystwie sosu z kiwi i granatem. Ponieważ do ciasta nie dodaje nic poza szczyptą soli to placuszki można podać też w wersji wytrawnej, np. z salsą pomidorową. Wszystko zależy tylko do Was i waszej wyobraźni.

 
 

Placuszki jaglane
składniki na 10-11 sztuk:
  • 0,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 1 jajko
  • 1 łyżka mąki owsianej
  • szczypta soli
  • olej kokosowy do smażenia - niewielka ilość, nawet nie pół łyżeczki

Wykonanie:
Kasze należy ugotować według przepisu. Po wystudzeniu lekko ją blendujemy. Dodajemy jajko, mąkę owsianą i szczyptę soli. Wszystko dokładnie mieszamy. Za pomocą łyżki nakładamy ciasto na rozgrzaną patelnię. Na jeden placuszek przypadają 2 łyżki ciasta. Smażymy z obu stron na złoto.

Do wykonania sosu z kiwi użyłam 2 owoców, które zmiksowałam.

niedziela, 5 lutego 2017

Domowa Nutella



 Do dzisiejszego wpisu zmobilizował mnie Światowy Dzień Nutelli. Święto to przypada właśnie dziś i ja jako osoba promująca zdrowe odżywianie nie mogłam pozostać wobec tego obojętna. 
O tym, że Nutella do najzdrowszych nie należy mówiło się już od dawna. Jej skład z przewagą cukru oraz oleju palmowego nie zachwyca, a co bardziej dociekliwych wręcz odstrasza. Nic dziwnego skoro ostatnie badania potwierdzają, że ten czekoladowy krem, tak bardzo uwielbiany przez dzieci, jest dla nich potencjalnym zagrożeniem. Z opublikowanego raportu wynika, że nawet umiarkowane spożycie Nutelli może przyczyniać się do powstania nowotworu. 
Najgorsze jest to, że mali konsumenci oglądając jeszcze niedawno reklamy w telewizji słyszeli jak wspaniałe właściwości ma Nutella i że najlepiej to właśnie od niej zaczynać swój dzień. Moje córki, odpowiednio wyedukowane przeze mnie, zawsze w tym miejscu oburzały się, że reklamy kłamią. Pewnie przez jeszcze jakiś czas nie zrozumieją praw jakimi rządzi się rynek spożywczy. Mam jednak nadzieję, że edukacja żywieniowa nie pójdzie w las i za parę lat będą umiały podejmować świadome decyzje żywieniowe.
Tymczasem, ponieważ nie jestem wyrodną matką, która odbiera dzieciom przysmaki i nie daję nic w zamian, mam i dla nich i  Was przepis na równie dobry krem czekoladowo-orzechowy. Domowa Nutella różni się i składem i smakiem od tej kupnej. Jest zdrowsza i jak zapewniają mnie dzieci także smaczna. My używamy jej z rozwagą i nigdy nie na śniadanie. Ten krem to raczej dodatek do owocowych deserów lub naleśników.


Domowa Nutella
składniki:
  • 200 g orzechów laskowych
  • 180 ml mleczka kokosowego
  • 2 łyżki kakao
  • 1 czubata łyżka prawdziwego miodu

wykonanie:
Orzechy prażę na suchej patelni. Następnie wysypuje je na ręcznik kuchenny i zawijam aby pozbyć się brązowej błonki. Ten zabieg tak naprawdę nie jest konieczny. 
Następnie dziele orzechy na dwie partię i najpierw rozdrabiam jedną z nich, potem drugą. Robię tak ze względów sprzętowych. Łącze wszystkie orzechy, dodaje pozostałe składniki i miksuje aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. W czasie miksowania robię częste przerwy by nie przegrzać silniczka rozdrabniacza.
Gotowy krem przekładam do słoiczka i przechowuje w lodówce.

Uwagi: U nas wystarczyła łyżka miodu, ale my jesteśmy już na etapie, że słodkie jest dla nas za słodkie ;-) Jeśli dla Was ta propozycja jednak jest mało słodka dodajcie więcej miodu, jednak uwaga żeby n ie przesadzać. Ostatecznie to ma być zdrowsza wersja Nutelli.

środa, 1 lutego 2017

Naleśniki gryczane


Od dość dawna już w moim domu próżno szukać naleśników z mąki pszennej. Gdy pierwszy raz zrobiłam naleśniki z innej mąki obawiałam się reakcji dzieci. Wiecie, że to właśnie dzieci są najbardziej surowymi sędziami. Na szczęście, ku mojej wielkiej radości, naleśniki zyskały uznanie. Z czasem przepis dopracowałam i od dłuższego już czasu korzystam właśnie z tej wersji. 
Gdy studiowałam często taki naleśnik z wytrawnym nadzieniem zastępował mi kanapki. Moje koleżanki zawsze komentowały te gryczane wynalazki. Któregoś dnia nawet stwierdziły, że to chyba dzięki nim wyglądam na dużo młodszą niż jestem w rzeczywistości ;-)
Naleśniki lubimy w różnych odsłonach. Ja wolę te wytrawne, dlatego nigdy nie dosładzam ciasta. Co w niczym nie przeszkadza aby jeść je również w wersji ze słodkimi dodatkami.




Naleśniki gryczane
przepis na około 10 sztuk
składniki:
  • 1,5 szklanki mąki gryczanej
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 czubata łyżeczka mielonego siemienia lnianego
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 szklanki mleka
  • 0,5 szklanki wody mineralnej
  • 1 jajko
  • duża szczypta soli

wykonanie:
Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Smażymy na mocno rozgrzanej patelni bez użycia tłuszczu. Wylewamy nabierką porcję ciasta na patelnię, równomiernie rozprowadzamy. Naleśnik przekładamy na drugą stronę w chwili gdy będzie odklejał się od patelni.

środa, 25 stycznia 2017

Pizza - nie pizza. W roli głównej kalafior.


Pizza jest ulubionym daniem wielu ludzi. Lubią ją dorośli i dzieci, choć ja znam takie dziecko, które pizzy zdecydowanie mówi "nie". Ale dziś nie o tym dziecku będzie, ale właśnie o pizzy.  Choć tak naprawdę to danie, z którym dziś do Was przychodzę pizzą nie jest, za to doskonale ja naśladuje.
Wiadomo, że dom owa pizza jest o niebo lepsza od tej kupnej, a już na pewno jest zdrowsza. Ja w podążaniu ścieżką zdrowia pokusiłam się o przygotowanie zupełnie innej pizzy. Zamiast tradycyjnej mąki - kalafior. Wymiany wymagały też inne składniki i jak się okazało z tradycyjnej pizzy nic już nie zostało. Nie ma drożdży i oliwy, ale są za to jajka i przyprawy.

Już jakiś czas temu planowałam podzielić się z Wami tym przepisem, ale zawsze coś stanęło na przeszkodzie. Pierwsze podejście nie było zbyt udane, bo spód placka się rozpadał przy wyciąganiu z blaszki. Wtedy też odkryłam, że absolutnie nie wolno piec go na papierze do pieczenia. Papier rozmięka i przykleja się do kalafiora. Każda kolejna próba sprawiała, że uczyłam się czegoś nowego o tym spodzie, aż w końcu upiekłam taki placek, z którego byłam zadowolona. Ten oto przepis zamieszczam dziś na blogu. Z dodatkami do tradycyjnej pizzy ten kalafiorowy placek podbije Wasze serca. Gorąco polecam.


Pizza z kalafiora
składniki:
  • 1 kalafior średniej wielkości
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki koperku
  • 2 łyżeczki oregano
  • 0,5 łyżeczki chili
  • sól, pieprz do smaku

dodatkowo:
sos do pizzy + ulubione dodatki

Wykonanie:
Kalafiora dzielimy na małe różyczki i myjemy pod bieżącą wodą. Dokładnie osuszamy. Za pomocą rozdrabniacza mielimy go partiami aż uzyskamy cos na wzór wiórków kokosowych. Do kalafiora dokładamy reszte składników i dokładnie mieszamy.
Okrągłą blaszkę smarujemy olejem kokosowym lub masłem i wykładamy na nią całą masę. Dokładnie ugniatamy i wyrównujemy. Można to zrobić dłonią. Im lepiej ugnieciemy teraz masę tym bardziej będzie zwarta. Pieczemy przez około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180-200 stopni Celsiusza. Najlepiej sprawdzić stan wypieczenia placka, bo jak wiadomo każdy piekarnik piecze inaczej. Ciasto ma być zrumienione przy brzegach i lekko na wierzchu. 
Na tak przygotowany placek nakładamy sos i ulubione dodatki i pieczemy przez około 10 minut w temperaturze 180 stopni.
Pierwszy kawałek trochę ciężko się wyciąga, ale potem nie ma już problemu.

niedziela, 8 stycznia 2017

Ananas. Imbir. Kokos.


Czas leci jak szalony. Nowy rok mamy już od tygodnia, a ja nawet nie zdążyłam złożyć Wam życzeń. Zatem nadrabiam i życzę wszystkim aby to było dobry rok mimo przeciwności, aby w Waszych głowach i sercach zrodziły się cudowne projekty, które uda Wam się zrealizować. Powodzenia!
A tym czasem przychodzę z nowym przepisem. 
Propozycja dobra zarówno na śniadanie jak i na deser. U mnie to małe danie wjechało na stół w formie deseru. Jak wiecie cukru u nas niewiele , ale czasem, ma się ochotę na coś do popołudniowej herbatki. 


Na długi weekend dopadło nas Wszystkich przeziębienie i zamiast korzystać z uroków zimy siedzimy w domu. To chyba z tego powodu zawędrowałam do kuchni i przygotowałam na szybko małą, jak dla mnie słodką przekąskę. Śnieg oglądam tylko przez okno i czekam kiedy nasze paskudztwo sobie pójdzie. 
Dobrze, że lecznicze mikstury są takie pyszne...


Ananas ale pina colada
składniki dla 2 osób
  • 1/2 świeżego ananasa
  • kawałek świeżego imbiru
  • 250 g jogurtu greckiego
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 łyżka miodu
  • sok z cytryny
  • granola na posypkę

wykonanie:
Ananasa kroimy na małe, dość cienkie kawałki. Nacieram go startym imbirem. Ilość imbiru zależy od Waszych upodobań, ale lubię jak jest go dużo. Ananas ma wtedy fajny, wyrazisty smak. Odstawiam ananasa ma 30 minut by przeszedł ostrością imbiru. Po tym czasie rozgrzewam patelnię z grubym dnem i bez użycia tłuszczu podduszam ananasa. On puści swoje soki więc nie będzie przywierał do dna patelni. Po około 5 minutach ananas jest gotowy, przekładam go do miseczki i odkładam na bok.
Jogurt grecki łączę z łyżką miodu i wiórkami kokosowymi i doprawiam do smaku sokiem z cytryny. Dokładnie mieszam.
Do szklanek przekładam warstwowo ananasa i jogurt, Na wierzch posypuję prażonymi pestkami migdałów, dyni, słonecznika i sezamu. Wy możecie użyć w tym celu swojej ulubionej granoli.
Przed podaniem schłodziłam swój deser.