expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 23 września 2009

Czekoladowa panna cotta, gruszki i kasztany




Coz za piekny poranek, promienie slonca wpadaja do sypialnii. Juz wiem, ze dzis bedzie udany dzien.
Aby miec stuprocentowa pewnosc, ze tak wlasnie bedzie pomyslalam o czyms slodkim co sprawia, ze zawsze jest dobry humor. Panna cotta! Zabralam sie wiec do dziela. Gdy wrocimy z popoludniowego spaceru bedzie juz gotowa :)



W taki cudowny dzien grzechem byloby siedziec w domu wiec razem z Viki i M. idziemy do parku. Viki zaopatrzona w swoje czerwone wiaderko, ktore zwykle zabiera do piaskownicy. Tym razem nie posluzy do robienia babek z pasku. Dzis nazbieramy w nie kasztany.
Slonko migoce miedzy drzewami, oswietla promieniami lezace na ziemi kasztany. Jest ich tak duzo. My zbieramy te najwieksze, najladniejsze. Co jakis czas kolejne spadaja z drzew. Trzeba uwazac na glowy ;)
Po chwili nasze czerwone wiadereczko zapelnia sie po brzegi. Po powrocie do domu Viki zaniesie je do swojej kuchni i przez caly kolejny rok bedzie nas raczyc herbatka z kasztanow albo tortem kasztanowym. Bedziemy sie nimi "zajadac" cala zime, wiosne i lato az do kolejnych zbiorow :)



Czekoladowa panna cotta i gruszki w winie

panna cotta - skladniki
200ml smietanki
100ml mleka
40g cukru
75g gorzkiej czekolady
30ml esensji waniliowej
2 lyzeczki zelatyny

wykonanie:
Smietanke i mleko wlewamy do garnuszka. Dodajemy cukier i esensje waniliowa. Podgrzewamy do chwili gdy cukier sie rozpusci, ale pilnujemy by smietanka sie nie zagotowala. Zdejmujemy z ognia.
Odlewamy 50ml plynu i rozpuszcamy w nim zelatyne. W tym samym czasie w cieplej smietance rozpuszczamy polamana na kawalki czekolade. Dodajemy rozpuszczona zelatyne i dokladnie mieszamy.
Kokijki lub inne miseczki smarujemy maslem, a nastepnie napelniamy je przygotowana smietanka.
Odstawiamy do lodowki na minimum 3 godziny.
Podajemy z gruszkami gotowanymi w winie.
By wyciagnac panna cotte z kokijek wkladamy je na chwile do goracej wody, potrzasamy lekko i wykladamy na talerzyki.

gruszki w winie - skladniki
3 gruszki - dojrzale ale niezbyt miekkie
200 ml czerwonego wina wytrawnego
50ml wody
laska wanilii
30g cukru

wykonanie:
Wino, wode, cukier i przecieta na pol laske wanilii wkladamy do dosc szerokiego garnka. Doprowadzamy do wrzenia.
W tym czasie gruszki obieramy, kroimy na pol i wycinamy gniazda nasienne.
Wkladamy do gotujacego sie wina i na malym ogniu gotujemy okolo 15 minut. Polewamy gruszki od czasu do czasu winem by nabraly ladnego koloru i aromatu wina. Gdy juz beda miekkie zdejmujemy z gazu i pozostawiamy w syropie jeszcze na 5 minut.
Po tym czasie wykladamy na talerzyki.
Mozemy podac je w towarzyswie panna cotty, ale rowniez same z winnym syropem.
Smacznego!

8 komentarzy:

Małgosia.dz pisze...

Ja bym te kasztany najchętniej wrzuciła na jeden talerz z panna cottą. :D

majana pisze...

Jak pięknie napisane :)
I piękna,pyszna panna cotta:)
Uwielbiamy zbierać kasztanki.
Pozdrawiam ciepło:)

karolka pisze...

Malgosiu Viki na 100% dodalaby te kasztany do panna cotty :)

Majanko dziekuje za mile slowa. Ja ogolnie talentu pisarskiego nie mam, wiec ciesze sie gdy komus podoba sie to co napisze :)
Panna cotta byla pyszna.
A zbieranie kasztanow to dla nas wielka radosc. No my to takie dzieci jestesmy :D

pozdrawiam cieplutko

majka pisze...

Sliczne kasztany. I panna cotta tez sliczna :) Zazdroszcze takiego smakolyku :))

szarlotek pisze...

Przepiękna sesja ze spaceru a panna ..... ech, ślicznie apetyczna :) Szkoda ,że nie ma jej u mnie.... :D

karolka pisze...

Majka wirtualnie mozesz sie poczestowac tym smakolykiem :)

Szarlotek ciesze sie, ze zdjacia Ci sie podobaja.
Na panna cotte moge zaprosic jedynie wirtualnie.

Ania pisze...

Karolciu, a ja nigdy czekoladowej panny cotty nie jadłam, brzmi ciekawie! A z gruszkami to już w ogóle poezja, co? :)

Kasztanowe zdjecia strasznie mi się podobają. Ja na razie znalazłam tylko 4 sztuki :P

Przypomniało mi się, że nie odpowiedziałam na Twe pytanie dot. konkursu (bobbyy)! Przepraszam najmocniej! Otóz: jesli chodzi o ilość głosów, to nie poszło mi super, bo nabiło mi ich ok.400. Później dowiedziałąm się, że można głosować 1 raz dziennie z jednego komputera...:) Ale może coś z tego bedzie, bo odezwała się do mnie pani, koordynatorka konkursu :) Z pewnością pochwalę się na blogu, jesli coś z tego wyjdzie... O ile wyjdzie :)

Pozdrowienia ciepłe!

karolka pisze...

Aniu przyznam, ze i dla nie bylo to pierwsze spotkanie z czekoladowa panna cotta. W polaczeniu z gruszkami smakowala bardzo dobrze.

U nas kasztany obrodzily w tym roku ;) Kazdy spacer konczy sie zbieraniem kolejnych, pieknych kasztanow. Dzicko jakos nie moze pojac, ze wiecej nam nie trzeba , no i tak zbieramy.

Co do konkursu to szkoda, ze tak wyszlo. Mam jednak nadzieje, ze w redakcji poznali sie na Twoim talencie pisarskim i dostaniesz swoja szanse.
Trzymam kciuki!

pozdrawiam