expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 15 października 2009

Suflet ziemniaczany





Suflet lekki jak piorko, niczym puch. Jest jak delikatny powiew wiatru. I choc jesienny wiatr do delikatnych nie nalezy, ja dzis gotuje na przekor pogodzie. Zamknelam szczelnie okna wiec niestraszne mi ani wiatry, ani dzisiejszy chlod. Dzis w moim domu jest przyjemnie i cieplo, a moje danie lekkie jak chmurka.

Gdy robilam swoj pierwszy suflet w zyciu byla to totalna katastrofa. W piekarniku prezentowal sie wspaniale. Gdy go wyciagalam bylam pewna, ze wzbudzi podziw M, ale w chwile pozniej nagle moj cudowny suflet najzwyczajniej w swiecie upadl. Nie byl wcale taki zachwycajacy jak sie tego spodziewalam. Totalne niepowodzenie!
I wlasnie wtedy odkrylam sekret udanego sufletu, ktory tkwi w prawidlowo ubitej pianie, ktora dodajemy do ciasta tuz przed nalozeniem go do foremek. Od tamtej pory suflet mi nie straszny i po dzis dzien robie go bez strachu, ze nagle opadnie jak jesienne liscie z drzew.



Suflet ziemniaczany

skladniki na 3 porcje
300g maczytych ziemniakow
3 jajka
50g szynki
25g parmezanu
60g masla
sol, bialy pieprz
galka muszkatalowa

wykonanie:
Ziemniaki szorujemy, a nastepnie gotujemy w mundurkach. Po ugotowaniu nalezy je obrac i jeszcze cieple przecisnac przez praske.
Dodajemy 50g masla, ktore powinno sie ladnie polaczyc z cieplymi ziemniakami. Potem dodajemy zoltka, pokrojona w kostke szynke i starty drobno parmezan. Doprawiamy sola, pieprzem i galka.
Bialka ubijamy na piane. Piana nie moze byc ani zbyt mocno ubita, ani za slabo.
Ubite bialka laczymy z masa ziemniaczana. Najpierw dodajemmy 1/3 piany, delikatnie mieszamy, a natepnie dodajemy reszte bialek. Delikatnie laczymy calosc.
Foremki do sufletow dokladnie smarujemy pozostalym maslem i wypelniamy je ciastem. Ciasto nakladamy dokladnie na srodek foremek, nie wyrownujemy do brzegow, nie gladzimy.
Aby suflet lepiej wyrosl nalezy zrobic palcem rowek wzdluz brzegow foremki.
Foremki wkladamy do piekarnika nagrzanego wczesniej do 180°C i pieczemy przez 20-25 minut. Suflet powinien sie ladnie zrumienic. W czasie pieczenia nie otwieramy piekarnika!
Prawidlowo zrobiony suflet nie powinien nam upasc po upieczeniu.
Podajemy ze salatka np z rukoli i parmezanu lub z mlodego szpinaku.
Smacznego!



Przepis zamieszcaam w ramach zabawy "Ziemniaczany sezon 2009" zorganizowanej przez Olge z blogu Smak imprezy


16 komentarzy:

kasiaaaa24 pisze...

Ale cudownie Ci wyrosl. Ja troche boje sie robic suflety, ale na taki mam ogromna ochote :)

majana pisze...

Nigdy jeszcze nie jadłam sufletu. Ciekawa jestem jak smakuje.
Po pustych miseczkach widzę, ze pysznie !:)

majka pisze...

Slicznie wyglada. I jaki pieknie wyrosniety :)

Ja robilam suflet tylko raz w zyciu (z rabarbaru). Niestety dosyc szybko opadl po wyjeciu z piekarnika. Twoja rada dotyczaca ubijania piany jest bezcenna. Tylko jak poznac, ze to juz jest ta wlasciwa konsystencja? :)

karolka pisze...

Kasiu strach ma wielkie oczy. Sprobuj zrobic najwyzej opadnie, przeciez uczymy sie na bledach. Moj pierwszy suflet to byla kleska jakich malo, wszystko sie zapadlo.

Majanko tez suflet byl pyszny. Z ziemniakow robilam pierwszy raz i bardzo nam smakowal. Byl taki delikatny i puszysty.

Majka ja to juz robie na wyczucie. Pierwszy raz za mocno ubilam piane, byla chyba za sztywna. Potem widzialam jak to robia mistrzowie kuchni i ta ich piana byla dosc mocno ubita, ale wlasnie nie za sztywna.
Moze nastepnym razem Twoj suflet nie opadnie. Powodzenia!

pozdrawiam z zimnej Francji

Komarka pisze...

Ale ładnie wyrośnięty :) Zjadłabym taki suflecik na obiad :)

szarlotek pisze...

To powinno się nazywać pokuszenie ziemniaczane.:)U mnie chroniczny brak ziemniaków...nie jem :)

Małgosia.dz pisze...

A ja się sufletów obawiam. :D To znaczy tej klapy niespodziewanej po wyjęciu z piekarnika się boję. Dlatego, póki co, trzymam się od nich z daleka. Ale nie powiem, korci mnie, żeby kiedyś wypróbować...
Karolko, ja jestem pełna podziwu dla Twoich sufletowych umiejętności... Taka czapa wyrośnięta... no no... piękny! :)

Gosi@ pisze...

ja jeszcze nie pieklam nigdy sufletu,ale zapamietam te wskazowke,zeby sie udal,a przy okazji nie omieszkam sie pochwalic :)suflet pysznie wyglada i nie dziwie sie,ze zniknal szybciutko z kokilek :)
Pozdrawiam :)

asieja pisze...

ten lekki jak chmurka suflet byłby idealny na dzisiejszy wietrzny obiad..
:-)

karolka pisze...

Dziekuje Kochane za wszystkie mile komentarze :)

Kamarka nastepnym razem serdecznie zapraszam :)

Szarlotek ja ziemniaki bardzo lubie, ale tez kupuje i jem dosc rzadko.

Malgosiu dziekuje bardzo za uznanie. Wiem jak to jest z ta sufletowa klapa. Widzisz gdy robilam pierwszy raz wcale sie tego nie spodziewalam a tu nagle pac i sufletu nie ma. Bylo za to wklesle cos ;)

Gosiu mam nadzieje, ze te moje rady sie na cos zdadza.

Asiejko tylko zeby go ten wiatr nie wywial ;)

Olasz pisze...

Twój przepis został wybrany do 20tej edycji Foodelkowych przepisów tygodnia, zapraszam do nas po baner :)

karolka pisze...

bardzo dziekuje za to wyroznienie :)

Ania pisze...

Nadal się trochę boję sufletów... Czy wyjdzie, co z tego bedzie.. Ale u Ciebie wyglądają na pewniaka!

karolka pisze...

Aniu Ty sie tak boisz sufletow jak ja zakwasu na chleb ;) Sprobuj, moze akurat sie uda.

pozdrawiam

buruuberii pisze...

Karolko, milo mi Cie u mnie goscic bylo :-) Powalily mnie u Ciebie te puste kokilki, dawnije jeszcze zdarzalo mi sie zrobic zdjecie w trakcie, rzadziej po, a to naprawde slicznie u Ciebie wyglada, zreszta suflet tez i znow przypomina mi sie, ze obiecalam go Lukaszwoi pare lat temu, ale o tym ciiii...
Pozdrawiam!

karolka pisze...

Buruuberii ja sie cesze, ze znalazlam Twoj blog. Malo mam czasu na odkrywanie nieznanych mi blogow, dlatego tym bardziej sie ciesze, ze do Ciebie trafilam.
Co do kokiliek to pierwszy raz zrobilam zdjecie pustych naczyn jak juz wszystko zostalo ladnie zjedzone :)

Mam nadzieje, ze bedziesz zagladac do mnie czesciej. Zapraszam :)