expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Shake malinowy



Sezon owocowy nadchodzi wielkimi krokami, swiadczy o tym fakt, ze juz na kilku blogach pojawily sie wpisy z rabarbarem w roli glownej. Czas wiec zrobic miejsce w zamrazalce i zuzyc resztki owocowych zapasow z ubieglego lata.
Uziemiona z chorym dzieckiem w domu ciesze sie z faktu, ze posiadamy balkon. W cieple niedzielne popoludnie to idealne miejsce na mala kawe czy pyszny, zimny napoj. Ja wybralam to drugie, gdyz kawe pijam tylko z samego rana.
Pomysl na chlodzacy napoj powstal zupelnie przypadkiem, pod wplywem chwili. Dzieki temu tez zrobilam szybki porzadek w zamrazalce i tak z polaczenia lodow, malin i zimnego mleka powstal pyszny, shake. Wypity w milym towarzystwie smakowal wspaniale.



Shake malinowy

skladniki dla 2 osob:
200 ml zimnego mleka
3 garscie malin
3 kopiaste lyzki lodow smietankowych lub waniliowych
3 lyzki cukru pudru - mozna dac mniej lub wiecej w zaleznosci od kwasnosci owocow

wykonanie:
Wszystkie skladniki miksujemy ze soba i rozlewamy do kieliszkow lub szklanek. Pijemy zaraz po przygotowaniu gdy napoj jest jeszcze bardzo zimny.
Jesli shake jest zbyt gesty dolewamy wiecej mleka lub dodajemy wiecej lodow gdy jest zbyt rzadki.
Smacznego!

6 komentarzy:

Bea pisze...

Taki shake z lodami to pychota!
Ja mam taki czas w czerwcu wlasnie : jezdzimy na farme zrywac truskawk, ktorych kupujemy po 5 kg za kazdym razem i potem na okraglo raczymy sie wszelakimi koktajlami z jogurtem np. Zyc nie umierac ;)
Przy okazji przypomnialas mi, ze i ja mam jeszcze troche malin w zamrazalniku :))

Pozdrawiam!

majana pisze...

Świetny shake! Lubię takie napoje, pyszności:) U mnie jeszcze rabarbaru nie ma, a za malinami i truskawkami juz tęsknię bardzo.

Pozdrawiam:)

Emma pisze...

teraz mi narobiłaś ochoty! Uwielbiam maliny! :)) kupuję przy najbliższej okazji :)

lo pisze...

Bardzo podoba mi się ten dodatek lodów w koktajlu. Muszę spróbować. Widzę, ze wszyscy robią porządki w zamrażakach.

asieja pisze...

za takie właśnie koktajle najbardziej lubię mrożone owoce

karolka pisze...

Bea we Francji tez mielismy taka farme i ostatnio wlasnie mowilam do Meza, ze brakuje mi tutaj takiego miejsca. To nie to samo co targowisko z warzywami.

Majanko moja tesknota do tych owocow jest rownie wielka jak Twoja. A rabarbar juz widzialam, zakupie na weekend.

Emma ja juz czekam na swieze owoce, ale tymi mrozonymi tez nie pogardze, choc one tylko do przerobki sie nadaja.

Lo wiosna przyszla to i wiosenne porzadki kroluja, nawet w zamrazalkach :)

Asiejko ja tez :)

pozdrawiam