expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

piątek, 13 marca 2009

Malinowa niespodzianka



Gdy zabieralam sie za dzisiejszy obiad mialam wizje pierogow z nadzieniem serowo-malinowym. Wyobrazalam sobie nawet jaki beda mialy samk, z jakimi dodatkami je zaserwuje.
Przygotowalam sobie ciasto i zabralam sie za nadzienie. Niestety nie zwrocilam zupelnie uwagi jakiego serka uzylam i gdy cala masa byla juz gotowa, okazalo sie, ze do pierogow jest za luzna. Zal mi bylo strasznie tej masy wiec by sie nie zmarnowala na szybko wymyslilam plan "b".
Pomyslalam o wspanialym deserze z nalesnikow przelozonych malinowym serkiem, polanych pysznym sosem czekoladowym, aromatyzowanym sokiem malinowym. Na sama mysl nabieralam co raz wiekszej ochoty na takie smakolyki. Mino tego, ze ostatnio nie jadam slodyczy, to na ten wlasnie deser skusilam sie bez wiekszego zastanawiania sie.
I tak pod wplywem chwili, przez zupelny przypadek wyczarowalam cos co zachwyclo cala rodzine :)
Nalesniki zrobilam wedlug tego przepisu.


Nalesniki malinowo-czekoladowe

skladniki na mase:
  • kostka sera smietanowego 250g
  • 4 lyzki cukru pudru
  • 2 garscie malin mrozonych

skladniki na sos:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 150 ml kremowki
  • 1 lyzka masla
  • 2 lyzki cukru pudru
  • 2 lyzki soku malinowego

wykonanie:
Skladniki masy dokladnie mieszamy ze soba, az maliny dokladnie polacza sie ze serkiem.
Gotowa masa przekladamy nalesniki.

Przygotowujac sos podgrzewamy kremowke wraz z cukrem pudrem, mieszamy, pilnujemy by sie nie zagotowala. Gdy bedzie juz dosc ciepla sciagamy z ognia, wrzucamy polamana na kawalki czekolade i maslo. Nieszamy az do chwili gdy czekolada z maslem sie rozpuszcza. Do sosu dolewamy 2 lyzki soku malinowego. Mieszamy.
Sos mozemy podawac na cieplo albo na zimno.

Przelozone masa serowo-malinowa nalesniki podajemy ze sosem czekoladowym.
Smacznego!


15 komentarzy:

andzia-35 pisze...

Wyglądają niezwykle apetycznie!

Konsti pisze...

O tak, tez bym sie skusila na takie nalesniki:) Bardzo smakowite...

asieja pisze...

śliczna ta malinowa niespodzianka
lubię bardzo naleśniki z twarogiem
a z takim malinowym to już tym bardziej muszą byc pyszne
mam w zamrażarce jeszcze te czerwone cuda, więc może pomyślę nad takim obiadem:-)

olalala pisze...

Super! Wyglądają cudnie :). Już sobie wyobrażam to połączenie smaków... Ahh, tylko czekam na maliny :). Te prawdziwe maliny, nie z mrożonki, choć jak powszechnie wiadomo - z braku laku lepszy kit ;). Ale w każdym razie to nadzienie i tak wygląda bosko :)!

Kachna.pl pisze...

Karolka... ale mi apetytu narobiłaś... mniam ...są fantastyczne. A naleśniki takie równiutkie i takie złociste!

aga-aa pisze...

piękny kolor ma ten serek, taki różowiutki :)

karolka pisze...

Andzia ciesze sie, ze wygladaja na apetyczne. W rzeczywistosci tez takie byly.

Konsti ja mam je dzis na sumieniu, bo w sumie bedac na diecie postanowilam nie jesc nic slodkiego. Ale byly takie pyszne.

Asieja ja bardzo lubie nalesniki z twarogiem, a szczegolnie w takim polaczeniu. Co prawda wole je na deser niz na obiad. Obiady wole jednak na ostro niz slodko i tylko czasami robie wyjatki.

Olalala tez bym wolala swieze owoce, ale mrozonki wcale nie sa takie zle gdy sie teskni za latem :)

Kachna do dziela, skoro masz apetyt to nie ma na co czekac ;)
I dzieki za pochwale nalesnikow, zawsze mi takie wychodza, tak jakbym miala jeden szablon.

Aga ten rozowiutki serek w sam raz na szaruge za oknem.

damqelle pisze...

Piękne połączenie różu z brązem :)
Ech... no w końcu coś się musi zacząć dziać w tym lesie - bo u mnie jagody, u Ciebie maliny - wiosna chyba idzie :)
POZDRAWIAM

majana pisze...

Wspaniałe naleśniki! Cudowny sos, ach! :))

Lolka pisze...

kaloryczna bomba, ale jaka piękna :)

karolka pisze...

Damqelle ja juz wiosne czuje od jakiegos czasu, ale faktycznie takie owocowe jedzonko jest jeszcze bardziej wiosenne.

Majanko ja tez zachwycam sie tym sosem :)

Lolka raz na jakis czas mozna sobie dogodzic ;)

pozdrawiam

Tilianara pisze...

Karolko, czy i ja mogę się wprosić na taką niespodziankę :) Bardzo smakowicie wygląda :)))

karolka pisze...

Tili gdyby jeszcze bylo czym czestowac to bym Ciebie zaprosila, niestety po nalesnikach zostaly tylko fotki i wspomnienia :)

pozdrawiam

Olciaky pisze...

Takie przypadki są najpyszniejsze:)

karolka pisze...

Olciaky ja sie ciesze gdy z takich przypadkow powstaje cos pysznego.